poniedziałek, 30 września 2013

Emocje na grzybobraniu ?

Emocje na grzybobraniu ?



Mówi się "emocje jak na grzybobraniu" pod warunkiem oczywiście, że patrząc w dół w poszukiwaniu grzybów nie natrafimy na rozłożystą pajęczynę zawieszoną na wysokości naszej głowy z ogromnym pająkiem, i owa pajęczyna nie wplącze się nam we włosy, a wielki tłusty pająk nie zacznie biegać nerwowo po naszej głowie.
Wtedy emocje sięgają zenitu.Ja to przerabiam za każdym razem, jak jestem w lesie ;)
takie mam szczęście.....
Ostatnio usłyszałam że, grzybobranie to nuda, a grzybów na pęczki znajdziemy na targu, więc po co się włóczyć po lesie. Owszem. Zgadzam się. Na targu grzybów do wyboru do koloru. Od małych po duże. Co kto lubi.
Ale czy znacie kogoś, kto chodzi do lasu dla ekscytujących wrażeń?



Las to miejsce wyciszenia i relaksu. Miejsce które często jest jedynym miejscem, w którym jesteśmy w stanie usłyszeć własne myśli.W pędzie dnia codziennego pełnym dźwięków klaksonów, telefonów, domofonów, telewizora, radia, dziecięcych pisków, szczekania psa etc.... las jest miejscem w którym słychać szum wiatru i tę błogą ciszę tak miłą dla ucha i niekiedy tak człowiekowi potrzebną.

Warto wybrać się do lasu, aby po prostu zebrać myśli.  Przemyśleć pewne sprawy. Zastanowić się nad rzeczami nad którymi nie mamy czasu zastanowić się w pędzie dnia codziennego.
Samo zbieranie grzybów to kwestia drugorzędna. Jakby wartość dodana.
Liczy się sam fakt wybrania się do lasu, aby poczuć ten klimat, usłyszeć tę ciszę, pobyć samemu ze sobą i pobyć ze swoją drugą połówką sam na sam. Zegarek najlepiej zostawić w domu ......

Ja mam to szczęście, że mieszkam praktycznie w lesie bo moje miasto usytuowane jest w sosnowym lesie.
Aby wybrać się na grzyby wystarczy wyjść za ogrodzenie.
Jeśli mieszkacie w dużym mieście i wypad do lasu to cała wyprawa, wybierzcie się. Zorganizujcie sobie tak czas w weekend, aby wybrać się do lasu. Gwarantuję, że naładujecie akumulatory na maxa.























A na takie oto tłuste pajączki wpadałam.No ale grzyby rosną w końcu na ziemi, więc ko by tu patrzył przed siebie.























































































A taki oto dziwny mech spotkaliśmy w lesie:

























10 komentarzy:

  1. Kocham zbierać grzyby, ale okropnie nienawidzę pająków! Zawsze jak wpadnę w pajęczynę to robię coś co przypomina taniec wywoływania deszczu :c
    Dlatego zawsze staram się chodzić z kijem i macham nim przed sobą zgarniając ewentualne sieci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj żebyś mój taniec widziała :)))) a zawsze to ja wpadam na pająki ;)

      Usuń
  2. Ja jakoś grzybów nie widzę, może uciekają... Ale dostałam dziś w prezencie ogromną torbę i przetwarzałam. Większość po prostu obsmażyłam (po obraniu i opłukaniu) na maśle i popakowałam do foliowych torebek. Zamrożę, kiedy ostygną. Prawusy nanizałam na nitki i schną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym roku pierwszy raz zamroziłam kilka małych pojemniczków . Sporo ususzyłam i zrobiłam też marynowane :)
      Pozdrawiam,

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja też ale one jakimś dziwnym trafem lgną do mnie :(

      Usuń
  4. piękne zdjęcia,
    ja do lasu owszem ale tutaj gdzie mieszkam takiego prawdziwego lasu to nie ma:(
    ale wychowałam się na wsi, gdzie zabawy w lesie to podstawa! tylko nie wiem dlaczego za grzybobraniem nie przepadam i za zbieraniem jagód - chyba przed rodziców bo mnie do tego zmuszali...

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam,
    Las i grzyby to uwielbiam co roku z mężem jedziemy na grzybobranie .Uwielbiam świt w lesie i nasza wyprawa zaczyna się o 4 rano bo mamy 100 km do naszego lasu. Zawsze mrożę grzyby jednak najpierw je blanszuję krótko i zimą taka grzybowa to poezja .

    OdpowiedzUsuń
  6. To wszystko nieprawda!!! Grzybobranie to wielkie emocje! Uwielbiam ten sport :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń