środa, 8 stycznia 2014

Ja chcę tego dymu i tych przekroczonych norm i chcę sama decydować co i gdzie kupię ! A o swoje zdrowie zadbam sama !



Od kiedy Polska została członkiem UE, polskie normy dotyczące produktów wędliniarskich przestały obowiązywać. Zgodnie z unijnymi przepisami z 1 kg mięsa można dziś wyprodukować 3 kg gotowego produktu. Do mięska dorzucamy stabilizatory, konserwanty, barwniki, bo różowe bardziej się klientowi podoba, białko sojowe, skrobię ziemniaczaną i wodę. I mamy wędlinkę zgodną z unijnymi normami.

Producent może dziś dodać do wędliny wszystko, byle tylko poprawnie wypunktował wszystkie te składniki na etykiecie.
A wszystko podyktowane troską o nasze zdrowie.

Widujecie etykiety w sklepach ?
W swoim życiu spotkałam tylko jeden sklep w którym na ścianie przyklejone były etykiety ze składem oferowanych wędlin. Jeden. Jakież było moje zdziwienie.
Zazwyczaj w sklepach jak pytam o skład wędliny, która na oko wygląda dobrze i mam zamiar ją nabyć, ale wcześniej chciałabym sprawdzić skład, to panie sprzedawczynie patrzą na mnie jak na dziwaka i z miną jakby zobaczyły kosmitę oznajmiają mi, że one te opakowania przecież wyrzucają, bo niby gdzie mają to trzymać.

Jakie są moje doświadczenia z wędliną produkowaną na masową skalę ?
A no takie, że jak kupię kilka plasterków szynki i po 4 dniach przypomnę sobie, że ich nie zjadłam to okazuje się że mają na sobie tłustą, obślizgłą warstwę, śmierdzą i do jedzenia już się nie nadają.
Dlatego cenię sobie wędliny produkowane metodą tradycyjną, z małych lokalnych masarni, wędzone naturalnym dymem, bo takie wędliny pamiętam z dzieciństwa i takie wędliny smakują mi najbardziej .
Co się stanie z szynką produkowaną metodą tradycyjną, która  poleży samotnie w lodówce nawet kilkanaście dni ?
Będzie sucha. Nadal będzie pachniała i nadal będzie się nadawała do spożycia. Taka suchotnica doskonale się nada do jajecznicy.
Teraz Unia, która zezwala na szprycowanie mięsa chemią i produkcję produktów wysokowydajnych w trosce o nasze zdrowie doszła do wniosku, że wędliny tradycyjnie wędzone w dymie mają za dużo substancji smolistych.
Sprawa wyciekła do internetu, zrobiło się gorąco, Rząd poczuł oddech wściekłych konsumentów na plecach i nerwowo pochyla się nad sprawą, jednak jak twierdzi dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności Andrzej Gantner, kraje miały czas na ustosunkowanie się do nowych przepisów, jednak Polska tego nie zrobiła.
Jak zwykle budzimy się z ręką w nocniku. 
Zmiany przepisów uderzą w małe lokalne firmy, bo choć produkcja regionalna i lokalna jest zwolniona z pewnych rygorów sanitarnych to ma to miejsce tylko wtedy, kiedy produkty te sprzedawane są na rynku lokalnym.
A ja chcę kupić kiełbasę z Podlasia w Warszawie u Pana Stasia co wtorek !!!
Jeśli przepisy wejdą w życie wytwarzanie wędlin tradycyjnymi metodami, czyli w komorach opalanych drewnem stanie się  praktycznie niemożliwe. 

Brak mi słów. Protestuję i z całą odpowiedzialnością informuję, że wolę te substancje smoliste niż tą całą chemią zgodną z unijnymi normami.
Wolę pachnącą dymem szynkę niż tę polakierowaną z wielkiej masarni.


Nie chcę tych norm. Chcę sama decydować o tym czy pasuje mi dym i substancje smoliste czy nie. Konsumenci to ocenią. Rynek sam zweryfikuje. 
A ile substancji smolistych jest w papierosach ? Może UE zajmie się zakazem ich produkcji ?

 Zdjęcie zakupione w Banku Zdjęć

33 komentarze:

  1. 100 % racji !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Taka wędlina nawet nie ma porównania z tą sklepową..

    OdpowiedzUsuń
  3. Po obejrzeniu wczorajszych wiadomosci moj maz oznajmil : no to zrobimy wlasna wedzarnie ;)... masakra z ta nasza Polska i Unią.... ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram, od pokoleń wędzimy i mniej dawniej było zachorowań na raka niż teraz od tej chemii.
    Niedawno Polska podpisała/ przystąpiła do Codex Alimentarius - chyba najbardziej "niebezpiecznej" ustawy dotyczącej produkcji żywności i jedzenia... Codex popiera GMO, hodowlę zwierząt na antybiotykach i hormonach wzrostu... ogranicza uprawy ekologiczne...podobno mogą nam nawet zabronić uprawy warzyw w ogródku, zagrodowej hodowli kur etc. Koncerny chcą zarabiać i zdrowie ludzi ich nie interesuję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeraziłaś mnie.
      A komu na tym zależy ? Koncernom Farmaceutycznym , które jak twierdzi pediatra moich dzieci to zorganizowane grupy przestępcze, którym nie zależy na tym żeby wyleczyć ale żeby jak najlepiej leczyć i uzależnić ludzi od siebie na długie lata albo i całe życie.
      Po takiej żywności ludzie będą masowo chorować, więc ktoś będzie musiał ich leczyć ....

      Usuń
    2. Masz mądrego pediatrę- ja takiego niestety nie spotkałam na swej drodze, dlatego trzymam siebie i swoje dzieci z dala od tej całej zgrai, która daje antybiotyki na wszystko

      Usuń
    3. Nasz pediatra jest świetny. Preferuje metody naturalne i wzmacnianie odporności.
      Antybiotyk to ostateczność.

      Usuń
  5. Popieram! Popieram zajadając się kanapką ze swojsko wędzoną polędwicą:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też mam już dość tych norm unijnych. Chcę krzywych pomidorów, za długich ogórków i marchewki która jest warzywem a nie owocem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z twoim apelem, niestety zmiana przepisów zbliża się nieubłaganie.
    Za pewne za chwilę pojawia się kolejne produkty "o zapachu jak z prawdziwej wędzarni", które oczywiście z natura nie będą miały nic wspólnego, a z chemikaliami, które do wędlin sztucznie dodadzą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój tato zawsze wędził i wędzić będzie i ma gdzieś wszystkie normy świata:-). Zgadzam się z Tobą w 100%:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie ! Jak zmienią się przepisy (jednak mam nadzieję ze jakoś uda się to jeszcze cofnąć) to namówię mojego tatę żeby znów zaczął wędzić.

      Usuń
  9. W pełni się z Tobą zgadzam. Ludzie sami zdecydują czy chcą jeść zadymioną żywność czy nie. Przypuszczam że te przepisy będą miały zastosowanie również do wędzonych ryb które uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam dokładnie takie same zdanie. Gdy pierwszy raz przeczytałam o tych przepisach, to myślałam że to jakiś głupi żart. Niestety. Na szczęście chyba mi się upiecze, bo na wiosnę buduję własną wędzarnie i będę sama bawić się w wędzenie kiełbas, szynki. Ale to jestem ja, a inni? Mam nadzieję że coś się zmieni w tej sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale bym jadł taką wędzoną szyneczkę :))

    OdpowiedzUsuń
  12. dziś w ddtvn był materiał o tym co napisalas :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiełbaska z "czarnej zwierzyny" - tj. dzika ;) z dodatkiem pieprzu, jałowca ... wędzona na wiśniowym drzewie, zawinięta w naturalne flaki, (a nie plastik!!!) i do tego jeszcze ciepła dopiero co wyciągnięta z wędzarni :) i piętka świeżego chlebka + chrzan... Hmmmm odpłynęłam ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawy blog. Będę regularnie tu zaglądać. Dodaję go również do listy swoich ulubionych na: http://interesujace-blogi-o-zdrowiu.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam swojską wędlinę! Albo podsuszoną kiełbasę... Zwłaszcza, że może leżeć i leżeć:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak dziś pamiętam kiełbaskę ,która wisiała w spiżarni nawet i pół roku . była twarda jak kamień ale smak się nie zmieniał.

    OdpowiedzUsuń
  17. Słuchajcie, troszeczkę panikujecie na wyrost. Tak naprawdę trzeba się trochę zaintetresowac tematem - zanim zacznie się doszukiwać afer. Poczytajcie co dokładnie się zmieni w przepisach - bo dla uczciwych producentów wędlin nie zmieni się zupełnie nic. Te normy, które podaje Unia - przy domowym wędzeniu -wędzarnia w ogrodzie - są dwukrotnie mniejsze od wymaganych. A na bodajże 285 przebadanych (pod kątem tych "substancji smolistych" o których piszesz) w Polsce wędzonych wędlin tylko 8 nie spełniłoby nowych wymogów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieni się niestety dla wszystkich. Przy wędzeniu w niskich temperaturach a w takich się właśnie wędzi nawet domowym sposobem, wytwarzają się właśnie substancje smoliste ponad normy unijne. Wczoraj też Robert Sowa się wypowiadał na ten temat.

      Usuń
  18. Nata: u nas Unia chciala zabronic robienia pizzy -bo niehigienizne, nie w chlodni, prozni, rekawiczkach do lokci itd. pomysl padl na szczescie, Wlosi by umarli z glodu zw. w niedziele ( taki owczy ped, w niedziele wszyscy na pizze o 19 - niewazne, ze bedzie albo spalona, albo blada, i na wakacje 15 sierpnia, niewazne ze d 16 sierpnia bedzie 60 % mniej ludzi i ceny tak samo nizsze) . co do wedlin, to moj tata zrobil sobie wedzarnie w ogrodku, i jem te smoliste szynki i balerony raz w roku, max dwa, jak jade do Polski. niestety, organizm odzwyczajony, i przyplacam blem brzucha i zgaga. tu nie jemy wedzonek. niektore wedliny moja mama kupowala od znajomego masarza spod lady: bo te na ladzie byly dla klienta, te spod lady, dla swoich .pewnie te spod lady mialy wiecej cukru w cukrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. od 3 lat mamy swoją wędzarnię, robimy swoją kiełbaskę mamy swoje kury i króliki. Życie smakuje zdecydowanie lepiej. Polecam wszystkim

    OdpowiedzUsuń
  20. masz moze jakies przepisy na domowa szynke, od niedawna sledze Twoj blog wiec nie wiem dokladnie czy gdzies sie juz nie pojawil, jesli masz wczesniej wpis z przepisem to jakbys mogla mnie naprowadzic, dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochani, nie tylko UE, ale także prawo polskie zabrania kupowania produktów lokalnych od małych wytwórców. Mają świetne produkty bez konserwantów, które wytwarzają obecnie głównie sami dla siebie, bo nie mogą sprzedawać w małej ilości sąsiadom czy miastowym;), bo musieliby założyć własną działalność, a to się przecież nie kalkuluje.Są jednak tacy, którzy robią wiele, by ich produkty trafiły na Wasze stoły:) Mam nadzieję, że docenicie inicjatywę.:) Zapraszam więc do strony z produktami bezpośrednio od gospodarza z waszej okolicy :) www.wiemcojem.pl Tobie Małgosiu także polecam produkty i koniecznie sprawdź maila ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Sami robimy wędliny kilka razy do roku i jakoś od tego "strasznego, naturalnego" dymu nie umieramy... A taka swoja wędlina leży sobie w lodówce nawet 3 tygodnie i co najwyzej podeschnie, ale nie psuje się mimo, ze w niej nie ma tej przemysłowej chemi....

    OdpowiedzUsuń