czwartek, 20 lutego 2014

FIT na mieście, w biegu, na służbowych kolacjach. Da się ? Jak jeść poza domem, co wybierać, na co zwracać uwagę ?



Czy da się jeść FIT poza domem ? Będąc zabieganym, stołując się na mieście, czy będąc na służbowej kolacji?

O tego posta prosiło wiele osób. Pisałyście jak wygląda Wasz dzień. Na co mam zwrócić uwagę.
Wiele z Was ma pracę która wymaga ciągłego bycia w ruchu. Biegacie po mieście, załatwiacie sprawy. Czasem może się wydawać, że nie ma czasu na jedzenie.
Inni pracują w korporacjach. Jak sobie poradzić na służbowych lunchach, kolacjach, spotkaniach?
Są osoby, które ze względu na tryb pracy jedzą obiad głównie na mieście.

Jeśli masz pracę w ruchu, załatwiasz sprawy na mieście i jesteś w ciągłym biegu:

1. zjedz w domu porządne śniadanie !!! Nigdy nie wychodź na głodniaka.
2. zawsze miej w torebce:
* mały sok warzywny (jednodniowy kupiony w sklepie, lub wzięty z domu, przelany w małą buteleczkę 300 ml)
* kanapkę z 2 kromek chleba razowego z chudą wędliną, sałatą i warzywami np. grillowaną cukinią, papryką, ogórkiem, pomidorem, kiełkami. Jesteś w ruchu, więc spalasz więcej kalorii niż osoba siedząca za biurkiem. Ze świadomością, że masz zawsze kanapkę i sok w torebce nie będziesz miała chęci na słodycze, jak nagle złapie cię głód.
* jabłko
* jak masz dużo spraw i czeka Cię ciężki dzień miej banana (w nagłych spadkach cukru sprawdzi się świetnie)
3. Jeśli rodzaj pracy, uniemożliwia zjedzenie obiadu przygotowanego w domu,  i musisz korzystać z oferty restauracyjnej przestrzegaj kilku zasad:

Jak zjeść zdrowo i fit w restauracji :

1. korzystaj z happy hours, lunch time, dania dnia,  lub "szef kuchni poleca". To oferty obowiązujące w konkretnych godzinach, zawsze w niższych cenach niż normalnie. Restauracje przygotowują się do zwiększonego ruchu w tych godzinach i jedzenie z oferty "dania dnia" jest przygotowywane w tym samym dniu w którym ma być serwowane. Jednak ja dla pewności zawsze o to pytam, aby się upewnić.
Jeśli nie ma oferty lunchowej, pytajcie co ugotował kucharz w dniu dzisiejszym, co poleca. Nawet jeśli miałabym ochotę na coś z karty, wolę zjeść danie dnia, bo jest świeże. Większość dań z karty mamy z zamrażarki. Może się mylę, może gromy się na mnie posypią, ale nie oszukujmy się, nie wierzę że restauracja ma na świeżo kilkanaście rodzajów dań mięsnych. No chyba, że ma krótką kartę. Bywają takie.
2. Jedząc obiad poza domem, zawsze zamawiam zupę (no chyba że jest bardzo gorąco na dworze). Zawsze jednak pytam jak została przygotowywana. Nie biorę zup zagęszczanych mąką i tłustych typu żurek, flaki.
3. Nie biorę dan z kluskami, frytkami, opiekanymi ziemniakami, talarkami, dań w tłustych sosach czy tłustych mięs.
http://lifehacker.com/384921/how-to-eat-healthily-at-top-chain-restaurants

4. Decydując się na sałatkę rezygnujcie z sosu na bazie majonezu i proście o winegret, lub lekki dressing w oddzielnym dzbanuszku. Kucharze z reguły leją go na potęgę. Sosem można polać sobie samemu. Korzystajcie z oferty dobrych barów sałatkowych.

http://www.google.pl/imgres?client=firefox-a&rls=org.mozilla%3Apl%3Aofficial&channel=sb&biw=1280&bih=657&tbm=isch&tbnid=MKkXE29Gv8_2MM%3A&imgrefurl=http%3A%2F%2Fwww.where.ca%2Fcover%2Fcalgary%2F%3Fd2hlc%3D529382&docid=-zr4H-2b2TU2iM&imgurl=http%3A%2F%2Fwww.where.ca%2Fwp-content%2Fuploads%2F2013%2F03%2FHealthy-Food-Toronto-Fresh.jpg&w=545&h=480&ei=awcFU6HIPIe34wTDm4CgDw&zoom=1&ved=0CMUCEIQcME4&iact=rc&dur=1062&page=5&start=75&ndsp=20

5. Do zupy jako drugie danie z reguły zamawiam chude mięso (bez panierki) z sałatką lub warzywami na parze. Jest wiele restauracji serwujących zdrowe dania. Warto się rozejrzeć w okolicy.
Świetne są też knajpki serwujące makarony (coraz więcej razowe czy pełnoziarniste) z warzywami i lekkimi sosami. 

http://www.foodcaddie.com/

6. Pytajcie jak duża jest porcja. Porcje są takie same dla mężczyzn i dla kobiet. Mój mąż zawsze dojada po mnie. Jeśli jem z koleżanką zawsze biorę na wynos. Pytajcie o możliwość zabrania nadmiaru do domu (czy mają pojemniki na wynos). 
7. PYTAJCIE ! To nic złego i żaden wstyd ! Pytajcie czy danie zawiera tłustą śmietanę, jak jest przygotowywane. Poproście o zaproponowanie dania lekkostrawnego. Kelnerzy bardzo lubią czuć się potrzebni i mimo iż  z reguły mają w porze obiadowej sporo pracy potrafią być pomocni.

Omijajcie miejsca które:

1. śmierdzą starym tłuszczem lub podejrzanie w nich "pachnie".
2. sieciowe fast foody, bary szybkiej obsługi, pizzerie (rzadko która używa sera, większość stosuje powszechny w gastronomii i tani produkt seropodobny z oleju palmowego,na pizzy też raczej składników wysokich lotów nie ma).
3. budki z kanapkami na ciepło, często są w przejściach podziemnych (pszenne buły ze spulchniaczami o długiej dacie przydatności).
4. miejsca w których na pierwszy rzut oka rzuca się w oczy brud (jeśli jest na sali, będzie i w kuchni).

Na służbowych lunchach, kolacjach, spotkaniach:

http://cateringguidesite.com/
1. wybieraj sałatki, lekkostrawne małe przekąski na jeden kęs, dania z warzyw, do picia wybieraj wodę z cytryną (świetnie gasi pragnienie i nie napędza apetytu).
2. unikaj alkoholu, słodyczy, ciast z ciężkimi kremami, gazowanych napojów, pieczywa, ziemniaków (zapychają) wszystkiego co w majonezie i na bazie majonezu, potraw tłustych (tłusta plama na sukience skutecznie zepsuje nastrój) i słonych (zatrzymują wodę, mogą powodować obrzęki).
4. na służbowych obiadach przy wyborze dania kieruj się tymi samymi wytycznymi co przy wyborze jakiegokolwiek innego dania w restauracji (patrz wyżej).
5. unikaj potraw mogących wzdymać, oraz winogron (brzuch będzie jak balon). 




Jeśli cały dzień jesteś poza domem nie zapominaj o tym, aby jeść regularnie !!!
Śniadanie zjedź w domu, obiad na mieście, ale przekąski miej zawsze przy sobie.
Banan, jabłko, kanapkę, warzywa pokrojone w słupki, jogurt z ziarnami w słoiczku czy pomarańczę w kawałkach w małym pojemniku. Przygotowanie tych przekąsek nie zajmie Ci dużo czasu, a regularne posiłki to żelazna podstawa!
Jeśli nie wyczerpałam tematu, pytajcie w komentarzach :) 

59 komentarzy:

  1. Mam pytanie, trochę niezwiązane z tematem, ale kwestia unikania alkoholu pojawiła się i tutaj.
    Jak picie alkoholu ( nie mam tu na myślil lampki wina do obiadu czy kolacji) wpływa na organizm. Alkohol to cukier, więc może on w pełni niweczyć efektu treningów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alkohol to temat na oddzielny post, lampka wina nie zaszkodzi ale już większe ilości na imprezach nie za bardzo,

      Usuń
    2. możemy liczyć na taki post ? :)

      Usuń
    3. ooo prosimy o taki post :) muszę mężowi przedstawić :D

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle sama przyjemność poczytać przy kawie :) A po kawie wcielić w życie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne wskazówki ! Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a co z serkiem typu Danio? -bardzo zły jako przekąska??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serek typu danio czy inne jogurty smakowe to desery, mają w składzie tak dużą ilość cukru że do innej kategorii nie da się ich zakwalifikować ;)

      Usuń
    2. Ja odkąd zobaczyłam, że danonek zawiera 2 łyżeczki curku( na szczescie moje dziecko nie zdążyło się tego dużo najeść:) to sama robię synkowi serek, wystarczy wrzucić do malaksera twaróg, trochę śmietanki 12% , owoce (np. rozmrożone maliny, truskawki czy kto co lubi) dosłodzić lekko miodem lub cukrem trzcinowym i jest po prostu super pyszny! polecam:)

      Usuń
  6. Świetny post, bardzo przydatny. Mimo tego, że nie pracuje tylko studiuję mam zajęcia w późnych godzinach i niestety nie mogę codziennie pozwolić sobie na domowy obiad. Dobrze, że niedaleko uczelni są restauracje serwujące róznego rodzaju sałatki, które w takich godzinach ratują mi zycie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mądre co piszesz i wydawałoby się, ze człowiek o tym wszystkim wie...jednak żeby zastosować w praktyce...nie wiem czego mi zawsze zabraknie...silnej woli, samozaparcia...?:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. jednak pierwszy krok w kierunku zdrowego odżywiania i nie obżerania się do granic możliwości mam za sobą. mianowicie wymyśliłam takie hasło i mam zamiar się tego trzymać! powiedziałam sobie - "Donia! Nie żyj po to żeby jeść ale jedz po to żeby żyć!" I jak Wam się podoba moje nowe motto?")

    OdpowiedzUsuń
  9. a czy popełniam duży błąd jeśli do owsianki zamiast jabłka dodaję pół banana, a zamiast cynamonu - małą łyżeczkę miodu oraz rodzynki i żurawinę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie jest za słodka ? banan sam w sobie jest słodki i słodzi, ja bym wybrała albo banana albo miód
      rodzynki też są słodkie

      Każdy z tych składników dodany osobno do owsianki jest ok, dodane wszystkie 3 razem trochę za dużo cukru

      Usuń
    2. Dziękuje Małgosiu :) czułam, że to za dużo :) ale z rodzynek i żurawinki razem nie zrezygnuje ;)

      Usuń
    3. Oj kurczę ...ja też tak robię - i pół banana i łyżeczka miodu i ja jeszcze dodaję łyżkę wiórków kokosowych mmm ... pycha. Może i za dużo słodkiego...? Ile taka owsianka może mieć wtedy kcal? robię z czterech łyżek płatków owsianych na wodzie zagotowuję wieczorem i odstawiam , rano podlewam tylko delikatnie mlekiem 2% (tak z pół szklanki).

      Usuń
    4. Matko, sniadanie to najwazniejszy posiłek dnia więc może być najbardziej kaloryczny i ma zawierać jak najwięcej węglowodanów! Banan, żurawina, orzechy, płatki owsiane są jak najbardziej ok!!!

      Usuń
    5. banan, żurawina, orzechy i płatki są jak najbardziej ok ale banan, miód i rodzynki razem to ciut za dużo cukru ;)

      Usuń
  10. Małgosiu,
    a co powiesz na podjadanie w nagłym i niespodzianym głodzie orzechów, suszonych owoców?
    może równie kaloryczne ale dużo zdrowsze jak batoniki, ciasteczka.

    fajnie nam to wszystko piszesz :) P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suszone owoce czy orzechy to świetna przekąska w nagłych sytuacjach. Owszem są kaloryczne, ale przecież nie zjada się tego dużo. Orzechy to kopalnia wartości odżywczych.

      Usuń
  11. mi tam banan ani nawet gorzka czekolada ( ba, mleczna ani nic innego też ) nigdy nie pomagają
    i nie dają zastrzyku energii ani nic z tych rzeczy :(

    OdpowiedzUsuń
  12. A co powiesz o serkach almette? Tych o smaku np chrzanu? A serki topione? W sobote mam gosci i chcialabym zrobic domowa pizze. Co moge do niej dodac i jak zrobic ciasto zeby bylo bardziej dietetyczne? Moze zastapic make pszenna mąką pelnoziarnista? A jaki zolty ser bys polecila?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia tu masz przepis na pizze, jeszcze nie słyszałam żeby komuś nie wyszła ;) http://qchenne-inspiracje.blogspot.com/2013/04/la-pizza-italiana.html

      Usuń
    2. serki almette są ok, topionych nie polecam,

      Usuń
  13. Pani Małgosiu, a co z tłustym czwartkiem? Można pozwolić sobie na małe co nieco? I może, jakaś porada co zrobić żeby skończyło się na jednym a nie morzu pączków?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w poniedziałek będzie post o tłustym czwartku :)

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny blog :) Znalazłam Cię na fun page'u Ewy Chodakowskiej ;) Naprawdę super i rzetelne porady dotyczące odżywiania. Kopalnia inspiracji i kulinarnych pomysłów. Trzymaj tak dalej. To super, że są osoby, które bezinteresownie zwiększają świadomość ludzi dotyczącą ruchu i zdrowego odżywiania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Popieram wszystkie wskazówki :) Zawsze warto mieć ze sobą jakąś zdrową przekąskę z domu wtedy na pewno nie skusimy się na nic niezdrowego w chwilach słabości :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety Małgosiu jako osoba z doświadczeniem w gastronomii muszę Cię rozczarować. dania z potykacza, happy hours, danie dnia i szef kuchni poleca stanowczo nie są daniami świeżymi, ale takimi, które muszą się dziś sprzedać bo jutro będą już do wyrzucenia. Pytanie kelnera co może polecić odbywa się dokładnie na tej samej zasadzie, Rano kelnerki dostają wytyczne od kucharza co dziś muszą sprzedać. Z dwojga złego lepiej zjeść coś, co było zamrożone i specjalnie dla nas rozmrożone w piecu konwekcyjnym :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zgodzę się,
      wszystko zależy od lokalu, ja mam w rodzinie restauratora i musiał się sporo namęczyć, żeby ludzie nie myśleli że "danie dnia" to jest właśnie coś co się psuje i trzeba sprzedać a coś co kucharz ugotował dziś na świeżo. Dlatego w tym wypadku ważne jest jakie miejsca wybieramy.
      Ja chodzę z reguły do tych samych knajpek. Jeśli gdzieś jestem i się zrażę, nie wracam. Myślę, że każdy bez trudu rozpozna stare czy "dobiegające" jedzenie.
      Jeśli chce przetestować nowe miejsce pytam lub szukam opinii w necie.
      Jeśli wchodzę do nowego lokalu i w porze obiadowej ładnie pachnie jedzeniem to zostaję. Jeśli nie pachnie niczym wychodzę.

      Usuń
    2. Byc może w restauracji, którą ma osoba z Twojej rodziny jest inaczej, ale sama mówisz, że ten ktoś musiał się nieźle namęczyć, żeby przekonać ludzi, że danie dnia jest świeże. Dlaczego? Bo w większości restauracji tak właśnie jest.Dobrze, że są miejsca gdzie restauratorzy dbają o to, natomiast w mniejszych miastach, takich jak moje, gdzie restauracji (mówię o śródmieściu) jest niewiele, a zatem konkurencja jest mała restauratorzy idą na łatwiznę. Niestety

      Usuń
    3. To prawda. Chociażby Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler pokazują smutna prawdę o polskich restauratorach.Zwłaszcza w mniejszych miastach, aczkolwiek to też nie jest reguła.
      Na szczęście jest wiele bardzo fajnych miejsc. Trzeba szukać, pytać, samemu testować.
      Ja na co dzień nie jadam na mieście. Gotuję w domu. Jak mam jeść w mojej okolicy to są to te same knajpki. Jak wychodzę gdzieś dalej pytam znajomych, czytam opinię w necie. Zawsze kieruję się zasadą ograniczonego zaufania, chociażby po programach M.Gessler.
      Osoby, które na co dzień stołują się na mieście mają z reguły swoje miejsca.

      Usuń
    4. U mnie w mieście( malutkie) w wielu restauracjach organizuje się takie godzinowe promocje- godziny szczytu, jest najwięcej personelu i np. ceny -20%. Oczywiście na 99% restauracja pozbywa się w ten sposób jakichś resztek, wykorzystuje produkty, ale głównie liczą na przyciągnięcie klientów- u mnie taka promocja nie polega na wystawianiu coraz to innego dania, które "zostało". Oferta obowiązuje wciąż te same posiłki, myślę, że liczą po prostu na przyciągnięcie klientów i sprzedanie jak największej ilości dań, a nie wyzbycie się resztek. Są restauracje i "restauracje", niestety. Ale trzeba mieć świadomość, że są jeszcze ludzie z pasją.

      Usuń
    5. ja tez uważam, że wszystko zależy od miejsca.
      Moj facet pracował w restauracji jako kelner i danie dnia i to, co poleca kelner akurat u nich nie bylo daniem które musi sie wyprzedac, tylko swiezym.
      wszystko zależy od rangi restauracji niestety!
      warto więc przed pojsciem gdzies poczytać opinie.
      duzo mozna wywnioskować na pierwszy rzut oka.
      pozdrawiam

      Usuń
  18. wszystko wygląda wyśmienicie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, wiem że to może nie ten temat ale staram się zdrowo odżywiać i jeść regularnie, mam dość aktywny tryb życia ( tańczę, czasem ćwiczę w domu, uczę się), czy jeśli jem dwie kostki czekolady gorzkiej (co najmniej 60%) dziennie, to bardzo grzesze? ;) to moje jedyne słodycze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze że to gorzka czekolada ;) piszesz że jesteś aktywna, uczysz się, jeśli czekolada nie szkodzi Ci na cerę i nie widać tego na sylwetce to w zasadzie możesz jeść,
      Ja bym jednak ze względu na zęby zredukowała z "codziennie" na 2-3 razy w tygodniu.
      uzależniłaś się :)

      Usuń
    2. 2 kostki czekolady dziennie, w dodatku gorzkiej, to uzależnienie? Aha ;)

      Moja znajoma je codziennie 1 czekoladę mleczną albo z jakimiś nadzieniami, różne specjały wymyśla, a to z takimi orzechami, a to z truskawkami, a to z Oreo. Do tego jeszcze inne słodycze - batonik, ciasteczko. I mimo to jest szczupła i nigdy nie miała problemów z nadwagą - geny, jak sama mówi, u niej w rodzinie wszyscy chudzi. Ja natomiast nie miałam tyle szczęścia i mam tak z 5 kg nadwagi po rzuceniu palenia, ale nigdy w życiu nie zrezygnowałabym z prawie całego swojego jadłospisu i z przyjemności, jaką jest zjedzenie czasem czegoś słodkiego albo żurku na obiad. Wolę mieć parę dodatkowych kg niż katować się całe życie i chodzić wkurzona, gdy wszyscy wokół mnie jedzą co chcą a ja muszę zachowywać się jak dziwadło, pytać kelnera z czego danie zrobione xD I nazywanie zjedzenia kostki czekolady ''grzechem'', ''uzależnieniem'', jakieś wyrzuty sumienia...W nerwicę się wpędzić można kontrolując tak każdy swój krok i posiłek... wszystko po to, żeby schudnąć i wrzucić parę fot na instagram żeby zlajkowali nasze sexy ciałko, z którego za parę lat i tak nic nie zostanie...współczuje, naprawdę :) i Radziłabym tym wszystkim fit osobom zadbać również o rozwój duchowy i intelektualny, nie tylko rozwój swojego ciała :) spróbujcie, naprawdę. A póki co wiedzcie,że wiele osób ten wasz lajfstajl po prostu śmieszy :)

      Usuń
  20. Gosiu jak zwykle cenne rady! ja zawsze wychodzę z domu z butelką wody w torebce :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam. Muszę przyznać, że bardzo inspirujące przepisy znalazłam na Twoim blogu. Jeśli chodzi o ciepłe własne jedzonko poza domem to polecam termos obiadowy. Nie są wiele większe od kubka termicznego a smak i pewność tego co zjadam- bezcenne. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja ostatnio pofolgowalam. tzn pilam mniej wody bo po prostu nie moglam i jestem podziebiona i bylo mi zimno więc i nie smak do wody. ale ciagle robilam owocowe i ziolowe herbaty w duzych kubkach ale nie wiem ile w sumie wypijalam , mysle ze nie będzie 1,5l
    a dzis wyszło tak ze musiałam wcześniej zrobić obiad dla męża a nie chchciałam jeść odgrzewanego. wiec zjadlam na przekąskę koktajl z kakaem a za za jakąś godzinę obiad pieczone udka z pieczonymi ziemniakami...
    w ogóle od walentynek jakoś tak czuję że "luźnej" podchodzę trochę do menu.
    nie , nie zadnych słodyczy ale przerwy trochę mniejsze pomiędzy posiłkami... hmmm może przesadzam, jakis nastrój zly ?
    no i na pewno waga nie spada a nawetnie wiem czy nie wzrosła , ale moze przez okres?????????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak mam ostatnio:(... może to przesilenie wiosenne? Ciągle mi się jeść che a było już tak fajnie.Jak wrócić do równowagi? Juz kg w górę poszedł. Tez tłumacze że przed okresem jestem ale gdzie moja silna wola się podziała? Zrzuciłam w rok 10 kg i nie chcę żeby wróciły i to akurat na wiosnę. Tylko czemu ciągle myślę o jedzeniu?

      Usuń
    2. ćwicz więcej, jeśli przed okresem masz większy apetyt wybieraj lekkostrawne jedzenie, ogranicz sól i słodkie, pij herbatę z pokrzywy (chodzi o zatrzymanie wody w II fazie cyklu)
      staraj się więcej ruszać,

      Usuń
    3. Właśnie nie mam sił ostatnio nawet ćwiczyć, zmuszam się ale wczoraj już nawet nie mogłam się zmusić aj źle się dzieje :( Ale codziennie sobie obiecuję że od dzisiaj znowu pilnuję się, jem ładnie i ćwiczę... zjadłam swoją słodką owsiankę na śniadanie (z bananem i miodem:) i kanapkę z pastą z ciecierzycy - tylko coś mi chyba nie wyszła bo taka sobie w smaku- nie dałam czosnku bo nie cierpię czosnku i taka wyszła jakaś mdła. Wiem że na śniadanie to za dużo ale w pracy mam już tylko kanapkę (dwie kromki chlebka pro -body - bardzo smaczny, znasz może ? ) z tą pastą i szynką i sałatkę do tego i dwa jabłka. Po pracy w domu pomidorowa z pełnozairnistym makaronem bez śmietany, no i postaram się ćwiczyc jak bede miała siły bo zaplanowałam mycie okien na dziś, ufff ale muszę ten kg zgubić i przestać pchać w siebie. Bo co z tego że zdrowo jem jak jem tego za dużo. I ostanio ten napad słodkiego w jeden dzień, mniej się ruszam. ... Oj nie nie- potrzebuję jakiegoś KOPA porządnego, bo przecież potrafię tylko jakiegoś doła złapałam może?

      Usuń
  23. WItam Pani Małgosiu! Rewelacyjny blog, bardzo fajnie się go czyta :) Zauważyłam wpis o kalorycznej owsiance i chciałabym doprecyzować czy moja nie ma za dużo kcal. Jej skład to : 5 łyżek płatków owsianych, 10 orzechów laskowych, łyżeczka rodzynek, łyżeczka słonecznika, dwie łyżeczki otręb, 2 łyżki jogurtu naturalnego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko 2 łyżki jogurtu ? To taka "kitłocha" trochę wyjdzie ;)
      kaloryczność składników które podałaś to 380 kcal

      Usuń
    2. Troche tak, ale taka konsystencja mi odpowiada :) Dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  24. wspaniały blog, nie mogę się oderwać, i Ty Małgosiu jesteś taka miła, dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzień Dobry, mam jedno pytanie. Mam trzydzieści lat i zdarza mi się wychodzić ze znajomymi wieczorami w piątek, sobotę. Nie zdarza mi się to jakoś super często, raczej raz, dwa razy w miesiącu. Podczas takiego spotkania wypijam dwa piwa albo dwa drinki. Umawiamy się o dziewiątej i zawsze około godziny 11tej pojawia się ochota na jakąś przekąskę. Parę lat temu kończyło się na kebabie, ale teraz staram się dbać o linię, raczej nie jem słodyczy, jem pięć posiłków itp. Ale te wieczorne wyjścia...co tu zjeść, jeśli jestem w mieście powiedzmy do drugiej? Wczoraj zamówiliśmy do piwa zakąski i dziś mam moralniaka po prostu, bo były tam krakersy i jakieś pieczone kawałki kurczaka... bardzo dobre to było ale pewnie milion kalorii... Czy mogę prosić o jakąś radę w tej sprawie? Co przekąsić? Nie jeść wcale sześć godzin, to trochę bez sensu, zwłaszcza że jakieś tańce czasem dochodzą... Ale jestem już wtedy po kolacji. Czyli teoretycznie nic nie powinnam jeść... Proszę o radę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Gosiu, napisałaś, że unikasz ziemniaków, ale w tej restauracji wybrałaś danie z ziemniaczkami :)
    http://qchenne-inspiracje.blogspot.com/2014/06/moje-kulinarne-odkrycie-w-ustce-i.html?m=1
    Czyli jak powinno się kierować przy takim wyborze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie unikam ziemniaków. Jeśli chodzi o ziemniaki to należy je jeść z rozwagą i nie codziennie.

      Usuń
  27. Małgosiu, jestem studentką dzienną i staram się zdrowo odżywiać. Niestety w tym roku mam niekorzystny plan zajęć, praktycznie codziennie mam "okienko" które trwa godzinę lub dwie. Czasem trzy godziny, ale wtedy wrócę do domu i zjem normalnie obiad. Tylko jak te przerwy są krótsze, to nie opłaca mi się wracać do domu i mimo, że zawsze noszę ze sobą jakieś przekąski typu owoce, orzechy, serki wiejskie albo sałatki w lunchboxie to chciałabym w takim dniu zjeść coś ciepłego. Wybrałam metodę "mniejszego zła" i jadam na uczelnianej stołówce. Biorę zupę, która codziennie jest inna, czasem jak na drugie jest coś fajnego jak np. ostatnio kurczak z fasolką to biorę tylko drugie. Czasem zdarza mi się jeść na mieście, bo idę np z kimś i wtedy biorę sałatkę. Czy mogłabyś mi powiedzieć, czy dobrze robię? Trochę się boję tego stołówkowego jedzenia, ale innego wyjścia nie widzę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robisz dobrze. Zwracaj tylko uwagę co jesz na tej stołówce i np. wybieraj kaszę zamiast ziemniaków.

      Usuń