środa, 30 kwietnia 2014

Obesogeny a otyłość. Masz świadomość co jesz ?


Przed nami majówka, czas dla wielu wolny od pracy. Kolejny czas pokus, z którymi wielu z Was nie do końca umie sobie poradzić. A wszystko tak naprawdę siedzi w głowie.
Publikuję ten tekst ku refleksji. Do przemyślenia i ułożenie priorytetów i celu, na nowo.
Po świętach Wielkanocnych wielu z Was dopadł kryzys. Daliście sobie luz, organizm dostał sporą dawkę cukru i teraz zachowuje się jak narkoman na głodzie. Jest ciężko i ja doskonale to rozumiem. 
Wielu z Was do tematu odżywiania podchodzi tylko i wyłącznie w kontekście sylwetki i odchudzania.
Powtarzam od zawsze, że odżywianie to przede wszystkim zdrowie. Kupując kolejną paczkę chipsów, zjadając kolejnego batona i popijając go gazowanym napojem, musimy mieć świadomość co fundujemy naszemu organizmowi. 
Bez tej świadomości ciężko nam będzie spojrzeć na jedzenie inaczej niż tylko przez pryzmat "diety".

Żyjemy w czasach, w których wszystko pędzi, goni, w zasadzie nie wiadomo dokąd. Mamy być szczupli, atrakcyjni, w pracy zawsze uśmiechnięci i gotowi do poświęceń. Telewizja lansuje atrakcyjnych, nowoczesnych ludzi, realizujących swoje pasje.
Są szczęśliwi i zadowoleni z siebie.
I my, aby nie odstawać mamy wpasować się w ten kanon.

Z drugiej zaś strony, ta sama telewizja, karmi nas zupkami w proszku, obiadami fix do zalania wodą, ciastkami na śniadanie, gorącą zupką do zabrania do pracy i słodyczami dla dzieci, na drugie śniadanie.
Tak jest nowocześnie, a my mamy być nowocześni. Nie przejmuj się jak coś zacznie Ci dolegać. Rynek suplementów diety ma lek na każdą niedyspozycję.

Od naszego organizmu wymagamy więcej niż kiedykolwiek w historii. Wymagamy, aby funkcjonował na najwyższych obrotach karmiony słodzikami, rafinowanym cukrem, rafinowanymi produktami spożywczymi,  konserwantami, polepszaczami smaku, czy sztucznie barwionymi napojami.
Do tego dołóżmy jeszcze stres bo w dzisiejszych czasach to nasz dobry kolega.

Żywność i styl życia powinny dawać nam energię, a nie zmęczenie, zniechęcenie i otyłość. Produkty pozbawione składników odżywczych, wysoce przetworzone, z barwnikami, konserwantami i aromatami to dla naszego organizmu nie lada wyzwanie. Takie substancje nie są obojętne. Znacząco spowalniają przemianę materii. Gdy jesteśmy przeładowani pestycydami, chemikaliami i zanieczyszczeniami, organizm tworzy nowe komórki tłuszczowe, aby pomieścić toksyny, abyśmy się nie zatruli i nie chorowali.
Cała chemia z żywności jest metabolizowana w wątrobie. Dodatkowo do jej przetworzenia potrzebujemy składników odżywczych, które zamiast nas regenerować i oczyszczać, są wykorzystywane do "zneutralizowania" chemicznych dodatków. Nic z nich nie mamy. Stąd zmęczenie, wypadające włosy, problemy z cerą, rozdrażnienie.

Normalne jedzenie jest tym, to co rośnie w naturze czyli : jabłka, pomarańcze,ziemniaki, kapusta, kurczak, jajka, zboża etc.
Z tego przyrządzę zdrowy obiad, bez sztucznych dodatków.
W gotowej żywności typu fix, jedzeniu z długim terminem przydatności, kolorowych napojach, kisielach etc. jest wiele dziwnych składników.
Kupując nikt się nie zastanawia co kryje się pod nazwami typu. żółcień pomarańczowa (E110), benzoesan sodu, azorubina, tartrazyna, czy wiele innych.
Te same składniki znajdziecie w produktach do usuwania plam z dywanów, barwienia farb, plastikach, foliach, czy do produkcji kamizelek kuloodpornych.
Skoro są używane w przemyśle, czy nadają się do jedzenia ?
Jak działają w naszym organizmie ?
Jak nasz organizm sobie z nimi radzi?
Przetwarza, czy gdzieś kumuluje ?

American Medical Society nazwało przemysłowe chemikalia, które dodaje się do żywności, lub ją nimi spryskuje "obesogenami" (od ang. obesity – otyłość).
Obesogeny to substancje zwiększające ryzyko otyłości, ponieważ zaburzają równowagę hormonalną i pobudzają lipidy (tłuszcz).
Obesogeny każdego dnia zmieniają nas w grubasów.
Powiązanie chemikaliów i otyłości szeroko przebadali Amerykanie. 
Retha Newbold z National Institute of Environmental Health Sciences przeprowadził eksperyment, w którym nowo narodzonym myszom dodawał do żywności chemiczne dodatki. 
Po roku gryzonie miały o 36 % więcej tłuszczu i były o 20 % cięższe niż myszy karmione naturalnie. Co ciekawe obydwie grupy jadły objętościowo tyle samo i miały taką samą dzienną dawkę ruchu.


Bruce Blumberg z California University podawał obesogeny ciężarnym myszom. Nowonarodzone myszki urodziły się z tkanką tłuszczową większą o 20 % niż ich koledzy z grupy kontrolnej.
Nie dziwi Was fakt, że obecnie coraz więcej dzieci rodzi się z wagą ponad 4 kilo. 
Takich eksperymentów jest więcej i nie pozostawiają złudzeń, że wszechobecna chemia w żywności bezwzględnie wpływa na  otyłość.
Mam dziecko w wielu szkolnym. Codziennie widzę, jak teraz wyglądają dzieci. Widzę co jedzą pod szkołą.


W moich czasach w klasie mieliśmy jednego, może dwóch grubasów. Teraz grubasów jest dużo więcej, a dzieci "ulanych" tłuszczem, niepokojąco dużo.

Wątroba przerabia zarówno chemikalia, jaki i metabolizuje tłuszcz z pożywienia. Chcecie aby wątroba spalała tłuszcz, który zjadacie, czy żeby była zajęta rozkładaniem chemikaliów z żywności ? 
Prawdziwe, nieprzetworzone jedzenie to bogactwo witamin, składników odżywczych i błonnika. Ma nas odżywiać, ma nam dawać energię i urodę. Nasz organizm nie musi odfiltrowywać chemikaliów i sztucznych dodatków, a konserwanty nie blokują wchłaniania substancji odżywczych.

Pomyślcie o tym za każdym razem, jak dopadnie Was kryzys i zamiast sałatki i kanapki do pracy weźmiecie drożdżówkę, batona i zupkę w proszku. 

Zastanawiam się czemu powszechnie przyzwalamy, na faszerowanie nas chemią. Czemu w szkołach dzieci uczą się budowy np.pierotniaków, a nie uczą się zasad zdrowego odżywiania i tego jak funkcjonuje przewód pokarmowy człowieka.
Komu zależy na tym , abyśmy byli coraz słabsi i zapadali na przeróżne choroby ? Być może tym, którzy chcą nas później z tego leczyć ?
Rano byłam na spotkaniu z moją znajomą lekarką, rozmawiałyśmy o wpływie hormonów na zdrowie i o odżywianiu, które jest nie do przecenienia jeśli chodzi o wszelkie dolegliwości, zwłaszcza kobiece.
O wpływie żywności przeładowanej estrogenami na zdrowie kobiety. Uwielbiam spotkania z Nią. Jest dla mnie ogromnym autorytetem.

66 komentarzy:

  1. Małgosiu, jak zwykle fantastyczny tekst.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda Gosiu, przekonałam się o tym na własnej skórze. Od kilku tyg z powodu braku czasu nie stosuję się do twojego jadłospisu, ale nadal jem zdrowo, unikam chemii a obiady mimo braku czasu robię z naturalnych składników. Nie liczę już kalorii a nie tyję, a tak było jeszcze do zeszłego roku kiedy to na szybko robiłam obiad codziennie z innym "fixem" Na dodatek moja 12 letnia córka ładnie wyszczuplała a zawsze była jak to mówi moja matka "nie gruba ale ubita" teraz ma fajnie zarysowaną talię i zdrowszą skórę. Od kilku lat wysyłałam ją na przeróżne treningi i sks-y w szkole by zrzuciła to swoje "ubite mięsko" a okazuje się że wystarczyła zmiana żywienia i samo się stało. Oczywiście nadal obie dużo się ruszamy, ale teraz wiem że to co jem to podstawa. Baśka P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieki Gosiu..szkoda ze w telewizji jest tak malo programow poswieconym tematyce zdrowia.Wola pokazywac jakies wybory top model i inne bzdety...zamiast pokazywac mlodym i starszym jak zyc zdrowo by nie chorowac czy uniknac wielu chorob.Ps.Ciekawie piszesz, codziennie gotuje zTwoich przepisow i sama sie zmieniam:)dzieki

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale to nie chodzi tylko o drożdżówki, batony, chipsy itp.
    Żywność przeładowana hormonami to kurczaki hodowlane masowo, to mleko i reszta nabiału, soja, łosoś hodowlany, który kwasów omega 3 ma tyle co nic. Tak samo zła i przetworzona jest żywność z puszek - warzywa w puszkach np. Szkoda, że o tym nie napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się, dlatego jeśli nie mamy dostępu do mięsa hodowanego inaczej, a mało kto ma, należy mięso ograniczyć,
      kiedyś się nie jadło tyle mięsa co teraz, a obecnie wielu z nas nie wyobraża sobie obiadu bez kawałka mięsa ,
      jeśli chodzi o puszki, zawsze trzeba czytać etykiety, zresztą to się tyczy wszystkiego co jest opakowane

      Usuń
    2. Można po prostu nie jeść kurczaków, jeśli nie są to wiejskie, skubiące trawę kury. Zawsze lepsza opcja jest indyk, bądź ryba - i na.pewno nie łosoś hodowlany (99% łososia w sklepach to właśnie hodowlany, przekarmiony antybiotykami) tylko śledź czy dorsz. A jedzenie z puszki - nie do końca chodzi o skład, ale o materiał, z którego puszka jest wykonana i jak reaguje z żywnością.

      Usuń
    3. metal z którego zrobiona jest puszka wchodzi w reakcję z żywnością jak jest dostęp powietrza, czyli jak otworzysz puszkę np. z kukurydzą i nie użyjesz wszystkiego, resztę należy bezwzględnie przełożyć np. do szklanki

      Usuń
    4. ja mam dostęp do zdrowych kurczaków- hodowanych przez moją mamę, wypasanych na trawce itp...i wiecie co? nie smakują mi! to mięso jest całkiem inne, bardziej tłuste, skóra jest też jakaś inna, na pewno są zdrowsze ale ja jakoś wolę te sklepowe, z hodowli masowej ;p
      Baśka P.

      Usuń
    5. Twoje ciało i zdrowie Ci za to podziękuje.

      Usuń
  5. Małgosiu marzę o Twoim poście na temat czegoś zdrowego do pochrupania w kryzysie takim np na czipsy. I w sezonie imprezowym tak żeby zrobić konkurencje niezdrowej żywności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie :) ale na grilowaniu oprócz jedzenia to bardzo smakuje piwo lub inny alkohol :( Czy na to coś poradzisz?

      Usuń
    2. piwo ma dużo witamin, nie widzę przeszkód, aby wypić jedno,
      gorzej że zwykle na jednym się nie kończy, więc potrzeba silnej woli (piwo ma dużo cukru)

      Usuń
    3. Ja mam słabość do owocowych piw w stylu redd'sa czy mirabelkowej fortuny - mniami! Niestety kaloryczność mnie hamuje, zamiast tego preferuje lampke/dwie białego wina z wodą mineralną gazowaną, mnie to połączenie zasmakowało, a na pewno jest mniej kaloryczne, polecam :) Kiedyś piłam je w połączeniu ze spritem, ale to też zdroowtna masakra :) W sumie jakiś pościk o alkoholach by się przydał, może coś o miodach pitnych, winach włąsnej roboty?

      Usuń
  6. teraz to się boję już cokolwiek jeść :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niepotrzebnie :)
      zobacz ja jem i jestem szczupła, dziewczyny na moich jadłospisach jedzą i chudną,
      trzeba gotować samemu, nie kupować jedzenia z długą listą składników,nafaszerowanego przeróżnymi E etc.

      Usuń
  7. Bardzo fajny artykul. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny artykul. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, ja mam 17 lat i dopiero co odkryłam twojego bloga i uważam że jest świetny!! Muszę spróbować tych przepisów! KONIECZNIE! Ja generalnie mieszkam na wsi z czego jestem ogrooomnie dumna bo mamy tutaj duzo zwierząt i mamy zamiar dokupić kurczaczki oraz gęsi:D Moja mama prowadzi ogródek ważywny a w zeszłym roku wyrosły nam tak ogromne marchewki że wiekszych jeszcze w życiu nie widziałam z cukiniami było to samo!! A najlesze ze nawóz został wyprodukowany przez nasz "Prywatny Zakład Przerabiania Trawy w Jedzonko dla Roślin" naszymi pracownikami w firmie są oczywiście krowy;P (żarcik z tą firmą oczywiście;D) Ale z okazji tego że mamy króliki i mamy zamiar jednego z nich spacyfikować..:) Proszę cię o udostępnienie jakiegoś przepisu na potrawkę z królika, czy coś takiego na drugie danie:D Ale obie z mamą nie wiemy jak mam postąpić z tym królikiem żeby był mięciutki:3 Z góry dziękuje!! Ściskam! Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. królika robiłam raz, i z uwagi na to że kiedyś miałam jednego w domu, nie przeszedł mi przez gardło ;) był smaczny, ale jak go spróbowałam miałam wrażenie że zjadam Leona ;)
      generalnie robisz go jak kurczaka, podsmażasz i dusisz w sosie śmietanowym ,
      zrób sos na bazie warzyw z tego przepisu i wrzuć podsmażonego królika http://qchenne-inspiracje.blogspot.com/2014/04/przepisy-fit-delikatne-pulpeciki-w.html
      duś do miękkości

      Usuń
    2. Bo moja mama raz już przyrządziła królika, jak nagle tata wszedł do domu z oskórowanym królikiem(miał na imię Panda) i powiedział, że obiad ma być za 2 godziny, no to mama go dusiła jakieś 2 godz. w gęsiarce ale nie był zbyt smaczny z powodu twardości;(

      Usuń
    3. Królik to nie to samo co kurczak! Mięso królika ma mało tłuszczu przez co jest twarde i suche, najlepiej królicze mięso przed przygotowaniem moczyć całą noc w wodzie z dodatkiem łyżki soli, wtedy skruszeje i będzie miękkie.

      Usuń
    4. Też nie potrafię zrobić królika. Można go kupić w lidlu. Myślałam by dawać do zupki dziecku, ale nie przelamie sie, nie pokroje go i nie ugotuje.

      Usuń
  10. rewelka:) dziękuje że jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przydałoby się trochę porad dotyczących żywienia dzieci.. Mam taką 13-latkę w otoczeniu, która zafundowała sobie oponkę. Jest ogólnie potężną dziewczyną, ale nie da się ukryć, że to nie tylko to..

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosiu jak zwykle świetnie napisane!
    podpisuje się tym dwiema rękami :)

    udanej Majówki!

    OdpowiedzUsuń
  13. małgosiu, mam do Ciebie pytanie, wydaje mi się, że nie pisałaś nic na ten temat.
    Mam bowiem problemy z cerą... walczę z trądzikiem już kilka lat , stosowałam różnego rodzaju maści jak i tabletki (od dermatologa), ponadto miałam kilka zabiegów kosmetycznych, niestety widocznej poprawy nie ma, cera na twarzy jest czerwona, z licznymi chrostkami.
    Czy masz może jakieś rady, wskazówki dla osob takie jak ja ? dodam ze cwicze regularnie od kilku lat i jem zdrowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim wybierz się do ginekologa i zrób sobie cytohormony. Najprawdopodobniej jesteś kobietą androgenną, z przewagą estrogenów nad progesteronem.
      Jeśli do tego zatrzymuje Ci się woda to jest to bardzo prawdopodobne.
      Jeśli okaże się że masz więcej estrogenów nie daj sobie wcisnąć tabletek antykoncepcyjnych na uregulowanie, bo jeśli ktoś dodatkowo przepisze Ci coś z estrogenem to wyhodujesz sobie nowotwór (to nie żart - mam znajomą ginekolog - wykłada na uczelni). Poproś o luteinę lub duphaston w II fazie cyklu.
      Dodatkowo w Twoim przypadku całkowicie wyeliminuj słodycze, białe pieczywo, czekoladę. Nie jedz też smażonego i niczego z chemią bo cała ta chemia wyjdzie Ci na twarzy
      Ale koniecznie hormony bo trądzik w dorosłym życiu ma podłoże hormonalne i żaden dermatolog i żadne kremy, maści nie pomogą niestety.

      Usuń
    2. Nabiał z diety trzeba wyrzucić przede wszystkim.

      Usuń
    3. Dzięki wielkie! Również mam taki problem i chętnie skoczę się zbadać, bo mimo odżywiania i sportu moja cera to jedna wielka tragedia, z kompleksów już się uwolniłam, 10 lat sprawia że człowiek przywyka.

      Nie dość że Twój blog daje mi motywacje, chudne, zdrowieje to jeszcze zbieram przydatne info - cieszę się że szybko odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, dopiero po czasie zrozumiałam jaki to syf.

      Usuń
  14. Bardzo interesujący post, lubię wpadać na Twojego bloga. Tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Małgosiu a jakie jest Twoje zdanie na temat picia octu jabłkowego?Słyszałam,ze bardzo dobrze oczyszcza organizm z toksyn.Kupiłam w rossmanie ocet jabłkowy Bio i piję od miesiąca 2 razy dziennie po 2 łyżki na szklankę wody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam o tym, aczkolwiek ja nie dałabym rady tego wypić, jakoś mnie wykręca,
      tę metodę poleca też Michał Tombak w książce Czy można żyć 150 lat

      Usuń
    2. Muszę jak najszybciej ją przeczytać.Wiele slyszalam o Tombaku.Dziękuję i Pozdrawiam

      Usuń
  16. Małgosiu, a jakie mleko moge dawać 2latkowi bo chcę juz zrezygnować z modyfikowanego?Lubi bardzo mleczko rano i wieczorem.Tyle sie teraz mowi o szkodliwosci mleka ale jak mam dziecku to odebrac skoro je lubi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja córka piła modyfikowane do 3 roku życia, mój syn do 2, później przeszliśmy na krowie obserwując czy nie ma jakichś niepokojących objawów ze strony przewodu pokarmowego,
      spróbuj zwykłe mleko z tym że dla dziecka pełnotłuste czyli 3,2 %

      Usuń
  17. Cała prawda ujęta w tak krótkim tekście. U mnie problem tkwi w słodkościach, bo chipsy, fixy, napoje gazowane i wszelkie inne gotowe dania są poza moim problemem :)
    Pozdrawiam i życzę udanej majóweczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Gosiu, dołączyłam do Ciebie kilka dni temu i zaczęłam ćwiczyć również z Tobą ćwiczenia które są na tym blogu. chcę schudnąć 5kg, poza ćwiczeniami dużo chodzę, jeżdżę na rowerze i rolkach. Mam też 3-letniego synka. Dodam też że stosowałam już różne diety, również takie gdzie zapotrzebowanie energetyczne było chyba zbyt małe (ok1000 kcal dziennie).
    Bardzo się cieszę że trafiłam na Twojego bloga całkiem przypadkiem w sumie.
    Mam do Ciebie kilka pytań:
    1. Co sądzisz o stosowaniu tabletek anty? mam kiepską cerę odkąd pamiętam, teraz troszkę się polepszyła jak zaczęłam inaczej jeść, ale to wraz nie jest to co bym chciała, a może organizm się oczyszcza z toksyn? co o tym sądzisz?
    2. narazie moja waga pokazał -0,7kg, ćwieczę od 5 dni więc chyba mało mi zeszło :(
    Proszę napisz czy to normalny spadek wagi. Może ja bym chciała już mieć te 5kg mniej, ale chyba muszę uzbroić się w cierpliwość.
    Poza tym cieszę się że jesteś, że jest taka osoba która mnie motywuje, czyli Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pyt. 1 to zależy czy są dobrze dobrane a to sztuka bo lekarze przepisują na chybił trafił, bez badań.

      pyt.2 musisz być cierpliwa, utrata wagi to kwestia indywidualna, a im wolniej tym lepiej :) naprawdę

      Cieszę się że do mnie trafiłaś. Zdrowe odżywianie wciąga :)

      Usuń
  19. Małgosiu a co sądzisz o pizzy? ja i mój syn jemy ją 1 w tygodniu, oczywiście z dobrej pizzerii, gdzie serwują pizze z pieca. Ciasto + mięsko+warzywka może nie jest najbardziej dietetycznym daniem ale chyba nie zawiera niezdrowych dodatków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak najbardziej, domowa pizza z dobrej jakości składnikami, jak najbardziej tak :)
      spróbuj mojej pizzy (przepis jest na blogu)

      Usuń
  20. Gosiu jeśli kolację zjadam przed 18, a ćwiczenia robię zazwyczaj między 19-20 to później powinnam coś jeszcze zjeść po tych ćwiczeniach? jeśli tak to co najlepiej?

    OdpowiedzUsuń
  21. Post super! Widziałam, że miałaś aktywny dzień.
    Ja dzisiaj na łąkę po mlecz i do lasu po sosnę i aktywny dzień w kuchni przy produkcji miodu z mlecza i syropu z sosny, bo przed nami lato, ale po lecie będzie sezon kataru i kaszlu i najlepsze są domowe syropy.
    Odpukać kolejny rok bez leków, antybiotyków i sztucznych tabletek.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne posty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga daj sprawdzone przepisy na te syropki

      Usuń
    2. ja też chcę paolag05@gmail.com

      Usuń
    3. michura18@poczta.onet.pl będę wdzięczna:)

      Usuń
    4. Sorki, ale nie widziałam odpowiedzi. Dzisiaj na pewno Wam napiszę, alepo 14 jak mąż pójdzie do pracy.

      Usuń
  22. Malogosiu, bardzo fajnie napisany tekst :) Czytalas moze ksiazke Dr S Cabot "Dieta ksztaltujaca sylwetke" ? Pytam, bo w ktoryms komentarzu widzialam cos o kobiecie androgennej. A jak nie czytalas, to polecam, fajna lektura, duzo sie mozna dowiedziec. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzieci w szkole uczą się budowy i funkcjonowania przewodu pokarmowego oraz zasad zdrowego odżywiania - treści te obecnie znajdują się w programie przyrody dla klasy piątej szkoły podstawowej a dawniej siódmej klasy. Uczyli się tego również ich rodzice (jestem nauczycielką przyrody, a wcześniej biologii, od 25 lat). Niestety, wiedza nie jest równoznaczna z podejmowaniem dobrych wyborów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. ja tez bardzo dlugi czas walczylam z tradzikiem, probowalam mnostwo masci, antybiotykow, unikalam wszelkiego nabialu, czekolady, chipsow itd. i nic nie dzialalo.
    obecnie jestem na kuracji izotretonina i juz moja cera wyglada jak cera mlodej zdrowej kobiety. niestety jest to strasznie szkodliwe dla organizmu, ale jestem bardzo zadowolona z efektow i ciesze sie ze sie zdecydowalam na to. dlatego osobiscie polecam...

    OdpowiedzUsuń
  25. Czesc :)
    zastanawiam sie nad jedna rzecza. jestem na kuracji izotretynoina, przyjmuje aknenormin i moja pani dermatolog powiedziala zebym unikaala nabialu w jakiekolwiek postaci. ja i tak teraz wciagajac sie w tryb zdrowego odzywiania wlaczylam do swojej diety jogurty naturalne, kefiry, serki wiejskie itp i na poczatku moja cera sie zbuntowala, wyskoczyl mi pryszcz, ktory oczywiscie z czasem zniknal. ale nie rozumiem dlaczego nabial (np. mleko) ma zly wplyw na cere? orientujesz sie moze? bylabym bardzo wdzieczna za przyblizenie tematu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rozumiem, ok ;)

      Usuń
    2. Kiedy krowa daje mleko? - jak wszystkie samice ssaków wtedy kiedy urodzi dziecko (cielaka) i ma laktację. A co chciałby hodowca - producent mleka? - żeby dawała mleko "na okrągło". I co robi? - podaje jej hormony. Mleko i nabiał, który zjadamy zawiera hormony (przy okazji antybiotyki), a wiemy jak hormony wpływają na cerę. Poza tym mleko i jego przetwory są jednymi z najbardziej uczulających produktów. Poza tym ze względu na hormony właśnie kobiety o typie estrogennym (gruszki) powinny unikać nabiału, bo np. przyczynia się on do zatrzymywania wody w ich organizmach.

      Usuń
    3. nie zgadzam się,
      kiedy krowa urodzi cielaka daje tzw. siarę i to mleko nie nadaje się dla człowieka,
      w innym czasie daje mleko cały czas, wiem bo wychowałam się na wsi i mój sąsiad miał krowy, stary dziadek, który wyprowadzał krowy na łąkę i tylko trawę jadły - mleka dawały co nie miara, a tereny były w 100 % ekologiczne ,
      więc to nie jest tak, ze aby krowa dawała mleko podaje jej się hormony,
      to teraz się tak robi, kiedyś się robiło inaczej,

      Usuń
    4. No wydaje mi sie ze Gosia ma racje, krowa daje mleko caly czas...
      chyba ze wlasnie mleko jest silnie uczulajace...

      Usuń
    5. To zapytaj swojej Pani Doktor dlaczego kazała odstawić Ci nabiał.

      Usuń
  26. Gosiu, czy mogłabyś napisać coś więcej o żywności przeładowanej estrogenami?

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja dzieki Bogu przekonalam swoja mame do gotowania bez fixow i kostek. :)
    Ale powiem szczerze , ze gdy gdzies u znajomych mowie , ze jedzenie w/w rzeczy jest niezdrowe to wtedy jestem wysmiewana i uznawana za dziwaczke bo "przeciez teraz wszedzie jest chemia"

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytając Wasze komentarze weszłam w stan przerażenia :( Mleko, twaróg, serki wiejskie, jogurty naturalne, kefiry,maślanka...to wszystko występuje w mojej diecie na co dzień i aż do teraz myślałam, że to jedne z najbardziej naturalnych produktów, które kupuję w opakowaniu, nie miałam świadomości, że w nich TEŻ są sztuczne hormony i antybiotyki...

    OdpowiedzUsuń
  29. Dopiero dzisiaj trafiłam na twojego bloga , wpisując po prostu hasło "zdrowe odżywianie" . Staram się jeść zdrowo od ubiegłego roku (mam 21 lat) , żałuję , że kiedyś nie jadałam śniadań a posiłki były spożywane o nieregularnych porach , czym doprowadziłam swój organizm do lekkiej nadwagi. Na szczęście teraz jest już lepiej ! Nie jestem na żadnej diecie odchudzającej , po prostu jem zdrowo i widzę efekty. Pierwsze 2 kg straciłam dopiero po 3 miesiącach ale za to przez żadnych ćwiczeń , wcale nie trzeba się katować na siłowni. Z przyjemnością czytam twoje wpisy i utwierdzam się w tym , że zdrowe /rozsądne jedzenie ma sens. Zgadzam się również co do końcówki tego posta , o dzieciakach które uczą się w szkołach budowy "pierwotniaków" zamiast tego jak działa układ pokarmowy i jak należy się odżywiać. Jedyne co można zrobić , to w domu uczyć zdrowego jedzenia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń