poniedziałek, 5 maja 2014

Pokolenie kostki rosołowej


Dziś będzie kontrowersyjnie, bo zaryzykuję stwierdzenie, że w obecnych czasach, mało kto potrafi wydobyć smak z czegokolwiek, bez użycia kostki bulionowej. Powszechnie dodawane są do zup, czy sosów.
W szkole moje córki Panie kucharki otwarcie przyznały, że zupy gotują na kostkach rosołowych, a do dań sypią glutaminian sodu, bo inaczej ugotować nie potrafią.
Na pęczku włoszczyzny, dziecięciu litrów zupy nie da się ugotować, nie miejmy złudzeń, ale argument, że nie umiem bez kostki do mnie nie przemawia, bo niby dlaczego moja babcia potrafiła bez kostki, a Pani kucharka dziś nie umie?
Co się takiego stało na przestrzeni lat, że nie potrafimy dziś ugotować dania bez "dopalacza" ?

Na początek zerknijmy co siedzi w kostkach bulionowych, i czy rzeczywiście nadają się do jedzenia, tym bardziej do jedzenia dla dzieci ?


Na pierwszym miejscu woda i sól. Dalej mające za zadanie wzmocnić smak i zapach glutaminian sodu i rybonukleotydy: inozynian sodu i guanylan sodu. Następnie zagęstniki (guma ksantanowa i mączka chleba świętojańskiego), aromaty, tłuszcze roślinne i zwierzęce, maltodekstryny (enzymatyczne hydrolizaty skrobiowe) i inne zadziwiające składniki. Na końcu listy śladowe ilości mięsa i warzyw.
W składzie bulionetki wołowej (zdjęcie powyżej) jest aż 2,5 % ekstraktu wołowego, co w porównaniu z bulionem drobiowym (tego samego producenta) w którym mięsa kurzego mamy aż 0,4 % jest wynikiem zaskakującym. Na samym dole bulion drobiowy innego producenta. Suszone mięso drobiowe 0,1 %. Przypomina Wam to klasyczny domowy rosół, czy warzywny bulion ?

Każda substancja dodawana do żywności musi posiadać ocenę Komitetu Ekspertów FAO/WHO ds. Dodatków do Żywności (JECFA - The Joint FAO/WHO Expert Commitee on Food Additives). Na podstawie wydanej opinii, dla każdej substancji zostaje ustalony wskaźnik ADI (Acceptable Daily Intake) czyli akceptowane dzienne pobranie. ADI - jest to ilość substancji wyrażona w mg/kg masy ciała człowieka, która pobierana codziennie w ciągu całego życia z pożywieniem i z innych źródeł nie okaże się według wszelkiego prawdopodobieństwa i obecnego stanu wiedzy szkodliwa dla zdrowia.
Ale !!!!!!
Badane są pojedyncze substancje, a nie ich połączenia. Co się dzieje w organizmie przy połączeniu substancji a + b + c ? Tego się nie bada !
Glutaminian sodu (E621) może powodować bóle i zawroty głowy, nadmierna potliwość, czy uczucie niepokoju. Rybonukleotydy disodowe (E635) mogą zaś powodować zmiany skórne, nadpobudliwość, wahania nastroju. Jak działają w połączeniu ze sobą, czy innymi substancjami "E"  ? Tego nie wiadomo. A przecież żywność zawierająca dodatki "E" to nie tylko kostki bulionowe. Czy można je powiązać z naszymi codziennymi dolegliwościami? Moim zdaniem tak.

Dlaczego odeszliśmy od gotowania zup, czy sosów na przygotowanych tradycyjnie bulionach?
Tradycyjny, domowy rosół na świeżym mięsie, aromatycznych świeżych warzywach, z dodatkiem ziół i opalonej nad ogniem cebulki, gotowany powolutku, bez pospiechu, jest bezkonkurencyjny. Gotuje się sam. Nie trzeba wokół niego chodzić. Jedyną pracą jaką musimy wykonać, to przygotowanie składników i pilnowanie, aby nie bulgotał.
Przepis na bulion znajdziecie Tu (klik)
Bulion na bazie samych warzyw gotuje się dokładnie tak samo, jak tradycyjny rosół, a rodzaj dodanych warzyw, czy innych dodatków (np. grzyby, imbir, owoce morza) decyduje o finalnym smaku bulionu.

Gotując bulion warzywny musimy o połowę zwiększyć ilość warzyw w porównaniu z bulionem mięsnym.
Ja od dłuższego czasu nie używam  kostek bulionowych, a ich smak w potrawie zawsze wyczuję, także po zapachu. Jem tylko prawdziwe jedzenie, a kostki rosołowe z dodatkami "E" prawdziwym jedzeniem nazwać niestety nie można. Wystarczy spojrzeć na skład. Składniki tam tam zawarte, same w sobie, pojedynczo, nie są produktem spożywczym, nadającym się do jedzenia.
Przygotowane w domu buliony, zarówno mięsny, jak i warzywny, możemy mrozić. Ja używam do tego pojemników po dużych jogurtach (330 ml). Taka ilość sprawdzi się jako baza do sosów. Mam go zawsze na czarną godzinę w zamrażarce.
W ciągu tygodnia warzywny bulion gotuję dwa razy (małe ilości), aby mieć zawsze w lodówce, jako bazę do sosów. Na zupę gotuję świeży.

Zachęcam do porzucenia nałogu stosowania kostek rosołowych, i powrotu do natury. Do przygotowywania dań na naturalnych wywarach. Zwłaszcza, jeśli danie mają jeść dzieci. Nie faszerujmy najmłodszych chemią. To nigdy nie pozostaje bez wpływu na zdrowie.


W poście wykorzystałam informacje zawarte na stronach Instytutu Żywności i Żywienia

73 komentarze:

  1. Masz racje Gosiu :) Potrawy bez kostki są o wiele zdrowsze,smaczniejsze i smakują przede wszystkim naturalnie. Używałam kiedyś kostek, bo wydawało mi sie, że nie potrafie dobrze dania przyrządzić bez tego specyfiku. Odkąd odstawilam to gó....o widzę różnice nie tylko w jedzeniu ale różniece zdrowotne :) w końcu pozbyłam się pokrzywki na skórze :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. ja staram się nie używać kostek rosołowych tylko gotować zupy na kości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja od dawna przygotowuję własne kostki bulionowe do przechowania w zamrażarce. W każdej chwili mogę z niej wyciągnąć wspaniałą i zdrową esencję smaku :) Zachęcam do wypróbowania takiej metody bo to oszczędność czasu. Przygotowanie 15-20 kostek zajmuje nie więcej niż godzinę. Potem wystarczy kostkę wrzucić do zupy czy sosu i mamy pyszny obiad :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jak robisz te kostki ? :)

      Usuń
    2. Mielę surową włoszczyznę, dodaję drobno posiekane zioła (obowiązkowo lubczyk i pietruszka) i przyprawy oraz odrobinę oliwy. Taką mieszaninę porcjuję i zamrażam w folii spożywczej. Szczegółowe proporcje u mnie na blogu są ale nie chcę linkować bez zgody gospodyni qchennych-inspiracji :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Nie używam od dawna ;) Jak widzę, że mama dodaje - krzyczę i nie pozwalam :D

    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam wszystkich po majówce! Jestem załamana bo stanęłam dzisiaj na wagę i o zgrozo kilogram do przodu w zaledwie 5 dni, bo nie było mnie w domu od środy. Nie sądziłam, że aż tak sobie pofolgowałam. Jak tak dalej pójdzie to cały trud włożony w zdrowe odżywianie i utratę kilogramów pójdzie na marne. A szło w miarę dobrze od stycznia i co dalej?

    OdpowiedzUsuń
  6. TYLKO I WYŁĄCZNIE bulion robiony w domu żadnych kostek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już się nauczyłam, że nie ma to jak prawdziwy, domowy bulion. Teraz jak robię zupę zawsze robię tej bazy bulionowej wiecej, przecedzam i zamrażam a resztę świeżego bulionu zamineiam w pyszną zupkę :) I np. dziś jedna porcja będzie rozmrożona do pysznego risotto :)

    OdpowiedzUsuń
  8. TYLKO I WYŁĄCZNIE bulion przygotowany w domu, żadnych kostek..

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kiedyś nie wyobrażałam sobie ugotowania czegokolwiek bez kostki... na szczęście to już przeszłość, dawno wszystkie poszły do kosza i teraz dopiero mogę powiedzieć, że zupy mają smak:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Malo kto wie,ze kostki rosolowe mozna przygotowac samemu w domu. Jest to kompozycja przypraw,o konsystencji pasty,duszona na bialym winie. Taka maz wkladamy do sloika i w lodowce mozemy przechowywac na prawde dlugo. Aga

    OdpowiedzUsuń
  11. Post bardzo potrzebny Gosiu i ukazujący "zdrowie", które znajduje się w tego typu specyfikach, Na szczęście ja nie używam w ogóle kostek rosołowych, jakiś "magicznych" ziarenek smaku itp. Potrafię wydobyć smak bez ich pomocy :) A bulion sama gotuję i ewentualnie mrożę, żeby mieć na później do sosu czy zupy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też robię sama bulionowe kostki. Fakt, zdarza mi się wrzucię kupną kostkę, ale ostatnio staram się ich używać jak najmniej

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tez od dawna nie używam takich przypraw. Cała rodzina się przyzwyczaiła do mojego nowego i zdrowego gotowania. Ale na wakacje będę jechała do rodziców ,a oni niestety żywią się tą chemią. I nie wiem co robić. Jak im opowiadam ,że zmieniłam nawyki żywieniowe,jak zrezygnowałam z tego czy tamtego to śmieją się ze mnie i mówią,że ja taka eko. Nie maja pojęcia co to eko. Może coś poradzisz Małgosiu.
    Magda B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli będziesz tam dłuższy czas, gotuj sama, pokaż rodzicom, że można inaczej, i że jest smacznie i zdrowo,

      Usuń
  14. Ja próbuję sama robić wszelkie zupy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kostek nie używam i nigdy nie używałam, podobnie vegety itp. "polepszaczy". Bulion gotuję zawsze warzywny i mrożę sobie w ilościach "na raz" (u mnie 0,5l) - wyciągam kiedy potrzebuję i po sprawie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Malgorzato a czym przykrywasz te pojemniki przed wstawieniem do zamrażarki? Na.dniach zmieniam ów sprzęt na side by side i w końcu będę miała więcej miejsca w zamrażarce :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. folią do żywności, z tym że jak wstawiam do zamrażarki to stawiam pojemniki na plastikowych pokrywkach od pojemników do żywności , aby nie było ryzyka przechylenia,
      jak zamarznie pokrywkę wyjmuję

      Usuń
  17. Ja kostek rosołowych nie kupuje, nie mam, nie używam.
    Raz na jakiś czas gotuje sobie wywar z mięsa i warzyw albo z samych warzyw w małej ilości wody, potem wszystko razem miksuje i zamrażam w pojemnikach na kostki lodu ( wyjmuje gdy zamarzną i przekładam do dużego pojemnika, który trzymam w zamrażarce) część trzymam w szczelnie zamkniętym słoju w lodówce przez kilka tygodni :)

    Warto !

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja kostek rosolowych ani zadnych torebek pod zadna postacia nie uzywam od roku i jestem z tego dumna doprawiam ziolami,sola pieprzem ,czosnkiem i cebula zapewniam Was ze mozna sie przyzwyczaic i jest pyszne to co gotuje ,a i ciesze sie ze moja rodzina zdrowo jada.Zrezygnowalam rowniez z majonezow itp.wyrobow robie wszystko sama :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję za kolejny bardzo pouczający post. Przyznam szczerze, że jak robię czasem szybką zupę z mrożonki to dla podkręcenia smaku wrzucam kostkę niestety :( ale po dzisiejszym poście postanawiam to zmienić ;) Dlatego mam pytanie - mam gotowy czysty rosół, który zamierzam przerobić na botwinkę (mniam) czy tą botwinkę mam ugotować teraz w tym rosole? czy to już będzie za długo tego gotowania dla rosołu? A tak przy okazji pomyśl o poście z lekkimi zupami z nowalijek - botwinka,kalarepa, kalafior itd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. botwinkę ugotuj oddzielnie w małej ilości wody, z tymi małymi buraczkami i dodaj do rosołu

      Usuń
  20. ja już dawno odeszłam od kostek i magii!
    zdecydowanie wolę naturalny smak potraw :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kostki nie są zdrowe to prawda ale czy rosół jest taki "bez chemiczny" jeśli gotujemy go na kurczaku ze sklepu? Ile w nim jest chemii, karmiony paszami, hormonami aby szybko nabrał masę, czy nawet inne mięso... Jeśli zwierzę czy ptak idzie na ubój nie oszukujmy się jest faszerowane karmą pełną chemii i jak teraz ma to się do zdrowej zupki czy rosołku? Zdrowe jest wtedy gdy kupujemy od gospodarza, który trzyma zwierzaki na wolnym wybiegu i nie dokarmia sztuczną karmą a nie oszukujmy się takich gospodarzy jest bardzo nie wiele.

    Gosiu piszesz świetne posty ale warto przyjrzeć się tez innym produktom ważniejszym niż kostka rosołowa. I to samo się tyczy warzyw, najzdrowsze są te, które wyhodujemy sobie sami na we własnym ogródku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie każdy ma dostęp do własnego ogródka, ale warto zwracać uwagę na to skąd kupujemy,

      Usuń
  22. Dodam tak od siebie, że warto pamiętać o lubczyku! Świeży lubczyk z ogródka, działeczki, balkonu - nie ważne - ważne, że robi ogromną różnicę. Tym bardziej, że oryginalne Maggi, tak namiętnie dodawane do zup, to właśnie lubczyk :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż strach się bać tych kostek !!
    Mogłabyś podać przepis na sos jaki robisz na bazie bulionu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu masz pulpeciki w sosie na bazie samych warzyw http://qchenne-inspiracje.blogspot.com/2014/04/przepisy-fit-delikatne-pulpeciki-w.html

      Usuń
  24. dla mnie i mojej mamy kostki rosołowe jak i te wszystkie wegety w kuchnie nie mają prawa bytu. Bo co to za rosół z kostki? Fuj!
    Najlepszy jest na mięsie, z marchewką i innymi warzywami. Potem makaron, pokrojona marchewka, zielona pietruszka,lubczyk i jest. zdrowy, smaczny rosół! A nie, żółty z suchymi marchewkami, czymś zielonym, zostawiający sztuczny posmak.... takim rosołom mówię nie!

    OdpowiedzUsuń
  25. Czesc gosiu! Kiedyś Pytalam cie o inke bo nie lubie wody. Teraz zmienilam troche nawyki. Rano piję inke z mlekiem, w szkole około 0.5 l wody więcej nie moge, potem w domu wypijam kawę z odrobina mleka, potem w ciągu dnia herbatę owocowa, potem troche cwicze więc wypijam około 2 szklanek wody, a na noc piję herbatę owocowa. Jakos ciepłe napoje mo lepiej wchodzą. Co o tym planie myslisz ?

    OdpowiedzUsuń
  26. W pełni się zgadzam. Kostki rosołowe są dla leniwych ;) Prawdziwi kucharze ich nie używają, tak samo jak nie podają zupek z torebki i innych gotowców.

    OdpowiedzUsuń
  27. Brawo! odważnie i rzeczowo....
    Od dawna nie używam kostek, nie warto rujnować sobie zdrowia dla własnej wygody.
    Żadna kostka nie zastąpi domowego bulionu :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Glutaminian sodu jest dla nas trucizną!

    OdpowiedzUsuń
  29. Wypisz wymaluj "rosół" mojej teściowej - ze dwie kostki, łycha vegety i maggi. I to kucharka z wykształcenia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ot widzisz, i tak gotują w szkole mojej córki,

      Usuń
  30. Witaj mam pytanie co to jest serek grani i gdzie moge go kupic ? jest w ielku przepisach a ja nigdzie nie moge go spotkać ? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to taki serek jak wiejski tylko jakby zmiksowany
      wpisz serek grani w wyszukiwarkę google (będziesz wiedziała czego szukać)
      dostępny w zasadzie w każdym sklepie

      Usuń
  31. Super post ja już dawno nie używam kostek niestety moja mama tylko to uznaje a moje dziecko niestety żywi się tam jak ja w pracy jestem no i w szkole nie wiem co dodają!? łudzę się że nie jest tak zle
    mnie zastanawia nadmierna potliwość u ludzi która się strasznie wzmogła coraz więcej ludzi używa różne drogie preparaty na potliwość kiedyś ten problem był mały teraz nawet dzieci się bardzo pocą a chemi w żywności coraz więcej i to jest pewnie jedna z przyczyn

    OdpowiedzUsuń
  32. A ja znam sposób na szybki, ale na pewno zdrowy bulion: do szklanki gorącej wody dodaję szczyptę soli, pieprzu i słodkiej papryki w proszku. Do tego łyzeczkę oliwy z oliwek i garść listków bazylii lub natki. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. ja też nie jestem za kostkami :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Gosiu w mojej diecie chyba brakuje tluszczy, nie smaze na oleju, więc jak moge je wprowadzić? Chyba poproszę mamę o kupno awokado bo nigdy nie kupowałam. Czasem jadam orzechy włoskie ale co jeszcze ? I kolejne pytanie. Zazwyczaj jem serki wiejskie 30% mniej tluszczu, ser twarogowy 0%. Mam w lodówce jakos ser z biedronki poltlusy myslisz ze dobre rozwiązanie na kolacje ? Lepszy niż taki 0%?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twoim przypadku lepszy będzie twarożek półtłusty lub pomieszanie chudego twarożku z jogurtem nat. 2% tłuszczu - tak 2 łyżki.
      Jeśli chodzi o uzupełnienie tłuszczu to polecam CI pesto jako smarowidło do pieczywa, awokado, wszelkie pestki do sałatek (słonecznik, dynia, płatki migdałowe).
      Sałatki skrapiaj oliwą.

      Usuń
    2. Właśnie jem mało sałatek, zwykle nie mam czasu, składników w domu. Do kanapek zawsze warzywa + do obiadu staram sie jesc surówki mamy albo jakiś ogorki ze słoików.. i jako znasz sposób na awokado? Jesr dobry na kanapke zamiast masla? I oliwia jest dla mnie za droga, używam oleju rzepakowego.

      Usuń
    3. olej rzepakowy ma10 razy więcej kwasów omega niż oliwa, różnią się tylko aromatem
      awokado dodaję do sałatek, na chleb zmiksuj z listkami bazylii i czosnkiem

      Usuń
  35. Myślałam żeby na kolacje zjeść twarozek z miodem, uwielbiam takie połączenie! Ale miodu dosłownie lyzeczka- około 30 kcal. Jak mam zrobić z tego kolacje? Np 150 g twarozku, lyzeczka miodu i dwie kromki chrupkiego pieczywa? Czy mniej tego sera?

    OdpowiedzUsuń
  36. Gosiu pomocy! Od lutego zaczęłam diete, mam 16 lat. Najpierw jadlam mniej, ale myślę ze w miare dobrze cwiczylam około godIny dziennie, raz silowo raz na orbitreku. Nie pamiętam kiedy, ale niedługo po tym zaczęłam mnóstwo czytac w internecie, myslalmn ze jem za dużo. Jadlam bardzo malo.. na sniadanie np 2 kromki chleba z szynka potem kanapke w szkole około 15 w domu obiad szczególnie jak mamy nie było były to bardzo małe porcje mp kurczak około 70 g, 3 lyzki ryżu i kilka ogórków ze sloika, lub mala porcja zupy. Potem jadlam jablko jedno a po cwiczeniach np jedno jajko lub dosłownie 3 lyzeczki serka wiejskiego i 2 pomidorki koktajlpwe! Balam sie ze bd tyx więc jadlam tak mało nie wiem nawet czy czasem dochodziło do 1000 kcal.. mo i dużo cwiczylam. Od około miesiąca jem więcej, re porcje są wiekszw, dużo czytam twojego bloga 1500 kcal staram sie jesc. Od kilku dni nie cwicze robię tylko brzuszki i przysiady. Ale w tym jesr problem od początku lutego nie mam okresu.. tak strasznie sie boję to na pewno przez okropna diete ale rąk jak mówię od około miesiąca staram sie jesc naprawdę dobrze te 1500 kcal. Co zronix, gosiu.. obexie mam 164 cm i waze 46 kg. Jestem chudsza ale nie chce przytyc bo brzuch nie wygląda dobrze. Kiedyś jadlam wszystko bez tluszczu 0% więc strasznie popsulqm siebie.. gosiu ratuj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana tego co popsułaś w kilka miesięcy w miesiąc nie naprawisz,
      daj sobie czas, jedz zdrowo, zwiększ ilość tłuszczu w diecie ale zdrowego czyli awokado, orzechy, pestki (słonecznik, dynia), olej lub oliwa do sałatek, tłuste ryby.
      Koniecznie siemię lniane (dodawaj łyżeczkę do jogurtu) bo poprawia gospodarkę hormonalną.
      Dieta 1000 kcal tak uboga w składniki odżywcze jak Twoja sieje ogromne spustoszenie. Żeby z tego wyjść potrzeba czasu.

      Usuń
    2. Myslisz ze okres powróci? Bardzo mnie to martwi

      Usuń
  37. Świetny post! na pewno puszczę go dalej w świat :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wszystko to prawda, na szczęście już nie stosuję kostek, bo moja maleńka je nasze zupy. A przecież dziecku nie podam takich kostek, dopiero przy dziecku zmuszam się do zdrowszego gotowania, a właściwie zaczęłam czuć taką potrzebę :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Małgosiuu ja tez mam taki problem mam 15 latt od 2 miesiecy nie mam okresu cwiczenia wlasnie zaczelam od marcaa i diete tez i rano jejm platki owsianee z mlekiem pozniej jablko pozniej znow jablko pozniej cwiczee po szkole jem obiad po cwiczeniach najczesciej makaron pelniozirnisty z serem bialym i na kolacje zazwczyaj 2 kanapki z jakiej ogorkime pomidorem lub szynkaa i malgosiu jest cos w tym nie tak czegos za malo czegos za duzo ? :9 bo strasznie sie martwie ze az juz 2 meisice nie amm okresu odkad zaczelam sie odchudzacc tylko na poczatku jadlam troche zle bo jadlam tak samo tylko ze na obiad jadlam jablko z serem lub ksiiel dopiero od niedawna bo jakies 3 tygydnie sie tak odzywiamm i prosze pomozz czym to moze byc spowodowane ze nie mam tego okresuu co robic starsznie sie bojee :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli młoda osoba, w wieku dojrzewania, zacznie się odchudzać nieracjonalnie, redukując mocno kaloryczność przy diecie o niskiej wartości odżywczej tak się właśnie dzieje,
      wychodzi się z tego jedząc zdrowo czyli węglowodany złożone, owoce, warzywa, kasze, zdrowe roślinne tłuszcze, ziarna, pestki, białko
      wyrzucamy słodycze, rafinowane produkty, słodkie napoje etc.
      zerknij sobie w moje jadłospisy i przyrównaj do tego co jest w Twojej diecie

      Usuń
  40. Małgosiu co sądzisz o takich obiadach na 2 dni:
    1. dzień :pół woreczka ryżu naturalnego+troszeczkę łososia +starta marchewka na to
    2 dzień : pół woreczka ryżu naturalnego + warzywa na patelenie bez ziemniaków
    Jest ok?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do obiadu pierwszego dodaj jeszcze jakieś warzywo oprócz marchewki np. cukinię bo fajnie komponuje się z łososiem,
      drugi bardzo fajny

      Usuń
  41. Małgosiu co sądzisz o tym? Mogę wziąść do szkoły jako przekąske ? Ma dość dużą kalorycznosć (100 g-156 kcal) ale wydaję mi się,ze to przez miód.
    Skład:śmietanka, miód naturalny, mleko w proszku, białka mleka, kultury bakterii jogurtowych


    https://www.google.pl/search?q=jogurt+naturalny+z+miodem&rlz=1C1AFAB_enPL527PL527&es_sm=93&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=PbxpU6GlCs7SPI9K&ved=0CCsQsAQ#facrc=_&imgdii=_&imgrc=ERkwuH1eOBZl6M%253A%3BgWLdgnRyTYFkEM%3Bhttps%253A%252F%252F2-mmedia.frisco.pl%252Fid%252C3459177%252Fh%252C360%252Fw%252C360%252F%3Bhttps%253A%252F%252Fwww.frisco.pl%252Fpid%252C42043%252Fn%252Cgreek-style-jogurt-naturalny-z-miodem%252Fstn%252Cproduct%3B360%3B360

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja niestety nie umiem wydobyć smaku bez kostki, bardzo nad tym boleję ;-(
    Możesz pisac w przepisach zamiast sól, to np. łyżeczka soli? Byłoby mi łatwiej wychwycić ten smak. Pomóż proszę!!

    OdpowiedzUsuń
  43. Swietny artykul. Rozprawilas sie z kostkami wzorowo :) A jak jest z przyprawa do rosołu Maggi (nie do każdej zupy, ale jest - przyzwyczajenie i smak wyniesione z domu rodzinnego), bardzo zła?:) Jak jest z majonezem, wiem ze mówisz, że jest kaloryczny, ale odrobine do jakiejś sałatki od czasu do czasu, dla odmiany..?. To samo z keczupem, partnerem polskiej pizzy i grzanek i największym przyjacielem dzieci :))))) Są tak samo złe jak kostki czy złe "trochę mniej"? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, podpowiedz proszę - kostki juz wyeliminowalam, a nie wiem, co robic z przyprawa maggi i keczupem, tez wyeliminowac calkowicie czy czasami mozna?

      Usuń
    2. keczup możesz, ja też jem
      maggi nie używam,

      Usuń
    3. Super, bo ja też, ale szczególnie moje dzieci i mąż lubią keczup - czasami właśnie do pizzy (teraz domowej) i kanapek jeśli są na ciepło. Dziękuję ci bardzo Gosiu za odpowiedź

      Usuń
  44. Jak pierwszy raz ugotowałam rosół bez kostki (jeszcze kilka miesięcy temu) to ani dzieci ani mąż nie chcieli jeść, bo twierdzili że jest "trawiasty", doprawiali go sobie maggi, która też cjest bardzo niezdrowa. Więc na jakiś czas zaprzestałam takiego rosołu, dodawałam kostkę. Ale ostatnio się zawzięłam i powiedziałam - dosyć kostek. Przecież kiedyś ich nie było, a rosół był super (ale wtedy to i kurczak smakował jak kurczak, a warzyw się tak nie nawoziło). Ugotowałam rosół na udku z kurczaka i dużej ilości warzyw, doprawiłam sola, pieprzem oraz dodałam przyprawę, w składzie której są same suszone warzywa bez dodatków, ani soli ( kupiłam ją w moim mieści). Mąż zapytał jak bez kostki rosól jest taki żółty, a to tylko kurkuma go zabarwiła. Rosół wyszedł bardzo dobry. Tak więc skończyła się era kostki. Trzeba próbować, żeby dojść do właściwego smaku.

    OdpowiedzUsuń
  45. Po przeczytaniu składu kostki rosołowej postanowiłam z niej zrezygnować. Teraz robię zupy starym sposobem i włączyłam do diety produkty, które oczyszczają organizm. To takie proste i pyszne rozwiązanie. Do tego można znaleźć wszystkie składniki w najbliższym warzywniaku. Przekonałam się do nich pisząc ten tekst http://zlapbalans.pl/2014/05/07/produkty-pomoca-ktorych-oczysci-sie-organizm/

    OdpowiedzUsuń
  46. Ugotowałam bulion bez ulepszaczy. Kostka rosołowa była nieodzownym elementem w mojej kuchni. Przyzwyczajenia ciężko zmienić. Pierwszy wywar nie był za dobry. Następny już lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  47. Najlepsze rosoły są na kawałku indyka i wołowiny:-) tak jak autorka pisze - bez kostek i tym podobnej chemii, za to z dużą ilością warzyw ( marchew, pietrucha, seler, kapusta,cebula, czosnek) , ziół i natek świeżych i suszonych (tymianek, kminek mielony, kurkuma, imbir, chili, majeranek, pieprz świeżo mielony), z 3 suszonymi grzybkami dla aromatu i koloru, gotowane minimum 3 godziny na maleńkim ogniu..mniam............ A najlepiej mięso obgotować najpierw w osobnym garnku - pozbywamy się wówczas nadmiaru tłuszczu i "szumowin":-)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja bym zwróciła uwagę na mrożenie w pojemniczkach po jogurcie. Uważam, że nie jest to dobry pomysł, ponieważ nie jest to tworzywo przeznaczone do tak niskich temperatur i nie wiadomo czy przez to nie reaguję z mrożoną żywnością, nie bez powodu jednych pojemniczków można używasz do mrożenia, a innych nie. Pozdrawia studentka Technologii Żywienia ;P

    OdpowiedzUsuń
  49. Dołączę się do powyższych wpisów. Mój tata gotował zawsze rosół na kostkach rosołowych a oprócz tego sypał jeszcze dużo soli. Od dziecka pamiętam, że podczas jedzenia rosołu bardzo bolała mnie głowa. Do tego przeszkadzał mi tamten zapach (teraz wiem, że to był smak i zapach glutaminianiu sodu). Rosół musiałam zjeść a nie wymyślać. Dziś nie mieszkam już rodzicami. Mam swoją rodzinę a rosół ,dalece odmienny w smaku i zapachu od tego z dzieciństwa, gotuje mój mąż. Aby rosół miał fantastyczny smak i zapach, oprócz podstawowych składników: warzyw i mięsa należy dodać: przypieczoną cebulę, ząbek czosnku i troszkę grzybów suszonych oczywiście zebranych własnoręcznie. Czosnek i cebulę po ugotowaniu należy wyłowić, bo mogą skisnąć. Grzyby natomiast zostawiamy w garnku. Rosół wychodzi pyszny!!!

    OdpowiedzUsuń