wtorek, 1 lipca 2014

Jak jeść na wakacjach i co zabrać w 8-godzinną podróż samochodem i na plażę ?


Zmieniłam sposób odżywiania, jem pięć posiłków dziennie w regularnych odstępach czasu, jem dużo warzyw, owoców, produktów pełnoziarnistych, chude mięso i zdrowe produkty. W domu nie mam sklepowych słodyczy z tłuszczami trans, ani niezdrowych przekąsek. Do pracy zabieram posiłki w plastikowych pojemnikach i piję dużo wody.
Jestem FIT i jestem z tego dumna !
Ale szykuje się wyjazd na wakacje. Tam będą budki z lodami, goframi, frytkami, kebabem, pizzą i kiełbasą z grilla. Do tego jadę ze znajomymi, którzy ni stronią od chipsów, słodkich bułek i fast foodów.
Jak żyć !
Takie dylematy ma bardzo dużo z Was, bo próśb o ten artykuł dostałam mnóstwo.
Jak sobie z tym poradzić?

1. Jeśli jesteś zakwaterowana w hotelu, pensjonacie, gospodarstwie agroturystycznym, lub innym miejscu w którym masz zagwarantowane wyżywienie, masz bardzo łatwo.

Śniadania i kolacje są zazwyczaj w formie bufetu, więc łatwo skomponować zdrowy posiłek. Zawsze jest jajecznica, czy jajka sadzone, żółty ser, twarożek, wędlinę możesz wybrać chudą (najlepiej suchą) i zawsze są warzywa typu pomidory, rzodkiewka, ogórek. W lepszych miejscach będzie mix sałat z winegretem.
Unikaj parówek, kiełbasek owijanych boczkiem, tłustych wędlin, podrobów, czy smalcu ze skwarkami (często bywa podawany).

W dobrych miejscach, oprócz białego pieczywa jest i ciemne. Jeśli jednak zdarzy się że będzie tylko białe, zapytaj o możliwość wprowadzenia ciemnego. Niektóre małe pensjonaty podają tylko biały chleb z założenia, że większość ludzi po prostu taki jada. Jeśli się poprosi o ciemny, z reguły nie ma z tym problemu (przetestowałam).
Jeśli podawane są owoce, weź sobie na drugie śniadanie.
Jeśli obiad również jest podawany w formie bufetu, skomponować zdrowy posiłek to nie kłopot.
Połowę talerza niech stanowią warzywa, a drugą połowę pół na pół chude mięso lub ryba i węglowodany. Zachęcam też do wybierania obiadów bez mięsa, jeśli będzie taka możliwość. Jeśli nie ma, pamiętajcie o dużej ilości warzyw, aby łatwiej strawić mięso.

Jeśli obiad jest serwowany z reguły jest to mięso, ziemniaki i warzywa plus zupa. Zjedz ze smakiem omijając tłuste sosy. Czasem może się zdarzyć panierka. Trudno. Zjedz. Specjalnie nie masz alternatywy. Lepsze to niż głodzenie się.
Między posiłkami kupuj sobie owoce, soki jednodniowe i wafle ryżowe, lub pieczywo chrupkie.
Żywienie zbiorowe w takich miejscach ma tę zaletę, że wiadomo ile osób jest w obiekcie i na ile osób gotujemy. Dzięki temu posiłki są przygotowywane na świeżo, bo nikt nie ma magazynu z gumy.
W miejscach w których my bywaliśmy, codziennie rano widywałam samochody z zaopatrzeniem.

2. Jeśli planujesz żywić się na mieście musisz zrobić rekonesans okolicy.

Musisz zorientować się co i gdzie jest do jedzenia. Omijaj knajpy z fast foodem. To nie jest jedzenie dla ludzi.
Tłuszcz na którym smażone są frytki i wszelkie mięsa ma z reguły kolor przepalonego oleju silnikowego i nie wierzę że jest regularnie zmieniany. Niestety to jest nasza polska rzeczywistość. Liczy się jak największy zysk w sezonie, a nie zdrowie ludzi. Sanepid też nie bardzo ma chęć coś z tym robić, co pokazały liczne dziennikarskie prowokacje.
Taki tłuszcz to masa substancji kancerogennych. To także ogromne ilości nasyconych kwasów tłuszczowych, a to prosta droga do rozwoju miażdżycy i podwyższonego poziomu cholesterolu.
Zwróćcie też uwagę na kebaby. To mięso po całym dniu karuzeli na noc powinno zostać schowane w lodówce. Czy tak się dzieje ? Przypuszczam, że załoga zmęczona całym dniem obsługiwania turystów nie zawraca sobie tym głowy. Klient i tak zamówi. A jak coś tam zalatuje, to w dużej ilości ketchupu i majonezowego sosu czosnkowego stanie się niewyczuwalne.
Pizze dostaniecie z produktem seropodobnym ma bazie oleju palmowego, w gratisie z dużą ilością tłuszczy nasyconych i o strukturze trans, które oblepią Wam tętnice i przyczynią się do rozwoju płytki miażdżycowej.
Każdy bar dla upozorowania zdrowych, zbilansowanych posiłków ma też w ofercie zestawy surówek, które kupuje w hurtowniach w dużych plastikowych pojemnikach. Czy w takiej surówce zdołały przetrwać jakiekolwiek witaminy ? Przecież już po godzinie od przygotowania straty niektórych witamin sięgają 50 %.
Nie będę opisywała co dzieje się w organizmie żywionym fast foodem przez 2 tygodnie. To temat na oddzielny post. W skrócie tylko powiem, ze poza wzrostem wagi można zniszczyć sobie błonę śluzową żołądka i kosmki jelitowe jelita cienkiego. To prowadzi do zaburzeń wchłaniania substancji odżywczych i może przyczynić się do powstania nietolerancji pokarmowych. Stąd prosta droga do zaburzeń metabolizmu i innych kłopotów zdrowotnych.
Zrób więc rekonesans okolicy i zobacz gdzie możesz zjeść. Owszem w dobrym lokalu za obiad zapłacisz więcej no, ale coś za coś. Jeśli cenisz swoje zdrowie wybór będzie dla Ciebie prosty.
Jeśli nie stać Cię na stołowanie się w dobrych miejscach, wybierz takie miejsce zakwaterowania w którym będzie zaplecze do samodzielnego przygotowania posiłków.
Innej alternatywy nie ma. Ja wielokrotnie gotowałam na wakacjach.
Jeśli jedziesz na wakacje ze znajomymi, którzy wiesz, że pójdą na fast food, musisz umieć bronić swoich przekonań.
PAMIĘTAJ !
To że chcesz żywić się zdrowo nie znaczy że jesteś dziwakiem i masz fanaberie. Musisz być pewnym swoich wartości i umieć ich bronić. Jeśli ktoś będzie się z tego naśmiewał, Ty rób swoje.
Ja szanuję to że nasi znajomi idą na kebab, jednak ja tego nie zjem, bo wiem jak to mięso może być mikrobiologicznie zanieczyszczone jeśli nie jest na noc chowane do lodówki, a nie mam złudzeń, że jest. Wtedy znajomi idą na kebab, a my z mężem do innej knajpki na obiad. Spotykamy się po obiedzie w umówionym miejscu o umówionej godzinie. Na wakacjach nikt przecież nie jest do nikogo przyspawany.
Jeśli zaś planujemy zjeść obiad wspólnie wybieramy takie miejsce, które każdemu będzie pasowało. My wtedy zamawiamy coś zdrowego, a znajomi np. pizzę. Z reguły jednak jest tak, że zamawiają coś zdrowego bo jak zerkną w kartę to dostają ślinotoku ;)


Na wakacjach unikaj :
  • wszelkiego typu fast foodów
  • słodkich gazowanych i niegazowanych napojów
  •  słodkich sorbetów
  •  sztucznej "bitej śmietany"z dyfuzorów - to masa chemii, tłuszczu i cukru
  • wszelkich słodyczy sztucznie barwionych 
  • innej żywności przetworzonej i rafinowanej- daruj sobie podjadanie ciasteczek, chipsów, groszków etc.

Co można z uwagi na fakt, że w wakacje więcej się ruszamy :)
  • 2 razy w tygodniu możesz zjeść 2 gałki lodów. Ale wybieraj te dobrej jakości. Unikaj tych ordynarnie barwionych np. w kolorze niebieskim i różowym.
  • raz w tygodniu możesz zjeść dowolną słodycz nieprzekraczającą 250 kcal.

Co zabrać w 8 godzinną podróż samochodem ?

Śniadanie na ciepło zjedz w domu i koniecznie zabierz ze sobą dużo niegazowanej wody mineralnej.
W podróż warto się wyposażyć w turystyczną lodówkę i pojemniki plastikowe do przechowywania żywności.   

Przekąska po 3 godzinach drogi:  

Wersja 1:
  • sok marchwiowy jednodniowy 
  • kanapka z 2 kromek pełnoziarnistego pieczywa z sałatą, rzodkiewką lub ogórkiem małosolnym i chudą wędliną lub żółtym serem
Wersja 2:
  •  sałatka z 2 jabłek i jednej brzoskwini pokrojonych w kostkę. Do tego łyżka otrębów, łyżka rodzynek, łyżka sezamu i odrobin cynamonu. 
  • 3 kromki żytniego pieczywa chrupkiego 

 Obiad w samochodzie po kolejnych 3 godzinach:

Wersja 1:
  • pełnoziarnisty makaron z podsmażoną na łyżce oliwy papryką, cukinią i połową małej cebuli. Do tego łyżka podprażonych na suchej patelni ziaren słonecznika i natka pietruszki
Wersja 2:
  • kasza gryczana z mozzarellą, suszonymi pomidorami i liśćmi świeżej bazylii

Przekąski na zakończenie trasy 

Do wyboru:
  • banan
  • jabłka 
  • wafle ryżowe + sok jednodniowy 
  • ciasteczka owsiane 

Jakie przekąski zabrać na plażę ? 
  • owoce np. pojemnik borówek amerykańskich, pojemnik malin, dwie garście czereśni, kilka śliwek 
  • węglowodany - pieczywo chrupkie, wafle ryżowe 
  • warzywa - pokrojoną w słupki marchewkę, paprykę, ogórka 
  • wodę mineralną
  • ciasteczka owsiane

126 komentarzy:

  1. Kasza z bazylią, mozarellą i suszonymi pomidorami podbiła moje serce<3 . Bardzo cenne rady dajesz!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie znajde przepis?

      Usuń
    2. A gdzie znajdę przepis na taką kaszę?

      Usuń
    3. Serio?! Czy tak trudno samemu wpaść na pomysł, jak ma wyglądać przepis, gdy macie podane składniki + zdjęcie. Na wszelki wypadek pomogę, bo widzę, że lenistwo w Internecie to naprawdę już powszechność.
      KASZA - ugotować
      BAZYLIA - świeże listki pokroić na mniejsze
      MOZARELLA - odsączyć i pokroić w kostkę/paski
      SUSZONE POMIDORY - wyjąć z oleju, odsączyć dobrze, pokroić w kostkę
      Wszystko się razem miesza i voila, gotowe. Czy to naprawdę było takie trudne? Ilość każdy dostosowuje pod siebie ;)

      Usuń
    4. A po co tyle złośliwości? Nie każdy od razu jest alfą i omegą! Smacznego :)

      Usuń
    5. Nie trzeba byc alfa i omegą - wystarczy przeciętny poziom inteligencji, ktorego wielu brakuje.

      Usuń
    6. Jak ktoś dopiero zaczyna przygodę z gotowaniem to ma wątpliwości co do wszystkiego i bez konkretnego przepisu nic nie zrobi ;). Także te złośliwości niepotrzebne, każdy z nas kiedyś zaczynał, a nie każdy ma do tego dryg.

      Usuń
    7. Zgadzam się z anonimowym ;) Alfa i omega to wie, że makaron się wrzuca do wrzącej i osolonej wody. A skąd ma to wiedzieć kompletny lamer gotowania? Z inteligencją nie ma to nic wspólnego. Powiedzieć o kaszy "ugotować" to jak nic nie powiedzieć ;)

      Usuń
  2. Żywimy się dość zdrowo, ale tego typu wyjazdy są wyzwaniem ze względu na dzieci. Widząc, że znajomi idą na kebaba, pizzę, frytki, sztucznego gofra z plastikową śmietaną, moje też tak chcą. Nie masz z tym problemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci są już na takim etapie że wiedzą jak się takie rzeczy przygotowuje.
      Mają 5 i 8 lat ale mówię im jak wygląda olej na którym takie frytki są przygotowywane.
      Z reguły przed wyjazdem robię furę frytek domu żeby się objadły po uszy i zaznaczam że na wakacjach nie jemy bo olej ma tam kolor brązowy.
      Gofry zamawiamy ale bez śmietany. Gdyby była prawdziwa skusiłabym się, ale ta chemiczna sztuczna z dyfuzora jest po prostu niedobra.
      Zamawiam z owocami np. jagodami.
      Kebabów nie jadamy wogóle z uwagi na mikrobiologiczne zanieczyszczenie tego mięsa.
      Generalnie ja dużo rozmawiam na ten temat z dziećmi i mają sporą świadomość. Nie wołają o hamburgera bo wiedzą co tam siedzi w środku.

      Usuń
    2. Oj uwierz Małgosiu, ze to bedzię trudne utrzymać taki efekt. Ale życzę powodzenia. Miałam taką koleżankę, u której w domu było zdrowe żywienie. W szkole automat aż skrzypiał. Na szkolnych wycieczkach pierwsza była przy budce z zapiekankamimi i hamburgerami. Swoje zdrowe kanapki oddawała za słodką bułkę.

      Usuń
    3. NIe do konca sie Gosiu zgodze, pomimo, ze lubie twoj blog.

      Mojemu dziecku nie zabraniałam probowania róznych produktów, pokarmów... wynik jest taki, że popcornu nie lubi, pizze je ale tylko moja domowa (innej nie tknie) woli jedzenie domowe (czyt. zdrowe, moze nie totalnie eko, ale szpinak, ryba, brokuly etc je i uwielbia).

      Czasami chce "zjesc" hamburgera w popularnej fast foodowni, dostaje frytki i hamburgera i wynik jest taki ze po dwóch ogryzkach wyrzucamy....

      nie zabraniam, nie katuje, a dzieki temu osiagnelam wynik mnie zadowalajacy, bo uwielbia wrecz sie objada, malinami, truskawkami, bananami, jagodami, rybami i zupami w/g moich recepturek. od malego nie dostawala sloiczków, sokow z butli ale loda zje i nie zabronie

      Dzieki temu moze nie wpadnie do sklepu i nie wykupi chipsow, bo coli nie lubi i gazowanych napojow.... moze nie bedzie wcinac po kątach....

      Pozdrawiam i mam nadzieje, ze twoj sposob tez bedzie sie sprawdzal :)

      Usuń
    4. Super post Małgosiu! Ale z dziećmi to chyba nie do końca tak jest - one nie wołają o pewne rzeczy nie dlatego, że są świadome, co tam w środku siedzi, ale dlatego, że mama przed wyjazdem zdążyła ich poinformować, czego im na tych wakacjach nie kupi :-) Jakby dostały frytki na wyjeździe, to ta ich cała ''wiedza'' o ''starym oleju'' poszłaby w kąt i zjadłyby z dokładką :))) To są jeszcze małe dzieci, nie łudźmy się, że do końca rozumieją. Mam koleżankę, które swojego 6-letniego synka żywi ekstremalnie zdrowo. Na ostatnim spotkaniu u innych znajomych ten mały siedząc obok mamy w kuchni popisywał się ''wiedzą'' o tym, co się dzieje, jak jemy dużo niezdrowego cukru, szukając wzrokiem aprobaty u mamy... po czym po 15 minutach w drugim pokoju zapychał sobie buzię żelkami i cukierkami, a resztę pakował do kieszeni; przyłapany przeze mnie na ''goracym uczynku'' :) ze łzami w oczach błagał "Tylko nie mów mojej mamie proszę''.. My też jemy zdrowo, ale ja na wakacjach na pewno kupiłabym raz dziecku klasyka - gofra z bitą śmietaną, jakakolwiek byłaby czy te nieszczęsne frytki :-) Sama nie muszę jeść, ale wiem, że moje dziecko, nawet nie wiem jak edukowane, zje jak ktoś je poczęstuje, więc wolę kupić czasami sama niż dowiedzieć się, że np. prosi mamę swojego kolegi,bo wie, że ja mu zabronię ;)

      Usuń
    5. Ja jednak liczę nieśmiało że moje "edukowanie" przyniesie skutek ;)
      W czerwcu byliśmy nad morzem i moje dzieci nie wołały frytek czy innych tego typu. Chciały lody i kupowaliśmy ale z Zielonej Budki bo akurat z tej firmy są ok.

      Usuń
    6. a nie popadasz w paranoję ? wakacje są raz na 12 miesięcy i te 5 dni , w ciągu których zjedzą coś innego - tak im zaszkodzi ?

      Usuń
    7. Wiesz zdrowe odżywianie to styl życia. Tu nie ma miejsca na 10 dni fast foodów a reszta zdrowo. Dla mnie takie podejście nie ma sensu bo albo wyznaję jakieś wartości albo nie.
      Chcę wychować dzieci na świadomych ludzi i przekazać im tę wiedzę którą sama posiadam, nie po to że taki sposób odżywiania mi się podoba bo tu nie o podobanie chodzi ale o zdrowie. Czy pójdą moją drogą - nie wiem. Ale będę miała czyste sumienie że zrobiłam wszystko co mogłam aby miały lesze zdrowie.
      Nie chcę ładować w moje dzieci fast foodów z masą substancji kancerogennych nawet w 5 czy 10 dni. Za dużą wiedzę na ten temat posiadam żeby przejść nad tym obojętnie.

      Usuń
    8. "a nie popadasz w paranoję ? wakacje są raz na 12 miesięcy i te 5 dni , w ciągu których zjedzą coś innego - tak im zaszkodzi ?"

      No tak to można o każdej okazji powiedzieć ;) Gwiazdka jest raz do roku przecież, Wielkanoc też tylko raz do roku, urodziny też, no i tylko ta jedna impreza w miesiącu, a weekend jest tylko raz na tydzień :P

      A mi po diecie Qchennej słabo się robi na widok smażonego kotleta z frytkami :) Jak się człowiek przestawi, to nawet nie wiadomo kiedy - nie ma ciągot do frytek a obiad bez warzyw robi się mdły i nieciekawy... Jeśli już np. muszę, bo nie ma nic innego do jedzenia, to potem chodzę jak wściekła w poszukiwaniu jakiegoś pomidora do połknięcia na raz ;)

      Usuń
    9. Dokładnie. Nie będę zaśmiecać żołądka byle czym bo są wakacje i pójdę sobie na kebab a wieczorem na frytki z kiełbasą z grilla. Ja już tak nie jadam od bardzo dawna.

      Usuń
    10. no właśnie, jadłam kiedyś zdrowo bardzo i potem jak przechodziłam koło Mc Donald's to mnie mdlił ten smród tak byłam odzwyczajona, za nic w świecie bym tego nie kupiła. A teraz sobie trochę pozwalam na niezdrowe rzeczy i już moja tolerancja wzrosła i bym zjadła jakieś frytki z Mc'a. Więc jak ktoś sobie wyrobi smak na jakieś jedzenie to do innego go nie ciągnie ;-) Więc myślę, że dziecko zdrowo karmione po prostu będzie inaczej odczuwało smak i zapach tłustych, słonych, smazonych potraw i mu nie będzie smakowało.

      Usuń
  3. A dzieci się nie buntują?

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu super, dziekuję. A co sądzisz o domowych hot dogach? Z bagietki ciemnej, parówki z mięsem w środku, znalazłam takie co mają 75% mięsa a nie MOM i pełno warzyw z sosem czosnkowym domowym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie.
      Jeśli miałabym podać dzieciom parówkę to wybrałabym Piratki z Lidla. Mają najwięcej mięsa i nie mają fosforanów.

      Usuń
    2. "Parowki z szynki" z biedronki maja ponad 90% miesa :-)

      Usuń
    3. Te z Biedronki mają 90% szynki i nie zawierają fosforanów.

      Usuń
    4. Te z Sokołowa nie zawierają fosforanów.

      Usuń
    5. Parówki z szynki z firmy "Sokołów" 90 % mięsa bez chemii!

      Patti

      Usuń
    6. Bez chemii ?
      A cytrynian sodu, izoskorbinian sodu czy azotyn sodu to co to jest ? Natura ? :)
      Wystarczy wpisać w google skład parówek z szynki sokołów i wyskakuje :)

      Usuń
    7. Gosiu, pytanie z innej beczki. Jaki masz system robienia zakupów. ? wiedząc że w lidlu parówki są ok, w biedronka jogurt Tola. .... czy jedziesz w sobotę ( z innego postu pamiętam ze to Twój dzien zakupowy ) i robisz tour po marketach? Ja mam często tak ze jadę i Lubie kupić wszystko w jednym miejscu, a to się nie udaje. Może to pytanie się wyda niektórym głupie, ale dla mnie w fit stylu najtrudniejsza jest ta logistyka.

      Usuń
  5. Panierkę można zawsze zdjąć choć troszkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze jest jeden problem wyjazdów wakacyjnych(szczególnie jak się jedzie ze znajomymi), a mianowicie % - zimne piwko, wieczorem wódeczka jak tu nie odmówić :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na takich wyjazdach ciężko jest wytrwać przy zdrowym trybie życia. Szczególnie gdy jest się studentem geografii na dwumiesięcznych ćwiczeniach terenowych w dziczy, gdzie: brak lodówki, kuchenki i sklepu spożywczego. Robi się jeszcze ciężej, gdy koledzy ze smakiem wcinają ciasteczka mamy, fast foody, zupki chińskie, słodycze, chipsy, tosty z serem i szynką, konserwy, parówki itp. Ja wówczas stołuję się kaszą kuskus z pomidorami koktajlowymi, bułką z ogórkiem, jakimś owocem i pseudo-owsianką na wodzie. Niby jestem syta, ale podświadomość woła: "Co to miało być? Przecież to nawet nie jest jedzenie!".
    Właśnie przechodzę kryzys, a to dopiero początek. Masz może pomysły, co dodać do mojego jadłospisu, co nie wymaga posiadania lodówki, kuchenki i czasami nawet sklepu spożywczego oraz czajnika?
    Widzę dla siebie dwa scenariusze po tych ćwiczeniach terenowych: albo popadnę w fast-foody i przytyję z 10 kg, nie mówiąc już o pogorszeniu stanu zdrowia, albo schudnę 10 kg, w sumie tez przypłacając to zdrowiem...trochę się martwię :/ Na tych ćwiczeniach bardzo dużo chodzimy, pracujemy umysłowo i fizycznie. Raz na jakiś czas mamy dostęp do sanitariatu (tak, warunki polowe) oraz do internetu, więc korzystam z okazji, póki jesteśmy pośród cywilizacji ;)
    Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta no właśnie to co Ty jesz to jest jedzenie. A to czym żywią się Twoi koledzy to bezwartościowa przepraszam za wyrażenia "pasza".
      Ja patrzę na to trochę inaczej bo na kursie miałam (zresztą już o tym wcześniej czytałam w książkach) czarno na białym pokazane co się dzieje w żołądku przy spożywaniu takiego śmieciowego jedzenia więc mi nie jest szkoda jak ktoś wcina fast foody, mi jest szkoda tych osób bo kiedy ja mając 60 lat będę sprawną staruszką, oni będą czekali w kolejce do lekarza.

      Usuń
    2. Ależ absolutnie im nie zazdroszczę i nie mam ochoty na tego typu jedzenie. Jednak odczuwam powoli braki w dostarczaniu organizmowi wszystkich potrzebnych mu dobroci i czasami czuję się osłabiona (jestem pewna, że spozywam za mało kalorii). Trochę monotonne dla organizmu staje się jedzenie codziennie tego samego :-/
      Raczej nie popadnę w fast foody, bo nie mam poki co na nie ochoty - nigdy mi specjalnie nie smakowały. Tęsknię jednak za domowym, ciepłym, pysznym i sycącym obiadkiem.

      Usuń
    3. Gosiu, czy mogłabyś podać dane do swojej szkoły?

      Usuń
    4. a jesteś zadowolona z kursów?

      Usuń
    5. A jesteś zadowolona z prowadzonych przez nich kursów?

      Usuń
    6. Bardzo.
      Ja tam poszłam mając za sobą przeczytanych kilkanaście książek. Usystematyzowałam tam wiedzę i trochę poszerzyłam.
      Osoba idąca tam jako laik może mieć ciężko bo materiału jest bardzo dużo.

      Usuń
    7. Dziękuję za odpowiedz, w takim razie czas i na mnie:) Od dłuższego czasu wsiąkłam w temat dietetyki, sama straciłam 34 kg w pol roku i czuję, że kurs również pomoże mi w usystematyzowaniu wiedzy, którą posiadam.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobry tekst Gosiu... Osoby, które na co dzień związane są ze sportem i zdrową dietą, mają takowe dobre nawyki i wakacje nie naruszą zbytnio ich zdrowego zycia. Nawet na wakacjach czynnych (np. trekkingi górskie) bo umówmy się, że wyjazd nad morze do zbyt czynnego wypoczynku nie należy, spokojnie można sobie odpowiednio pożywienie przygotować na cały dzień wędrówki, a po wybrać lokal, w którym można zjeść dobrze pełnowartościowy posiłek regenaracyjny. Osobiście jestem po tego typu wakacjach i stwierdzam z radością, że nawet w bardzo komercyjnych miejscowościach, coraz częściej można dobrze zjeść. Nawet jeśli w karcie nie ma zestawu odpowiadającego nam, obsługa nie robi problemu jeśli poprosiłam o pierś czy rybe z grilla, bez soli.. w coraz większej ilości menu "knajpianych", człowiek nie jest już skazany na tzw. zestaw surówek firmowych, w których nie wiadomo co jest (cukier, sól, majonez czy bardzo kaloryczne sosy, ale spokojnie można dostać miks warzyw na parze (w radosnej gramaturze 250g), czy surowe warzywa i poprosić o przyprawy (polać sobie łyżką oliwy), dodatki węglowodanowe też z reguły można wybrać samemu (kasza, ryż, makaron). Jak się chce to się da:) Mam również zasadę, że wakacje można przejść z zasadą 90%/10%. Jeśli w 90% pilnujemy tego co jemy, 10% "grzechu" nam krzywdy nie zrobi i nie zniweluje naszych wysiłków. Ktoś pewnie pomyśli o alkoholu, nawet 1 piwko w schronisku na zakwasy, jeśli wypijemy samo, bez podjadania, zostanie zamienione na energie. Wiadomo, że tragedią jest jako dodatek do tłustego jedzenia, bo od razu wchodzi w boczki i z takich wakacji, na pewno wrócimy z dodatkowym bagażem:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie na taki post czekałam! Jadę niedługo na wakacje i dokładnie takich wskazówek potrzebowałam :) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny i bardzo przydatny obecnie post! Wybieramy się do ciepłych europejskich krajów, a tam cudowne jest to, że pomidory czy pomarańcze mają taki słodki smak, że nie warto objadać się niezdrowymi przekąskami.

    OdpowiedzUsuń
  12. zdrowy rozsądek jest najważniejszy, tego trzeba się trzymać. i nie można przejść na myślenie "wakacje to wakacje - wszystko mi wolno".

    przydatne wskazówki z "wizualizacją" dla tych, którzy mogą o tym zapomnieć :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. dzięki za podpowiedź, świetny wpis :) miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  14. czekałam na ten post :) ale z praktyki wiem że jadąc ze znajomymi dla których zdrowe jedzenie do czarna magia i dla nich jestem dziwna to nie takie proste :((

    OdpowiedzUsuń
  15. Rok temu na plażę zabierałam dla siebie wafle ryżowe i owoce, rodzinka zajadała drożdżówki. W tym roku przygotuję sobie w domu na pierwsze kilka dni batoniki muusli bez cukru.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny i przydatny post. Rok temu zabierałam dla siebie na plażę pieczywo ryżowe i owoce. W tym roku przygotuję sobie na pierwsze dni batoniki musli bez cukru.

    OdpowiedzUsuń
  17. Super, bardzo bardzo bardzo pomocny post :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tego potrzebowałam ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurcze Małgosiu uwielbiam czytać twojego bloga, powiem, że kupuję zawsze parówki z szynki Sokołów z biedronki i nie maiłam pojęcia,że oprócz kuszącego składu są inne nie zdrowe rzeczy. Rozumiem więc, że lepiej kupować piratki z Lidla??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie Piratki mają najlepszy skład z dostępnych na rynku jakie widziałam

      Usuń
    2. A po co w ogóle jeść parówki? Jest tyle innego zdrowego jedzenia. Co jest w tych parówkach, że sie nie mozna bez nich obyc ??

      Usuń
    3. A co Ci przeszkadza jak ktoś je parówki? Ja np lubię raz na jakiś czas zjeść a że mam u siebie dostęp do parówek gdzie jest mięso a nie MOM to jem

      Usuń
  20. Super post! Jestem właśnie przed dwoma przymusowymi wyjazdami w lipcu, dlatego Twoje rady na pewno mi się przydadzą. A czy mogłabyś polecić jakąś książkę na temat tego, co dzieje się w żołądku po śmieciowym jedzeniu? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakikolwiek podręcznik dla studentów medycyny gdzie opisany jest układ trawienny .
      A jeśli chodzi o wartościowe książki to będę o nich pisała na blogu.

      Usuń
  21. Wyjazd urlopowy to zawsze wyzwanie :) Dzięki za podpowiedzi

    OdpowiedzUsuń
  22. Małgosiu, tak z innej beczki..... Byłabym bardzo wdzięczna gdybyś wspomniała o produktach dla osób które męczy ciągła zgaga. Niby jem zdrowo, nawet teraz po kanapce z ciemnego pieczywa z warzywkami i wendlinką czuje palenie w przełyku i tak ciężko oddychac... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzięki za przewodnik Gosiu

    OdpowiedzUsuń
  24. Małgosiu proszę podpowiedz tym których często dręczy zgaga. Co szkodzi co pomaga. Mnie zaszkodziła chyba zdrowa kanapka z ciemnego pieczywa, z warzywami i wędlinka? :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetne rady :) Wyjeżdżam aż na miesiąc, ale spróbuję wziąć ze sobą co się da, aby na miejscu nie być skazaną na byle co :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Małgosiu, chciałam zapytać Cię jaki masz fotelik na rower dla synka?Chodzi mi o markę i do jakiej jest wagi bo pisałas że synek ma 5 lat.Jakiś czas temu wstawiłas zdjecie z wycieczki rowerowej na fb i widziałam ten fotelik u Ciebie a właśnie przymierzam się do takiego zakupu dla 2,5 letniej córki i chcę aby posłużył jej na długo.Z góry dziekuję za pomoc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chcę go sprzedać bo mały od 2 tygodni jeździ na 2 kółkach.
      Nie pamiętam jaka to firma ale sprawdzę w garażu i Ci napiszę.
      Generalnie polecam bo mały ma 5 lat i spokojnie daje radę.

      Usuń
    2. My używamy od kiedy córka miała 2 lata (czyli już drugi sezon) fotelik Weeride. Polecam z całego serca, dziecko siedzi z przodu, wszystko widzi, środek ciężkości w rowerze nie jest przesunięty, jest to jedna wielka rewelacja.

      Usuń
  27. Malgosiu podziwiam Twoja konsekwencje ! Fajnie, ze maz tez podziela Twoje zdanie i wybory, bo przeciez moglby pojsc ze znajomymi np. na pizze i piwo...Ciekawi mnie jak sobie radzisz z zdziwona reakcja ludzi (w pracy, w srod znajomych) na to, ze odmawiasz niezdrowe przekaski? Czy trudno Tobie odmowic, jak np. jestes czestowana z okazji urodzin , a przeciez takie sytuacje zdarzaja sie dosc czesto w pracy, u gosci! pzdr! Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jestem na urodzinach zjem tort czy kawałek ciasta. Nie odmówię ;)
      Ale z odmówieniem kebaba czy zestawu obiadowego z fast foodowej knajpki nie mam problemu.
      Ja jestem pewna swoich przekonań drogi którą idę. Szanuję jeśli ktoś chce jeść co innego niż ja i oczekuję że ktoś uszanuje moje wybory. Jeśli tak się nie dzieje, też nie mam z tym problemu. Potrafię obronić swoje zdanie i swoje przekonania i w walce na argumenty nieskromnie powiem że zawsze wygrywam ;)
      A jeśli ktoś patrzy na mnie jak na dziwaka. Cóż. Niespecjalnie się tym przejmuję bo każdy ma prawo do własnych przekonań.

      Usuń
    2. Mialam ten sam problem z moim chlopakiem, dwa lata nieustannych bojow - na kebaba czy na salatke :) pokonala go temperatura w zeszle wakacje, bo po kebabach pizzy i gofrach w 40 stopniach kzady dostalby mdlosci.

      Usuń
    3. Ej no nie przesadzajmy, nie znam faceta, nawet zdrowo jedzącego,który na wakacjach nie wypije np. piwa ;) ;) ;)

      Usuń
    4. mój mąż pije piwo, nie tylko na wakacjach ;)

      Usuń
    5. A ja znam takiego faceta - to mój mąż:)

      Usuń
    6. Te warzywa które jesz to sama hodujesz??

      Usuń
  28. Swietny post, zwlaszcza ze wlasnie zajadam sie lodami a koledzy zatruli sie kebabem z budki i od kwadransa nawzajem wyrzucaja sie z lazienki :) wydaje mi sie ze najskuteczniej ucza takie doswiadczenia. Milych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dziwią mnie zdania typu "lody można zjeść, ale tylko dwie gałki, dwa raz" czy też "słodkie można zjeść, ale raz w tygodniu i to nie więcej niż 250kcal". Myślę, że to wybór każdego z nas, a pisanie "możesz zjeść" z góry linczuje osobę, która zjada trzy gałki lodów, trzy razy w tygodniu. Proponuję zmianę tonu wypowiedzi na "sugerowanie właściwych zachowań", gdyż powyższy wydźwięk nie jest zachęcający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosiłyśmy (ja między innymi mailowo) o porady więc są porady.
      Dla mnie cenna jest informacja ile mogę zjeść bo może kogoś to śmieszy ale jestem taką osobą której jak się powie masz zjeść jedno ciasto to zjem jedno a jak się powie że sugeruję Ci to znaczy zezwalam na więcej ;)

      Usuń
    2. A kto tu cos komus kaze? Wydaje mi sie ze wlasnie to co Malgosia proponuje nie jest jakas sztywna regula, raczej punktem odniesienia - i w tym wypadku "mozna" jest duzo luzniejsze niz "trzeba" bo wlasnie wskazuje na brak koniecznosci i mozliwosc dostosowania tej porcji do siebie :)

      Usuń
  30. Małgosiu a co zrobić z mężem, który pracuje fizycznie na budowie. Rano o 6 je bułkę z wędliną, serem i warzywami + herbata z miodem, owsianke czy omleta jada tylko w weekendy, bo choć ja mu przygotowuję, nie chce w tygodniu - bo bulke szybciej zje... potem koło 11 w pracy je drugą bułkę i owoce, ne ma szans na jakieś lunchboxy, nie ma też szans, żeby wziął jeszcze jeden posiłek albo rozłożył ten co ma, nawet chciał, ale mówi,że na budowie jest tylko ta jedna przerwa, rzeczy są w kontenerze czy aucie i nie da się. Obiad/kolacje jemy z reguły ok 17.30 - 18. I potem się zaczyna: a to weźmie sobie jogurta, a to banana, albo "zrób mi jeszcze coś dobrego" ;-) jak to wszystko uregulować? Boję się też trochę, że zjada jednak za mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takim trybie pracy Twój mąż może jeść tylko kanapki ale niech to będzie chleb razowy zamiast bułek.
      Przy pracy fizycznej musi być energia a biała bułka gwałtownie podnosi cukier we krwi i ten cukier bardzo szybko spada.
      W przypadku węglowodanów złożonych zawierających błonnik energia jest uwalniana powoli.
      Kanapki niech będą z sałatą i jakimś warzywem.
      PO powrocie męża z pracy niech z je ciepły obiad w domu.

      Usuń
  31. Bardzo przydatny post. Ale co zabrać ze sobą gdy jedzie się na tydzień pod namiot. Chcę wziąć jedzenie z domu. Bede miała butle gazową i lodówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mięso zjedzcie dwa razy w tygodniu więc proponuję zawekować np. pulpety w sosie czy gulasz. Robisz w domu i w weki pakujesz. Masz na 2 dni. Do tego mix sałat i zrób cały słoik winegreta lub dressingu miodowego abyś już miała do sałatek.
      Bierzesz też pełnoziarnisty makaron, pomidory w puszce,warzywa , pestki i masz obiad.
      Możliwości jest mnóstwo. A jak masz butlę gazową to żaden problem. Na blogu masz masę dań szybkich.

      Usuń
    2. Mnie również ten temat interesuje. Na początku sierpnia jedziemy na tydzień na woodstock , kuchenkę będziemy mieć, ale lodówki niestety nie. Co w takiej sytuacji? Przede wszystkim co ze sobą zabrać i jak to komponować, żeby było i szybko i zdrowo ? :)

      Usuń
  32. Tak, miałam napisać, że to bułki grahamki lub pełnoziarniste. Białego pieczywa nie jemy już od dawna:-)
    Dziękuję za odpowiedź:-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci że jak byłam w czerwcu tydzień nad morzem to też codziennie jadłam ryby. W ogóle nie jadłam mięsa. Generalnie trzeba korzystać z dostępu do świeżych ryb.

      Usuń
    2. Hmm a ryba to niby co? Nie mięso?

      Usuń
  34. Dziękuję. Ja tez mocno wierze, ze zdrowe odzywianie dzieci ma sens i beda omijac w przyszlosci te pasze, o ktorej piszesz. Zakladam, ze moga rzucic sie na "pasze" ale mam nadzieje ze po jakims czssie zatesknia za zdrowa dieta. Zobaczymy. Jesli chodzi o podroz samichodem to bedzie trudno. Nasze dzieci nie zjedza lunchboxow z zimna kasza:(. Ale i tak sobie poradzimy:). A wakacje-zawsze gotujemy sami, nie jest to uciazliwe. Fajna zabawa cos ugotowac z lokalnych produktow. Mamy tez wsrod fit znajomych przyklady dzieci rzucajacych sie na slodycze, fast foody. Jedno z naszych dzieci tez to robi, trojka nie. Nie przejmuje sie tym za bardzo na razie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Gosiu mam pytanie odnosnie kuracji siemieniem lnianym.czy taki wywar z 1 lyzki siemienia na szklanke moge zalac na noc przegotowana ciepla woda i wypic rano zaraz po wypiciu cieplej wody z cytryna? No i pozniej owsianka lub kanapeczki? Na drugi koktaj pietruszkowy z serkim lub kanapka. Pozniej obiad jakas salatka badz cos na cieplo a na podwieczorek i lolacje jem tez jakos salatke./serek/twarozek bez owovow i weglowodanow.prosze poradz czy taki zestaw dnia jest ok.?i pije duzo wody z cytryna i herbatki zielonej.miety sokow warzywno-owocowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie tak ale ja jednak dla uzyskania lepszego efektu jednak gotuję to siemię.
      Zestaw posiłków który opisałaś jest jak najbardziej w porządku :)

      Usuń
    2. Gosiu dziekuje ale czy moge siemie zsgotowac wieczorem i zostawic na noc i rano wypic?

      Usuń
  36. Droga Małgosiu myślę że twoje dzieci tak jak wszystkie inne na tym świecie uwielbiają słodycze i nie wierze że jesteś w stanie im odmówić;/
    W sumie należy mówić to co publika chce usłyszeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że uwielbiają i jedzą słodycze ale nie codziennie. Mamy wyznaczone dni i wtedy mogą się objeść po uszy. To lepsze dla organizmu niż codziennie po trochu.
      Poza tym my dyskutujemy tu o żywieniu fastfoodowym na wakacjach a nie o słodyczach.
      Dodam jeszcze że my żywimy się w takim modelu już 3 lata. O ile moja córka może pamięta jeszcze czasy kiedy królował u nas mielony z ziemniakami i surówką z majonezem o tyle mój syn już tych czasów nie pamięta. Dla niego obecny model jest normą.
      Poza tym u nas w domu tak dużo mówi się o zdrowym odżywianiu w odniesieniu do zdrowia że po prostu tym nasiąkają. Poza tym obserwują mojego tatę a swojego dziadka któremu dzięki ułożonej przeze mnie diecie cukier spadł z 250 po posiłku do 120 więc mają naoczny dowód co potrafi zdziałać odpowiednie żywienie. Mój tata miała rano na czczo cukier 160 a teraz ma 100 -110 . Więc moje dzieci mają żywy przykład jak ważne jest odpowiednie żywienie.

      Usuń
    2. Gosia, a mogłabyś zrobić artykuł o tym co jeść gdy ma się za wysoki poziom cukru? Ja mieszkam z cukrzykiem typ II (ale jeszcze bez insuliny) i staram się zdrowo gotować, ale to dla mnie nowum i nie mam zbyt dużej wiedzy tym temacie....

      Usuń
    3. W sierpniu będzie cały cykl dla cukrzyków. Mój tata jest cukrzykiem i dietetycznie jest pod moją opieką i efekty mamy fantastyczne.
      Nawet Pani diabetolog jest zaskoczona efektami.
      Postanowiłam więc że podzielę się tym na blogu bo osób z cukrzycą jest bardzo dużo.

      Usuń
    4. ale super! mamy już cały zeszyt z Twoimi przepisami, z których korzystam a teraz będzie jeszcze zdrowo dla Z! Super!

      Usuń
  37. Gosiu, ostatnio na Twoim blogu kilka razy wspomniałaś o tłuszczach trans. Zaczęłam czytać o nich, sporo jest teorii ale nie ma za wiele konkretnych przykladów, gdzie występują. W związku z tym mam kilka pytań: wiem, że występują we frytkach, smażonych produktach, chipsach, herbatnikach, krakersach, nadziewanych batonach, ale czy jeśli zrobię ciasteczka sama w domu albo frytki z ziemniakow albo kotlet czy pulpeciki smażone czy ten tłuszcz też będzie tam obecny-czy on jest tylko w danych produktach czy też powstaje pod wplywem konkretnej obróbki cieplnej? Będę wdzięczna zo odpowiedz. I jeszcze, czy występuje w mlecznej zwyklej czekoladzie i gorzkiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłuszcze występuję w strukturze CIS i TRANS. Zmiana struktury z CIS na TRANS powstaje w wyniku uwodornienia tłuszczy i wtedy z postaci płynnej przekształca się w postać stałą np. twarde margaryny które powszechnie dodaje się do wyrobów cukierniczych. Frytki będą zawierały tłuszcze trans jeśli są smażone np.na tłuszczu palmowym a tak jest właśnie w garmażerce bo to najtańszy olej. Jeśli produkt ma w składzie tłuszcze utwardzone to ma transy bo te utwardzone tłuszcze to są właśnie transy. W Polsce nie ma jeszcze regulacji która nakazuje wyszczególnianie ilości transów w produkcie ale w krajach skandynawskich takie przepisy są. Według norm żywieniowych transów nie może wyć więcej niż 1 %.

      Usuń
  38. Przepraszam ale do konca nie zrozumialam, a bardzo mi na tej wiedzy zalezy, ale praktycznej. Czy w domowych frytkach np smazonych w oleju rzepakowym, domowych herbatnikach pieczonych na masle albo mlecznej czekoladzie sa transy? Tak dla sprostowania nigdy jeszcze frytek nie robilam:). I dziekuje za odpowiedzi. Zycze Ci zeby Twoja pasja przyniosla tez konkretne zarobki-zaslugujesz na to. No i będziesz wtedy jedna z niewielu osob, ktore pasje zamienily na wlasciwa prace-powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie będziesz miała bo nie zachodzi proces uwodornienia tłuszczy

      Usuń
    2. Dzieki! A po czym poznac ze ten proces zaszedl? Przepraszam za moja dociekliwosc, ale lubie wiedzieć. I jeszcze raz dziekuje za traktowanie naszych putan powaznie.

      Usuń
    3. W mleczne j czekoladzie (kupionej w sklepie) są tłuszcze utwardzone - trzeba czytać skład - tam są wymienione "tłuszcz utwardzony".

      Usuń
    4. A co ze smażeniem np. frytek na oleju..np. rzepakowym Kujawskim, który jest rafinowany, czy w takim wypadku nie mamy do czynienia z tłuszczami trans? pozdrawiam,Magda

      Usuń
    5. Olej ma postać CIS - jest płynny. Aby zaszła zmiana z CIS na TRANS musi zajść proces utwardzania tłuszczy (uwodornienie).

      Usuń
    6. Transy to utwardzone tłuszcze czyli twarde margaryny i inne tłuszcze zrobione z tłuszczy które w naturze mają postać płynną np. olej palmowy ma postać płynną ale jeśli jest w kostce to został utwardzony

      Usuń
    7. Czyli ciekłe tłuszcze rafinowane jak np. oleje nie zapychają nam żył czy po prostu w mniejszym stopniu niż utwardzone?Magda

      Usuń
    8. Trany zapychają.
      Roślinne żadne nie zapychają wcale.
      Zwierzęce zapychają bo mają przewagę nasyconych kwasów tłuszczowych i jeśli ktoś ma np. uszkodzenia w żyłach spowodowane np. cukrzycą to będzie się odkładała blaszka miażdżycowa.
      To działa tak ze jak masz uszkodzone naczynia żylne to do tych uszkodzeń przyklejają się sacharydy, wapń i cholesterol frakcji LDL który jest właśnie w tłuszczach zwierzęcych.

      Usuń
  39. ale trafiłaś z tym postem :) akurat dzisiaj się zastanawiałam jakie przekąski sprawdzą się na plaży. Myślę sobie napiszę do Ciebie z prośbą o taki właśnie post, a dzisiaj wchodzę i jest :) bardzo przydatny tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Gosiu a czy siemie moge zagotowac wieczorem i wypic rano? I pijemy tylko ten lepki plyn czy ziarenka tez? Czy lepiej stosowac ziarenka czy mielone siemie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli siemię mielone to tylko mielone np. w młynku przed spożyciem. Niestety w tych gotowych mielonych są ogromne straty na wartościach, głównie ze względu na proces utleniania. Ziarenka mogą być przechowywane długo i nie tracą wartości.
      Możesz zagotować wieczorem i wypić rano z tym że on lekko twardnieje ten koktajl.

      Usuń
  41. Dzieki Gosiu zatem bede gotowac wieczorem i pic rano przez 2 tyg ciekawa jestem efektow:-) z reszta ja siemie jem codziennie praze je na patelni ze slonecznikiem i dynia i jem z serkiem nawet kanapki podypuje taka mieszanka tylko sie obawiam czy to nie przesada tak za duzo tych ziaren i orzechow wloskich ktotych jem codziennie nawet garsc?nie za duzo tluszczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. garść dziennie to trochę za dużo - kilka sztuk

      Usuń
  42. Paczka owocowego mate green np: Tutti Frutti i spokojnie można wytrzymać połowę jak nie całą drogę naszej kilkugodzinnej podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Gosiu a czy podane przez Ciebie przykłady obiadów wytrzymają podróż autem bez lodówki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie bez lodówki turystycznej :(

      Usuń
    2. kup torbę termiczną z takimi wkładami specjalnymi

      Usuń
  44. Jestem stałą czytelniczką Gosi:) na wakacje wyjechałam po 1 lipca, niedawno wróciłam i nie przeczytałam wcześniej tego posta, jest świetny! ja byłam na wakacjach w Portugalii z all inclusive i tak jak Gosia pisze nakładałam sobie wszystko sama, komponowałam zdrowe smaczne i ...obfite posiłki ( nie żałowałam sobie wakacje nie są co dzień:)) codziennie rano biegałam po 10 km, wstawałam o 6 rano aby biegać ale tyle energii mi dawało to bieganie i kosztowałam wszystkiego ( oczywiście zdrowego, bez słodyczy, to mnie już nie rusza), wina piłam mnóstwo, smażone ryby i owoce morza jadłam co dzień, wróciłam do domu po 2 tygodniach i co?! waga stała w miejscu!!! nie do wiary jak zdrowe jedzenie wpływa na nasz organizm ( oprócz wina:)) nie mogłam uwierzyć że nie przytyłam:):):) można jeść smacznie, dużo z przyjemnością i nie tyć!!! Gosia pozdrawiam! Aga z Poznania

    OdpowiedzUsuń
  45. kabanosa sobie wcinać i podjadać. odsuszane to to trzyma świeżośc i sie nie zmarnuje. Maestro mają rózne smaki z tego co widziałem. spoko sprawa i siła jest, bo od kanapek to tylko brzuch rośnie.

    OdpowiedzUsuń
  46. dobra a jakieś mięso, kabanosy czy coś takiego wchodzi w grę? Ktoś tak jada?

    OdpowiedzUsuń
  47. tak, ja jem maestro, ser gouda i warzywa i owoce i tak da się przetrwać.

    OdpowiedzUsuń
  48. no ok, kabany spoko, ale nic nie zastapi prawdziwego posiłu więc można sobie ugotować, do termosu spakowac i zjeśc a kabanosy, sery itp to jako przekąski traktować.

    OdpowiedzUsuń
  49. Właśnie wybieram się na wakacje na 2 tyg i artykuł poprawił mi nieco humor. Chociaż i tak mam pewne obawy przed jedzeniem w hotelu ,bo nie ma to jak samemu coś przyrządzić . No ale jakoś muszę dać radę :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja często gotuję i używam do tego parownika philipiaka. Wszystkie potrawy są smaczne i zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
  51. "zawsze są warzywa". Małgosiu będąc w Anglii z przerażeniem odkryłam, że ten cytat nie ma tam, odzwierciedlenia :O Byłam w szoku, ale oni na śniadanie jedzą tylko to, co żółte i brązowe - jajecznica na mleku, fasolka z sosem, białe bułeczki, ser, tosty, dżemy. A ja tak tęskniłam za pomidorkiem :<

    OdpowiedzUsuń
  52. Kocham ten post i tego bloga!! ❤ W zeszłym roku przed wakacjami trochę schudłam(dieta bardzo restrykcyjna i niezdrowa :|). Niestety na wakacjach sobie pofolgowałam i kilogramy wróciły w większej ilości. W tym roku się nie odchudzam, a zmieniam swoje życie. I już się zamartwiałam jak sobie poradzę na wakacjach. Dziękuję bardzo! Ten blog jest dla mnie ogromną inspiracją. ❤

    OdpowiedzUsuń
  53. Gosiu, a czy można prosić o małą alternatywę tego posta - mianowicie, żywienie przy chorobie lokomocyjnej? Jestem weteranką w tej kwestii, ale zastanawiam się, czy:
    a - są jakieś naturalne produkty, poza imbirem, łagodzące mdłości
    b - czy produkty wegańskie, jak np. mleko sojowe, nadałyby się na drogę (klasyczny nabiał powoduje wymioty - ale nie mam takich problemów z mięsem, a na co dzień nabiał toleruję bez problemu).

    <3

    OdpowiedzUsuń
  54. W drogę najczęściej robię kanapki, ale staram się (szczególnie latem), żeby nie miały okazji się zepsuć w upale. Nie dodaję pomidora (jeśli już to oddzielnie), szynki, a nawet sera staram się unikać. Sprawdzone są za to dżemy i konfitury. One są super, bo trzymają sie całą podróż. Żeby dzieciakom trochę urozmaicić taką podróż to kupuję w eterno np. konfiturę truskawki w czekoladzie. Wszyscy się tym zajadamy:)

    OdpowiedzUsuń