środa, 13 sierpnia 2014

Dieta bez pszenicy W.Davis - dlaczego negatywnie oceniam tę książkę ?


Załóżmy, że argumenty przedstawione przez autora "Diety bez pszenicy" są jak najbardziej trafne i uzasadnione.
Dla przykładu weźmy mnie, ważącą jeszcze dwa lata temu 81 kilogramów. Planuję schudnąć. Opracowuję swój własny program odchudzający bazując na lekturze kilkudziesięciu książek tematycznych, artykułów, publikacji, wywiadów z profesorami etc. Bazuję na powszechnie dostępnej, aktualnej wiedzy z zakresu zasad żywienia i dietetyki. Wiem jak działa mój organizm, znam normy żywieniowe, wiem jak działają na organizm poszczególne produkty, wiem jak jeść, kiedy etc.
Po dwóch latach ważę 19 kilogramów mniej.
Wow ! Wyniki badań mam idealne, czuję się świetnie. Mój lekarz przeciera oczy ze zdumienia. Rewelacja.
Biorę do ręki książkę Williama Davis'a Dieta bez pszenicy i teraz to ja przecieram oczy ze zdumienia.
Powinnam mieć cukrzycę, nadciśnienie, otyłość brzuszną, demencję i ataksję.
O co chodzi ?
Co jest nie tak?
Dlaczego ani ja nie mam takich skutków, ani setki osób, które chudną stosując moje jadłospisy ?

Odłóżmy na chwilę gluten, bo ta książka wbrew pozorom nie jest o glutenie, a o rezygnacji z węglowodanów w ogóle ponieważ według autora ponoszą winę za otyłość. 

Prześledźmy argumenty Williama Davis'a

1. Insulina 

1. Każdy produkt który podnosi poziom cukru we krwi powodując tym samym wyrzut insuliny powoduje otyłość oraz gromadzenie się tłuszczu w okolicy brzucha (str. 20). To właśnie insulina jest odpowiedzialna za magazynowanie tłuszczu (str. 16, 80, 125).
Im wyższy poziom insuliny po zjedzeniu jakiegoś produktu, tym więcej odłożonego tłuszczu (str. 50).

2. Winę za powszechną otyłość ponoszą produkty pełnoziarniste i nie ma znaczenia czy chodzi o produkt z wysoką zawartością błonnika czy słodkie ciasteczko, ponieważ organizm nie odróżnia co jemy (str. 47) .
Autor krytykuje amerykański Departament Rolnictwa który zaleca ograniczenie węglowodanów prostych na rzecz węglowodanów złożonych i twierdzi że stopień przetworzenia nieznacznie wpływa na poziom cukru we krwi. Nie ważne czy produkt jest prosty, czy złożony, o wysokiej, bądź niskiej zawartości błonnika, powoduje podobny wzrost poziomu cukru (str.49).
Chleb pełnoziarnisty ma wyższy indeks glikemiczny niż sacharoza (str. 21) i tym samym podwyższa poziom cukru we krwi bardziej niż cukier (str. 48/49).
Winy za otyłość ludzi w USA nie ponoszą słodkie napoje, frytki i wszechobecne fast foody a produkty pełnoziarniste ( str. 17). 

Cytat "Toteż gdy obmyślałem strategię mającą pomóc moim otyłym pacjentom ze skłonnością do nadwagi skutecznie ograniczyć poziom cukru we krwi, uznałem za logiczne, że najszybszym i najprostszym sposobem osiągnięcia wyników będzie eliminowanie produktów podnoszących ów poziom w największym stopniu - innymi słowy, nie cukru, tylko pszenicy" (str. 21/22).

Cytat "Poza niewielką ilością dodatkowego błonnika zjedzenie dwóch kromek razowego chleba tak naprawdę niewiele się różni, a często bywa nawet gorsze, od wypicia puszki słodzonego napoju albo zjedzenia batonika"  (str. 49 i 50)

W związku z tym że węglowodany złożone podnoszą poziom cukru we krwi tak samo jak węglowodany proste autor wymieniając spożywane produkty na wielu stronach w książce pisze o : płatkach śniadaniowych, bułeczkach, ciastkach, herbatnikach, cynamonowych bajglach z rodzynkami, babeczkach, naleśnikach, obwarzankach etc.
Nie wspomina o razowym chlebie z ziarnami, musli z otrębami czy innych produktach, które powszechnie kojarzą się z produktami pełnoziarnistymi. 

Na str. 20 autor opisuje też swój przypadek. Przytył 15 kilo. Biegał 5-8 km dziennie, stosował zrównoważoną dietę, unikał nadmiernej ilości mięsa oraz tłuszczów, i unikał niezdrowych przekąsek na rzecz mnóstwa produktów pełnoziarnistych. Co dziwne nie mógł schudnąć.
Dalej na str. 21 czytamy że na śniadanie jadał tosty, gofry i bajgle.
Ale to skomentuję w dalszej części. 

3. Autor namawia do rezygnacja nie z samej pszenicy ale z węglowodanów w ogóle (str. 91 - 92, 237), także z produktów bezglutenowych.

A teraz uwaga ! 

Wiemy już że węglowodany = otyłość. 
To ile tych węglowodanów według autor to samo zło ?


4. "Ludzie dbający o zdrowie, którzy przestrzegają konwencjonalnego zalecenia aby ograniczyć tłuszcze i jeść więcej "zdrowych produktów pełnoziarnistych" czerpią około 75 % kalorii w postaci węglowodanów z produktów pszennych". Czytamy na stronie str. 118

5. Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne zaleca cukrzykom zmniejszenie ilości tłuszczu, zwłaszcza nasyconego i dołączenie do każdego posiłku od 45 do 60 gramów węglowodanów pełnoziarnistych (str. 129) lub spożywanie od 135 do 180 gramów węglowodanów dziennie.
Ta ilość będzie stanowiła 55-60 % kalorii dziennie (str. 129).
Rezygnując z pszenicy a tym samym z węglowodanów spożywamy dziennie o 350-400 kcal mniej (str. 225 i znów 232).

Policzmy zatem !

Skoro 75 % kalorii stanowią węglowodany, a rezygnując z nich zyskujemy 350-400 kcal na zjedzenie innych produktów, załóżmy do obliczeń że zyskujemy 400 kcal, czyli tę wyższą wartość o której mówi autor, to nasza dieta wyjściowa będzie miała 533 kcal !

Ale zobaczmy jak by wyglądała nasza dieta w optymistycznej wersji, gdybyśmy założyli że energia czerpana z węglowodanów stanowi 55 % naszej diety (założenia punktu 5 powyżej) czyli ilość zgodną z normami żywieniowymi. Cały czas bierzemy pod uwagę to co mówi nam autor, że od węglowodanów tyjemy, a rezygnując z nich zyskujemy 400 kcal które możemy wykorzystać tak jak chcemy.
W tej sytuacji nasza dieta wyjściowa ma 727 kcal.

Czy to są wartości przy których będziemy tyli ? 
Przecież to są ilości dużo poniżej PPM większości z nas !

Ale !!! Załóżmy teraz że te 55 % zgodne z normami żywieniowymi stanowią w połowie warzywa i owoce, a w połowie węglowodany które autor ma na myśli i które określa jako samo zło.
W tej sytuacji nasza dieta wyjściowa ma 1454 kcal. Też bez szaleństwa.

Moja ocena

1454 kcal które wyszły nam z ostatnich obliczeń to wersja najbardziej optymistyczna, zakładająca że z węglowodany (wyłączając z tego warzywa i owoce) stanowią 25 % naszej diety.
Wartość która nam wyszła to mniej niż publikowane przeze mnie jadłospisy, będące tylko wersją bazową, którą należy do siebie dostosować obliczając swoje indywidualne zapotrzebowanie i odpowiednio zwiększając kaloryczność.
Ja zeszłam najpierw do 1800, później niżej. To samo zrobiły inne osoby.
Dlaczego zatem schudliśmy?
Autor twierdzi że powinniśmy utyć i nabawić się szeregu chorób!

1. Po pierwsze dziwię się że autor książki będący kardiologiem twierdzi że ilość błonnika nie ma znaczenia, że nie ma znaczenia czy jemy pieczywo pełnoziarniste z błonnikiem, czy słodkiego batonika.
Otóż znaczenie ma kolosalne i potwierdza to szereg badań na temat wpływu błonnika na profilaktykę i leczenie wielu chorób dietozależnych. Cukier inaczej rośnie po batoniku, a inaczej po pełnoziarnistym pieczywie razowym z wysoką zawartością błonnika. I potwierdzi to każdy diabetolog. Ba ! Potwierdzi to każdy kto chociażby zmienił biały chleb na razowy.
Potwierdzi to mój tata, który jest cukrzykiem i jest na ułożonej przeze mnie diecie. Cukier na czczo poniżej 100, dwie godziny po posiłku poniżej 120 !
W diecie mojego taty 50 % stanowią węglowodany złożone.
Jak by to skomentował William Davis ? Że to cud ? Przypadek odbiegający od normy ?

2. Po drugie autor w kilkunastu miejscach w książce winą za otyłość obarcza zdrowe węglowodany pełnoziarniste, a wymieniając te węglowodany mówi o  płatkach śniadaniowych, bułeczkach, ciastkach, herbatnikach, cynamonowych bajglach z rodzynkami, babeczkach, naleśnikach, obwarzankach etc.
Przecież nie o to chodzi ! To nie są potrawy spożywane przez osobę chcącą zdrowo się odżywiać !  To nawet nie są węglowodany złożone, a wysoko przetworzone węglowodany proste po których poziom cukru rośnie gwałtownie.
Dlaczego autor krytykując zalecenia mówiące o spożywaniu produktów pełnoziarnistych, w przykładach podaje węglowodany proste, głownie zaliczane do słodyczy ?
Przecież to dwie różne rzeczy !

3. Po trzecie insulina ma za zadanie mówiąc po ludzku "przetransportować" glukozę, czyli cukier do komórek. Tam glukoza zostaje spalona jako energia, a jeśli jest jej za dużo zostaje odłożona jako tłuszcz zapasowy.

Autor opisuje swój przypadek (na str 20):
Przytył 15 kilo. Biegał 5-8 km. dziennie, stosował zrównoważoną dietę, unikał nadmiernej ilości mięsa oraz tłuszczów, i unikał niezdrowych przekąsek na rzecz mnóstwa produktów pełnoziarnistych. Co dziwne nie mógł schudnąć.
Dalej na str. 21 czytamy że na śniadanie jadał tosty, gofry i bajgle.

Czy ktoś kto biega codziennie 5-8 km i stosuje dietę 1454 kcal (w wersji najbardziej optymistycznej - pomijamy już te wartości poniżej 1000 które wyszły nam z obliczeń ) jest w stanie przytyć !!!
Przecież całą energię, nawet z tych bajgli i tostów spali !


Mi się w tej książce wiele nie zgadza. Wiele się nie klei i jedno wyklucza drugie.

Co mamy dalej ? 

1. Dalej czytamy że pszenica działa jak narkotyk. Chcemy jeść więcej i więcej. To oddziałuje na nasz mózg.
Jak ?
Od braku koordynacji ruchów, po nietrzymanie moczu, ataki padaczkowe na demencji skończywszy (str. 195/196)

2. Autor straszy ataksją móżdżkową, chorobą neurologiczną. Opis jest przerażający i zapada w pamięć. Aż odechciewa się jeść.
Dalej jednak pisze że nieprawidłowe markery glutenowe wykrywa się u 20 % chorych (str. 197).
Czy to jest liczba która pozwala stwierdzić że produkty pszenne wywołują ataksję?
A co z pozostałymi 80 -cioma procentami ?

3. Na stronie 217 dowiaduję się ze pszenica powoduje łysienie. Kurcze od 20 lat (a mam 32 lata)  mam problem ze zbyt dużą ilością włosów na głowie i regularnie robię sobie degażowanie, aby mieć tych włosów mniej bo są za ciężkie.
55 % mojej diety stanowią węglowodany.
Dopiero od niespełna 3 lat odżywiam się inaczej.  

4. Na stronie 224 autor opisuje osobę "cierpiącą na niedobór pszenicy"": " szczupła, płaski brzuch, niskie stężenie trójglicerydów i wysokie dobrego cholesterolu HDL, właściwy poziom cukru, ciśnienie krwi w normie, pełna energii, dobrze sypia a jelita pracują prawidłowo"
Str. 225 - "innymi słowy, objawy "zespołu niedoboru pszenicy" to to że jesteś normalny, smukły i zdrowy.

Opis jakby mojej osoby, ale ja jem pszenicę ? O co więc chodzi ?

5. Na stronie 231 dowiaduję się, że jak już usunę pszenicę to nie będę potrzebowała egzorfin działających na mózg i jak na śniadanie zjem jajecznicę z 2 jaj z warzywami i oliwą, nie będę odczuwała głodu do południa.
Ktoś chce przetestować ?
Ja bym umarła z głodu.

6. Auto skreśla wszystkie węglowodany, nie tylko te z glutenem (str. 237). Twierdzi że powodują reakcje zapalne, cukrzycę, nadciśnienie, zapalenie stawów, choroby serca, udary etc. 

Kochani ! Nie będę się koncentrowała na swoim przypadku, bo mój jest całkowicie sprzeczny z tym przedstawionym przez autora książki. Wiele z Was stosuje moje jadłospisy, wiele z Was opanowało szereg chorób dietozależnych stosując się do zasad, które ja przedstawiam, a które opierają się na ogólnodostępnych zaleceniach, które William Davis krytykuje .
W moich jadłospisach 50 % stanowią węglowodany. 
Jakie są Wasze doświadczenia z węglowodanami ?

Ale mówimy o węglowodanach złożonych, pełnoziarnistych, z wysoką zawartością błonnika. 
Autor myli pojęcia, my wiemy co to są węglowodany złożone, że to nie są ciastka, naleśniki i bajgle. 

Co z tym glutenem ? 

Zgadzam się z autorem Diety bez pszenicy że pszenica w ostatnich 50 latach została mocno zmodyfikowana genetycznie. Że już nie mamy pięknych łanów zbóż, a pszenicę karłowatą odporną na wszelką zarazę i pogodowe anomalia.
Wiele osób tej pszenicy po prostu nie trawi. Alergie na gluten występują. Występują też nietolerancje dające różnego typu objawy.
Gluten jest w pszenicy, także w orkiszu, ale też w owsie, życie i jęczmieniu.
Czy jeśli jakiś procent osób ma nietolerancję laktozy to wszyscy mamy teraz odstawić mleko?
Czy mam zrezygnować z serów, jogurtów i wszystkiego co zawiera białko mleka, bo część populacji ma na nie alergię ?
To samo jest z glutenem ?
Ostawiamy wtedy kiedy mamy nietolerancję lub alergię. 


Nie jestem fanką pszenicy. Wolę orkisz, żyto czy jęczmień i namawiam to zamiany pszenicy na te właśnie zboża. Ale nie mogę się zgodzić że węglowodany to samo zło i powodują otyłość, czy szereg wymienionych przez autora chorób.
Otyłość i związane z nią choroby będą wywoływały jedzone w nadmiarze, ale ten nadmiar to nie jest 50 % diety z ich udziałem tym bardziej, że obliczyliśmy że jeśli z tych 50 % połowę będą stanowiły warzywa i owoce to przy założeniach autora mówiących że odstawiając węglowodany zyskujemy 400 kcal wychodzą nam 1454 kcal .  
Zresztą autor dobrze o tym wie, ale wspomniał o tym w książce tylko raz. Na str. 89 pisze
"eliminacja pszenicy bez eliminacji słodkich napoi, batoników czy kukurydzianych chipsów nie przyniesie efektów". 
Myślę, że to zdanie nie wymaga komentarza. 

Książkę oceniam negatywnie. 
Jeśli sięgnie po nią osoba mająca już za sobą szereg innych książek i własne doświadczenia, szybko wyłapie nieścisłości. 
Jeśli jednak ktoś sięgnie po nią na początku swojej drogi, nieźle namiesza w głowie. 
Polecam przeczytać w celach poglądowych, aby wyrobić sobie własne zdanie. 

143 komentarze:

  1. Świetny wpis ... brawo !! Gratuluję walki o swoją wagę i pięknej utraty :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, zgadzam się z większością Pani komentarzy na temat tej książki, natomiast z moich doświadczeń- odzywiam się od długiego czasu bardzo racjonalnie świadomie i zdrowo, niestety cierpię na duże spadki cukru tak ok50- 54, problem calkowicie ustąpił po odstawieniu pszenicy. Nie cierpię na spadki cukru, zgage i wzmożony apetyt. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. To są kwestie indywidualne, osobnicze i ja się z tym zgadzam całkowicie.
      Nie zgadzam się z ideą całkowitej negacji węglowodanów a o tym jest ta książka mimo iż tytuł sugeruje co innego.
      Wiele osób źle się czuje po pszennym glutenie, a dobrze po glutenie z owsa czy żyta. I trzeba obserwować reakcje organizmu.

      Usuń
    2. Dokładnie, sprawa indywidualna.
      Generalnie spostrzeżenia trafne, nie zgadzam się tylko z głodowaniem, bo ja nie głoduję ;) uzależnienie od pszenicy istnieje, przekonałam się jak eliminowałam ponad pół roku temu ją z diety, przeżycia za wesołe nie były :P

      Usuń
    3. Tak, też znam to uzależnienie od pszenicy! Istnieje niestety. Ale po detoksie jest fantastycznie :)

      Usuń
  3. "5. Na stronie 231 dowiaduję się, że jak już usunę pszenicę to nie będę potrzebowała egzorfin działających na mózg i jak na śniadanie zjem jajecznicę z 2 jaj z warzywami i oliwą, nie będę odczuwała głodu do południa.
    Ktoś chce przetestować ?
    Ja bym umarła z głodu." Ja stosuję dietę bezglutenową, jem na śniadanie codziennie omlet z 3 jaj z duuużą ilością warzyw i nie jestem głodna, a potrafię zjeść naprawdę dużo. Zgadzam się ze stwierdzeniem Davis'a, że istnieje coś takiego jak uzależnienie od pszenicy - to zboże jest najgorszym syfem i każdy powinien z niego zrezygnować. Błonnik występujący w zbożu zapycha jelita, podrażnia je i osobiście uważam, że dobrze by było całkowicie z niego zrezygnować. Ale oczywiście, co osoba to inna opinia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam na wycieczkę do Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku gdzie 50 % chorych to osoby z nowotworami jelita grubego spowodowanymi dietą ubogobłonnikową.
      Porozmawiaj sobie z lekarzami onkologami to naświetlą Ci dlaczego błonnik jest niezbędny. Powiedzą Ci co się dzieje jak nie ma błonnika w diecie. Jak to wpływa (oprócz jelit) na cukrzycę i choroby serca.

      Usuń
    2. Ja nie mówię "nie" dla błonnika, tylko uważam, że powinien on pochodzić z warzyw a nie ze zbóż.

      Usuń
    3. Ja jem błonnik ze zbóż.
      Mój tata któremu ułożyłam dietę cukrzycową dzięki błonnikowi (a ilość mu wrzuciłam dużą) unormował cukier, spadł cholesterol i triglicerydy.
      Diabetolog była zszokowana i nie mogła uwierzyć że tata osiągnął takie efekty dzięki diecie.

      Usuń
    4. A takich jazd jak ja miałam po zbożach, nie życzę nikomu. Dlatego każdy powinien próbować i dostosowywać dietę indywidualnie. :)

      Usuń
    5. O tym też napisałam. Pszenica i gluten w ogóle to kwestia indywidualna. Wszelkie dolegliwości i nietolerancje to kwestie indywidualne.
      Trzeba obserwować organizm ale też nie wolno skreślać czegoś ot tak dla zasady.

      Usuń
    6. Ja nie wyobrażam sobie życia bez otrębów, płatków owsianych, mąki pełnoziarnistej pszennej czy żytniej itp. A błonnik w nich zawarty cudownie oddziałuje na moje jelita :D

      Usuń
    7. Ja też umarłabym z głodu. Raz skończyło się pieczywo wieczorem a rano nie chciało się wychodzić z domu. Były jajka i warzywa - wyszedł omlet tylko nie z dwóch a chyba z czterech jaj. Potem już na pierwszej przerwie w pracy spałaszowałam podwójną porcję obiadu nie mówiąc już o tabliczce czekolady w biurka przed przerwą.Za to po 3łyzkasz płatków owsianych z 1 łyżką otrębów, wymieszanych z małym jogurtem naturalnym, brzoskwinią i łyżeczką miodu. Nie czuję głody rzeczywiście do południa i na obiad zjadam mięso z sałatą. Ale może to rzeczywiście kwestia przyzwyczajenia. Ja dziękuję,że tu trafiłam i waga spada:)

      Usuń
    8. Anonimowy, jeśli codziennie wcinasz pieczywo, to po zjedzeniu na śniadanie omletu z warzywami, bez pieczywa, odczuwasz spadek cukru i głód na coś węglowodanowego. Standardowa reakcja dla osób które rezygnują z pieczywa. Ja po dużej porcji owsianki byłam głodna już po 2h i miałam ochotę na słodkie. Mnie odstawienie zbóż i nabiału (oprócz jajek i masła) bardzo pomaga.

      Usuń
    9. Zgodzę sie, ja staram sie unikać zbóż ale jakos zaczęłam jeść płatki jaglane samo zdrowie a po 2h jestem juz tez głodna, a Jakos po jajecznicy czuje sie dlugo najedzona, a poza tym nadmiar zbóż powoduje u mnie wzdęcia...błonnik mozna spokojnie zamienić tym w warzywach których mozna jeść do woli. Ciezko mi tylko zrezygnować z ziemniaków.

      Usuń
  4. W którymś momencie piszesz ze biegał 5-8km dziennie a w obliczeniach podajesz ze to jednak godziny, to jak to w końcu? Km czy h? ;) Niemniej jednak post mocno ciekawy, po cytatach wnioskuję ze autor książki albo jest nieco nienormalny ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kilometry, już poprawiłam dziękuję,

      Usuń
    2. Żeby coś było wiarygodne, muszą być przeprowadzone badania naukowe, a nie powoływanie się na przypuszczenia, co zdaje się praktykować autor książki, zresztą nie tylko autor.
      BTW, dlaczego komentarze muszą być przez Ciebie zatwierdzone, żeby się ukazały na blogu? To, że nie odpisujesz na maila...cóż masz do tego prawo, ale taka weryfikacja, wydaje mi się mocno przesadzona. Nie mówię o postach które stanowią naruszeniem zasad. Pozdrawiam Ania

      Usuń
    3. Kochana. Dostaję średnio 50 maili dziennie wliczając w to prywatne wiadomości na FB. Oprócz bloga prowadzę jeszcze firmę, mam 2 dzieci i dom. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na maile tego samego dnia, nawet tego samego tygodnia.
      Komuś może się wydawać że nie odpisuję na maile bo ........ ale ma FB mam 34 tysiące ludzi, na blogu każdego miesiąca 50 tysięcy. To ogrom i staram się jak mogę. Odpisuję ale z opóźnieniem.

      Co do komentarzy muszą być moderowane. Inaczej blog byłby zawalony spamem w postaci komentarzy zawierających różne linki a na to nie mogę sobie pozwolić.
      Każdego dnia dostaję dziesiątki komentarzy w stylu " Super post. Zapraszam do mnie na www ...... ".
      Mój blog to nie tablica ogłoszeniowa.
      Nie siedzę tu non stop i nie jestem w stanie wyłapać. Wiele osób komentuje poprzednie posty.
      Porządek musi być. Ten blog to mój drugi dom, moje trzecie dziecko i na bajzel tu nigdy sobie nie pozwolę ;)

      Usuń
    4. dziękuję za odpowiedz :-) Skorzystam z okazji, że udało mi się Ciebie "tu" przyciągnąć i zapytam, co myślisz o książce pt: "Czy wiesz co jesz. Poradnik konsumenta." K. Bosacka i dr. Małgorzata Kozłowska- Wojciechowska? i pazernie zadam drugie pytanie: jaka mąka najlepsza na ciasto z naleśników ("zawsze wychodzą" i nie rozpadają się) :-). Czytałam że mąki typu 2000 nie nadają się do naleśników tylko do wypieków szczególnie chleba. Z góry dziękuję za odpowiedz. Pozdrawiam i życzę dalszego rozwoju i nieustającego entuzjazmu. Ania.

      Usuń
    5. Książki oceniam pozytywnie.
      Co do mąki świetne wychodzą z orkiszowej. Ja ostatnio tylko z takiej robię a kiedyś tylko z krupczatki mi smakowały.

      Usuń
    6. dziękuję.

      Usuń
    7. Udzielam się na wielu blogach i każdy moderuje komentarze. To normalne, inaczej blog utonąłby w morzu spamu bo na kimś kto jest popularny każdy początkujący bloger chce się wybić. Stąd te wpisy o których mówiła Małgosia "super tekst ale zajrzyj do mnie na www"
      Trzeba to przesiewać.

      Usuń
    8. Zapomniałam dodać, że jestem pod wielkim wrażeniem Twojego bloga Gosiu. Znakomite potrawy, smaczne i zdrowe, a na tym mi zależy najbardziej. Twoja wiedza z zakresu dietetyki jest ogromna i co najważniejsze nie ulegasz modom żywnościowym. Racjonalne odżywianie, to- to co lubię i chce propagować. Mam szczęście bo trafiłam na blog o zdrowym odżywianiu a nie odchudzaniu (bo tego nie potrzebuję), ale wiem, że osoby którym zależy na zmniejszeniu masy ciała w mądry sposób mają tu pełne spectrum możliwości. Widzę, że niektóre tematy medyczne też nie są Ci obce, a to cieszy :-) Zamierzam tu być z Tobą :-)))) Ania G

      Usuń
  5. Czytałam tę książkę i odczucia miałam identyczne jak Twoje.
    Też nie była to moja pierwsza książka i na dodatek ma cukrzycę.
    Jem węglowodany złożone, dużo błonnika, mam cukier w normie więc mocno byłam zaszokowana czytając co powinnam mieć a czego nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ Kochana! Jako matka alergików i alergiczka oczywiście odpowiadam na Twoje pytania o odstawienie: "nie!".
    Świetny wpis, nareszcie ktoś spojrzał trzeźwo na twórczość, jak mi się wydaje, ukazującą się jedynie dla mamaony ;) Bo jak mniemam, to nie jedyna pozycja, z którą potrafisz się rozprawić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorsze jest to, że i w książkach i na internecie każdy może pisać w zasadzie, co uważa za słuszne, niekoniecznie sprawdzone i prawdziwe.... Jak nie masz choć odrobiny wiedzy czy doświadczenia w temacie to ślepo podążasz za słowem autora :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Wiele książek potrafi wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

      Usuń
  8. Czyli zamiast bułki pełnoziarnistej moge zjesc szklanke cukru a i tak schudne?:)) Nie jestem az tak obyta w dietach, ale sporo czytam i wiem, że duzo osob po prostu nie toleruje glutenu i gdy odstawia organizm zaczyna lepiej funkcjonowac, trawic i chudnac;) Trzeba sie obserwowac. Kiedys bylam na diecie South Beach w ktorej w pierwszej fazie eliminuje sie pszeniczne produkty i schudlam. Gdy odstawiam chleb i mączne produkty mimo dostarczania organizmowi cukrow w postaci owocow i warzyw chudlam szybko. Sama nie wiem, moze po prostu zboża nie sa dla mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są kwestie indywidualne i o tym też napisałam.
      To że np. 20-30 % ludzi nie toleruje produktu X nie znaczy że pozostałe 70 % ma je odstawić.
      Trzeba obserwować swój organizm i w razie wątpliwości wykonać testy wykluczające bądź potwierdzające nietolerancję bądź alergię.

      Usuń
  9. Oprócz tych właściwości insuliny, które podałaś insulina STYMULUJE SYNTEZĘ KWASÓW TŁUSZCZOWYCH! (http://www.janus.net.pl/insulina.htm) - to co on podaje jest prawdziwe, odsyłam do fachowej literatury z zakresu Biochemii :). Produkty, które powodują w krótkim czasie duże wyrzuty insuliny (czyli te z wysokim IG) prowadzą do STYMULACJI syntezy kwasów tłuszczowych. Ponadto insulina obniżając DRASTYCZNIE poziom cukru we krwi powoduje zwiększone łaknienie, poczucie głodu, apetyt i w konsekwencji objadanie się ponad nasze zapotrzebowanie. Nie trudno się domyślić, że to w szybkim czasie prowadzi do nadwagi i otyłości :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja mówię o węglowodanach złożonych, pełnoziarnistych które nie powoduje gwałtownych skoków poziomu cukru,
      błonnik ma tu kluczowe znaczenie,
      badaliśmy to glukometrem z moim tatą, inaczej wzrośnie poziom cukru po białym makaronie a inaczej po razowym

      Usuń
  10. Małgosiu - nie wiem czy wysłałam posta...dlatego próbuję raz jeszcze.
    W jaki spoóśb obliczyć % węglowodanów w ciągu dnia?
    Jeśli bym chciała spożywać przykładowo 30% węglowodanów dziennie - w jaki sposób to kontrolować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. licząc ile węglowodanów ma dany produkt ale do tego potrzebne są tabele
      ważne są też węglowodany przyswajalne które liczysz odejmując błonnik od węglowodanów ogółem

      Usuń
  11. Małgosiu,dla mnie to jeden z Twoich najlepszych postów i najlepsza recenzja tej książki!.. Swego czasu usłyszałam o tym tytule, poczytałam recenzje i zniechęciłam się. Twoja recenzja potwierdza w 100% moją opinię na powyższy temat. Gratuluję tekstu, jest świetnie napisany, bardzo czytelnie i przejrzyście wskazuje o co chodzi w tej książce. pozdrawiam,Magda

    OdpowiedzUsuń
  12. Małgosiu czytam Cię od niedawna, ale uwielbiam od pierwszego posta! :) Podzielam Twoją opinię, że zdrowa odżywianie (błędnie nazywane dietą!) to podstawa wszystkiego! Do wielu rzeczy, o których piszesz dotarłam sama, bo już od ponad roku zdrowo się odżywiam i efekty od pierwszych miesięcy nieustannie mnie zaskakiwały - zdrowa cera, włosy, mniej kilogramów, dużo więcej energii, no i zniknęły problemy żołądkowe, które miałam chyba od zawsze (a mam tyle lat, co Ty ;) ). Ale muszę powiedzieć, że zaczęłam właśnie dzięki Davis'owi. Na tyle mnie przekonał, że później ja przekonałam połowę swojej rodziny i dwie koleżanki. I powiem Ci, że gdyby nie ta książka, pewnie nigdy nie wiedziałabym jak się odżywiać. Bo po tym jak odstawiłam produkty pszenne (te glutenowe), naprawdę jakbym zyskała nowe życie (i nie tylko ja!). Z czasem zaczęłam jednak włączać np. orkisz, czy żyto, teraz zdarza mi się też zjeść naleśnika czy kawałek ciasta z pszennej mąki, ale pszenica nie jest już moim głównym składnikiem pożywienia, jak kiedyś i dzięki temu jestem dużo zdrowsza. Także, nawet Davis może być źródłem inspiracji! :)) O ile oczywiście ktoś ślepo nie wierzy we wszystko, co czyta.
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję świetnego bloga i w ogóle - takiego podejścia do życia! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie bronię pszenicy a bronię węglowodanów które autor krytykuje i nakazuje wyłączyć z diety bo powodują szereg chorób i otyłość.
      Sama ograniczam pszenicę na rzecz żyta, orkiszu czy jęczmienia z tych glutenowych.
      O tym też piszę w przedostatnim ostatnim akapicie artykułu.

      Usuń
    2. Nie chciałam się z Tobą sprzeczać, bo zgadzam się z tym co napisałaś :) chodziło mi tylko o to, że bywa i tak, że od Davisa ktoś zacznie zdrowe odżywianie, tak jak ja i moja rodzina.
      I czekam na Twoją książkę! :) bez wahania bym ją kupiła i dla siebie i dla rodziców (Oni są bardzo anty-internetowi, a taka wiedza by Im się przydała)

      Usuń
    3. Książka będzie ale chcę ją dopracować w 300 % ;)

      Usuń
    4. Więc czekam z niecierpliwością :) i wiem, że nie tylko ja, ale większość osób czytających Twojego bloga.

      Usuń
  13. Świetny wpis ;) zgadzam się z Toba w 100%. Mam pewien problem, może ty, Gosiu, rozwiejesz moje wątpliwości ;] Co sądzisz o pieczywie wieloziarnistym? Bułkach, chlebie, kajzerkach etc. ? Zawsze sądziłam, że jest ono zdrowsze od białego, tym bardziej, że zwykle w sklepach to najlepsza alternatywa dla 'pszennych' różności, jednak ostatnio za sprawą kilku artykułów mam pewne wątpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam w poście namawiam do produktów żytnich, orkiszowych, graham.
      Raz na jakiś czas pszenną wieloziarnistą bułkę można zjeść ale raczej jedzmy żyto czy orkisz. Gluten z tych produktów jest inny niż ten pszenny i takie pieczywo ma zdecydowanie więcej wartości.

      Usuń
  14. Malgosiu, uwielbiam twojego bloga i czerpie z niego inspiracje do codziennych posilkow. Mam do ciebie pytanie a propos dzisiejszego posta, moze zabrzmi idiotycznie ale piszesz ze wiekszosc rzeczy jest sprawa indywidualna czy tolerujemy pszenice czy nie czy powinnismy jesc weglowodany czy nie itp. Moje pytanie jak mam sie dowiedziec co moge a czego powinnam unikac. Od dluzsEgo czasu proboje zrzucic na wadze, i ok mam okresy kiedy mocne postanowienie idzie w odstawke i zjem pizze albo pudelko sushi ale generalnie staram sie odzywiac do porzadku a efektow brak:( zastanawiam sie czy nie powinnam wrocic do "diety" sprzed wielu lat kiedy mialam cudna figure czulam sie swietnie ale jadlam naprawde minimalnie. Pewnie to nie jest rozwiazanie ale nie wiem jak znalezc zlote rozwiazanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelkie nietolerancje (nie mówię o alergii bo ta jest widoczna w bardzo szybko) wyłapuje się przez obserwacje.
      Czy np. po mleku nie masz wzdęć, gazów etc.
      Czy po produktach pszennych nie masz gazów, wzdęć, bólów brzucha, bólów głowy, mięśni etc. Jeśli tak to po których produktach ? Czy po pszennych a po żytnich nie ? Czy może po jednych i drugich ?
      Na tym polega obserwacja nietolerancji. Są jeszcze pseudoalergie które nie wychodzą w testach (nie ma odpowiedzi immunologicznej) a dają objawy i wtedy obserwacja reakcji pacjenta jest kluczowa.
      Przy obserwacji że po konkretnym produkcie jest konkretna reakcja warto zrobić testy na nietolerancję z krwi (są dokładniejsze niż skórne).
      Często też osoby które w pewnym momencie mają blokadę utraty wagi mają nietolerancję pszennego glutenu.

      Usuń
    2. czyli jeśli np. wypiłam szklankę mleka o 9 rano kiedy mogę zauważyć że to akurat po tym produkcie jest coś nie tak? godzinę, dwie, wieczorem?

      Usuń
    3. powinnaś zauważyć już po 30 minutach

      Usuń
  15. Jedną z cenniejszych nauk, jakie wynosi się (przynajmniej teoretycznie) ze studiów medycznych jest umiejętność obiektywnego oceniania wartości prac naukowych. Amerykańskie oraz europejskie towarzystwa medyczne rozmaitych specjalności (diabetologiczne, kardiologiczne itp) ogłaszają standardy postępowania w poszczególnych chorobach na podstawie bardzo dobrze przeprowadzonych badań naukowych, które ukazują się drukiem w uznanych (nie wszystko jedno jakich) czasopismach medycznych. Kontestowanie wytycznych takich towarzystw świadczy niestety o tym, że autor książki ma parcie na szkło i na kasę (celebryta in spe?), a nie rzeczywiście chce zbawiać świat przed rychłą zagładą z powodu niewłaściwego odżywiania. Już tylko z tego powodu książki tej nie należy traktować poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gosiu, przepraszam, że tak bardzo nie na temat, ale mam jedno krótkie pytanie (może głupie, ale mnie nurtuje). Czy jogurt naturalny z mixem śniadaniowym (np. z 3 łyżkami) można również jeść na kolację czy nie bardzo ze względu na dużą ilość węglowodanów? Nie będzie to za ciężkie?

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam tej książki i nawet nie zamierzam. Bardzo mądrze ją skrytykowałaś.

    Rok temu miałam epizod w cukrzycą ciążową z insulinoterapią. Przeczytałam mnóstwo książek, artykułów nie tylko w języku polskim stanowiących o najnowszych badaniach i... KAŻDA DIETA ELIMINACYJNA daną grupę żywieniową jest ZŁA! Co do samej pszenicy - nie mam wskazówek, ale może coś w tym być skoro niektórzy mają problemy z jej przyswajaniem.

    Teraz, mimo tego, że nie muszę, nadal zachowuję wskazania diety cukrzycowej, czyli przede wszystkim duuuuuużo błonnika, węglowodany złożone (pieczywo pełnoziarniste, razowy makaron, brązowy ryż, otręby, kasze...), warzywa (głównie surowe, ponieważ przetwarzanie zwiększa indeks glikemiczny), owoce (np. jabłko jest genialne; jeden z niewielu owoców, które mogłam jeść nawet w najgorszym momencie ostrej diety), wysokiej jakości tłuszcze roślinne tłoczone na zimno (oliwa, oleje: lniany, kokosowy, rzepakowy), białko przeważnie roślinne (mąż jest wegetarianinem, więc dzięki temu i ja po trochu przechodzę na tę dietę).
    Mam nietolerancję laktozy, jednak pozwalam sobie na jogurt naturalny, kefir, ser (rzadko), piję mleko sojowe. Odstawiłam herbatę, kawy nigdy nie piłam. W moim domu nie ma cukru białego. Do słodzenia używam: syropu z agawy, stewii.

    Oj, za dużo się rozpisałam, a chodziło mi przede wszystkim o podkreślenie, że nie można żyć bez węglowodanów.

    Takie książki są niebezpieczne jeśli trafią w ręce "niedoświadczonego dietetyczne" czytelnika. Powiedzmy, iż nastolatka z zaburzeniami jedzenia przeczyta takie BZDURY, zacznie się odżywiać według wskazówek autora-doktora (?) i tragedia gotowa.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana a czytałaś może ktorąś z książek dr Anny Lewitt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Panią doktor, odchudzała Kasię Bosacką, poglądy jeśli chodzi o składniki odżywcze i to co powinien zawierać posiłek ma identyczne z moimi. Książek jako takich nie czytałam ale planuję.

      Usuń
    2. Właśnie zakupiłam jej "Dietę garstkową", czytałam kilka artykułów na temat jej diet i też się z nią zgadzam, aby pogłębić wiedzę zakupiłam książkę :)

      Usuń
  19. Małgosiu Twój tata ma szczęście , że ma taką diabetolożkę , mój brat też ma cukrzycę i zaczynam obserwować degradację całej jego postaci psycho-fizycznej . Czy mogłabyś poradzić, jak ułożyć dzień dla cukrzyka, chociaż kilka przykładowych jadłospisów. Wdzięczna będę ja i wiellllllu innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ! Będzie cały cykl dla cukrzyków na przełomie sierpnia i września.

      Usuń
    2. Wcielo mi caly, calkiem dlugi wpis, dlatego dodam tylko, ze tez czytalam to "dzielo" w czasie, gdy wszedzie byly tylko ochy i achy na ten temat. Moje wrazenia byly takie same: pan probuje sie wciac w trudny, amerykanski rynek wydawniczy i sporo zarobic. Na szczescie zdrowy rozsadek u mnie zwyciezyl i choc niektore rzeczy o ktorych pisze sa prawdziwe, (ale tez znane od dawna), ksiazke przeczytalam i... zapomnialam. Teraz czekam na Twoj cukrzykowy cykl. Dziekuje, ze jestes. Teresa

      Usuń
  20. Ja niedawno trafiłam na teorię tego pana. Nie czytałam książki, tylko artykuły i wywiady z nim. Nawet zastanawiam się co Gosia by pomyślała o tym podejściu :) Myślę sobie, że to jest kolejna pozycja nt. odżywiania, którą trzeba przyjąć z dużym przymrożeniem oka. Żyjemy w świecie, gdzie każdy z nas może napisać książkę na dowolny temat, ale czy to, że zostanie ona napisana, oznacza, że zawiera prawdziwe wartości? Nie! To jest jak z książka Dukana, o jego autorskiej diecie. Jak się ją poczyta to tyle 'naukowych" stwierdzeń tam jest,a powszechnie wiadomo, że ta dieta jest bardzo szkodliwa dla zdrowia. Reasumując- nie dajmy się zwariować. (J. Lewandowska)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam wrażenie, że połowa świeżutkich książek o żywieniu, odchudzaniu i ćwiczeniach pisana jest bardziej dla kasy niż pożytku ;) Bo kto nie chce zarobić na naiwności ludzi szukających pomocy? I dziwię się, że za to biorą się wykształcone osoby. A czasami chrzanią jak zupełnie nieznający tematu laik. Cóż... :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gosiu, zauważyłam błąd w Twoim artykule "ważącą jeszcze dwa lata temu 81 kilogramów", to niemożliwe! Zrzuciłaś 13kg, a teraz nie wyglądasz na więcej niż 55 kg oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))
      13 kilo zrzuciłam przez pierwsze 6 miesięcy,
      teraz ważę 62 kilo, więc w sumie przez niewiele ponad 2 lata schudłam 19 kilo

      Usuń
  23. Obliczylam sobie zapotrzebowanie kaloryczne wg podanego prze ciebie wzoru. Mam 26lat, 168cm i waze 63/64 kg. Wyszlo mi 1389kcal bez aktywnosci i 1944 z aktywnoscia. Bardzo chce schudnac ok7kg. Jesli bede jesc wg twoich jadlospisow, wystarczy? Dziekuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Twoja podstawowa przemiana materii to 1389 i tego nie wolno Ci przekraczać.
      Jedz wg moich jadłospisów czyli ok. 1600 kcal.

      Usuń
  24. Schudlam 12 kg na Montigniacu w 3 miesiace, nie liczac kalorii i jedzac do syta. Niestety organuzm sie przyzwyczail do takiego sposobu odzywiania i po kilku latach, mimo zdrowego odzywiania, unikania cukru, weglowodanow prostych kg powoli zaczely wracac. Odstawilam gluten, przestalam piec chleb pelnoziarnisty na zakwasie i po roku nareszcie waga drgnela w dol. Po miesiacu 3 kg. Dalej jem do syta, jestem wegetarianka. Tak wiec nie krytykowalabym tak bardzo tej ksiazki. Ja mam i pomogla mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie twierdzę, że rezygnując z węglowodanów nie schudnie się. Owszem, schudnie się tylko jakim kosztem ?
      Na Dukanie ludzie też chudli, tylko jakim kosztem ?
      Wszystko odbije się na zdrowiu w przyszłości. Normy i zalecenia żywieniowe nie wzięły się mówiąc kolokwialnie z sufitu.

      Usuń
  25. Z góry przepraszam za pytanie nie na temat, ale muszę je zadać ;) Pani Gosiu, dotychczas ( do końca wakacji taki bedzie ) mój rozkłąd dnia wyglądał tak:
    5.30 - sniadanie
    9.00 - I przekąska
    13.00 - Obiad
    16.30 - II przekąska
    19.40 - kolacja
    zbliża się rok szkolny i będe musiałą nieco inaczej rozplanować posiłki, pomyślałam więc że może być tak:
    5.00 - pobudka, mój rutynowy stretching
    6.00 - 6.30 - sniadanie
    od 8.00 do 14.30 jestem w szkole, więc
    9.40 - jakaś drobna przekąska ( sok warzywny bądź owocowy, jogurt, serek wiesjki, jabłko lub inny owoc )
    11.30 ( ewentualnie 12.30 { długie przerwy ] - II przekąska ( kanapka, ciastko owsiane, eko batonik, jakieś bakalie, jakiś mix owoców, warzywo, suszone owoce etc. )
    15.00 ( gdy jestem już w domu ) - obiad
    po obiedzie 1 h jakiegoś intensywnego treningu lub 1 h stretchingu
    19.00 - kolacja
    W weekendy i dni wolne od szkoł oraz święta zamierzam korzystać z poprzedniego planu dnia, czy mogę tak to zorganizować ? Co pani sądzi o takim rozkładzie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak często można sobie pozwolić na banana, domowe ciastko owsiane czy domoge batonika ? ;) Proszę Cię Gosiu o odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jem słodycze raz w tygodniu. U mnie jest to niedziele.
      Czasem, raz na jakiś czas skuszę się na dodatkową słodycz jak jestem u kogoś czy na spotkaniu.

      Usuń
    2. A jak często można dać taki domowy batonik czy ciastko dzieciom jako przekąskę do szkoły? Także raz w tygodniu? Przepraszam również za ciekawość ;) ale czy twoje dzieci także jadają słodycze raz w tygodniu ( lub jeszcze przy jakichś innych okazjach ) czy dajesz im troszkę więcej luzu ? ;)

      Usuń
    3. Dzieci mogą takie domowe batoniki z ziarnami i płatkami zabierać nawet codziennie do szkoły. Moja córka dostawała jeden batonik + owoc na jeden posiłek a kanapkę + drugi owoc + sok na drugi posiłek.
      Moje dzieci słodycze jedzą 1-2 razy w tygodniu. Zimą raz, latem dwa razy ale na zasadzie że raz w tygodniu mogą zjeść dużo, po kokardę a ten drugi raz jeden kawałek czegoś. Coś małego.

      Usuń
    4. Dziękuję, mam nadzieję, że mówiąc dzieci, możemy mieć także na myśli nastolatków, dokładniej nastolatkę :) Posiłki o któych wspominasz są bardzo wartościowe ;) Mam nadzieję, ze już wkróce w polskich sklepikach dzieciaki znajdą owoce zamiast chipsów i słodkich batoników, spotkałam się ze sklepikiem oerującym dzieciom ciastka belvita, musli, wafle ryżowe i pieczywo chrupkie. Dziękuję bardzo, podziwiam to co robisz i życzę wielu sukcesów ;)

      Usuń
  27. Co sądzisz o produktach typu: serek wiejski "lekki", twaróg "chudy", kefir "0%" ? warto po nie sięgać, zdania są różne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chudy nie oznacza 0 % tłuszczu. Z uwagi na witaminę D radzę unikać produktów 0 % bo takie witaminy D nie mają.
      1,5 % - 2 % tłuszczu to minimum.

      Usuń
    2. Witamina D syntezuje się w organizmie pod wpływem światła słonecznego ;)

      Usuń
    3. Nie tylko ;)
      Jest również w mięsie i produktach odzwierzęcych oraz tłustych rybach morskich.

      Usuń
  28. Troszkę dziwne pytanie, przepraszam, ale nie mam komu go zadać ;) Czy można funkcjonować bez masła? Już od ponad roku nie smaruję nim kanapek, nic nie smażę na maśle, unikam produktów, w któych jest składnikiem, wiele osób dziwi temu mojemu zwyczajowi i twierdzi, że spożywam przez to za mało tłuszczy, jem jednak orzechy, migdały etc. i inne produkty, w któych przecież tłuszcz się znajduje ;D czy mogę więc całkowicie wyeliminować masło ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście że można, nie słuchaj takich porad ;)
      tłuszcz czerpiesz z orzechów, pewnie oliwy też używasz , pijesz mleko, jesz jogurty etc.

      Usuń
    2. Owszem, jem ;) Dziękuję ci bardzo za odpowiedź ;)

      Usuń
  29. Jakim kosztem Malgosiu? Odstawienie pszenicy to taki wysoki koszt?:-) Jak pisalam jestem wegetarianka, jem kasze, ziarna, soczewice, ciecierzyce, mnostwo warzyw. Suplementuje tylko B12. Raz do roku robie pelne badania. Mam taka morfologie mimo 43 lat, ze powinnam krew oddawac, smieje sie moja przyjaciolka. Masz racje, ze wychwytujesz bzdury typu lepiej wypic slodzony napoj niz zjesc kromk chleba. Ale wezmy moze pod uwage rynek amerykanski, ich produkty i mentalnosc. Szkoda, ze nie przytaczasz wynikow, jakie osiagneli ludzie stosujacy diete bez pszenicy. Mozna krytykowac, ale nie w czambul.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam na myśli pszenicy. Nie bronię pszenicy o czym napisałam w artykule.
      Krytykuję dietę bez węglowodanów a taką zaleca W. Davis.
      Ta książka powinna się nazywać Dieta bez węglowodanów.

      Usuń
  30. Witaj Gosiu, przez ile powinnam pomnożyć wynik jaki wyszedł mi przez obliczenie PPM aby otrzymać CPM, jeśli ćwiczę codziennie podczas wakacji 3 h dziennie, czasami 2 h, często dadaję do tego rónież rower, spacery, nie pracuję jednak fizycznie, można powiedzieć, że resztę dnia siedzę przy biurku lub czytam ;) ?

    OdpowiedzUsuń
  31. Kiedyś pisałaś Małgosiu,ze dobrze czujesz się po pszenicy, jesz pełnoziarniste produkty. Jeżeli nie maja na ciebie negatywnego wpływu, po co z niej rezygnować??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie zrezygnowałam z pszenicy. Ograniczyłam ją na rzecz innych zbóż. Dieta powinna być różnorodna.

      Usuń
    2. Małgosiu, a co jest lepszego w innych zbożach niż pszenica?

      Usuń
    3. Małgosiu, byłabym wdzięczna na odpowiedź - bo sama zauważyłam ostatnio, że lepiej mi służy np żyto niż pszenica i chciałabym się u ciebie poduczyć - czemu inne zboża są lepsze niż pszenica?

      Usuń
    4. To czy coś komuś służy czy nie, jest kwestią indywidualną. I trzeba obserwować swój organizm i eliminować to co nam szkodzi.


      Usuń
  32. Gosiu, a ile razy w tygodniu, średnio, jesz makaron czy inne wyroby z pszenicy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od tygodnia. Czasem raz, czasem dwa, a czasem trzy razy.

      Usuń
  33. Żeby to była "sprawiedliwa" recenzja książki, powinnaś oprócz krytyki podkreślić tez te część założenia z która się zgadasz - czyli ze pszenica nie jest taka dobra, bo tak chyba jest. Poza tym raz piszesz, ze jesz pszenicę, później, ze nie jesteś jej fanka, trochę tu brakuje konsekwencji..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem fanką pszenicy ale ją jadam. Nie mam nietolerancji glutenu.
      Jadam pszenicę w ciastach, tortach, czasem biały makaron jak gdzieś jestem i nie ma innego. Nie mam z tym problemu.
      W domu jednak wybieram inne zboża. Najczęściej żyto lub orkisz.
      W czym tu widzisz brak konsekwencji ?

      Usuń
    2. W tym, że żeby skrytykować poglądy autora piszesz np. że ty przecież jesz pszenicę (co sugerowałoby, że jadasz ją regularnie) i masz idealne wyniki, po czym stwierdzasz, że nie jesteś fanką pszenicy. Krytykujesz autora nie tylko za jego poglądy o węglowodanach, ale też o samym działaniu pszenicy. To jak to jest? Dlaczego nie jesteś ''fanką pszenicy'' - to co jest w pszenicy takiego złego, skoro jej unikasz nie mając nietolerancji glutenu (i jak domyślam się, żadnych po niej dolegliwości)??

      Usuń
    3. Czy czytanie ze zrozumieniem to aż taki problem ?
      Morał jest taki co zresztą jest jasno w tekście napisane:
      Co oznacza że ja jadam pszenicę i nic mi nie jest ?
      To że nietolerancje są cechą indywidualną i to że np. ktoś ma nietolerancję składnika X nie oznacza że teraz wszyscy mają ten składnik z diety wyeliminować.
      Nie można pisać że pszenicą wywołuje określone reakcje bo ni wywołuje u wszystkich. Że powoduje cukrzycę, nadciśnienie, demencję etc.......
      Autor generalizuje. A ja tego nie lubię.
      Zresztą przy ilościach jakie podaje autor (dokładni wyliczyłam kaloryczność) nikt nie utyje. Jedząc 533 czy niewiele ponad 700 kcal nie zacznie Ci się odkładać tłuszcz zwłaszcza jak ćwiczysz intensywnie.
      W tej książce wiele się nie klei.
      Nie jestem fanką pszenicy. Wolę inne zboża co nie znaczy że ją neguję całkowicie.
      Dieta ma być różnorodna. Ma być miejsce i na orkisz i na żyto i na owiec, amarantusa i na komose etc.
      Węglowodanów ma być 55 % z czego połowa to warzywa i owoce. Gdybym jadła samą pszenicę gdzie miejsce na resztę.

      Usuń
  34. Małgosiu, dlaczego jak piszesz nie jesteś fanka pszenicy??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany, czytam te posty (komentarze) i ogarnia mnie jakaś taka irytacja ... ile razy można zadawać to samo pytanie, wystarczy przeczytać sobie kilka odpowiedzi powyżej, tam jest napisane wyraźnie czemu autorka nie jest fanką pszenicy ... ludzie, ogarnijcie się trochę.

      Usuń
    2. Ja mam też takie odczucie że wiele osób nie zrozumiało tego co Małgosia napisała w artykule.
      Problem czytania ze zrozumieniem to jednak problem powszechny.
      Ja jestem nauczycielem i obserwuję to każdego dnia mojej pracy.

      Usuń
  35. W twoich jadlospisach jest sporo pełnoziarnistych makaronów - pszennych. Sama ograniczasz pszenicę,jak czytam... Trochę nie fair :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makarony pełnoziarniste to nie tylko makarony pszenne. Są też żytnie, gryczane, z brązowego ryżu etc. . Jadłospis jest bazowy, dla osób zdrowych i pisząc pełnoziarnisty daję komunikat "rodzaj makaronu wybierz sama"
      Owszem ograniczam pszenicę ale jej nie neguję i też jadam. Od czasu do czasu jadam nawet biały makaron.
      Zresztą ten post nie jest o pszenicy !
      Jest o węglowodanach.

      Usuń
    2. A na zdjęciach do przepisów żaden makaron nie wygląda na gryczany czy zytni, a na pszeniczny i bardzo często biały, wiec to jest mylace

      Usuń
    3. No przecież napisałam że jadam od czasu do czasu nawet biały ;)
      Kurcze ale masz problem.
      Wiesz to tak jakbyś napisała. W jadłospisie nie ma tortów a na blogu masz ?
      Makaron z brązowego ryżu wygląda identycznie jak pszenny pełnoziarnisty .
      Gryczany zresztą tak samo.
      Luz ! Więcej luzu ! ;)

      Usuń
  36. Juz nie będę kupować tej książki, a zamierzałam :) Super post!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetny artykuł, dzięki

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja nie oceniam tej książki aż tak negatywnie, wiele informacji w niej zawartych jest warta uwagi. "...ta książka wbrew pozorom nie jest o glutenie, a o rezygnacji z węglowodanów w ogóle ponieważ według autora ponoszą winę za otyłość." - to prawda, książka nie jest stricte o pszenicy, ale autor nie pisze również, że należy zrezygnować ze wszystkich węglowodanów, ale z tych niezdrowych, wysoce przetworzonych. Odnosi się też głównie do osób otyłych, którzy najszybciej schudną pozbywając się jak największej ilości węglowodanów, głównie tych przetworzonych z wysokim IG.
    Myślę, że powinnaś spojrzeć na to nieco bardziej obiektywnie i ze spokojem przeczytać książkę raz jeszcze. Myślę, że przez twoje negatywne nastawienie już na samym początku lektury ominęłaś kilka wątków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana proszę przeczytaj raz jeszcze moją recenzję i wyłap "co autor miał na myśli". Przepraszam Cię że piszę tak prosto z mostu ale nie zrozumiałaś sensu mojej wypowiedzi.
      Autor zaleca rezygnację z węglowodanów w ogóle. W poście podałam stronę na której o tym pisze.
      Ja nie twierdzę że nie tyje się od węglowodanów, od nadmiaru tak ale nie od ilości o której mówi autor.
      Wyliczyłam jaka wychodzi kaloryczność.
      Utyjesz przy diecie 533 albo 727 kcal ?
      W książce jest masa nieścisłości i wypunktowałam je w większości.
      Wyłap kontekst. Nie patrz ogólnikowo.

      Usuń
  39. Zgadzam się w 100% z twoja opinia o tej książce

    OdpowiedzUsuń
  40. Gosiu, jakiego programu używasz do układania jadlospisów?

    OdpowiedzUsuń
  41. A ja bardzo prisze o radę:moj 7-letni syn miewa biegunki od 2 roku zycia. Wtedy przestalam karmic piersia (wyproznia sie od 2 do 5 razy dziennie, na wyjazdach stolec ma zwykle zielonkawy). Nie boli go brzuszek, rozwija sie dobrze. Nie ma zbyt zroznicowanej diety bo jest niejadkiem. Lekarze bagatelizuja problem. Gdy wprowadzilam Twoje jadlospisy zauwazylam ze wraz z wprowadzeniem blonnika do diety w pistaci otrebow, mak pelnoziarnistych roznych, Twojego chleba, majaronow i ryzu pelnoziarnistego problem czestszego wyprozniania sie i zielonego stolca nasilil sie. Jak myslisz, Malgosiu, czy to moze sugerowac zespol wrazliwego jelita? Dodam odnoszac sie do artykulu-mamy 4 dzieci, jestesmy szczupli, nawet bardzowyniki krwi wzorcowe, nasxe dzieci w wieku od 6 do 14 lat nigdy nie zazyly antybiotyku. Jemy weglowodany złożone. Tylko ten nasz Wojtus ma problemy. Z gory dziekuje za sugestie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być zespół jelita drażliwego, może być nietolerancja glutenu.
      Gluten możesz wykluczyć z testów krwi. Niestety zespołu jelita drażliwego u tak małego dziecka lekarz nie określi badaniami. Tylko obserwacja.

      Usuń
  42. Makaron na rynku jest w większości z maki Durum, wiec jest "bezpieczny" nie ma glutenu;-) Wiedza z dietetyki, często staje się neoficka;-) Radze ochlonac i wtedy mieć wpływ na ludzi:-) Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Super post!!! Tylko jedna uwaga - przecież gluten w pszenicy ma działanie uzależniające i ''chce się więcej'' - nie zgadzasz się z tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli na stole postawisz 4 pączki większość wchłonie wszystkie nie potrafiąc się opanować.
      To siedzi w głowie.

      Usuń
  44. Bardzo dobry artukuł, pare groszy zaoszczędzone, bo tej ksiązki na pewno już nie kupię :-D

    OdpowiedzUsuń
  45. Zwracam honor, durum, ma gluten, ale jednak presja odstawienia działa i kg leca:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz teraz zwracasz honor ale w międzyczasie zdążyłaś mi zarzucić brak elementarnej wiedzy z zakresu dietetyki.
      Na przyszłość zanim kogoś obrazisz i zarzucisz niekompetencję sprawdź swoją wiedzę.

      Usuń
  46. Rewela artykuł !!!! Ale Gosiu droga, piszesz że namawiasz do zamiany pszenicy na inne zboża - dlaczego??

    OdpowiedzUsuń
  47. Rewelacyjny post ;) Niektórzy mają naprawdę bardzo dziwne 'teorie'. Gosiu, czym różnią się chipsy bananowe od suszonych bananów albo chipsy jabłkowe od suszonych plasterków jabłka? Co lepiej wybrać??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musiałabym zerknąć w skład, w zasadzie nie powinny się różnić jakoś bardzo,
      będą się różniły te ze sklepu ekologicznego od tych przemysłowych, to na pewno

      Usuń
  48. Co sądzisz Gosiu o prowadzeniu dziennika i zapisywaniu w nim każdego dnia co i o której zjedliśmy? Pomocne czy raczej strata czasu? ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo pomocne na początku. Ja przez pierwsze 6 miesięcy zapisywałam wszystko.
      Pisałam zresztą i tym na blogu http://qchenne-inspiracje.blogspot.com/2014/06/chcesz-schudnac-i-zmienic-sposob.html

      Usuń
  49. Małgosiu, chciałabym zapytać czy to co pisze autor o płatkach owsianych czy rzeczywiście powoduję niebotyczny wzrost poziomu cukru we krwi?M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już pisałam. Mój tata, cukrzyk jest na ułożonej przeze mnie diecie.
      Cukier ma 100 na czczo i 120 dwie godziny po posiłku czyli idealnie.
      Je owsiankę i nie ma skoków poziomu cukru. My z tatą mamy przebadane różne pokarmy. Tata cały czas robi krzywą cukrową i dokładnie wiemy po jakich produktach cukier rośnie a po jakich nie.
      Dlatego tak krytycznie podchodzę do tej książki.

      Usuń
  50. Od ponad roku nie jem słodyczy, unikam ich jak ognia, zrezygnowałam z ciast, deserów ( kilka razy zdażyła się galaretka owocowa, często jadłam lody, ale od 2 msc rónież je ograniczam ), ciasteczek i batonów ( oprócz tych, które upiekłam w domu, łacząc tylko ziarna i bakalie z miodem ), cukierków, słonych przekąsek, a poza tym gotowych musli, słodkich bułek etc. Wczoraj niestety będąc po za domem byłam zmuszona jako przekąskę spożyć batona ze sklepu ( był to baton ze stoiska ekologicznego, opatrzony ekologicznym znaczkiem z napisem bio musli ), do tego wypiłam sok pomarańczowy, był niewielki 30 g, 116 kcal, a skłąd miał taki:
    syrop maltozowy , płatki owsiane i pszenne (25%) , rodzynki , pszenica ekstrudowana , jabłka , tłuszcz roślinny , maliny 3 % , orzechy laskowe , emulgator : lecytyna sojowa.
    Żle się czułąm po jego zjedzeniu, a mianowicie miałam uczucie cieżkości, wrażenie, ze pobolewa mnie głowa, jakbym zjadła jakiś naprawdę spory posiłek np. obiad..
    Co to może oznaczać? Jakieś nietolerancje czy odzwyczajenie od słodyczy? Dodam, że w ogóle mnie do nich nie ciągnie,a wręcz odpychają mnie przeróżne ciasta i ciastka, gdy myślę o ich wartości odzywczej i energetycznej. Proszę Cię Gosiu o pomoc :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To efekt odzwyczajenia.
      Przerabiałam to kilka razy. Gdybym teraz zjadła np. kebaba przesiedziałabym do wieczora w toalecie.
      Moja koleżanka weganka (nie z przekonań ideologicznych) zjadła jakiś czas temu jajko. Efekt był zaskakujący dla wszystkich. Stwierdziła po wyjściu z WC że mało życia nie skończyła.
      Organizm odzwyczaja się od trawienia pewnych produktów jak ich nie spożywa.
      To tak jak z laktozą. Trawi ją enzym laktaza.
      Jeśli przestaniemy pić mleko ten enzym zaniknie i gdybyśmy po długim czasie znów zaczęli je pić będziemy mieli nietolerancję.

      Usuń
    2. Dziękuję ;) Następnym razę będę przygotowana na takie ewentualności i zabiorę ze sobą owoc, nie zamierzam wracać do dawnych nawyków.

      Usuń
  51. Małgosiu a czy możesz polecić makarony pełnoziarniste co nie sa z pszenicy durum?Gdzie je kupujesz, bo ja szukam i nie moge znalesc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie w top markecie jest cały regał z makaronami i są i gryczane, i żytnie różne,
      polecam też sklep biosklep.com.pl mają ogromny wybór makaronów

      Usuń
  52. pamietajmy ze mowiac o dietach nie mamy tylko na mysli tych do odchudzania, dajmy na ten przyklad moj szwagier jest uczulony na pszenice i korzysta z tej ksiazki, moja siostra jak i mama po odstawieniu pszenicy czuja sie o niebo lepiej, wiec mysle ze to kwiestia czlowieka. takie moje zdanie na ten temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. moja mama stosuje dietę bez pszenicy i czuje się rewelacyjnie, ma dobre wyniki badań
    co więcej wujek, który dowiedział się, że ma cukrzycę, również stosuje się do diety bez pszenicy i nie dość, że unormował mu się cukier, czuje się genialnie, schudł około 20 kg, to wyniki także ma bardzi dobre :)
    zgadzam się, że co osoba to inna opinia i taka prawda, że każdy organizm reaguje inaczej i nie toleruje różnych składników.
    mimo to uważam, że wpis bardzoo ciekawy, jak i cały blog
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  54. "W przeciętnym hipermarkecie /w USA/ leży na półkach ponad 40 tys produktów spożywczych ale w 90% zwierają one te same składniki" (Kobieta na krańcu świata w USA, odcinek 4, sezon 5 minuta 4). Fajna analiza, tylko myślę, że nie wzięła Pani pod uwagę tego, że książka odnosi się do rynku amerykańskiego, gdzie prawdopodobnie coś co ma w nazwie "pełnoziarniste" nijak się ma do co kupimy pod tą nazwą w Polsce... Mnie książka zwróciła uwagę na inną rzecz, którą uznaję za istotną i dziękuje za to, a mianowicie CO SIĘ ROBI Z NASIONAMI, przygotowywanymi do wysiewu... "Na przykład, poddając nasiona pszenicy i embriony działaniu przemysłowej trucizny o nazwie azydek sodu, wywołuje się w jej kodzie genetycznym mutacje. Ale czym jest azydek sodu? Zgodnie z zaleceniami specjalistów z Centrum Kontroli Chorób [ang. Centers for Disease Control] osoby, która połknęła tę substancję i przestała wskutek tego oddychać, nie wolno ratować za pomocą sztucznego oddychania, ponieważ grozi to śmiertelnym zatruciem ratownika. Należy pozostawić ją samej sobie, aż umrze. A jeśli ofiara wymiotuje, nie wolno spłukiwać wymiocin w zlewie, ponieważ może dojśc do eksplozji , co się zdarzało. Tak więc kiedy poddamy pszenicę działaniu azydeku sodu , otrzymujemy mutacje, do której dochodzi w procesie tzw. mutagenezy. Ziarna i embriony pszenicy poddaje się również działaniu promieniowania gamma oraz wysokich dawek promieniowania rentgenowskiego. Wszytkie te metody klasyfikowane są dziś jako „hybrydyzacja” lub, co jeszcze bardziej mylące, jako „tradycyjne metody hodowli roślin”" cytat pochodzi z wywiadu zamieszczonego na stronie: http://nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/ ... pytanie retoryczne, czy takie coś może być zdrowe? Co do zadanego pytania, na temat jajecznicy, to ja ani po 2 jajkach ani po owsiance głodna zaraz nie jestem, myślę, że to jest kwestia właściwych nawyków żywieniowych po prostu, całe lata organizm dostawał posiłki o określonych gadzinach, to po co ma reagować głodem skoro "wie" kiedy będzie następna porcja?

    OdpowiedzUsuń
  55. Małgosiu, a co sądzisz o książce Jilian Michaels, "Opanuj swój metabolizm?" :)
    tola

    OdpowiedzUsuń
  56. Witaj, a co sadzisz o książce Allena Carr a o gubieniu kilogramów?

    OdpowiedzUsuń
  57. Po 3 tygodniach bez pszenicy odstawiłem leki na nadciśnienie bo mi już niepotrzebne.
    4kg mniej na wadze. Lepszy sen, więcej energii. Polecam i jest za darmo.

    OdpowiedzUsuń
  58. Jestem ciekawa, jakie masz zdanie odnośnie tego artykułu. Proszę, przeczytaj i odpowiedz, bo na początku twoich argumentów pomyślałam, że nie masz takich problemów, o jakich piszesz,bo albo jesteś jeszcze młoda i gluten jeszcze nie nabroił, albo jesz go przy zdrowej diecie tak niewiele, że organizm nie zareaguje, bo nie niszczysz sobie jelit. Przecież wiesz, że dzisiejsza pszenica nie jest taka jak kiedyś.
    http://portal.bioslone.pl/obalanie-mitow/mit-blonnika

    Mam nadzieję, że znajdziesz czas i odpowiesz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 33 lata i dwoje dzieci. Całe życie jem gluten. Z racji zawodu z ciekawości robiłam testy nietolerancji i nic nie wyszło. Jeśli chodzi o ten artykuł to większych bzdur nie słyszałam dawno.
      Cały mój blog i moi pacjenci udowadniają że jest dokładnie odwrotnie niż pisze autor.

      Usuń
  59. Odstawiłam pszenice w każdej postaci. W ciągu roku schudłam 30 kg, wyleczyłam się z Pcos , cukrzycy i łysienia plackowatego. Nie wierze w żadne chlebki z pełnego ziarna. Można sobie krytykowac książke i lekarza dopóki samemu jest się zdrowym, ja wygrałam drugie zycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie oznacza że dotyczy to ogółu. To tak samo jak z nietolerancją na białko krowiego mleka. Jeden nie może, innemu nie szkodzi. Mnie chodziło o to ze nie wolno generalizować. Każdy jest inny.

      Usuń
  60. Bardzo dobry wpis, świetnie się czyta ten tekst. Myślę że może się przydać nie jednej osobie, pozdrawiam i powodzenia w dalszej pracy.

    OdpowiedzUsuń