czwartek, 18 grudnia 2014

Jak jeść w święta jeśli jesteś na redukcji, lub zwyczajnie dbasz o linię ? Jak nie wyjść na dziwaka przy świątecznym stole? Jak odmówić cioci kolejnego kawałka pysznego ciasta, którego jeszcze nie spróbowałaś ?



Zbliża się Wigilia, zbliżają się święta. Stół będzie się uginał od smakołyków. Od karpia zaczynając, na pierogach i ciastach kończąc.
Ty właśnie zaczęłaś się odchudzać, lub jesteś w trakcie z bardzo dobrymi efektami.
Jak się w tym odnaleźć ?
Co jeść ?
Jak nie wyjść na dziwaka przy świątecznym stole ?

Pamiętam moją pierwszą Wigilię i święta na redukcji. Bałam się strasznie tego czasu.
Moje odchudzanie zaczęłam w bardzo niefortunnym czasie, bo na jesieni. 
Wystartowałam dokładnie 24 października. Z dokładnym planem, pełna chęci i zdeterminowana.
20 grudnia było mnie 4 kilogramy mniej. Cieszyło mnie każde 100 g utraty wagi. Ważyłam się każdego ranka. Kilogramy spadały, a ja czułam się jakbym już dostała gwiazdkowy prezent.

W mojej rodzinie Wigilia to szaleństwo. Mama piecze mnóstwo ciast. Babcia robi najlepsze pierogi, które zawsze pochłaniałam w ilości wręcz hurtowej.
Stała wigilijna lista : barszcz z uszkami, smażony karp, pierogi, 4 rodzaje ciasta. Jak to wszystko podliczyłam wyszło mi prawie 2000 kcal na jedną kolację ! A ja jadłam wtedy 1800 kcal dziennie.
Do tego pierwszy i drugi dzień świąt gdzieś u cioci i znów powtórka.
Wizja zmarnowania tych 4 kilogramów w ciągu 3 dni była przerażająca.Za dużo mnie to kosztowało. Przestawienie się z dużych ilości jedzenia nie jest łatwe i wie to każdy kto zaczynał jakąkolwiek dietę.
Żołądek musi się przyzwyczaić do mniejszych porcji. Tak, tak. Musi się skurczyć. Liczysz godziny do kolejnego posiłku. Ssie cię w żołądku. Robisz kolejną ciepłą herbatę i myślisz czym by się tu zając, aby odwrócić uwagę od ssania w żołądku. Z czasem jest coraz lepiej i wytrzymanie trzech godzin od śniadania do przekąski nie jest już problemem. Organizm się przyzwyczaił.
I znów mam rozepchać żołądek i zaczynać od zera ? Zyskać te kilogramy ponownie i stanąć przed tym samym dylematem na Wielkanoc ?
Z drugiej strony w święta tyle smakołyków. Potrawy, które je się tylko raz w roku.
Nie chciałam też wyjść na dziwaka który w Wigilię będzie jadł mix sałat z winegretem.

Opracowałam więc plan jak przetrwać święta i dziś chcę Wam poradzić jak się odnaleźć za świątecznym stołem zarówno będąc na redukcji, oraz wtedy kiedy odchudzanie mamy już za sobą (tak jak ja) i dbamy o linię.

W święta łatwo stracić głowę. Od ilości potraw można dostać zawrotu głowy. No i na dodatek nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie że w święta je się cały czas.
Kończy się śniadanie, zaczyna się kawa i ciasto. Po kawie pomału bierzemy się za obiad. Po obiedzie znów ciasto i jakaś herbata lub posiadówka u rodziny. Znów jedzenie.
Dziwić się później że na pogotowiu jak w mrowisku, bo co chwila przywożą kogoś z problemami jelitowymi.

Przede wszystkim trzeba uświadomić sobie że jedzenie to nie jest nasz wróg. Ale też to my jesteśmy Panem naszego ciała i umysłu i to my decydujemy co i ile zjemy. To nie sernik decyduje za nas, ani dziesiąty smażony pieróg, czy wielgachna dokładka sałatki z majonezem.
Bardzo często piszą do mnie osoby mające problem z jedzeniem kompulsywnym. Piszą, że nie mogą się pohamować przed jedzeniem.  Że jak nie widzą to jest dobrze. Jak są w pracy i mają w boxach tyko tyle ile wzięli to jest dobrze, ale jak wrócą do domu i jest lodówka, zaczyna się koszmar. Jedzenie nie do opanowania. 1300 kcal w ciągu całego dnia i drugie tyle wieczorem, bez opamiętania.
Ale to pokazuje siłę naszego charakteru. Pokazuje czy to my rządzimy naszymi popędami, czy to nasze popędy rządzą nami.
To nie jest tak że "dobrze Ci mówić". Ja nie jestem nadczłowiekiem. Też przez to przechodziłam. Też jadłam dużo. Bo smakowało. Bo dlaczego nie. Bo przyjemnie, smacznie etc. Ale trzeba spojrzeć w lustro i zapytać samą siebie "czy jestem zadowolona z tego jak wyglądam" ? "Czy podobam się sobie" ?
Jeśli usłyszę "nie", to działam. A jak podejmę decyzję, nie ma już odwrotu. Tak było w moim przypadku.
Nie ma już dokładki, drugiej porcji sernika, batonika przy kasie w sklepie. To ja rządzę i to ja decyduje. Siła mojego umysłu i moja moc. Każde zwycięstwo nad taką pokusą daje jeszcze większą siłę. Buduje siłę charakteru. Buduje moc.
Waga spada, a ja czuję że jestem panią sytuacji.
I w tym jest siła!

Jak jeść w święta 

Przygotowując się do wieczerzy wigilijnej nie wolno głodzić się cały dzień !
Jeśli przyjdzie nam do głowy oszczędzać kalorie cały dzień, po to aby w Wigilię sobie pofolgować, kłopoty trawienne i wzdęcia mamy murowane. Oprócz tego organizm zagłodzony w ciągu dnia większość z tego co dostanie na kolację odłoży w obawie, że znów zachce nam się zafundować mu głodówkę. Organizmu nie oszukamy.
W Wigilię jemy prawie tak samo jak każdego innego dnia. Piszę prawie, ponieważ jemy tego dnia lżej i mniej niż normalnie, ale regularnie. Zmniejszamy porcje o ok. 30 % i trochę je odchudzamy.
Co to znaczy ?
Kolacja będzie inna niż zazwyczaj. Cięższa i większa objętościowo. Odpuśćmy sobie zatem jajecznicę, czy kanapki na śniadanie i zastąpmy ją owsianką, lub jogurtem z granolą i owocem.
Na przekąskę zjedzmy owoc, lub wypijmy sok warzywno - owocowy, a na obiad lekką sałatkę z rybą, lub z samymi warzywami.
Wigilijny dzień ma być lekki, ale regularny. Dzięki temu żołądek trawi regularnie, a nasz organizm wie że za 3-4 godziny dostanie paliwa, tak jak się tego spodziewa. Nie będzie więc musiał magazynować wigilijnej kolacji.
Oczywiście pod warunkiem że nie zaczniemy szaleć.
Barszcz z uszkami, kawałek karpia, 2-3 pierogi. Dlaczego nie. Ale już dokładka karpia, czy pierogi w ilości naście sztuk to już lekka przesada.
Odradzam też sałatki z kapusty mimo iż to tradycja. Nie wiem jak u Wa,s ale u mnie do karpia podaje się surówkę z czerwonej kapusty. Od kiedy przestałam ją jeść skończyły się wzdęcia.
Ciasto w Wigilię radzę sobie odpuścić. Wieczór to nie jest pora na słodkości to po pierwsze, a po drugie cukier hamuje wydzielanie soków żołądkowych, więc ciasto po kolacji równa się zalegający karp w żołądku.
Mamy jeszcze dwa dni świąt i w te dni bez wątpienia znajdziemy czas na spróbowanie świątecznych wypieków.
Ja zawsze jadam ciasto w pierwszy i drugi dzień świąt do godziny maksymalnie 14 -tej ale na ogół do południa. Dzięki temu mam dużo czasu na spalenie tej porcji słodyczy, a do tego zjadam go zawsze minimum godzinę przed obiadem po to aby cukier nie zahamował wydzielania soków żołądkowych i nie zafundował mi żołądkowej fermentacji.
Uważajcie z ciastem. Ja mogę siedzieć przy stole zastawionym od początku do końca słodkościami i zjem kawałek. Żadna siła nie namówi mnie na zjedzenie kolejnego.
Jeśli jednak wiesz że na jednym się nie skończy, lepiej nie jedz wcale. Taką wyznaję zasadę.
Ilość ciasta na jeden świąteczny dzień to maksymalnie dwa kawałki.
Pamiętajcie o lekkim śniadaniu i lekkiej kolacji. Lekkie śniadanie zrobi miejsce na przedpołudniowy kawałek ciasta, a lekka kolacja uspokoi żołądek po popołudniowych posiadówkach.
Uważajcie na ilości. Spróbujcie wszystkiego, ale po trochu.
Delektujmy się jedzeniem, delektujemy się smakiem.
Wszelkie majonezowe paciaje radzę sobie darować. Sałatkę jarzynową możecie zjeść u cioci na imieninach. To nie jest typowa świąteczna potrawa. To nie jest tak że jak nie zjesz jej w święta, to będziesz na nią czekać cały rok.
Jedz to czego na co dzień nie masz. I zwracaj uwagę na ilość.
Jeśli znajdą się ciotki, które zaczną namawiać Cię na kolejny kawałek ciasta, bo "jeszcze tego nie próbowałaś, a jak tak się napracowałam" musisz być asertywna. Naucz się odmawiać. Powiedz grzecznie że zjadłaś już jeden kawałek i że drugi o tej porze i w konfiguracji z tym co już zjadłaś wcześniej to dla Ciebie za dużo. Poproś ciocię żeby zapakowała Ci ten pyszny kawałek ciasta który upiekła, a którego jeszcze nie spróbowałaś na wynos.
Jeśli zaczną mówić że świetnie wyglądasz, że po co się odchudzasz, że masz już męża i już się podobać nie musisz (słyszałam to wiele razy), że święta są raz w roku i że można sobie odpuścić podziękuj za dobre rady z uśmiechem i rób swoje. Nie pouczaj, nie przekonuj do swoich racji, nie namawiaj do przyznania racji Tobie. Rób swoje i pozwól ciotkom żyć swoim życiem.
To najlepsza metoda na rodzinny spokój. Nikt nie lubi być pouczany, a jeśli zaczniemy to robić nachalnie, w geście obronnym ciocia wystawi pazury i zrobi się nieprzyjemnie.

Jedząc wszystko, ale z umiarem nikt się do nas nie przyczepi, że wydziwiamy, że się napracował, a my nie jemy etc.
Pamiętam moją pierwszą Wigilię na redukcji. Jako jedyna wstałam od stołu lekka.
A zjadłam i barszcz z uszkami, kawałek karpia, i kawałek śledzia. 
Resztę potraw zjadłam w kolejne dni świąt.
Jako jedyna wstawałam od stołu najedzona, ale nie przeżarta w każdy kolejny dzień świąt. 

31 grudnia ważyłam kolejny kilogram niej. Mimo innego jedzenia w święta, mimo większej kaloryczności schudłam kolejny kilogram. W święta ! 
Kluczem jest regularność i ilość.

120 komentarzy:

  1. Świetny zbiór rad! Z pewnością skorzystam, najgorzej jest jak ktoś nas namawia nachalnie i w końcu pękamy, bo robimy dobrze komuś innemu a nie sobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to podkreślam.
      Nie musisz zadowalać całego świata.
      Musisz postępować w zgodzie sama ze sobą.

      Usuń
    2. Dokładnie, Babci ciężko odmówić ale teraz będę bardziej asertywna.

      Usuń
    3. Ja na święta założyłam sobie nowe druty w aparacie, każdy się stukał w głowę a ja schudłam 3 kg zjadłam.

      Usuń
  2. Zawsze mnie dziwią te kolejki w sklepach, ogromne kosze z zakupami. Zakupy, jak na wojnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Ci za to, co napisałaś.
    Mam problemy z kompulsywnymi napadami jedzenia. Czasem bywa tak, ze cały tydzień trzymam się dzielnie, nie podjadam, nie jem za dużych porcji i wszystko jest ok. Potem przychodzi jakiś impuls, sama nie wiem, co i niszczę to, na co pracowałam tyle czasu. Przychodzą wyrzuty sumienia, złość na samą siebie, niemalże wstręt. Czuję wówczas, dosłownie czuję, jak robię się grubsza. To istny obłęd wiem, o tym, ale tyle razy próbowałam już coś z tym zrobić.
    Bardzo dużo dało mi do myślenia stwierdzenie, że to ja żądzę moim ciałem i moimi popędami, a nie odwrotnie. To ja jestem panią. Niby banał, niby wiadomo, a jednak siedzi mi w głowie.
    Naprawdę dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam problem z kompulsywnym jedzeniem, z wymiotami i wiem, że to nie jest do końca tak, że sama silna wola wystarczy. Musiałam szukać rozwiązania w innym miejscu - bardzo pomógł terapeuta, a potem grupa.

      Usuń
    2. Zgadza się. Jeśli sami nie umiemy sobie pomóc warto poszukać pomocy u specjalisty.
      Wiele osób się tego boi i uważa to za wstydliwą kwestię ale nie ma się czego wstydzić.
      Życie po prostu.

      Usuń
  4. To są moje pierwsze święta od odchudzania. Co prawda schudłam już swoje wymarzone kg, a dokładniej 17 i niby wiem , że jak się na co dzień je zdrowo i jest się aktywnym fizycznie to ma się przyspieszony metabolizm, ale mam ogromne obawy przed świątecznym stołem. Przyznam,że trochę mnie podniosłaś na duchu ;)
    Planuje w wigilię zjeść barszczyk z Twojego przepisu z uszkami, krokieta, 2 pierogi i tak się zastanawiam czy mogę do tego dorzucić jeszcze kawałek śledzia,albo sałatkę gyros tylko na jogurcie, co myślisz Gosiu ? Ciasto tak jak poradziłaś zjem sobie w pierwszy i drugi dzień świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak małą ilość to tak.
      Gyros jecie w Wigilię ? To mięso jest/.

      Usuń
    2. To w sumie jest taki a'la gyros bo bez kurczaka. Kapusta pekińska, ogórek konserwowy, kukurydza,ketchup i właśnie jogurt wymieszany z musztardą. Bez obaw bez mięsa ;)

      Usuń
    3. Post na mięso w Wigilię jest przecież zniesiony od dawna.

      Usuń
    4. Ja akurat jem mięso w wigilię.
      Jestem nie wierząca i święta traktuję jak tradycję, a nie święto religijne. Większość pewnie mnie potępi za to, ale ja nie wierze i obchodzę święta.

      Usuń
    5. Przecież ryba to też mięso, no chyba że zamiast jej mięśni zjadasz ości ;)

      Usuń
    6. Nie zamierzam nikogo potępiać ani oceniać. Każdy robi jak uważa.

      Usuń
    7. A ja myślę, że z tym gyrosem to tak jak Gosia napisała - tak jak z sałatką jarzynową - żadna to wigilijna specjalność, na którą się czeka cały rok. Ja bym raczej na twoim miejscu raczej tego śledzia spróbowała, jeśli już :)

      Usuń
    8. A dla mnie trochę to dziwne obchodzić Święta Bożego Narodzenia będąc niewierzącym..

      Usuń
    9. Oj niekoniecznie. Ja również jestem niewierząca, a święta obchodzę. Tradycja, czas spędzany z rodziną, wzajemna bliskość. Każda chwila, w tym święta właśnie, jest okazją, aby się zatrzymać w tym naszym zagonionym życiu. Okazją do tego, aby poświęcić sobie czas i powiedzieć, jak bardzo jesteśmy dla siebie ważni.

      Usuń
    10. Postu w Wigilię nigdy nie był obowiązkowy, więc nie trzeba było niczego znosić. Post w Wigilię jest i był tylko i wyłącznie tradycją.

      Usuń
  5. Swietny post, ja równiez skorzystam z tych rad. Gosiu uwielbiam Twojego bloga! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Małgosiu jak zawsze dobrze napisane :-)Dobry pomysł to również wzięcie na siebie części obowiązków kuchennych. Wtedy nikt nie zauważa, że co jakoś czas znikamy i nie mamy czasu na wepchnięcie kolejnej porcji.
    Małgosiu, kiedyś polecałaś książki, które warto przeczytać. Masz jeszcze takie, szczególnie odnośnie żywienia po przeziębieniach,wzmacnianiu odporności, żywienia dzieci?
    Życze Ci zdrowych, pogodnych Świat,odpoczynku w gronie ważnych dla Ciebie osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Na ochotnika do sprzątania i roznoszenia jak najbardziej. Do dodatkowy ruch.

      Usuń
    2. Gorąco polecam książkę J. Fuhrman 'zdrowe dzieciaki', bardzo ciekawa lektura. Ten sam autor napisał także książkę 'super odpornosc' także szczerze polecam! Gosiu dziękuję ci za twój blog i za to ze poświęcasz nam tyle swojego czasu, dużo mnie nauczyłaś przez ostatnie pół roku :)

      Usuń
  7. Problem pojawia się, jak musisz pójść na Wigilię i do rodziców i do teściów ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki problem ?
      Zawsze jestem u teściów i u rodziców na święta.

      Usuń
    2. I dzielisz wszystkie potrawy, co opisałaś w tekście, na 2 Wigilie? .
      Zazdroszczę siły woli i charakteru (woli -żeby odmówić sobie a charakteru - innym :)

      Usuń
    3. myślę że to kwestia asertywności tak jak Gosia pisała wyżej, trzeba mamie i teściowej powiedzieć, że chcę tylko jednego pieroga nie więcej. Ja też mam podwójną Wigilię, ale wierzę, że uda się przetrwać, bo ciężko pracuję na każdy stracony kg :)

      Usuń
    4. Może szukam dziury w całym, ale jak zjem nawet po 1 pierogu, po 1 malutkim kawałku karpia itd. itd. wyjdzie dużo więcej niż gdybym zjadła przy jednej Wigilii, a siedzenie przy pustym talerzu ...
      Nie czepiam się tego co pisze Gosia, bo jej rady są bardzo dobre, tylko zastanawiam się, jak ja mam to pogodzić ...

      Usuń
    5. Zjedz po trochu u jednych i drugich rodziców. Owszem będzie tego więcej niż u osoby która ma jedną Wigilię ale cóż zrobisz.
      Nie zjesz u jednych to drudzy się poobrażają ;)

      Usuń
  8. A co zrobić w przypadku gdy odwiedzamy dwie rodziny? O 16 mamy Wigilię u moich rodziców a o 18 u teściów. Wtedy barszczyk karpik i pierogi x2 ... Coś trzeba zjeść i tu i tu, bo się poobrażają... Jeszcze bardziej ograniczyć porcje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak o 16 tej jesteś na Wigilii u rodziców a o 18 u teściów to do Wigilii zjesz 3 posiłki.
      Rano o 8, potem ok. 11 i o 14-tej.
      Dwie Wigilie to zatem 4 i 5 posiłek.
      Bez obaw zjedz po trochu i u jednych i u drugich.

      Usuń
    2. dlatego odkąd wyszłam za mąż to robimy 1 wigilię :) rodzice męża i brat przyjeżdżają do nas :)
      a przez tyle lat zawsze jeździłam na 2 wigilie i musiałam więcej jeść przez to :)

      Usuń
  9. Małgosiu, dzięki za ten wpis :) Ja mam problem kiedy siedzę przy stole np. wigilijnym i się nudzę - wtedy pochłaniam większe ilości jedzenia. Ale będę nad tym panować w tym roku. Tak jak ktoś napisał wyżej, mam zamiar brać się do sprzątania ;)
    Trzeba znaleźć umiar nad tym, aby to była miła i przyjemna kolacja, ale bez przesady. Szczególnie, że jakąś fanką wigilijnych potraw (oprócz zupy grzybowej) nie jestem.
    Bardzo dobry wpis, dziękuję! Na pewno przeczytam go jeszcze raz w Wigilię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby się nie nudzić to zajadaj małe kąski i dłuuugo przeżuwaj. Czas zleci Ci szybko i najesz się tyle ile trzeba :) Więcej już nie wciśniesz :)

      Usuń
  10. Ja takiego problemu nie mam, ale niektórym na pewno się przyda. Przy okazji takiego wpisu warto dodać, żeby nie kupować żywych karpi w foliówkach w marketach, bo potem widoki są aż przykre. Śledzę tego bloga od niedawna. Ciekawi mnie czy był tu jakiś wpis o odchudzaniu przy lekach, których skutek uboczny to tycie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że poranne ćwiczenia również pomogą zniwelować dodatkowe kalorie i podkręcą metabolizm. Piszę poranne, bo zapewne południe, wieczór spędzimy z rodziną. Dziękuję Gosiu za porady, tym razem nie zrobię takiego błędu jak kilka dni temu na wigilii ze znajomymi z uczelni. Przez całą noc i następny dzień odczuwałam dyskomfort związany z przejedzeniem i kalorycznymi daniami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Małgosiu dlaczego jest tak,ze niby nie jem duzo ,a schudnąc nie moge i czuję się ciezko . Nie mam czasu na gotowanie i glownie jem pieczywo ( razowe , z ziarnami ) , czasem zastępuje owsianką , na obiad jakies wazywa na patelnie. wogóle nie wyobrażam sobie dnia bez chleba , zjadam ok 4-6 kawalkow. Slodycze hmmm...jak zjem kolacje to czuje jakis nie dosyc i zjem kilka ciastek i jest ok, Znajoma przestała jesc chleb i bardzo schudła , czy jest tak ze przez chleb naprawdę sie tyje ? prosze o radę , co robie zle ;/ czuje ze wariuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego ile jesz, co jesz, w jakich konfiguracjach.
      Jeśli masz zwolniony metabolizm trzeba go podkręcić.
      Bardzo często nie ma znaczenia co jesz ale jak to jest ze sobą skomponowane.

      Usuń
    2. I zbadaj sobie tarczycę oraz zmierz poziom cukru. Przy nieprawidłowościach niestety może występowac tycie, nawet jak mało jesz.

      Usuń
    3. Jak można podkręcić metabolizm ???

      Usuń
    4. Mi, mojej siostrze i mamie właśnie odstawienie pszenicy pomogło najbardziej. Choć wiadomo - Twój organizm może zareagować inaczej. Ale pomijając już fakt, że schudłyśmy, to najlepsze jest to, że w końcu mam energię, nie jestem ciągle zmęczona, śpiąca i ociężała. Na początek odstawiłyśmy większość glutenowych zbóż - tj. pszenicę, żyto, jęczmień, owies. Teraz codziennie jem coś zbożowego - kromkę chleba żytniego, płatki owsiane, naleśniki z mąki orkiszowej, unikam tylko pszenicy (chyba że stare odmiany, np. płaskurka) i wszystko jest w porządku - waga utrzymuje się na stałym poziomie, mam dużo energii, w dodatku przez to zdrowe odżywianie od roku w ogóle nie choruję (chociaż dawniej kilka razy w roku byłam przeziębiona, miałam grypę, zapalenia oskrzeli itp., no i stale bolała mnie głowa). Robiłam testy na nietolerancję glutenu (celiakię), ale nic nie wyszło. Widocznie tylko ten pszenny mi szkodzi. Najbardziej jest zadziwiona moja mama, która też zawsze mówiła, że bez chleba żyć nie może, potrafiła zjeść pół bochenka dziennie :) Życzę Ci więc, żebyś tez znalazła swój sposób na schudnięcie i dobre samopoczucie :) Powodzenia!

      Usuń
    5. ja schudłam dopiero po odstawieniu pieczywa, makaronu, słodyczy itp. od niedawna znów jem chleb ale zdrowy i tylko 2 małe kanapki dziennie :)

      Usuń
  13. U mnie problem zawsze jest u teściów, nie tylko w święta ale przy każdej wizycie. Teściowie to ludzie "starej daty", każdego muszą ugościć na bogato. Ze zwykłych niedzielnych odwiedzin robią posiadówkę jak na wesele. Oprócz obiadu, z którego zjadam tylko talerz rosołu (więcej na raz nie daję rady) na stół wjeżdża góra smażonego mięsa, zasmażanej kapusty i samego konserwowane warzywa. Potem ciasta, słodzone napoje itp. Dla mnie masakra. Przez te posiadówki przy stole rzadko tam jeżdżę, bo potem źle się czuję na żołądku i psychicznie, bo oni się boczą że nic nie chcę zjeść. Gdzie przecież jem, tylko ile można ? a w święta jest jeszcze gorzej, bo dochodzą jeszcze wytykania innych gości dlaczego tak mało jem (mimo że ja jem dużo). Gdybym chciała ich zadowolić, to musiałabym przez kilka godzin ruszać buzią i konsumować wszystko co jest na stole. Przez takie zachowanie ja już kombinuję, jak by tu się wykręcić z odwiedzin w tym roku, ale mąż nie chce o tym słyszeć. Bo przecież nas zaprosili i trzeba pojechać. Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spróbuj kombinacji podanych tu rad:
      - najmij się do noszenia i sprzątania;

      - jak będą wciskać np. ciasto to powiedz, że teraz już nie dasz rady, ale jakbyś mogła swój kawałek wziąć do domu na jutro do porannej kawki to będziesz zachwycona, bo ciasto tak dobre, że szkoda je wpychać najedzonym, jak jutro na głodnego bardziej się nim podelektujesz (dobry bajer to połowa sukcesu ;);

      - może w towarzystwie będzie jakaś młodzież młodsza, to się wykaż jako przedszkolanka i zwiewaj od stołu kiedy się da :)

      - i przede wszystkim z uśmiechem "Dziękuję, już spróbowałam" albo "Dziękuję, właśnie jem" albo "Dziękuję, zaraz spróbuję. Ależ ciocia ma śliczną bluzkę! Gdzie ciocia ją kupiła?" i dalej gmerasz w jednym i tym samym kawałku karpia :)

      Ostatecznie usiądź w najdalszym i najciemniejszym kącie albo postaw przed sobą wazę z barszczem, żeby swój talerz zasłonić :)))

      Usuń
    2. Dobre, dobre. Tak, polecam długo jeść to, co już sobie nałożymy. Wtedy w każdej chwili będzie można powiedzieć: Dziękuję ciociu, jeszcze jem. Pyszne jak zawsze! Ciocia to ma talent kulinarny!

      Usuń
    3. szkoda, że ja nie umiem być taka miła :) bo jak mnie na siłę ktoś zmusza do jedzenia to od razu robię się zła. oczywiście odpowiem 2-3 razy, że dziękuję, że później ale za 10 razem wybucham :D oby te święta były lepsze. na szczęście wigilia jest u mnie więc nikt nie powinien mnie namawiać do jedzenia

      Usuń
  14. Przed którymiś świętami przeczytałam dobrą radę:
    kolejny kawałek ciasta smakuje równie dobrze, jak pierwszy.
    Więc poprzestań na jednym ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Małgosiu a co z dziećmi? Wiadomo, że Mikołaj przynosi w paczkach słodycze, czy sie zgadzamy czy nie. No i jak takiemu maluchowi powiedzieć że nie może dzisiaj zjeść czekoladkę. W ciągu roku je słodkie raz w tyg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nie ma słodyczy w paczkach.
      Komuna dawno minęła. To kiedyś dawało się słodycze na święta bo cały rok niczego w sklepach nie było. Pamiętam jako dziecko słodycze w paczkach od rodziców z pracy. Jak się reglamentowało te ilości aby starczyły jak najdłużej.
      Te czasy mamy za sobą więc warto uświadomić rodzinie że słodkości w sklepach 365 dni w roku od groma i cześć ;)
      U nas są pierniczki z lukrami kolorowymi i ciasta. Dzieci to jedzą bo wiedzą że pierniczki są raz w roku. No i u teściów jedzą jeszcze takie cukierki maczki bo też są tylko na święta.

      Usuń
    2. Jak je raz w tygodniu, to niech ten raz wypadnie akurat w Wigilię i po kłopocie.

      Usuń
    3. u nas zawsze w paczce od Mikołaja są słodycze. ale moja ma 2,5 roku więc jej nie pokazuję, chowam od razu i dam wtedy jak będzie odpowiednia pora

      Usuń
  16. Super wpis! Specjalnie na niego czekałam. Najbardziej boję się wizyty u przyszłej teściowej. Drugi dzień Świąt. Ona stosuje chwyty poniżej pasa :P "Nie chcesz dokładki bo pewnie nie smakuje" albo "specjalnie dla ciebie zrobiłam bo wiem, że lubisz". Bardzo lubię tą kobietę, nie chcę jej sprawić przykrości. Tak się boję, że aż zastanawiam się jak tu zdezerterować. Jestem na redukcji od niedawna i obawiam się, że nie będę wystarczająco asertywna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To powiedz że właśnie tak Ci smakuje, że boisz się że jak weźmiesz dokładkę to na jednej się nie skończy.
      A jak zrobiła specjalnie dla Ciebie to poproś o zapakowanie na wynos. Zjesz następnego dnia.

      Usuń
    2. Podejrzewam, że zrobi specjalnie dużą porcję, żebyśmy mieli jeszcze na wynos ;)

      Usuń
  17. Stwierdzam, że święta to ciężki czas dla woli i dyscypliny. No cóż, trzeba ćwiczyć. Gosiu, mam urlop i właśnie robię pasztet z Twojego przepisu. Pierwszy raz w życiu. Dzięki Twoim przepisom zaczynam lubić gotowanie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gosiu, co to znaczy być na redukcji? Na diecie?

    OdpowiedzUsuń
  19. Znalazłam tu kilka naprawdę cennych porad. Teraz już wiem jak przeżyć te święta i nie przejeść się za bardzo. Dzięki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie by było gdybyś wydała książkę, w której zebrałabyś wszystkie swoje porady ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki za szybką realizację !!

      Usuń
    2. na pewno kupię :) uwielbiam Twojego bloga :) Powodzenia !!!

      Usuń
  21. A jakie ciasta upieczesz? Też jakieś odchudzone, w wersji dietetycznej czy w Święta stawiasz na tradycje i nie patrzysz na kcal?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekę sernik i makowiec. Moja mama piecze miodowca. Ja miodowca nie jadam bo dla mnie jest za słodki. Mdli mnie zawsze po nim. Ale reszta lubi.
      Sernik kocham. Na święta piekę na herbatnikach, czyli w zasadzie sama masa serowa.

      Usuń
    2. W zasadzie to można zrobic sernik bez herbatników i bez ciasta na spodzie i wtedy będzie sama masa serowa. Poza tym sernik jest bardzo ciężkim ciastem. A miodownik jest najlepszy :) - wystarczy nie słodzic aż tyle i będzie jadalny - widać, że nie wszyscy odwykli od nadmiaru cukru i nie mają wyczucia smakowego ile wystarczy posłodzić żeby nie przesadzić.
      Poza tym i tak najlepszy jest piernik - najbardziej aromatyczne ciasto, najmniej słodkie (oczywiście jak ktoś umie słodzić) a same przyprawy pozytywnie wpływają na trawienie.

      Usuń
    3. A herbatniki układasz tak normalnie na spód czy kruszysz je i mieszasz z masłem ?

      Usuń
    4. Układam na spodzie. Jeden obok drugiego. Jedną warstwę.

      Usuń
    5. Ja właśnie będę robić sernik na herbatnikach i ciasto pleśniak, bo mąż sobie zażyczył. I tak się właśnie zastanawiam czy nie zrobić jeszcze makowca. Tylko kurde nie wiem czy to nie za dużo. . .

      Usuń
  22. świetnie Gosiu wszystko ujełaś, potrzebowałam coś takiego przeczytać :) u mnie zamiast ciotek jest teściowa :) i już wiem bedzie jedzcie,jedzcie to wszystko trzeba zjeść! ale ja posłucham ciebie i dam rade, zaczynam kolejny raz ale teraz jestem strasznie zdeterminowana na gwiazdkę dostane karnet na fitness a w swięta przetestuje swoją silną wolę i już nie odpuszcze :) spokojnym świat Małgosiu dla ciebie i twojej rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam 172 cm wzrostu, 18 lat, ważę 58 kg, chciałabym schudnąć 2 kg, bo ważąc tyle czułam się o wiele lepiej. Ile powinnam jeść przy małej aktywności fizycznej? 1800 będzie w porządku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1800 będzie ok. Pamiętaj o dobrym rozkładzie BTW.

      Usuń
    2. Przeciez juz masz niedowage!!!

      Usuń
  24. Małgosiu, jesteś fantastyczna! :)
    Świetny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  25. W tym roku zdecydownie powiem sernikowi, że to nie on tu rządzi, hiihihihi... świetny wpis Gosiu. jak zawsze. Dużo radości w te święta!

    OdpowiedzUsuń
  26. W tym roku ja będę miała swoje pierwsze Święta na redukcji. Jestem w sytuacji kiedy mam już parę cm w obwodach mniej i nie ma opcji aby poszło o na marne! Super rady, bardzo praktyczne! Ja w tym roku mam wesel kuzynki w pierwszy dzień Świąt, więc najpierw wigilia, potem Święta i weselne, polskie jedzenie! Uhhh :) Ale mam cel, strategię i tego się będę trzymać! :) Dzięki, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Gosiu, dziękuję za taki post. Poukładałam sobie w głowie, wypunktowałam, sposoby "walki ze świętami". No i zobaczymy. Zważę się przed i po. Nie odchudzam się, ale tyć absolutnie nie chcę. Dbam o linię. Muszę, bo folgowanie uchodziło mi na sucho kiedyś, ale teraz jestem po 30-stce i jest gorzej.U mnie to jest jeszcze taki problem, że święta pod względem jedzeniowym magicznie wydłużają się. No bo przecież zostaną sałatki z majonezem czy ciasto i dostanę od rodziny "wyprawkę" do domu. Mogę mało jeść, ale menu będzie świateczne:( A to jest takie pyszne, że mogę jedynie ograniczać ilość; zupełnie powstrzymać się nie umiem. Co robić??

    OdpowiedzUsuń
  28. A jak powinny postępować w święta osoby, które są na diecie na zwiększenie wagi i przywrócenie miesiączki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu już hulaj dusza ;) Byle nie skończyć na pogotowiu ze skrętem kiszek :))

      Usuń
  29. Małgosiu Kochana ratuj !!! Nigdzie nie znalazłam ketchupu bez octu!!! Nie zamówię ponieważ nie zdążę do świąt. Kupiłam w ostateczności passatę pomidorową. Co byś Ty zrobiła z nią żeby chociaż przybliżyć smak ketchupu? Nie mam pojęcia co zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomieszaj ją pół na pół ze zwykłym ketchupem.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci Kochana. Co ja bym bez Cebie zrobiła. Dzisiaj zabieram się za śledzie. Już nie mogę się doczekać. Przy okazji życzę Tobie i całej rodzince wspaniałych, ciepłych, rodzinnych Świąt. Pozdrawiam. Stała czytelniczka Asia.

      Usuń
  30. Gosiu wiesz może ile czasu należy pasteryzować bigos? Nie chcę go mrozić bo smakiem później różni sie od świeżego, a w internecie piszą bardzo różnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiem. Od bigosu jest moja mama ;)

      Usuń
    2. Ja zawsze wkładam gorący bigos do słoików, zakręcam, odwracam do góry dnem, zostawiam do wystygnięcia, i to wszystko. Można to przechować w lodówce przez kilka tygodni, a nawet dłużej. Smacznego:)

      Usuń
  31. Gosiu, chciałam Ci podziękować za trud wkładany w to co robisz. Jesteś niesamowita. Również chcę Ci złożyć najserdeczniejsze życzenia Spokojnych, Zdrowych i Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wytrwałości w tym co robisz:)
    W prawdzie nie świętuję w grudnia a dopiero w styczniu ale Twoje propozycje i tak zagoszczą na moim stole wigilijnym:)
    Jeszcze raz Wesołych Świąt!!
    Ania.

    OdpowiedzUsuń
  32. Gosiu już od niespełna roku korzystam z Twoich przepisów. Do tej pory udało mi się schudnąć jakieś 17kg jednocześnie ćwicząc. Od 3miesięcy niestety nic. Czuję się często głodna i zdarza mi się podjadać między posiłkami. Zastanawiam się czy zwiększyć ilość przyjmowanych kalorii i o ile.Przybrałam jakieś 2kilogramy i troszkę obawiam się tych świąt bo pokus przy świątecznym stole będzie wiele. Dziękuję Ci za przepisy, za Twój czas i zaangażowanie w prowadzeniu bloga.Wesołych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia dla Ciebie i całej rodziny!

    OdpowiedzUsuń
  33. nie bedzie jadłospisu na kolejny tydzień?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kolejny nie będzie ponieważ to tydzień świąteczny.
      Nie będę rozpisywała Wigilii i kolejnych dni świąt. Uznałam że nie ma to sensu. Każdy jest wtedy w gościnie więc i tak nie będzie się trzymał rozpiski.

      Usuń
    2. Szkoda :( ja bym sie trzymala z wylaczeniem kolacji Wigilijnej i kolejnych dni Swiat...

      Usuń
    3. Zawsze możesz powtórzyć jeden z jadłospisów :)

      Usuń
    4. Oj szkoda. W końcu świąteczne są tylko 3 dni, a łatwiej byłoby wrócić do reżimu z twoim jadłospisem, zwłaszcza tym, którzy dopiero zaczynają i nie mają jeszcze takiego zaufania do swojej silnej woli jak ty.

      A na dni świąteczne mogłabyś chociaż taki ramowy jadłospis podać - co zjeść w ciągu dnia i mniej więcej co na kolację typu: 3 pierogi, dzwono karpia, talerz zupy albo 2 pierogi, porcja śledzia i 2 łyżki klusek z makiem.

      Usuń
  34. Gosiu!ja tak troche z innej beczki chodzi mi o owsianke:czy mozna zamiast samych płatkow dodac mix sniadaniowy do mleka i gotowac?albo poprostu pomieszac np.2lyzki platkow i 2lyzki mixu dodac do mleka?pozdrawiam.Aska

    OdpowiedzUsuń
  35. A szkoda Małgosiu...przeciez to ma być normalne podejście..posiłków 5 itd.. ale chociaż liczę na mega detoks po świętach ...:) pozdrawiam serdecznie i dziękuję i spełnienia marzeń dla wszystkich :) :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Małgosiu mam do Ciebie pytanko. W przyszłym roku planuje druga ciaze. Chcialabym schudnac przed zajsciem w ciaze najlepiej z 15kg poniewaz mam juz spora wage(70kg/162cm)
    czy jest mozliwosc ulozenia jadlospisu dla mnie?czy podjelabys sie tego?oraz czy jadlospis moglby uwzgledniac 4 posilki?nie mam.mozliwosci zjedzenia 5 posilkow bo mam.tylko jedna przerwe w pracy.

    Pozdrawiam i czekam na odp
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  37. aj kurczę same sobie rozpiszcie jadłospis..w końcu juz co nieco wiemy jak komponować,.. ja po ponad poł roku wiem że ma byc pięć posiłków ..nie bardzo wiem jak ale dam radę na ten tydzień!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz po prostu powtórzyć któryś z jadłospisów :)

      Usuń
  38. Małgosiu jakiej firmy mąki najczęściej kupujesz???

    OdpowiedzUsuń
  39. Malgosiu chcialam cie zapytac czy moze wiesz co jesc zeby nie miec opryszczki na ustach. Jak jest okres jesinno-zimowy mam ja praktycznie caly czas a I w okresie wiosenno-letnim tez mi sie pojawia. Jest to meczace I bolace. Prosze doradz mi cos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opryszczka to wirus więc trzeba wspomaga odporność.
      Kluczowe będą kwasy Omega, cynk, magnez, witaminy z grupy B oraz żelazo i witamina C.

      Usuń
  40. Rada jest dobra, gorzej, jeśli ktoś z rodziny uprze się, że nakładane porcję są zbyt małe, albo coś nam nie smakuje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już wyleczyłam się z uszczęśliwiania ciotek kosztem siebie. I wszystkim to radzę.
      Jeśli ktoś ma problem z wielkością mojej porcji to bardzo mi przykro. Nic na to nie poradzę.
      A spotykamy się po to aby miło pogawędzić, spędzić razem czas, podyskutować na jakiś ciekawy temat a nie po to aby kogoś nakarmić po kokardę.

      Usuń
  41. zupełnie nie na temat ..ale piję drożdże na porost włosów i nie mogę wyleczyc się z grzybicy paznokci..czy picie drożdży może to powodować??

    OdpowiedzUsuń
  42. Teoria teorią ale ciężko powstrzymać się od zjedzenia ciasta po wigilii. W gronie rodziny lepiej smakuje.
    A ja uważam, że nic się nie stanie jak z jemy troszkę więcej w święta, a po świętach jeść mniej i wszystko wróci do normy. Wiem to z doświadczenia:-)
    Błogosławionych Świąt:-)
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  43. Pani Małgosiu proszę o rade- robiłam paszteciki i chciałabym jeszcze porcje zrobić ale w formie rogalików i jakie na szybko nadzienie wymyślić takie żeby nie wypływało? ( tylko nie mak, no i nie mam domowych konfitur, jedynie dżem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób z białym serem utartym z miodem i wanilią.

      Usuń
    2. Dziekuje za rade :) a mam jeszcze pytanie odnosnie wigilii - czy to bylby dobry uklad jesli na sniadanie zjem owsianke, pozniej na przekaske owoc (np. Jablko, pomarancze ) a na obiad bym zrobila troche warzyw na patelnie z kasza np. gryczana ( ok. 30 g ) ?:)

      Usuń
  44. Artykuł jak wszystkie wcześniejsze trafny, rzeczowy i bardzo pomocny!!! Dziękuję i pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  45. A jak jest z alkoholem w święta? Lepiej w postaci drinka czy czystej z kieliszka popijając gorzką herbatą?

    OdpowiedzUsuń
  46. nie jadam slodyczy. Jutro mam poznac dziadków mojeg chłopaka. A jak to bywa napewno beda chcieli mnie jakimis ciastami poczestowac. Jak grzecznie odmowic a skutecznie?
    Jestem bardzo chuda wiec odpowiedź ze jestem na diecie nie wchodzi w gre

    OdpowiedzUsuń