piątek, 8 maja 2015

NZP: Jak sobie poradzić z kąśliwymi uwagami rodziny na temat tego, co jecie?



Moją historię znacie. Jeśli nie, odsyłam do zakładki "Bądź Fit - dołącz do nas".
Zanim zaszłam w ciążę nosiłam rozmiar 38. Mogłam jeść wszystko. Metabolizm miałam jak Pendolino. Niestety, mówiąc kolokwialnie, rozwaliła go moja niefrasobliwość w ciąży. W pierwszej przytyłam 21 kilogramów. Jadłam za dwoje, bo dookoła słyszałam, że ciąża rozgrzesza. Do dziś nie mogę zrozumieć, że w to uwierzyłam, ale wtedy ta teoria bardzo mi pasowała. Po urodzeniu córki nie mieściłam się w żadne spodnie sprzed ciąży. W drugiej bardziej się pilnowałam (przytyłam już tylko 12 kilo) ale pozostałości z pierwszej nie pomagały. Po urodzeniu synka nosiłam spodnie w rozmiarze 42.
W końcu powiedziałam dość i stało się to w szatni w sklepie z dżinsami. Dżinsowa rozmiarówka 32 cale w pasie okazała się dla mnie za mała. Dopinałam się ale na mocnym wdechu. Większych nie mieli i to było jak kubeł zimnej wody na głowę. Ocknij się kobieto i weź się za siebie, bo za rok będziesz jak piłka treningowa!!!
U mnie jest tak, że jak powiem A, to leci już cały alfabet, aż do Z. Bezkompromisowo. Nigdy się nie cofam, nie użalam nad sobą, nie patrzę do tyłu. Jak coś postanowię, to nie ma odwrotu.
Grubą krechą przekreśliłam wszystkie złe nawyki i cały mój dotychczasowy tryb życia.
Zmieniłam sposób odżywiania i zaczęłam dużo ćwiczyć. Chudłam i czułam się świetnie. 
W sumie schudłam 21 kilo. Od 4 lat noszę rozmiar 36 a dżinsy kupuję w rozmiarze 28 cali. 
Jak zaczęłam, rodzina patrzyła na mnie jak na dziwaka. 
"Czego Ty chcesz ?".
"Masz męża, dwoje dzieci ....... figury nastolatki mieć już nie będziesz".
"Komu chcesz się jeszcze podobać ?".
"Kobieta po urodzeniu dzieci ma prawo mieć tu i ówdzie więcej". "Wszystkim coś zostaje".
Zgoda, ma prawo, ale nie ma obowiązku! A to czy chce, aby jej zostało tu i ówdzie, zależy tylko od niej.

Masz prawo żyć jak chcesz!

Jak zaczniecie, będą na Was patrzeć jak na dziwaka i dla własnego zdrowia psychicznego lepiej się z tym pogodzić. Uwierzcie, z taką łatką da się żyć ;). Jadłaś schabowego i było dobrze. Ziemniaki ze skwarką i żyłaś. Dwie dokładki czekoladowego tortu i byłaś szczęśliwa.
Byłaś, ale teraz chcesz być szczęśliwa inaczej i MASZ DO TEGO PRAWO!
Twoja rodzina nie musi tego akceptować, nie musi pochwalać. Ale powinna zaakceptować bo każdy ma prawo żyć jak chce.
Mogą doradzać, wyrażać swoje zdanie, ale decyzja należy do Ciebie. Doradzający powinien ją uszanować, ale jeśli tak się nie stanie, nie zawracaj sobie tym głowy.
Nigdy nie polemizuj, nie umoralniaj, nie ucz i na siłę nie zmuszaj do podzielania Twoich koncepcji. Żyj i daj żyć innym!
Nigdy nie czułam potrzeby tłumaczenia się z moich decyzji. Nigdy nie patrzę innym w talerz i nie komentuje tego, co się tam znalazło. Odżywianie wpływa na stan zdrowia, o czym przekonałam się wielokrotnie. NFZ jak działa, każdy widzi. W tej kolejce nie ma już miejsca, więc nasze zdrowie jest w naszych rękach. Każdy jest dorosły i wybiera za siebie. Jeśli ktoś to bagatelizuje, to trudno.
Polacy mają tę manierę, że muszą wszystko komentować, wyrażać swoje opinie, "a ja na Twoim miejscu to .....".
Pamiętaj, że nikt nie jest i nigdy nie będzie na Twoim miejscu i nikt za Ciebie życia nie przeżyje!
Jeśli chcesz zacząć żywić się zdrowo i zrzucić nadprogramowe kilogramy, to to zrób i nie oglądaj się na nikogo.


Mąż

Mój mąż, jak zaczęłam jeść inaczej, czy tego chciał czy nie, musiał dołączyć do mnie. Dom to nie restauracja. Tu dwóch obiadów nie ma i albo je to co ugotowane, albo gotuje sobie sam ;).
Jadł dzielnie i choć na początku mówił, że nie muszę się odchudzać, bo ładnie wyglądam etc., to z czasem, jak schudłam, stwierdził, że wyglądam jeszcze ładniej.
Początkowo, choć fantastycznie się przystosował, nie rozumiał tej zmiany. Będąc u mamy na obiedzie rzucał się na schabowego jak wygłodniały pies na golonkę. Dziś jest bardzo świadomy tego co je. Czyta moje książki, śledzi nowinki w internecie, pasjonuje się najnowszymi badaniami dotyczącymi wpływu odżywiania na zdrowie. Tematem amigdaliny zainteresował mnie właśnie mój mąż i to on dzień w dzień pilnuje abyśmy zjedli po 2 pestki ;).
Dajcie czas swoim mężom. Tłumaczcie, po co te zmiany, czemu mają służyć. Poproście, że jeśli nie popiera i nie wspiera to niech chociaż uszanuje i nie przeszkadza.
Z czasem się przyzwyczai ;)

Nie umoralniaj

Bardzo często jest tak, i wiem to z Waszych listów, że tłumaczycie się z obranej drogi. Na rodzinnych obiadach mówicie, że trzeba jeść to czy tamto, a tego czy tamtego nie etc.
Nie róbcie tego bo narażacie się na śmieszność. Pamiętaj, żyj i daj żyć innym.
Ja nigdy nie komentuję, chyba że mnie ktoś pyta. Jak nie pyta, to sobie obserwuję, jak ciocia z nadwagą wcina kolejną porcję sernika a za chwilę nałoży sobie sałatkę w majonezie. Smacznego.
Jak zaczynałam, traktowana byłam jak dziwak. Już się ta łatka odkleiła, bo teraz stoją za mną moi klienci, którzy są twardymi dowodami wszystkich moich teorii.
Jak mnie pytają o cukrzycę, nadciśnienie, chorą wątrobę to wiedzą, że mam wiedzę i doświadczenie i nie mówię czegoś, bo tak mi się wydaje. Mówię, bo wiem i sprawdziłam na swoich klientach.
Tu jestem w lepszej sytuacji niż Wy, ale nie przejmujcie się tym.

Bądź asertywna

Jeśli ktoś chce Cię uraczyć czymś, czego nie jadasz lub dokładką czekoladowego tortu, stanowczo ale grzecznie odmawiaj.
Jest smaczne, ale dziękuję. Proszę, nie nalegaj. Jestem już najedzona.
Nie daj sobie nałożyć na talerz czegoś, czego nie chcesz jeść.  
  

























Tylko spokojnie

Pół roku temu dostałam list od dziewczyny, która non stop kłóciła się z mamą o to, co je. Napisała mi, że nie ma już siły, że w kółko się spierają, udowadniają jedna drugiej, która ma rację. Mijają się w kuchni, ponieważ każda najmniejsza uwaga kończy się awanturą.
Poradziłam jej aby na spokojnie porozmawiała z mamą. Bez wyrzutów, bez emocji. Szczerze, od serca. O tym, dlaczego chce zmienić sposób w jaki je. W jaki sposób chce to zrobić. Co chce osiągnąć. Że głodzenie się i anoreksja to nie to samo co zdrowe, naturalne, nieprzetworzone jedzenie.
Podziałało. Spokojna rozmowa, szczera, bez podnoszenia głosu i pretensjonalnego tonu sprawiła, że mama powiedziała "nie będę przeszkadzać, zobaczymy co z tego wyjdzie".
To dużo. Na tamten moment był to milowy krok.Przygotowując się do napisania tego tekstu odświeżyłam kontakt. Okazało się, że mama przeszła na "jasną stronę mocy" i dziś je tak samo jak córka.
Pamiętajcie, agresja rodzi agresję i do swoich racji jesteśmy w stanie przekonać kogoś tylko i wyłącznie na spokojnie.

168 komentarzy:

  1. Rok temu mój mąż patrzył na mnie jak na dziwaka... Teraz nie zje innego obiadu niż ten " od Ciebie", musi byc lekko i dietetycznie.... Dojrzewało to w nim ponad pół roku, ale warto było, po prostu widzi efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam Małgosiu bardzo dobry tekst. Mam pytanie minimum ile dni wcześniej przed wykonaniem testu Food Detective należy spożyć dane alergeny ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuję Gosiu:)) A jaki masz pomysł na taką sytuację w domu. Mąż nie chce słyszeć o zdrowych daniach z warzywami, lubi tzw schabowego i gulasze z ziemniakami.Kopą! Surówka tylko kupna bo wygodniej i tylko trzy łyżeczki....
    To on wraca wcześniej do domu i przygotowuje dla nas obiad. Czyli odgrzewa jakąś zupę, czy wspomniany gulasz. Praktycznie wychodzi tak ,ze jeśli chce zjeść jakąs kaszę lub gotowane warzywa to muszę czekać godzinę ąż on ugotuje ziemniaki dla siebie i dzieci, na drugim palniku jest ten gulasz czy inne mięso duszone i dla mnie nie ma już praktycznie miejsca:(((

    Zero makaronu z warzywami, zero surówki domowej( bo nawet jeśli zrobie to zjadam ja sama trzy dni).
    Gdybyśmy zamienili sie rolami to obiad byłby na 18 a to późno.
    Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

    Dzieci też mają złe nawyki, bo skoro tata kupuje colę to dlaczego nie mogą wypić? A z drugiej strony mąż wypija nam "nasze" soki jednodniowe.........pomimo ze obok stoi kupiona oranżada czy cola. Skoro tata nakupuje całą siatę białych bułek to czemu nie mogę zjeść? Tata może..........
    No i jak wybrnąć z tego impasu?
    Już mam nieraz dosyć czekania na swoją kolejkę w kuchni:pp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomoże szczera rozmowa. Jaką mąż ma wizję żywienia wiadomo, Ty przedstaw mu swoją ale na spokojnie, bez nerwów. Powiedz jak chciałbyś jeść. Poproś aby to uszanował.
      Szczerze poproś : wracasz wcześniej i obierasz ziemniaki, wstaw mi kaszę i oskrob ogórki na sałatkę. Jeśli powie że nie, zapytaj dlaczego ?
      Szczera rozmowa zawsze pomaga.
      Jest duża szansa na to że ja będzie coś gotował dla Ciebie to raz czy dwa tego spróbuje.
      Możecie się też umówić tak że w weekend gotujesz Ty i jecie po Twojemu. W zamian za to drapiesz go po plecach przez pół godziny. U mnie to działa zawsze ;)))

      Usuń
    2. Dziwna sytuacja. Ja bym się tak nie dała facetowi :D

      Usuń
  4. Ja nie mam problemów z dalszą rodziną i spotkaniami.
    Problemem jest mąż który nie może sie odzwyczaic od parówek, pasztetowej i białego chleba.
    Nie chce nic innego tylko kanapki. Ciągle ma jakieś wymówki by nie zjeść warzyw.
    Tego nie lubi, tamtego też nie-----------chociaż nawet nie wie jak smakuje bakłążan, ale uważa ze jak 40 lat nie jadł to napewno niedobry;p
    Kaszy nie lubi, makaronu też nie.
    I o dziwo jest szczupły, zdrowy i uwaga, ze takie jedzenie nie sprzyja jego zdrowiu nie ma sensu. Wytrąca mi argumenty z ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty gotujesz i robisz zakupy więc Ty rządzisz w kuchni. Rób obiad po swojemu. Nie je. Trudno.
      Zgłodnieje to skruszeje ;)))

      Usuń
    2. Oj raczej szybciej zje parówki czy pizze mrożoną niż mięso w warzywnym sosie a'la leczo;))

      Co z tego ze ja zrobię zakupy, jak potem sam poleci do Biedry po te cole czy bułki i inne świństwa.

      A dzieci na to patrzą i nie bardzo rozumieją ten cały chaos.

      Usuń
  5. A ja właśnie ze względu na męża zmieniłam styl odżywiania. Miał do zrzucenia 20 kg i po obejrzeniu jakiegoś programu chciał się odchudzać Dukanem ale mnie się to nie spodobało. Przypadkiem trafiłam na Twój blog, w ciągu ostatnich dwóch tygodni wypróbowałam sporo przepisów i mąż stracił prawie 4 kg. W tym tygodniu juz widzę, że trochę wolniej go ubywa ale chyba tak ma być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz fajnie:)) Ja walczę sama bo mąż ani myśli jeść to co ja. Ja sie odchudzam, mąż nie i nie wspiera mnie. w tym. Znaczy nie przeszkadza, ale gotuję często osobno i już nieraz mam dosyć.....
      Kolacje też jemy różne, o różnych porach;p
      Facet ani myśli sie przyłączyć nawet z racji tego by mi było miło jeść razem jakąś sałatkę. On kanapki:(( ja sałatki

      Usuń
    2. To raczej mój mąż ma dobrze ze mną ;) W sumie to chyba jednak dużo robią predyspozycje genetyczne bo jedliśmy z mężem podobne ilości nawet i on dorobił się 20 kg nadwagi a ja mimo urodzenia dwójki dzieci nawet nadwagi nie mam i BMI koło dolnej granicy normy. W każdym razie zdrowe żywienie na pewno nam nie zaszkodzi ale najbardziej buntuje się czteroletnia córka bo wszystko jest fuj i ble i dla niej często przygotowuję coś osobno. Za to młodsze dziecko pokochało nowy styl odżywiania, nawet mix śniadaniowy z jogurtem naturalnym. Tylko suszone pomidory wydłubuje.

      Usuń
    3. Sposób jedzenia bardzo dużo mówi o człowieku. Mam nadzieję # Anonimowy8 maja 2015 11:12#, że nie prowadzisz podwójnej kuchni - dla siebie i dla niego. Inaczej wypadałoby się zastanowić z kim jesteś

      Usuń
  6. Super tekst szczególnie o tym,że dom to nie restauracja :) choć na razie mojemu mężowi bardzo smakują Twoje potrawy:) Trzeba być twardym bo tak jak piszesz nikt za nas tego życia nie przeżyje. Dziękuję Ci Małgosiu za te mądrości :) i zazdroszczę Ci Twojej konsekwencji. Muszę ibja w końcu powiedzieć A. Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja rowniez jako mezatka uwazam, ze nalezy dac zyc innym, to znaczy przede wszystkim wlasnemu mezowi. Jezeli chce jesc cos innego, niech je. Ja gotuje dla siebie, ale w kuchni wisi lista potraw na najblizsze kilka dni. Jesli ma na cos ochote, zaznacza na kolorowo i wtedy gotuje wiecej :) jezeli nie, niech je swoje parowki i pszenne buly z lidla. Oczywiscie tego nie popieram i martwie sie o jego zdrowie i wage, ale jednak jest to dorosly czlowiek i ma swoj rozum. Nie to nie.

      Usuń
    2. Bardzo, bardzo sprytne !
      gratuluję pomysłu :)

      Usuń
  7. A ja poruszę temat w drugą stronę. Zawsze była szczupła, ale o wagę musiałam dbać. Rok temu bardzo przytyłam (10 kilo) i rodzina ciągle mi docinała. Postanowiłam - DLA SIEBIE - schudnąć (choć dochodzenie do tego, że robię to dla siebie trochę czasu mi zajęło) i w tym trudnym dla mnie czasie te docinki mi nie pomagały, walczyłam sama - po cichu. Dziś schudłam 8 kilo i teraz rodzina nic nie komentuje. Trochę to przykre, ale chcę wesprzeć te osoby, które mają podobnie. Róbcie swoje i tyle. To walka o siebie, a inni niech zazdroszczą efektów!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Mam podobnie. Przytyłam. Schudłam korzystając z tego bloga za co jestem ogromnie wdzięczna. Ale anu wsparcia ani otuchy ze strony reszty domowników,ew. jakieś docinsię.Ach, no i zaznaczanie przy znajomych 'Karolinka nie zje ciasta bo się odchudza '.
      To przykre ale nie poddam się. W grupie siła !

      Usuń
  8. Fajny artykuł. Ja nie mam tego problemu, bo cała rodzina je w miarę zdrowo, babcie z obydwu stron także. Wszyscy raczej szczupli, ja po 4 dzieci przy wzroście 168 cm też noszę rozmiar 36. Mamy problem tylko z 3 synem, ktory jest niejadkiem, doprowadza się sam do anemii. Z racji tego, że jest 3 dzieckiem a po nim jeszcze siostra, nie cudowalismy nigdy z nim, nie mielismy na to czasu:)...a jednak on je inaczej. Po wielu obserwacjach, badaniach wiemy, że ma zaburzone kubki smakowe-nie czuje smaków (Gosiu czytalas o czyms takim), on w ogole, mimo, ze ma juz 9 lat, nie potrafi rozroznic smakow-ostrego, kwasnego, slonego. Jak zakrywamy mu oczy i podajemy jakas produkt, ktory bardzo dobrze zna, nie potrafi go nazwac ani nawet smaku okreslic. Przyjmowal ostatnio pierwszy raz Komunie sw i powiedział, ze jest ostra:(. Od urodzenia tez mial niedojrzalosc ukladu pokarmowego (za maly w stosunku do calego ciala)...do tego nadwrazliwosc jelit-poza tym super z niego gość:)...no i, wracajac do tematu, slyszymy wciaz komentarze, ale odwrotne: dom to nie restauracja, dziecko sie nie zaglodzi itd. Mozna sobie wyobrazic...mam z nim problem, bo on nie odzywia sie tak zdrowo jak my:(, lubi smak slodki i megaostry (jego zupa jest czarna od pieprzu-ja bym tego nie zjadla a tez lubie pikantne rzeczy:((. Pozdrawiam i zachecam, za Gosia, do niekomentowania, bo mozemy komus przykrosc wyrzadzic, a po co?

    OdpowiedzUsuń
  9. Gosiu ja właśnie jestem na takim etapie jak ty byłaś na początku-czasami wydaje mi sie ze nawet jestem odtrącona przez dotychczasowych znajomych :). To przykre uczucie jak wiem ze robię cos dobrego dla siebie a inni uważają mnie za "nawiedzoną" , bo i takie określenie usłyszałam na swój temat :). Mysle, ze teraz pytają " po co to robisz?" ale za jakiś czas będą pytać"jak ty to robisz?". Efekty są spektakularne, a moje poczucie rewelacyjne :). W niedziele czeka mnie impreza rodzinna i ten artykuł spadł mi z nieba-będę widziała jak sie zachować gdy zaczną padać stwierdzenia- "bidulo jak nie będziesz jadła mięsa, to sobie zrobisz krzywdę :). Tym optymistycznym akcentem kończę i pozdrawiam autorkę super bogatego w porady bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Małgosiu tekst w dziesiątkę! Wczoraj pokłóciłam się z moim partnerem, o to jak jem/jemy. Co piątek przygotowuję sobie jadłospis na przyszły tydzień na podstawie Twoich notatek i w niedziele robię zakupy na 3-4 dni do przodu. Bardzo dużo jest warzyw, owoców, sałatek i chyba wczoraj on już miał dość.. Uważa, że po co tyle "zieleniny" kupować, że to drogo wychodzi, że on chciałby jeść porządne obiady, że ta cała moja lista jadłospisy to bez sensu.. Nie rozumie mnie.. Ah czeka mnie ciężka, długa rozmowa dziś jak wrócę do domu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pamiętaj żeby na spokojnie, bez emocji. Rzeczowo.

      Usuń
    2. Mojemu kiedyś też się wydawało, że owoce i warzywa drogo wychodzą, ale zbierałam paragony i czarno na białym udowodniłam, że wychodzi tyle samo na tydzień co za jego mięso, które kocha (ja jem rzadko, bo nie przepadam). Teraz już jest dobrze, doszliśmy do kompromisu ;)

      Usuń
    3. Dziewczyny ja mam to samo, co chwilę kłótnie, że za drogo wychodzi "to twoje zdrowe jedzenie", znowu tyle wydałaś itd.. też nie mam pomysłu co z tym zrobić, bo ile można tłumaczyć, że zdrowie jest ważne, że teraz owszem może wydaję więcej na jedzenie ale za to za jakiś czas oszczędzimy na lekach na cukrzyce, nadciśnienie...
      Mamy małe dziecko, które widzi co jemy i wiadomo, że będzie wolało parówkę z ketchupem które mąż tak lubi..
      Ciężko jest samemu walczyć o takie rzeczy tym bardziej, że faktycznie tania pasztetowa z kajzerką wyjdzie taniej niż grahamka z pastą z avocado i warzywkami czy jajkiem :/ także nie mam więcej argumentów niż to że chcę abyśmy żyli zdrowo, aby nasza córka miała dobre nawyki żywieniowe, ale to za mało..
      Co z tego, że za pół godziny obiad, skoro on w te 30 minut zje dwie bułki, 4 parówki i zapije colą? a córeczka widzi i chce to, co tatuś bo ma dwa latka i nie rozumie o co chodzi i tak rozpętuje się u nas kolejna wojna domowa..:)

      Usuń
  11. Ojjjjj znam takie docinki. O tyle o ile ze strony mamy czy taty można to potraktowac w przymrórzeniem oka (nazywają mnie Grubciem itp) i wiem, że mnie chcą tym zmotywować do działania (średnio działa) albo porównywanie jak moja szwagerka schudła (mam w nosie co robi szwagierka i nie znoszę być z nią porównywana)... to po prostu pewne uwagi bolą.
    A chudniemy dla siebie samych stety niestety czasami padnie z moich usta cięta wiązanka i jest spokój :)
    I cieszę się strasznie, że poruszyłaś ten temat, bo miałam wrażenie, że to jakieś tabu!
    Mi udało się zrzucić 8 kg i walczę dalej - o siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy artykuł, sporo racji :-). Mogłabyś tylko przybliżyć nieco temat "amigdaliny"? Przyznam się, że nigdy o tym nie słyszałam. To działa również prewencyjnie? Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blogu jest post o gorzkich pestkach moreli. Tam jest o amigdalinie.

      Usuń
  13. Ja wciąż jestem takim dziwakiem w pracy :-) Ja się tylko śmieję i zjadam ze smakiem to co mam.

    OdpowiedzUsuń

  14. "Pamiętaj że nikt nie jest i nie będzie na Twoim miejscu i nikt za Ciebie życia nie przeżyje."

    To zdanie powinno być pogrubione i dużą czcionką! Dziewczyny, wryjcie je sobie do mózgu, wdrukujcie je tam na stałe i nie dajcie nikomu go stamtąd wyrzucić!!!

    Bierzcie przykład z facetów! Czy oni pytają o pozwolenie na wszystko? Przejmują zrzędzeniem ciotki, gdakaniem sąsiadek czy dobrymi radami kuzynek? NIE! I żyją. I w dodatku są tego życia zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokłądnie faceci sie nie przejmują, co nie oznacza, że sami nie gdakają;pp i doprowadzają do łez nieraz. nie przeszkadzaja w obranej drodze, ale i nie pomagają.

      Usuń
  15. Super post Gosiu, jak zawsze motywujesz! :) ale o co chodzi z tą amigdaliną?

    OdpowiedzUsuń
  16. Malgosiu, po pierwsze dziękuję za bloga. Przed snem zawsze zaglądam i traktuje go jako lekturę :) Kawał dobrej roboty...
    Studiuje i pracuje (praca biurowa, siedząca, kawka i te sprawy....). Nie daje rady zjeść 5 posiłków dziennie. Mój harmonogram: 8 - śniadanie, 12 - obiad, 16 - podwieczorek, 20 - lekka kolacja. Ćwiczę raz dziennie (35-60 min w zależności od nastroju). Jest ok? Będę wdzięczna za odp.
    Dobrego dnia!
    /m.

    OdpowiedzUsuń
  17. Znakomity tekst Gosiu :) Dzięki wielkie za twojego bloga :D
    Beata.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam ja trochę tego nie rozumiem, ponieważ jak mogą osoby z rodziny dawać rady skoro sami to samo jedzą bo przecież siedza przy wspólnym stole. Chyba, że chodzi, o odżywianie się oddzielne bez nich. Mnie wkurza to, że zjadą się tacy z dwa razy, na rok i już udają jacy to oni są mądrzy i tak dalej. Zawsze mnie to wkurzało i pewnie jeszcze nie raz mnie wkurzy pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jedna ciotka sądzi ze jak całe życie jadła sałatkę z majonezem i jej ciągle smakuje to podanie czegoś innego to już wydziwianie. Dla niektórych jajko ma być tylko z majonezem i nawet nie spróbują np. z łososiem, bo to też wydziwianie. I to nic ze mają z 20 kilo nadwagi:))

      Usuń
  19. Jak robię kolejny raz zakupy i kupuję np. drogiego granata i dużo zielonego i słyszę, że ostatnio wydajemy na jedzenie sporo pieniędzy, to mówię, że przynajmniej nie będziemy wydawać na leki:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojjj ile ja sie nasłuchałam po tym jak kupiłam raz jedyny kurczaka zagrodowego;p
    Ze po co, ze drogi, ze nie ma to znaczenia, bo smakuje tak samo, jak taki zwykły itp.
    Niby sie nie przejelam, ale po przemyśleniu jednak bolało serce. Bo przecież chce dobrze.
    Teraz to nie będę po prostu mówiła i już.

    OdpowiedzUsuń
  21. Gosiu, a co zrobić jeśli rodzina najbliższa ani myśli spróbować czegoś innego niż duszone mięso w sosie własnym czy pulpeciki w pomidorowym?
    Gotować inne rzeczy i liczyć ze może zasmakuje? Wysłuchiwać uwag z cierpliwością
    i ciągle mrozić resztę z garnka?
    Zabraknie mi miejsca w zamrażarce:DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ci jedzą jak nie chcą Twojego ?

      Usuń
    2. ha, i tu jest pies pogrzebany;pp
      Gotuję dwa obiady;PPPPPP
      Jakoś nie mam odwagi wysłuchiwać utyskiwań o moich dziwactwach żywieniowych.
      (zmieniłam sposób odżywiania jakieś 10 miesięcy temu------------wcześniej wogole nie przeszkadzał mi cukier, tłuszcz utwardzony i kebaby):)) oraz o chęci przestawienia rodziny na cukinię i paprykę.

      Usuń
  22. Witaj Małgosiu,

    super post, a powiedz mi jak to jest z wypiciem lampki czy wina? Jak często można zaszaleć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czy też można jak ma się indywidualny jadłospis od Ciebie?:) pewnie nie, ale wolę zapytać;)

      Usuń
  23. Małgosiu, ja mam pytanie do ciebie jako ekspertki najwyższej klasy:))
    Czy senność po obiedzie skladającym sie ze sporej ilości ziemniaków gotowanych, jakiegoś mięsa i znikomej ilości warzyw jest normalna? Czy ma to związek z wyrzutem insuliny?
    Czy zwalać wszystko na karb zmęczenia po pracy fizycznej, ciepełko domowe i tzw. 15 minut na kanapie trzeba poleżeć po obiadku?---------takie to polskie przyzwyczajenia sa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Insulina to jedno a sam proces trawienia to drugie. Krew idzie do żołądka i mniej jest jej w mózgu stąd uczucie zmęczenia.

      Usuń
    2. a ja nie mam takich napadów. nie jem ziemniaków gotowanych, białego pieczywa, zwykłych makaronów. I nie potrzebuję tzw. pół godziny dla słoniny;p Więc pomyslałam, ze to ma zwiazek z węglowodanami prostymi i insuliną.

      Usuń
    3. Ma to tylko i wyłącznie związek z tym ile mamy wolnego czasu. Jak nie masz nic zaplanowane, nudzisz się, siadasz przed telewizorem i kimono. Jak masz dużo rzeczy na głowie, ciągle biegu to nie ma problemów ze spaniem ;-)

      Usuń
  24. Wszystko super, też nie lubię głupich komentarzy przy stole i "zachęcania" do zjedzenia jeszcze troszkę, albo tekstów "po co Ty sie głodzisz, przecież dobrze wyglądasz". Według mnie każdy jada tak jak chce i nie ma co komentować.
    Z ciążą...no cóż w pierwszej przytyłam 18 kg chociaż wcale się nie objadałam. Teraz jestem w drugiej i kilogramów będzie jeszcze więcej mimo, że staram sie jeść zdrowo. Niestety jest to też czas kiedy ochota na słodycze jest tak ogromna, że powoduje mdłości. Na co dzień potrafię sobie odmowic cukru czekolady, praktycznie nie jadam lodów ani chipsów. W ciąży jest mi bardzo trudno. Mimo, że nie są to częste napady łakomstwa to jednak są. A za lody dałabym sie pokroić :) Walczę na ile mogę, dużo spaceruję i mimo 7 miesiąca regularnie cwiczę. Niewiele to daje, woda zatrzymuje mi się w organizmie, więc pewnie do rozwiązania będzie powyzej 20 kg. Po pierwszej ciaży wrocilam szybko do swoich rozmiarow mam nadzieje ze tym razem tez tak bedzie.

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja zaś mam inny problem. Odżywiam się od dwóch lat zdrowo, codziennie gotuję sama, piekę chleb, nie jem słodyczy ze sklepu (jak chcę coś słodkiego to piekę jakieś ciasto / ciasteczka sama w wersji zdrowej). Jestem aktywna fizycznie. Tak samo mój chłopak. "Przeciągnęłam" na swoją stronę brata, który mimo że jest pracującym studentem to znajduje czas na gotowanie sobie posiłków. W pracy ludzie również bardziej lub mniej podzielają moje zdanie odnośnie zdrowego jedzenia, więc nie jestem traktowana jako dziwak ale....czasami zdarza mi się zjeść w restauracji, kupić sałatkę w barze w pracy, wspomnieć w rozmowie w pracy że byłam na lodach czy spędziłam weekend majowy przy grillu. I wtedy pojawiają się głośne i nieustające komentarze typu "Przecież ty nie jesz takich rzeczy!", "Myślałam że się zdrowo odżywiasz a tu mówisz że jadłaś lody z lodziarni z cukrem i utwardzonymi tłuszczami!" albo inne tego typu... Zawsze wtedy podkreślam, że w 95% odżywiam się zdrowo a w tych 5% pozwalam sobie na odstępstwa i jem to, na co mam ochotę (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku :) ). Zjedzenie czegoś "niezdrowego" od czasu do czasu kiedy ogólnie odżywiamy się zdrowo nie sprawi, że przytyjemy, zachorujemy na miażdżycę, cukrzycę czy inne schorzenia. Niestety to nigdy nie trafia do komentujących. I właśnie w takich sytuacjach jestem traktowana jako dziwak. Bo przecież jak można prowadzić zdrowy tryb życia i zjeść pierogi ze szpinakiem z pracowniczego baru (bom pewnie robione z białej mąki). Takie sytuacje sprawiają, że wychodzę na człowieka dwulicowego, niekonsekwentnego w swoich przekonaniach itp.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz " sprawdzam czy dożyję jutra" ;)

      Usuń
    2. Dobre:))))dobre:))))))))

      Usuń
  26. Gosiu karmie corke piersia i staram sie jesc zdrowo. Odstawilam kupowane slodycze na rzecz twoich ciasteczek zytnich. Mala ma 1.5miesiaca i dostala alergii pokarmowej. Pediatra kazala odstawic nabial i jajka. Jak zmodyfikowac przepis ns te ciastecxka. Moge jesc zoltka myskalam zeby zamiast masls dac banana lub olej ake ile tego . Podpowiesz??

    OdpowiedzUsuń
  27. Przykład z życia: żona mojego kuzyna wyglądała jak pulpet. Postanowiła schudnąć i zdrowo się odżywiać. Wszyscy jej odradzali, bo wpadnie w anoreksję. Przecież źle nie wygląda. Inne dziewczyny są grubsze i żyją. Zaczeła chodzić na fitness- step, siłownia, bieganie. Tylko, że to zajmowało dużo czasu w tygdoniu. Więc jej teściowa mówiła: "Łazi na fitness zamiast siedzieć w domu przy mężu". Posiłki które do dziś sobie przygotowuje są 2 razy większe niż ja jem. Wiem bo widziałam. I mówię: "Jak Ty dajesz radę to wszystko zjeść?" Je 5 razy dziennie. Dziś wygląda fantastycznie. Rozmiar 36. Praktycznie same mięśnie. Kuzynowi wszyscy mężczyźni zazdroszczą żony, a faceci oglądają się za nią na ulicy. Teściowa nic się nie odzywa, bo widzi, że dziewczyna wygląda szczupło i zdrowo. A jej samej jest wstyd, że nie potrafi się wziąć za siebie. Kuzynka znalazła wiele przyjaciółek i kolegów na zajęciach fitness i odkryła, ze uwielbia step. Dziś jest instruktorką i dorabia w klubach fitness. Podziwiam ludzi, którzy mają silną wolę wytrwać w postanowieniach. Nie przejmujcie się komentarzami rodziny i znajomych. W przyszłości będą oni Wam zazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
  28. a piwo jest bardzo kaloryczne? jak to wygląda, bo krążą różne opinie..? tym bardziej teraz - ciepłe wieczory, grill, wyjazdy, można sobie pozwolić 1/2 piwka raz w tygodniu czy popijać sobie winko w towarzystwie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalorie swoją drogą, ale indeks glikemiczny piwa jest strasznie wysoki przez maltoze, winko czerwone na pewno lepsze będzie ;-)

      Usuń
  29. Małgosiu, podaj mi jakiiś argument proszę odnośnie takiej sprawy. Mój mąż jeździ na rowerze. Ok. 50 km. i do picia robi sobie takie tabletki musujące multiwitamina a do jedzenia kupuje sobie drożdżówki lub pączki. W ten dzień nie je obiadu, bo jeździ. tylko te ciacha. Po przyjeździe jest b. głodny i wymiata z lodówki dosłownie wszystko co naprędce. Czyli zwykle kanapki z kiełbasą szt. 5 albo kupi sobie po drodze bułki i zjada je. Potem pada na kanapie i podsypia.....
    Już nie ma argunentów co do tego zywienia. Dodam ze jest to ok. 1 razy w tygodniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 50 km to ogromny dystans. Spali te pączki aczkolwiek nie popieram tego.
      Jeśli w pozostałe dni żywi się dobrze to rozgrzeszę.

      Usuń
    2. A nie może wziąć ze sobą np. kanapek? Albo, jak już musi być słodkie, to np. Gosiowe kieszonkowe owsianki albo granola?

      Usuń
  30. Witam wszystkich, Gosiu super to wszystko ujęłaś, u mnie sytuacja jest taka że ja uporczywie dążę do wymarzonej wagi i figury jednakże pojawiają się u mnie napady jedzenie, kompulsywne jedzenie przez co przytyłam w ciągu 5 miesięcy 6 kg lato tak szybko się zbliża a w dodatku sam mąż powiedział mi wczoraj że dobrze by było jakbym te 5 kg chociaż schudła, mam pytanie Gosiu ile należy odjąć kalorii od dziennego zapotrzebowania abym mogła tracić 1 kg tygodniowo? Parę tygodniu udawało mi się jeść zgodnie z Twoimi jadłospisami wszystkim bardzo smakowało, u mnie gorsza sytuacja jest z moją mamą która do wszystkich potraw dodaje gotową vegetę a w jej przyprawach królują gotowce do mielonego, kurczaka, gyrosa itd. pełnych soli i glutaminianu, według niej sól jest POTRZEBNA, najgorsze jest to że często przyjeżdżamy do mamy i zawsze jest prawie rosół bo wie że mężowi i 3 letniej córce smakuje, tak rosół ale oczywiście z vegetą i naprawdę przetłusty, mama ma podwyższony cholesterol, nie ma problemów z wagą niby nie je tłustych rzeczy ale zupy jak widziałam zawsze są na prawdę tłuste a jak nie zupa to rzeczy smażone sałatki do obiadów to słoiki które robi ogórki kiszone czy korniszone i buraczki z papryką nigdy surówka ze świeżych warzyw, gadanie o zdrowym jedzeniu nigdy nie skończyło się spokojnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób domową "vegetę" czy przyprawę do kurczaka i podaruj mamie. U Gosi jak i na innych blogach jest mnóstwo przepisów na takie domowe mieszanki przypraw.

      Usuń
    2. Jejku, widzę, że nie tylko moja mama kocha gotowe sosy hamburgerowe, tysiąca wysp, pomidorowe, proszki do mielonego, proszek do karkówki, proszek do ryby, proszek kebab, kostki rosołowe w hurtowej ilości. Nienawidzę tego...
      Jeśli mogę się wypowiedzieć na temat schudnięcia to po prostu jedz 5 posiłkow, pij dużo wody i postaraj się chociaż 3 razy w tygodniu po 40 minut pocwiczyc. Bieganie, rower czy chociażby godzinny spacer. Unikaj białego pieczywa, białego ryzu, makaronu, zastąp brązowym. W swój jadłospis wrzuć dużo warzyw i owoców. Jadaj chude mięsa. Nie pij kolorowych napojów, alkohol okazjonalnie. I wszystko pojdzie z górki, ja jestem 13 kg lżejsza i idę dalej po swoje upragnione 59 :). Zaczynałam z wagą 75. Pozdrawiam i głowa do góry!!!

      Usuń
    3. Ja tez używam gotowych mieszanek przypraw z prymatu, ale na opakowaniu jest napisane, ze nie zawiera glutaminianu i skład tez ok się wydaje... Moja teściowa gotuje wszystko na kostkach, ale że widzimy się kilka razy w roku to zjadam, bo mi głupio :/ Zastanawia mnie właśnie dlaczego starsze osoby używają tych wspomagaczy, przecież kiedyś tego nie było więc powinno być wręcz odwrotnie.

      Usuń
  31. Oj tak, chyba każdy przechodził przez ten etap :) Mam taki sam problem z moim tatą. Biegam, jem zdrowo i za nic bym tego nie zmieniła. Nie staram się schudnąć, wręcz przeciwnie chciałabym nawet trochę przybrać na wadze, ale nie chcę robić tego, opychając się niezdrowymi rzeczami :) Jednak mój tata sądzi, że skoro przyjęłam taki styl życia, to się odchudzam. Twierdzi, że nic nie jem, choć jestem największym łakomczuchem w rodzinie, potrafię zjeść całą michę surówki sama :) Na szczęście, mam wsparcie w mamie. Na początku dziwiła się, kiedy mówiłam, żeby przestała kupować mi batony za każdym razem, gdy wyjdzie do sklepu, ale w końcu przyzwyczaiła się do tego i stara się respektować moje wybory - gdy gotuje rosół, żadnych kostek, jogurt grecki zamiast śmietany, kupuje razowe makarony czy chleb. Ostatnio zrobiłam domowe masło orzechowe i z wielkim zdziwieniem zauważyłam, że moja młodsza siostra (słodyczoholik i niejadek) wciąż prosi, czy może uszczknąć trochę i zrobić sobie kanapkę :) Mówi, że to lepsze niż nutella! Dziękuję Ci Małgosiu, za pracę, którą wykonujesz. Wiele dzięki Tobie zmieniłam i dowiedziałam. Jesteś wielka :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Gosiu błagam przypomnij mi przepis na surówkę z rzodkiewki i... no właśnie, kompletnie nie pamiętam co tam szło i nie mogę odnaleźć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoda kapusta + rzodkiewka + ogórek + koper + doprawiony do smaku jogurt

      Usuń
    2. Dziękuję :)

      Usuń
  33. A ja chcialbym zapytac o cukier. Wiem ze najlepiej byloby go wyeliminowac ale nie lubie kawy bez cukru. Pije jedna dziennie i slodze plaska lyzeczke. Prosze doradz jaki cukier kupic. Z gory dziekuje.
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płaską łyżeczkę spokojnie sobie dodawaj. Może być nawet zwykły cukier. Może być trzcinowy. Idealna byłaby stewia bo ma 2/3 mniej kcal od cukru.

      Usuń
    2. Małgosiu, a dlaczego nie ksylitol?

      Usuń
  34. Nurtuje mnie jedna sprawa od dawna. Co dac dzieciom do picia po posilku, cos cieplego. Wode pija ale jak jest zimno to chce zeby pily cieply napoj. Niestety lubia tylko sok malinowy do wody z Lowicza, a tam sama chemia. czy moglabys zaproponowac co maoglabym im dac w zamian? Prosze i dziekuje:)
    Zaczytuje sie w tego bloga, uzalezniam kazdego dnia:)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rób herbatki owocowe. Możesz dosłodzić stewią.

      Usuń
    2. Nie ma soku z Łowicza, tylko syrop, a to duża różnica. Cukier plus dodatek smakowy. Nie kupuj tego. Nie warto się truć.

      Usuń
  35. Małgosi, a co radzisz odpowiadać w sytuacji, gdy jestem szczupła (dzięki prowadzeniu zdrowego stylu życia) i słyszę:
    - ''przecież jesteś chuda, możesz jeść do woli ile chce słodyczy, nie zaszkodzą Tobie, a jak przytyjesz to nawet lepiej. Masz takie chude rączki, a nogi...
    Jem ok. 1800 zdrowych kcal i najbardziej irytuje mnie gdy słyszę:
    - ''Ty nic nie jesz, po tej zieleninie i sałacie nie można dobrze wyglądać, zjadałabyś normalny obiad, kawał mięsa i ziemniaki''. To jakaś panująca fobia na punkcie warzyw. Ludzie jak widzą, że jem warzywa albo owoce to stale pytają czy się odchudzam i jestem na diecie. Słyszę: ''jesteś taka chuda, nie musisz!''. Nie rozumieją, że to część zdrowego odżywiania. TO TAKIE IRYTUJĄCA. MAM JUŻ DOSYĆ TŁUMACZENIA SIĘ, BO NIE ROBIĘ NIC ZŁEGO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz że dziękujesz za troskę ale dobrze Ci tak jak jest.

      Usuń
    2. Mam dokładnie taką samą sytuację. Niestety większości osób wydaje się, że produkty takie jak owoce czy warzywa stosuje się na co dzień tylko w czasie diety odchudzającej. Wielu z nich nie rozumie, że można świadomie wybrać zdrowy sposób odżywiania w celu poprawy zdrowia i zadbania o siebie.
      Ostatnio moja mama ugotowała zupę kapuścianą, bo wyczytała, że zaleca się ją przy odchudzaniu. Kiedy ją jadłam, mój tata (który po zmianie mojego stylu życia zaczął wmawiać mi anoreksję, nie mając pojęcia o tej chorobie i nie wiedząc, że dostarczam sobie dziennie około 2000 kcal) stwierdził, że nie powinnam jej jeść, bo "to jest na odchudzanie", tak jakbym po jednym posiłku w postaci zupy miała zacząć chudnąć. Takie podejście innych może być naprawdę irytujące, ale staram się nie przejmować takimi sytuacjami.
      Świetny wpis, na pewno bardzo pomocny dla wielu osób. ;)

      Usuń
  36. Zgadzam się co to znaczy, ze może zostać tu i w owdzie i komu ma się podobać? jak ja nie lubię takich tekstów, masakra.

    OdpowiedzUsuń
  37. świetny tekst-jak zwykle :)
    jest to dla mnie bardzo ważny temat, bo niemal każdego dnia spotykam się z docinkami na temat mojego odżywiania.. najbardziej mnie śmieszy gdy ktoś zauważy jak jem sałatkę, owoc, pije sok warzywny i mówi: a ty co odchudzasz się? To owoce/warzywa można jeść tylko podczas odchudzania?! ludzie nie rozumieją niestety, że można prowadzić zdrowy tryb życia zawsze a nie tylko "sezonowo", gdy chce się zgubić trochę ciałka..

    OdpowiedzUsuń
  38. Podsumowanie: "nikt nie przeżyje życia za Ciebie" podsumowuje post w 100%. Moja żona podczas ciąży przytyła 12 kg, ale "poszło" to w boczki i pupę. No i przez wiele lat, nosiła i "pielęgnowała" ten nadmiar tu i ówdzie. Nie krytykowałem bo przecież nie na tym rzecz polega. Pewnego dnia żona sama stwierdziła, że musi parę kg zrzucić bo czuje się ze sobą źle. Wiem, że ta decyzja to pierwszy krok do jej szczęścia. I biada temu, kto by ją krytykował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i brawo Marco, wspieraj żonkę i tak trzymaj :-D

      Usuń
    2. Twoja żona ma super męża, tak trzymać!:)

      Usuń
    3. Brawo Marco. Więcej takich mężów. Ja polecam żonie Callanetics. Pupa już po 10 godzinach jest 'zbita' a po 20 to już rewelacja. Boczki znikają jeszcze szybciej. Ja ćwiczę choć nie mam złej figury ale z wiekiem ciało już nie jest takie sprężyste. Mąż jest zachwycony zmianami. Choć robię to głównie dla siebie.

      Usuń
  39. A moja mama nie chce mi gotowac obiadow jakie ja chce. Gotuje tlusto i ciezko bo tata pracuje ciezko fizycznie i mama boi sie ze nam zniknie. Mam 16 lat a po powrocie ze szkoly nie czeka na mnie zdrowy obiad tylko musze gotowac sobie sama. Probowalam rozmawiac z mama, ze nie powinno tak byc, ze ja tez chce cos zjec, ale schabowe i frytki to nie dla mnie(zawsze konczy sie klotnia bo mowi ze wydziwiam). Probowalam pokazac kilka blogow z przepisami, bo myslalam ze moze nie ma pomyslu co moglaby mi ugotowac..no ale jakos pominela temat kompletnie. Juz jestem zmeczona codziennym gotowaniem i ciaglym mysleniem czy bede miala cos jutro do jedzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak Gosia napisała - dom to nie restauracja. Kto gotuje ten decyduje co rodzina je. Twoja mama to nie kelnerka i nie ma obowiązku gotować Ci to co sobie wymyślisz albo osobno Tobie osobno reszcie rodziny. Właśnie o tym są komentarze tutaj - wiele kobiet właśnie ma z tym problem w domu, bo to one gotują i to one czują się w obowiązku gotować 2 obiady bo rodzina nie chce jeść jednego, a tak nie powinno być. Powinno być kto gotuje ten decyduje. Nie dokładaj mamie roboty wymagając od niej żeby gotowała tacie osobno a Tobie osobno.

      I przykro mi to mówić, ale skoro masz 16 lat i gotujesz ile dla siebie? Kilka miesięcy? Rok? I już czujesz się zmęczona, to się postaw w miejscu swojej mamy - ona gotuje całe życie. Gotowanie wymaga wiele czasu i wysiłku o czym powoli przekonujesz się sama, więc proszenie mamy żeby robiła dwa razy tyle roboty co dotychczas jest zupełnie nie na miejscu. A to że się uczysz nie jest żadnym argumentem. Potem pójdziesz na studia, a tam też trzeba coś jeść i jakoś pogodzić grafik. Małgosia przewiduje uczące się osoby w jadłospisach to raz, a dwa - mnóstwo kobiet w komentarzach i pracuje i gotuje i jeszcze rodzina chce osobnych obiadów i jakoś sobie muszą radzić.

      Jeśli RZECZOWA rozmowa o zmianie żywienia dla całej rodziny nie pomogła, to niestety słonko ale musisz zadbać o swoje żywienie sama. Co najwyżej możesz się umówić z mamą żeby Ci trochę poszła na rękę - jeśli ona też jest osobą w rodzine która robi zakupy, to poproś ją żeby zmniejszyła ilość kupowanego dotychczasowego jedzenia (w sensie żeby nie brała Ciebie pod uwagę w standardowym jadłospisie) i zamiast tego kupowała dla Ciebie to czego potrzebujesz. Przygotowywuj wtedy szczegółowe listy z dokładnie wyliczonymi ilościami (my tak robimy na cały tydzień, zakupy raz w tygodniu) żeby się jej nie dokładać ilościowo i pieniężnie i nie będziesz się musiała martwić czy będziesz mieć jedzenie na jutro, bo wszystko będzie w lodówce.

      Inna sprawa, jeśli RZECZOWO wam się nie udało porozmawiać i całość sprowadzała się do tego że Ty przysłowiowo tupiesz nóżką i krzyczysz "bo ja tak chcę" i oczekujesz że w sekundę Twoja mama zmieni wieloletnie nawyki wyrabiane przez całe życie, to niestety ale musisz trochę zmienić podejście i jak najszybciej próbować nazwiązać dialog o żywieniu w sposób jak najbardziej spokojny, cierpliwy i rzeczowy pamiętając że nie możesz zmusić drugiej osoby do usługiwania Tobie jeśli tego nie chce, co najwyżej próbuj wypracować kompromis (tak jak zaproponowałam z zakupami) i poprosić żeby rodzina Ci chociaż nie przeszkadzała. Możesz także zaproponować że jeden dzień będziesz dla rodziny gotować Ty i wtedy ugotujesz to co uważasz za zdrowe Ty, licząc na to że może im zasmakuje i małymi kroczkami zmienią zdanie co jeść na co dzień.

      Usuń
    2. A ja uważam, że mama mogłaby trochę pójść córce na rękę. Chyba nic by się nie stało jakby przed jej powrotem kaszę wstawiła (sama się gotuje), a zamiast schabowego smażonego w panierce wrzuciła kawałek mięsa do piekarnika.Może nie wszystko da się zmodyfikować, ale wiele rzeczy tak. Zresztą jakby tata zjadł taki obiad jak podałam w przykładzie to również by się najadł i to zdrowo. Zupy też można zrobić smaczne bez zasmażek. Po prostu mama mogłaby gotować potrawy tradycjonalne tak jak lubi, ale lżej - każdemu by na zdrowie wyszło. I skąd u ludzi przekonanie,że pracujący fizycznie mężczyzna naje się tylko górą tłuszczu i cholesterolu? Mój też tak pracuje, a je to co ja tylko więcej i nie narzeka. W ogóle to w szoku był, że tak dobrze smakują mielone czy placki ziemniaczane z piekarnika. A wracając to tematu, nie uważam absolutnie, ze mama powinna gotować oddzielnie wymyślne dania dla córki, ale na jakiś kompromis pójść by mogła - chyba każdy członek rodziny jest ważny nie tylko "pan domu"?

      Usuń
    3. Ja też zaproponowałam kilka kompromisów. Poza tym nie wiemy jak autorka posta "rozmawiała" ze swoją mamą. Mogła spokojnie, ale mogła histerycznie. Nie spodobało mi się strasznie zdanie "A moja mama nie chce mi gotowac obiadow jakie ja chce", co świadczy że autorce może się wydawać że matka powinna jej usługiwać z jakiegoś powodu, a tak nie jest.

      A najbardziej nie podoba mi się, że wielu ludzi jedzących "zdrowo" zakłada że to automatycznie daje im przyzwolenie do wciskania swoich racji wszystkim na około, że to że jemy zdrowo znaczy że niby zawsze mamy rację w sprawach żywieniowych. A guzik! Jak napisałam - kto gotuje, ten rządzi w kuchni i ten ma władzę decyzyjną. I nie pan domu jest tutaj ważny, ale właśnie osoba która sterczy w tej kuchni, więc ma prawo gotować to co chce, z takich powodów jakie jej się podobają.

      To że mama tej osoby gotuje tłusto - no trudno, ale do takiego tematu trzeba podejść delikatnie i ultra-grzecznie POPROSIĆ czy mama mogła by tu czy ówdzie pójść na rękę, a nie od razu się kłócić bo "mama nie chce mi gotowac obiadow jakie ja chce", o bu-hu-hu dzieciątko rączki masz sprawne zakładam (bo już sobie gotowałaś), więc z głodu nie padniesz. To że chcesz jeść zdrowo nie znaczy że jesteś lepsza od reszty rodziny i nie znaczy to że reszta ma się dostosować do twojego sposobu żywienia. Tak samo jak nikt tutaj z obecnych nie lubi jak się go nazywa dziwakiem i non stop nagabuje bo je warzywa, czy nie je sałatek utaplanych w majonezie, tak samo inni ludzie nie lubią jak Wy się z Waszymi warzywami pchacie do ich talerza.

      Poza tym jak większość rodziny przez naście lat żywi się w pewien konketny sposób do którego się wszyscy przyzwyczaili, a nagle jedna jedyna osoba wyskakuje że chce wszystko zmienić i narzucić innym jedzenie czegoś czego mogą nie chcieć, to logiczne że może się spotkać z oporem. I ponieważ ta osoba jest w mniejszości i występuje przeciwko wieloetniemu porządkowi MUSI podjeść do sprawy ultra-spokojnie i ultra-dyplowatycznie. Jak zaczyna od "ja chcę" i doprowadza do kłótni, to niech się nie dziwi że nikt jej na rękę nie pójdzie.

      Usuń
  40. Pomocy! Mieszkamy razem z teściową. Kiedy nie pracowałam to ja gotowałam. Starałam się zdrowo gotować. Mąż na dobre pożegnał tłuste potrawy.... Ale... Teraz kiedy ja pracuję, mój mąż również, a teściowa przesiaduje w domu, dawne obiadki powróciły. Jak przekonać teściową, nie urażając jej, aby gotowała zdrowo? Dodam, że nie mamy czasu na gotowanie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu jest kłopot bo jak ja twierdzę, w kuchni decydujące zdanie ma ten kto gotuje.
      Jeśli oboje z mężem macie ten sam stosunek do potraw i gotowania, wspólnie porozmawiajcie z teściową. Gorzej jeśli mąż obstaje za mamą. Wtedy masz problem.

      Usuń
    2. Mąż jest po mojej stronie, ale je to co jest przygotowane, jak mówi nie ma innego wyboru. Ja przygotowuję śniadania i kolacje. Gdy wcześniej gotowałam i obiady teściowa nie marudziła. Teraz gdy ona gotuje, wydaje mi się, że wszystko jest za słone, za słodkie, wszędzie wyczuwam chemię. Chyba zwariowałam!

      Dziękuję za odpowiedź.

      Usuń
  41. Cieszę się że poruszyłaś ten temat Gosiu, ponieważ mieszkam z narzeczonym to nikt nie wtrąca mi się do tego co jem i ile ćwiczę. Natomiast w pracy mam styczność głównie z ludźmi około 40 roku życia i na początku było naprawdę ciężko, teraz przestali się wtrącać bo widzą że nie mają najmniejszego wpływu na moje decyzję, ale nie do pojęcia dla nich było że ja lubię w ten sposób jejść i że bardzo polubiłam moją codzienną aktywność siłownię oraz bieganie, schudłam w sumie około 20 kg i czuje się świetnie, wszystko dzięki tobie i twoim jadlospisom dziękuję, twój blog to skarbnica wiedzy

    OdpowiedzUsuń
  42. Akurat u mnie sytuacja w rodzinie ma się odwrotnie. Mama pamięta, że staram się dobrze odżywiać, a jak jestem w domu to tata domaga się owsianki na śniadanie czy czegokolwiek co tam robię. Gorzej z moim chłopakiem, który je to co gotuje ale jadąc do domu rzuca się na schabowego. Chociaż od coli go odzwyczaiłam (no nie całkowicie) yo nie da się mu przegadać, że dieta ma wpływ oprócz tego, że na zdrowie to na wyniki sportowe (oboje trenujemy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój chłopak ma słabość do hot dog ów i jada je w niedzielę na śniadanie, okazjonalnie wypije szklanke coli, czy czasem sobie zje schabowego którego ja nie lubię bo mam uraz z dzieciństwa, a i tak schudł ponad 12 kg bez aktywności fizycznej (twierdzi że jak wraca z pracy to jest zbyt zmęczony) chociaż aktywność odpręża i pozwala odpocząć i odstresować się, ale nie będę go zmuszać i tak jest bardzo zadowolony że ubiera swoje spodnie z okresu studiów

      Usuń
  43. A ja troszkę w innej sprawie.. Być może to głupie pytanie, ale proszę powiedz Gosiu, jak to jest z gotowaniem i kosztowaniem potraw? Staram się jeść w regularnych odstępach czasu, co 3 godziny. Jednak kiedy przygotowuję potrawy, wypadałoby je kosztować, ale od razu kojarzy mi się to z podjadaniem między posiłkami... Czy mogłabyś napisać, jak Ty do tego podchodzisz? Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wliczaj tego. W końcu kosztując np. zupę nie zjadamy połowy talerza.

      Usuń
  44. Mocno pocieszajacy tekst,jak się czyta to wiadomo ze nie jestem osamotniona w swoich poglądach na temat odżywiania :))Małgosiu, przy okazji chciałam zapytać czy masz do polecnia jakąś wyciskarke do soków? Bo mam sokowirówke ale czas ja wymienić ale tym razem już na wyciskarke...tylko tyle tego jest ze ciężko się zdecydować.jesli byś mogła coś doradzić będę wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja również jestem u kresu wytrzymałości. Swoja metamorfozę zaczęłam tak jak Ty, impuls, nagle w lustrze zobaczyłam dwudziestolatkę ważącą 75 kg, rozmiar 42/44, kochającą sandwiche z podwojnym serem, pizze i kopę ziemniaków. Jednego ranka powiedziałam sobie KONIEC! Mam ten komfort, ze większość potraw gotuję ja i mogę je modyfikować. Jedzac wszystko prócz wszystkiego co białe, gazowane i z milionem chemii od grudnia schudłam 13 kg. Jem ziemniaczki, jem mięska, wszystko jak dawniej. Tylko unikam potraw ociekających tłuszczem, schabowy z naczynia żaroodpornego smakuje mi bardziej niż ten w bułce. Proste triki, które czynia mój talerz zdrowszym. Spożywam 1700 kcal dziennie, uprawiam sport przez 4 dni w tygodniu. Myslałam ze moja rodzina będzie szczesliwa, ze spiełam się w sobie, przeszłam na dobra strone mocy, z osoby która sapała przy zawiązywaniu butów do osoby która dzień bez 40 minutowego biegu uważa za dzień stracony. A tu zonk i to konkretny... Wszyscy uważają mnie za dziwaka. Pytają po co biegam. Po co liczę kalorie. Czemu nie jem ciasta godzinę po obiedzie albo że przecież sok marchwiowy który ma w sobie 30 g cukru mnie nie zabije... Jestem wykonczona, moje baterie ładuja się tylko dzięki ćwiczeniom i temu, ze widze rezultaty. Rodzina tez je widzi, ale komentuje z przekąsem. Wiem, że sami chcieliby schudnąć, ale mnie traktują jak ufo. Jednak gdy robie sobie swoje odtłuszczone zdrowe specjały to chętnie podskubują.

    OdpowiedzUsuń
  46. Super post - dzięki. Czekam na taki gdzie więcej napiszesz rad o powrocie do formy po ciąży. Też jestem po dwóch ciążach ( mam dzieci z różnicą wieku 2 lata). Doszłam do wagi sprzed ciąży - mieszczę się w rozmiar 36/34 ale stan skóry, zwłaszcza na brzuchu to jakaś tragedia. Mam 32 lata a skóra jak 60+ :/

    OdpowiedzUsuń
  47. ja wole się nie chwalić przed rodziną co jem, czego oczy nie widzą temu sercu nie żal, oni mają spokój i ja też. ZA to mąz kompletnie nic nie rozumie, jak zobaczy jakies koktajle czy owsianki to twierdzi że to moje "bebłoty" , że wymyślam, ale ja mu jeszcze pokaże, choć nie powiem że wsparcie byłoby mile widziane.

    OdpowiedzUsuń
  48. Małgosiu ja mam inny problem... Mąż nie chce słyszeć o obiedzie "do pracy". Nie ma możliwości zjedzenia go. Wiec zjadamy pierwsze i drugie śniadanie, przekąska /podwieczorek staje sie trzecim śniadaniem, w domu obiad.. Wracamy późno i często na kolacje nie mamy juz ani czasu ani miejsca w żołądku :( jak sobie z tym poradzić?

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja też to dobrze znam - rodzice mi dogryzają, że "wyglądam jak anorektyk" (65kg, 165cm wzrostu), mama mi wmawia, że przez to jak schudłam ONA wpadnie w depresję bo jest gruba. Jakakolwiek próba rozmowy - nic nie daje, bo w pewnym momencie wyciągają argumenty w stylu "a biustu to już wcale nie masz", "stanik sobie teraz musisz watą wypychać"... Dla mnie to jest prymitywne i wtedy zazwyczaj kończę dyskusję. To moje życie, nie robię sobie krzywdy. Tak samo jak mieli pretensje do mojego męża, że pewnie "odchudzam się dla niego/przez niego", co też jest nie prawdą. Wszystko co robię, robię tylko i wyłącznie dla siebie. Za to teściowie nie dogryzają, tylko usilnie i nieustannie próbują mnie dożywić na siłę - wciskają ciasta, ciasteczka, pakują na wynos, a gotują, pieką i jedzą bardzo tłusto i niezdrowo. Na moje nie - nie reagują, na nie mojego męża też nie. Ja nie chcę być niegrzeczna, więc nie mogę zbyt protestować. Do niedawna działała metoda, że brałam sobie kawałek sernika na talerz i jadłam go przez całe popołudnie - teraz nie działa, bo dokładają mi na siłę kolejne ciasta. Oczywiście ich nie jem, ale to powoduje, że teściowie się obrażają. Ech....

    OdpowiedzUsuń
  50. A mam takie pytanko, jak "zachowywał się" Twój biust na diecie i po diecie przede wszystkim? Nie miałaś problemu z obwisłą skórą? jakieś rady jak sobie poradzić z tym (bo u mnie po - 12 kg zostały flaczki, dużo źle wypełnionej skóry :((( )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biust zmniejszył się z D do C ale nie mam z tym problemu. Ja chudłam powoli. Tak chciałam. Pomału. Nie mam żadnej skóry obwisłej czy suchej itp.

      Usuń
    2. Mi biust o dwa rozmiary poszedł (z czego się cieszę bo zawsze miałam kompleksy że za duży i źle wygląda) ale regularnie nawilżam skórę oliwką ze słodkich migdałów hipp lub babydream dla mam w ciąży, dobry do tego celu jest też lotion z tej samej serii, biust wygląda zadowalająco

      Usuń
  51. swietny tekst,zgadzam sie w calosci z trescia. Mam troche inny problem-staram sie od jakiegos czasu odzywiac wg twoich Gosiu jadlospisow,maz i dziecko na szczescie tez zjadaja(z odstepstwami rzecz jasna),najwazniejsze ze nie slysze kasliwych uwag. Niestety w czerwcu wybieramy sie na tydzien do...tesciowej. widzimy sie z nia raz w roku i to dla niej taki swiety czas kiedy dla nas gotuje i"rozpieszcza".. dodam ze ma 70 lat i jej kuchnia sporo odbiega od zdrowego odzywiania. Jako gosciowi nie wypada mi rzadzic sie w jej kuchni i gotowac sobie osobnych obiadkow - chyba padlaby na zawal z oburzenia. i co w takiej sytuacji? odpuscic i jesc przez tydzien jej kuchnie, czy po kryjomu chrupac marchewke w toalecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpuścić. Z szacunku do teściowej. Ma swoje lata, mienić jej nie zmienisz a nie ma potrzeby sprawiać jej przykrości.
      Więcej się ruszaj w tym czasie, spaceruj etc. Wrócisz do domu to wrócisz do dobrych nawyków.

      Usuń
  52. Jesteś niesamowita z tym, że skoro mówisz A to później leci do Z !!! Podziwiam Cię moja silna wola gdzieś zagineła ..zaprzyjażniłam sie z "od jutra" ale ten wpis to dla mnie kubeł zimnej wody zabolało, ale tak pozytywnie z tym od A do Z , że ja tak nie potrafię, ale się zmobilizuję :) Dziękuje :*

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja dla mojej rodziny bliższej i dalszej zawsze byłam dziwakiem. Jak byłam mała mało rzeczy mi smakowało i mało jadłam. Byłam typowym tadkiem niejadkiem. Stali nade mną, wciskali mi jedzenie na siłę, straszyli, ze nie urosnę lub, że mnie zabiorą cyganie (do dziś nie wiem o co im chodziło z tymi cyganami). Z rożnym skutkiem. Czasem chowałam jedzenie, czasem wymiotowałam. Ale nie miałam bulimi ani anoreksji. W szkole średniej przestałam jeść mięso. Kolejne przeprawy z rodziną, bo jak można nie jeść mięsa. Ale byłam twarda sztuka i jakość bez uszczerbku psychicznego dałam sobie z nimi radę. Potem wyszłam za mąż, urodziłam dziecko. Kolejne przeprawy. Wg większości źle karmiłam dziecko. Karmiłam go 2 lata piersią i nie dlatego, że gdzieś tak przeczytałam ale tak czułam. Moje dziecko nigdy nie piło mleka krowiego. I żyje. Teraz też jestem dziwakiem. Nie piję herbaty (piję tylko zieloną), nie piję alkoholu (po prostu nie lubię), nie piję kawy (mam po niej odruch wymiotny)nie jem ciast (ale słodycze lubię). Ale im jestem starsza tym bardziej sobie radzę z komentarzami innych. Zaczynam też unikać ludzi którzy na siłę chcą mnie zmienić. Uważam, ze pod prąd jest dużo trudniej płynąc niż z prądem ale za to jest dużo ciekawiej. Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  54. Małgosiu, co sądzisz o jogurcie greckim firmy Bakoma? Inne mi nie smakują i są za rzadkie, ale jak ten jest zły to może się przekonam do innych...
    Czy miód można jeść 2-3 razy w tygodniu?
    Dziękuję Ci za prowadzenie tego bloga, przekonałam się do zdrowego i czystego jedzenia, staram się nie jeść fast foodow ;) nawet odzwyczaiłam się od tego - ostatnio gdy Zjadlam brownie bananowe w kawiarni to mi było strasznie ciężko na żołądku.

    OdpowiedzUsuń
  55. CinerellaGirl10 maja 2015 11:01

    Gosiu, mam 15 lat i zatrzymał mi się okres... Jem zdrowo i staram się o wystarczającą ilość zdrowych tłuszczy w diecie... Mój przykładowy jadłospis jest taki:
    1) Owsianka na mleku sojowym z łyżeczką masła orzechowego, łyżeczką miodu i truskawkami
    2) Jakiś owoc (jabłko, gruszka), garść pestek dyni albo innych
    3) Sałatka warzywna z awokado i winegretem, wafle ryżowe
    4) Zupa z czerwonej soczewicy i warzyw posypana natką pietruszki
    5) Serek grani, kromka chleba graham, kiełki

    Dodam, że biegam i ćwiczę jogę parę razy w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłuszczu jest w tym jadłospisie mało.
      Jeśli ćwiczysz intensywnie a mniemam że tak bo biegasz to jak na taką aktywność to tego tłuszczu jest za mało.

      Usuń
  56. Małgosiu czy takie śniadanie 2-3 razy w tygodniu jest ok? Jogurt naturalny 200g, 3 łyżki musli bezglutenowego, 4 truskawki, łyżka suszonej żurawiny, łyżka płatków migdałowych.

    OdpowiedzUsuń
  57. Wiem że to trochę głupie pytanie, ale wytłumaczyłabyś Gosiu, czemu 3-4 kostki czekolady np co 2 dni nie są wskazane? Taka ilość chyba nie jest bardzo szkodliwa... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko zależy dla kogo. Nie każdy może. Zależy jaki tryb życia prowadzisz, ile ćwiczysz, ile masz lat, ile wazysz etc.

      Usuń
  58. Gosiu, na jakim etapie jest Twoja bazylia ?? Zdjęcia poprosze na fb :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Malgosiu, chcialabym przytyc. Jednak cwicze, aby nabrac wiecej tkanki miesniowej niz tluszczowej. Moje zapotrzebowanie z Twojego wzoru to 1690 kcal. Ile powinnam jesc? Slyszalam o dodaniu 10% z zapotrzebowania

    OdpowiedzUsuń
  60. Gosiu może to dość głupie pytanie, ale czy jak jemy w słodką niedzielę domowe ciacha (tradycyjne) to czy w tyg można sobie zjeść jeszcze jakiś odchudzony wypiek-dietetyczny ? Np. ciacho z otrębów albo kaszy jaglanej ?

    Czy te odchudzone wypieki traktować też jak ''słodką niedzielę'' i wtedy już nie pozwalać sobie w weekend ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu pytanie nie zwiazane z tematem- zauważyłam, że odkąd rano zaczęłam pić wodę z cytryna mam "wrażliwe" zęby- czy to możliwe że cytryna coś może na to wpływ?

      Usuń
  61. Małgosiu, co sądzisz o syropie z daktyli? Ma jakieś zdrowotne właściwości? Warto go używać do słodzenia w kuchni? Jeśli tak, to w jakich ilościach?

    OdpowiedzUsuń
  62. Powiem tak Małgosiu - może mniej byłoby małżeńskich kłopotów, gdyby małżonkowie dbali o siebie całe życie. Pobierają się szczupli i zadbani, za 15 lat są wielorybami, gorzej - jeśli jedno z nich i drugie zaczyna oglądać się za wysportowanym facetem/szczupłą i zadbaną kobietą?. Może dbanie o atrakcyjność to dobry sposób na dobre małżeństwo? Ten argument to cios dla ciotek, czasem jednak prawda jest orzeźwiająca. Choć niekoniecznie popularna.

    OdpowiedzUsuń
  63. Witam! :)
    Mam nietypowe pytanie odnośnie 4 posiłków co około 4h. Jak sobie poradzić bez ciągłęgo podjadania oraz jak rozplanować nasze posiłki, aby dostarczyć około 1700 kcal. Czy do każdego gotowego posiłku, które zaproponowałaś dodawać owoce lub warzywa, aby wyrównać nasze zapotrzebowanie na kcal w ciągu dnia? Dziękuję bardzo. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Gosiu mam dietę od Ciebie. Porcje obiadów są tak duże że nie daję rady. Czy mogę zostawiać na drugi dzień na inny posiłek albo na obiad czy lepiej trzymać sie szczegółowo rozpiski. Szkoda mi wyrzucać jedzenie, zwłaszcza tak smaczne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz ;)
      Niska kaloryczność wszyscy mówią że jedzenia dużo ;))

      Usuń
    2. oj dużo:) ale smaczne na szczęście, i nie wiem co to uczucie głodu- zawsze dieta kojarzyła mi się z dużymi ograniczeniam i ciągłym uczuciem głodu:)

      Usuń
    3. A jak miałam dietę układaną w lutym i jest świetnie dopasowana na ten okres, a chciałabym ją teraz powtórzyć to czy mogę np. cytrusy zastąpić czasem innymi owocami,które już zaczynają być dostępne? Albo dodać rzodkiewki, pomidora itp.?

      Usuń
    4. Zastanawiają mnie bardzo te obiady tak duże,że nie można ich zjeść :)

      Usuń
    5. Moja mama jak patrzy na moje obiady z diety indywidualnej to mówi, że przytyję a nie schudnę na nich :-) Są duże, czasami nie odważam tyle ile napisane bo spada z talerza i strach mnie ogarnia że tyle jem na diecie.

      Usuń
  65. Kochana, dzieki za blog i wszystkie wpisy pod tym postem:))
    Ja też zaczęłam sie zdrowo odżywiać i niestety tylko ja. Mąż nadal wcina przysłowiowe parówki( sam je sobie kupuje). Często gotuję Twoje pulpeciki i przemycam w nich płatki zamiast buły tartej.
    Lubię cwiczyć i cwiczę wydaje mi sie sporo, bo 3xtydzień po ok. 1,5h. I moje pytamie odnośnie tzw. brzucha.
    Czy wiesz jakie ćwiczenia pomogą pozbyć sie tej oponki? Jednio mówią, że brzuszki, inni że aeroby, inni jeszcze ze tylko bieganie.......Ja już sama nie wiem co mam zrobić zeby pozbyć sie niechcianego brzucha;//

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bym chciala poznać sekret płaskiego brzucha. Co zrobić by choć troche spadło sadełko?

      Usuń
    2. Płaski brzuch zaczyna się w kuchn.. Jeśli na oponke pracowalas kilka lat nie ma się co oszukiwa, że w 1-2 miesiące będzie płaski i umięśniony :/

      Usuń
  66. Gosiu, jak w diecie jest to 150 g marchwi/jabłka/banana to jest to 150 marchwi/jabłka/banana po obraniu czy cała sztuka?dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:)

      Usuń
    2. Ale np 100g banana przed obraniem? Przecież nie jemu skórki, a niby kcal się z tej skórki wlicza.

      Usuń
    3. Kaloryczność w moich dietach jest podana po uwzględnieniu strat wynikających z obierania owoców.

      Usuń
  67. hmm a ja juz od stycznia ćwiczę 3-4 razy w tyg, jem dużo warzyw i owoców, nie jem śmieciowego jedzenia i nie widać nic ani w cm ani w kg żeby ubyło :( mam hashimoto. Widzę co prawda poprawę jędrności skóry ale ciągle ktoś mi mówi że jestem w ciązy a nie jestem. Ostatnio nawet jakiś staruszek chciał mi ustąpiać miejsca. Irytujące to bardzo! Mam wrażenie ze przez cały dzień moj brzuch robi sie coraz większy. Nie wiem co ja mam zrobic :(

    Marlena

    OdpowiedzUsuń
  68. Małgosiu, czy mozna przesadzić z błonnikiem?
    Jem 2 kromki razowca lub pieczywa zytniego, owsiankę z naturalnym jogurtem( 4 łyżki płatków+2 łyżki otrąb), np. koktajl z 200ml maslanki z bananem i gruszką+ 2 łyżki Twojej granoli. Trochę gotowanej marchewki, groszku.....no i mam gazy wieczorem....;pp
    To wstydliwe dla mnie i nie pomaga by przekonać rodzinę ze moje odżywianie jest lepsze, wartościowsze od białego pieczywa, kanapek z pasztetowa i schaboszczaka.........

    pomóż:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy pijesz do tego ? Bo jak nie pijesz to przy dużej ilości błonnika osiągniesz odwrotny skutek.

      Usuń
  69. Dziekuję Ci Małgosiu za odp. Chyba faktycznie za mało piję--------napewno nie wypijam 2 litrów wody, herbatek owocowych, zielonych itp. Bo rozumiem, ze nie wlicza sie w bilans picia kawy, czarnej herbaty prawda?
    Ile powinno sie wypić przy takim spozyciu błonnika?
    I głupie pytanie, ale co to znaczy odwrotny skutek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok. 2 litrów licząc soki, zupy, herbaty ziołowe i owocowe i wodę

      Usuń
    2. A ten odwrotny skutek to co?

      Usuń
    3. odwrotny skutek to zaparcie, normalnie blonnik poprawia perystaltyke jelit i ULATWIA wyproznianie.

      Usuń
  70. T.
    Drogie Panie jeśli chodzi o kąśliwe uwagi to w moim przypadku w domu żonka oczywiście mnie wspiera ale w pracy to już inna historia.
    Pierwsze co informacja w pracy o candydozie no i teksty "jak ci się nudzi to szukasz sobie choroby " do tego doszła dieta - " jesz zielsko, ty ciągle jesz (co trzy godziny) " i wiele innych .
    Ale powiem zainteresowanie kolegów przyszło jak powiedziałem że moje dziecko nigdy nie jadło ciemnego chleba a teraz je mój chleb(od szefowej :) ), cała oprawa co do tego chlebka zakwas, produkty.
    Niczym innym nikogo nie idzie zainteresować . A co do przekonywania mężczyzn to jest naprawdę trudna sprawa . W moim towarzystwie większość kolegów jest szczupłych jak ja teraz po diecie na grzybka według zaleceń Małgosi 9 kilo poszło w las i naprawdę humor miałem nie najlepszy jak chudłem . Każdy facet raczej chce przytyć niż chudnąć ( no chyba że ma nadwagę ) . I jedynie może inne argumenty żę będzie lepsza jakość ciała lub więcej siły , energii mogą pomóc .Takie moje sugestie bo ja bym dał wiele żeby przytyć a nie schudnąć .
    Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja jestem osobą uzależnioną od jedzenia, zmagam się z kompulsywnością i nie jest łatwo, zwłaszcza, że w innych sprawach mam takie podejście jak Ty "ogarnij się" "weź odpowiedzialność za swoje czyny" "to proste coś robisz albo nie, sam/a decydujesz" jak mam lepszy okres to też nie oglądam się za siebie itp ale jak mam gorsze okresy to możecie sobie wyobrazić że moje "twarde" poglądy obracają się przeciw mnie, bo wstyd i poczucie niższości jakie mnie przytłaczają tylko stanowią dodatkowy przyczynek by "ćpać" jedzenie...

    A że teraz jest gorzej a zakopać się żywcem wstydowi nie chcę pozwolić zwracam się do Ciebie z pytaniami, które może wydać się dziwne ze względu na szczegółowość:

    1. zanim nadeszła ta przełomowa chwila w przymierzalni z jeansami czy zdarzało Ci się myśleć że chcesz schudnąć ale odkładałaś to na inny moment

    2. czy po tym momencie z jeansami, od tego dokładnie momentu zaprzestałaś jedzenia słodyczy itp czy jeszcze tego dnia pozwoliłaś sobie na ulubione tłuste danie albo słodycze?

    3. czy po tej decyzji koniec z rozmiarem xl najpierw opracowałaś plan dzialania a potem przeszłaś do realizacji i jeśli plan to wg jakich głównych kryteriów?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli jak to z Tobą było? proszę napisz.

      Usuń
  72. Gosiu, mam patową sytuację z dziadkiem. Ma ponad 80 lat, problemy z astmą, krążeniem, a przede wszystkim cukrzycą. Wykluczył z diety produkty, których mu nie wolno (chociaż bardzo często robi sobie wyjątki), ale w zamian nic nie włączył. Nie je kasz, nabiału, rzadko warzywa. Jego dieta to typowe "babcine obiadki" z lekkim wykluczeniem niektórych produktów. Niestety, w żaden sposób nie chce dać się przekonać do innego sposobu żywienia. Sprawy nie ułatwia fakt, że nie ma zębów i ciężko mu zjeść większość rzeczy. Ostatnio zaczęły robić mu się rany. Poradź - skoro nie chce zacząć jeść w trochę inny sposób to jakie produkty będą dla niego najbardziej wartościowe? Liczę na to, że jak zacznę doradzać po parę produktów to stopniowo zacznie je włączać do diety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez chęci dziadka nic nie zdziałacie. Na siłę nic się nie da zrobić.

      Usuń
    2. Możesz próbować podsuwać mu jakieś koktajle warzywno-owocowe, może jakaś kombinacja mu zasmakuje. W ramach przekąski (a jak podejdzie to w ramach obu przekąsek). Fakt że to się pije i nie trzeba nic gryźć może nieco ułatwić. Także może ułatwić to, że taki koktaj może nie być traktowany przez dziadka jako danie, więc łatwiej go będzie przemycić, bo nie będziesz mu zmieniać smaku/składu jego dotychczasowych posiłków.

      Ewentualnie możesz się pokusić o jakieś zupy-kremy. Tam też można sporo rzeczy przemycić, bo często jest jakaś główna nuta smakowa, a reszty warzyw/dodatków po prostu nie czuć.

      Usuń
    3. Dziękuję! Dobre pomysły! Z tą zupą myślę, że to będzie strzał w 10! :)

      Usuń
  73. Czesc. Kilkakrotnie zaczynalam diete ale nigdy nie przynosila ona duzyxh rezultatow i zawsze co shudlam to potem przytylam. Moj glowny problem polega wlasnie na tym ze o ile sie jakos zmusze i trzymam diety na tygodniu to jak w weekend odwiedzam moja rodzine oni nie chca nawet slyszec ze nie zjem 2 dania na obiad albo nie sprobuje kazdego z upieczonych ciast. A moj apetyt zazwyczaj rosnue w muare jedzenia i nigdy nie konczy sie na jednym kawalku. Gdy odmawiam mama/babcia automatycznie sie obrazaja i zaczynaja tlumaczyc ze wcale nie mysze sie odcjudzac. Jak sobie z tym radzic? Musze odwiedzac moja rodzine co najmniej raz na 2 tyg...

    OdpowiedzUsuń
  74. Szczerych rozmów bez negatywnych emocji z moją mama zaliczyłam już chyba tysiące ! Jednak sprawa zawsze wracała do poprzedniego stanu. Teraz juz zrozumiała, jem co 3 godziny, potrafię zrezygnować ze słodyczy ( nigdy nie miałam do nich słabości ). Mama widzi efekty mojego stylu życia i mimo, że czasami powie coś w stylu " Dziecko jak ty wyglądasz ! " nie mamy już większych sporów o mój jadłospis !. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  75. Ja zmieniłam swoją dietę na zdrowa pół roku temu. Schudłam 10 kg, dołączyła potem do tego ćwiczenia. Czuję się super jak nigdy wcześniej! Mój mąż podchodził do zmiany sceptycznie, nie będzie jadł trocin, jak to mówił i polewał sobie ziemniaki podwójną porcją roztopionego masła i dokładając kolejnego schabowego, Ja jadłam swoje, on swoje. Jak zobaczył efekty u mnie, zaczął się żywić tym co ja i dołączył ćwiczenia. Obecnie jest 5kg mniej i jest mocno zmotywowany żeby iść dalej w tym kierunku. Pilnujemy się nawzajem i odkrywamy nowe smaki pysznego, zdrowego jedzenia i ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń