poniedziałek, 20 lipca 2015

NZP: Kompulsywne napady obżarstwa. Błahostka czy poważny problem? Jak sobie pomóc? Jak zwalczyć nagłą chęć na jedzenie mimo braku uczucia głodu?




Zaczyna się bardzo niewinnie i początkowo nie przywiązujesz do tego większej wagi.
Mimo iż nie odczuwasz głodu zaczynasz jeść. To nie jest jedna dodatkowa kanapka czy pomidor. To ilości które nie wiadomo kiedy znikają i których jednoznacznie nie potrafisz określić. Początkowo nie ma też znaczenia w jakich okolicznościach.

Zespół kompulsywnego jedzenia (BED - ang. binge eating disorder) bo o nim mowa to schorzenie w 1994 roku oficjalnie sklasyfikowane jak choroba. Od dobrze wszystkim znanej bulimii różni się tylko tym, że chory po jedzeniu nie prowokuje wymiotów. Mało kto traktuje to poważnie, bo cóż to takiego, najeść się do syta. A już jako chorobę ........ no bez przesady ......
Niestety takie zachowania nie biorą się z powietrza i mają swoje źródło w głowie, a konkretniej w emocjach. Odzwierciedlają jakieś deficyty, problemy z radzeniem sobie z emocjami, stresem, akceptacją, samotnością etc. Jedzenie staje się wtedy nagrodą, pocieszycielem, sposobem na rozładowanie.
Dlaczego palacze po odstawieniu papierosów przybierają na wadze? Z tego samego powodu. W sytuacji stresowej, czy w takiej kiedy nie wiedzą co ze sobą zrobić zapaliliby papierosa. Po odstawieniu zaczynają jeść. 

Co powinno Cię zaniepokoić ?

Szykujesz obiad i mimo iż za chwilę podasz go na stół w międzyczasie najadłaś się już ziemniaków i zjadłaś pół kotleta. Do stołu siadasz w zasadzie syta. Na talerz nakładasz sobie małą ilość jedzenia. Przecież dbasz o linię. Przy rodzinie nie wypada się objadać.
Mama planuje podać kawę i ciasto. Zgłaszasz się na ochotnika aby wszystko przygotować. Zanim przyniesiesz paterę z ciastem na stół dwa kawałki zjadasz w kuchni. Nikt tego nie widzi.
Znajomi zaprosili Cię na grilla. Twoim zadaniem jest ponacinanie kiełbasy. Ciach, ciach, kiełbaski gotowe. Jedna zjedzona na zimno w czasie nacinania. Rozmawiając raz z koleżanką, raz z kolegą popijasz piwko, podjadasz chipsy, trochę chleba z masłem czosnkowym, jakiś cebulowy krakers. Nim kiełbaska się ugrilluje jesteś już najedzona. Po zjedzeniu jednej kiełbaski dziękujesz za dokładkę. Nie wypada się objadać. 
Ktoś powie, wielkie rzeczy. Po prostu podjadłam sobie i tyle, ale jeśli obserwujesz u siebie takie zachowania powinna Ci się zapalić czerwona lampka.
Jak nad tym zapanować? Dowiesz się za chwilę.

Klasyczne kompulsywne jedzenie to sklasyfikowane jako choroba polega na jedzeniu jak w transie. Pora nie ma znaczenia. Może to być wieczór przed telewizorem po stresującym dniu w pracy, może to być spotkanie ze znajomymi, impreza, samotny poranek. Zaczynasz i nie możesz przestać. Kończysz jedno i z pełnym bolącym brzuchem zaczynasz drugie. Podczas takich napadów pochłaniasz ilości o tak dużej kaloryczności, że organizm nie jest w stanie ani tego strawić, ani tym bardziej spalić. Nadmiar odkłada a Ty tyjesz. 
Patrzysz na siebie w lustrze i zaczynasz sama siebie wkurzać. Nie umiesz nad tym zapanować. Postanawiasz od jutra wszystko zmienić. Jutro będzie inaczej. Ale wytrzymujesz dzień, dwa, trzy i znów to samo.
 
Kompulsywne napady głodu na diecie

Bardzo wiele osób ma problem z napadami głodu na diecie ale najczęściej nie ma to związku z kompulsywnymi napadami głodu, a z nieracjonalnym odchudzaniem się. 
Jeśli za bardzo obniżyłaś kaloryczność to organizm o swoje i tak się upomni. Nadwaga z powietrza się nie bierze i jeśli do tej pory jadłaś ponad 2000 kcal i balast na który pracowałaś miesiącami chcesz w cztery tygodnie zbić dietą 1000 kcal to wpadniesz w pułapkę.
W dzień dasz radę bo praca, gwar, codzienne obowiązki pozwolą zapomnieć Ci o głodzie ale wieczór będzie bezlitosny. Siądziesz przed telewizorem i burczenie w brzuchu nie da Ci spokoju. Założę się że jak już otworzysz lodówkę to szybko jej nie zamkniesz. Wpadniesz w trans i najesz się na duży zapas. Z nawiązką odrobisz całodzienne deficyty.
Od zawsze powtarzam "żeby schudnąć trzeba jeść" i nie kalorie mają tu kluczowe znaczenie a proporcje. Odchudzać trzeba się mądrze, z głową.

A przed miesiączką ?

Hormonalna huśtawka przed miesiączką sprawia że my kobiety możemy odczuwać napięcie, nerwowość, poirytowanie etc. Coś słodkiego wydaje się być idealnym panaceum na te problemy.
Coś tylko dla mnie, pocieszyciel niosący relaks. Drobna przyjemność która może przerodzić się w wielkie obżarstwo. Czy to rzeczywiście apetyt na słodkie czy podświadomość? Głód w żołądku czy w głowie?
Jeśli kostka czekolady czy kilka ciasteczek jednego dnia załatwią sprawę to nie ma o co kruszyć kopii, ale jeśli wiesz że pochłoniesz całą tabliczkę, całą paczkę ciastek i jeszcze sięgniesz po batonika, nawet nie zaczynaj. Zrób sobie owocowy koktajl lub granolę z jogurtem naturalnym zmiksowanym z bananem.
Połóż się przed telewizorem i celebruj ten posiłek. Rozluźnij się i zrelaksuj. 
Chęć na słodycze siedzi w głowie i można to opanować. Trzeba tylko chcieć.

Jak sobie pomóc?

Kompulsywne napady głodu mają swoje źródło w emocjach. Jedzenie staje się sposobem na rozładowanie całodziennego napięcia, nagrodą po stresującym dniu, sposobem na zrobienie czegoś z rękami, towarzyszem w samotności etc. Niektórzy są zdania że powinno się to rozpracować z terapeutą, ale ja proponuję najpierw spróbować samemu.
Jak ?

  • Aby coś miało szansę się zmienić musisz nie bać się przyznać do tego że coś jest nie tak. Stań przed lustrem i sama przed sobą przyznaj że masz problem z którym musisz się zmierzyć. Człowiek cywilizowany pracuje nad sobą.
  • Unikaj sytuacji które doprowadzają Cię do kompulsywnego obżarstwa.
  • Aby nie podjadać jedz w regularnych odstępach czasu.
  • Jeśli nie mieszkasz sama posiłki przygotowuj w czyimś towarzystwie. Dzieci, męża. W tym czasie rozmawiajcie. Dzieci będą zachwycone. Nie ważne o czym będziesz z nimi rozmawiać. 
  • Jeśli mieszkasz sama wyjmij z lodówki tylko to co planujesz zjeść lub np. masz rozpisane w diecie. Jeśli połowę z tego zjesz podczas przygotowania zjesz po prostu mniej na posiłek.  
  •  Jedz właściwe porcje, posiłki duże objętościowo aby uniknąć wieczornej rekompensaty całodziennych deficytów.
  • Unikaj pokus. Nie trzymaj w domu słodyczy, chipsów, paluszków etc.
  • Jeśli jesteś na diecie redukcyjnej (mądrze rozpisanej przez specjalistę) kupuj tylko to co masz w rozpisce. 
  • Nie jedz na stojąco.
  • Celebruj posiłki, nie jedz w pośpiechu, przed telewizorem. 
  •  Używaj małych talerzy.  
  • Pilnuj się aby nie podjadać w trakcie przygotowywania posiłków.  
  • Jeśli wieczory są dla Ciebie stresujące bo np. mieszkasz sama zacznij w tym czasie ćwiczyć. Może to być relaksująca joga, mogą to być ćwiczenia aerobowe. Chodzi o to abyś skupiła uwagę na czymś innym. Nie na jedzeniu.  
  • Jeśli nie wiesz co ze sobą zrobić i czujesz że za chwilę zaczniesz jeść wyjdź na spacer, idź posprzątaj łazienkę, zadzwoń do kogoś.  
  • Musisz odwrócić uwagę od chęci zjedzenia czegoś. Nie czujesz przecież głodu. 

Do terapeuty możesz iść zawsze, ale ja uważam że człowiek cywilizowany tym różni się od spacerującej po podwórku kury, że pracuje nad sobą, a przynajmniej powinien. Jeśli czujemy że coś jest z nami nie tak, trzeba umieć przyznać się do tego i potrząsnąć samym sobą.
Warto podjąć wyzwanie. 

Nagradzaj się !

Kup skarbonkę i jeśli w danym dniu jadłaś zgodnie z dietą i nie podjadałaś, wrzuć do niej 5 zł. Te 5 złotych mogłaś w tym dniu wydać na lody, chipsy, paluszki, chleb z masłem, colę etc.  
Po 30 dniach masz szansę uzbierać 150 zł. Da się coś fajnego za to kupić? No pewnie!!! 

106 komentarzy:

  1. Czytam o sobie....
    Wszystko wymknęło mi się spod kontroli. Schudłam 20 kg w pół roku i zaczęłam to świętować. Miałam ważne egzaminy, obronę pracy - stresowałam się, więc zaczęłam sobie wmawiać, że muszę coś zjeść, bo się denerwuję, czekolada mi pomoże. 300g milki oreo na raz to żaden problem. I mi mało, zaczynam jeść parówki na zimno, wędlinę, chleb. Nie mogę przestać, boli mnie brzuch, pojawiają się wyrzuty sumienia. Każdego dnia mówię sobie, że to koniec, że dziś ostatni raz. "Pożegnanie czekolady", a następnego dnia kupuję kolejne... Tydzień temu obudziłam się i musiałam zjeść czekoladę - mimo wczesnej pory pojechałam po nią do sklepu. Włączyłam youtube, portale plotkarskie, położyłam się w łóżku i jadłam. W tajemnicy, w sekrecie, chowam się z tym przed bliskimi.
    Nie wiem czemu zaczęło się to nagle, nie radzę z tym sobie, rozważam psychologa....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokladnie to samo... Oprocz poczatku, bo ja chcialam zrzucic tylko 5-6 kg, obsesja odchudzania wpedzila mnie w kompulsy i wszystko co zgubiłam nadrobilam z nawiazka... Ale również potrafilam zakopac sie w lozku i ogladac jakies durne strony i youtube, z czipsami, paluszkami, czekoladami i babeczkami... A potem ciagle te same wyrzuty sumienia, i to wmawianie sobie, ze to juz "ostatni raz"...

      Usuń
    2. Ja się poddałam dziś i umówiłam psychologa :(

      Usuń
    3. Skoro umówiłaś się do psychologa to wcale się nie poddałaś tylko walczysz ;)

      Usuń
    4. Mam to samo. Była dieta, ładny spadek wagi, potem przyszły problemy- rozwód, ciągły stres i... objadanie się. Nie wiem jak się wziąć w garść, a muszę to zrobić.

      Usuń
  2. Ooo matko jakbym się widziała :( Najgorsze jest to, że ja wieczorem najczęściej gotuję na następny dzień. I w sumie jak ugotuje na dwa dni to udaje mi się nie podjadać ale przy gotowaniu to podjadanie mam gwarantowane :( pomimo wczesniejszej kolacji.
    I choc z tego co widze stosuje się do wielu z rad napisanych w poście czasami kłade się z ogromnym wyrzutem sumienia i ogromnym brzuszyskiem które wymiotło to i owo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam problem. Bardzo dziekuje za ten artykuł! Właśnie zdalam sobie sprawe ze niczym nie roznie sie od kury na podwórku.. :( czas sie ogarnąć i.nad soba pracowac! Jeszcze raz Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu, jesteś niesamowita.... Jestem na Twoim blogu już nie po raz pierwszy, kilka rad udało mi się od Ciebie uzyskać. Twoje słowa są moją motywacją do działania. Może zabrzmi to głupio, lecz w kwestii odżywiania, diet i zaburzeń hormonalnych przeszłam więcej niż niejedna żona i matka, a jestem nastolatką. Ten wpis spadł mi dziś dosłownie z nieba. DZIĘKUJĘ :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam podobny problem. Teraz jest już o niebo lepiej, aczkolwiek nadal się mocno pilnuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej, ja mam ten sam problem, jak sobie pomogłaś? Bo ja już próbuję wszystkiego, też staram się pilnować, ale jedzenie jest silniejsze ode mnie. Wytrzymam dwa dni a potem płynę.
      Margo

      Usuń
    2. Płynę :D używam dokładnie tego samego określenia :D dwa tygodnie super pięknie(treningi,dobre jedzenie) a wczoraj znów to samo.jakby mnie coś opętało.mam jednak straszną nadzieje,że uda mi się dziś wrócić do odpowiedniego rytmu.

      Usuń
  6. Mądre i dotyczy mnie, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. To kiedy będzie Twoja książka? Kupuje w przedsprzedaży

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez tak miałam jeszcze pół roku temu. Odkąd czytam Twój blog i stosuje się do rad nie mam tego problemu. Dziękuję za pomoc ;) Do djstskarbonki zbierałam przez miesiąc i o dziwo gorzej znosiłam brak coli niż słodyczy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W szklance coli jest jakieś 25g cukru, (to jest 5 kostek cukru!), czyli tyle co w polowie tabliczki czekolady, wiec nie ma w tym nic dziwnego :)

      Usuń
    2. Tak na to nie popatrzyłam :) wczoraj zorientowałam się że już nie wstaję w nocy jeść :) :)

      Usuń
  9. Czytam Ciebie od jakiegoś czasu. Dziś dostałam po głowie, popłakałam się, bo piszesz o mnie. Dziękuję. Mam nadzieje, ze do głowy dotarło co nieco i Twój wpis nie pójdzie na marne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam ten problem. Zajadłam wszystkie niepowodzenia,coraz więcej, coraz częściej. Pewnego dnia obudziłam się i pozarlam dwie paczki chipsów, krówki i czekoladę. O 8 rano! To był moment kiedy powiedziałam STOP. Potem trafiłam na qchenne. Od grudnia 2014 jadłospisy Małgosi. Wszystko małymi kroczkami ale skutecznie. Dziewczyny bądźcie dzielne ale najważniejsze to poukładać w głowie. Tez przez to przechodziłam. Biegałam i myślałam. Bardzo dużo. Do tego miałam na głowie sporo kłopotów. Kłopoty minęły, psychika się wzmocnila. Teraz objadanie kompulsywne jest mi obce. Nauczyłam się odwracać uwagę. Wszystkim zmagajacym się z tym problemem życzę wiary w siebie i wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  11. znam :( najgorzej w samochodzie :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Małgosiu, dziękuję Ci w imieniu wielu tych kur, które przeczytają ten post. Czytam o sobie, każde zdanie sprawdza się w 100% ;( to straszne jak ciężko zapanować nad sobą. A później po fazie obżarstwa włącza się rozum i uświadamiam sobie: Idiotko to przecież tylko jedzenie a Ty pchasz w siebie jakbyś już nigdy miała nic nie zjeść! Czas na zmiany! Dziewczyny, wytrwałości dla każdej z nas! Ola

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że ma z tym problem. Uważają, że skoro są głodni to muszą zaspokoić uczucie głosu. Mi też czasami się to zdarza - na wyjazdach, kiedy nieregularnie jem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytając akapit o objawach, miałam wrażenie, że ktoś podgląda moje życie i w dodatku siedzi w mojej głowie... Tak długo się z tym zmagam i wciąż przegrywam ... :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Już kilka razy zauważyłam, że piszesz etc. Przecież mamy w Polsce skrót itp. Sorki, że się czepiam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrót etc. już od dłuższego czasu nie jest traktowany w Polsce jako wyraz obcy. Coś jak a propos. Albo antyoksydanty. Mamy niby rodzime przeciwutleniacze, ale nie ma o co kruszyć kopii ;-)

      Usuń
  16. Mnie zawsze pogrąża zespól napięcia przedmiesiączkowego... Włącza mi sie ssanie. Zawsze. Zaobserwowałam że zjadam dużo orzechów i czekolady... Zaczelam w te dni suplementować magnez :-)i o ile o tym pamiętam to działa :-) pozdrawiam Szajba

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajny post, w sumie pilnuje sie z podjadaniem, ale przy gotowaniu obiadu czy krojeniu ciasta zawsze cos wyladuje w buzi....zanim trafi na stol. Do tej pory nie myslalam ze to cos zlego...dzieki

    Mam jeszcze prosbe, czy moglabys kiedys napisac posta jak mniej wiecej powinno wygladac dzienny zywienie. Cos w stylu rano na sniadanie weglowodany czy bialko przed treningiem co powinnam zjesc i kiedy (godzine czy dwie przed) co po treningu, z reguly to koktajl a co po tym koktajlu? Mam taki metlik w glowie i nie moge sobie tego racjonalnie poukladac.
    Z reguly cwicze w godzinach rannych ok 10, pracuje wieczorem (5:30 - 9:00) i zawsze po pracy jestem glodna...co wtedy zjesc...kanapke czy jogurt?
    Z gory dziekuje.
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosia często pisze o treningowych posiłkach, bardzo często w komentarzach praktycznie pod każdym postem ktoś o to pyta ;-) Tak z grubsza, to: przed treningiem węglowodany, żeby mieć siłę do wysiłku. Zaraz po treningu posiłek zawierający białko oraz łatwo przyswajalne węglowodany. I tu można koktajl na kefirze z bananem, łyżką płatków owsianych i jeszcze z jakimś owocem, który lubisz :-) Jeżeli nie masz możliwości zjeść posiłku od razu, to zaraz po treningu banan, a w najbliższym możliwym czasie ten koktajl, czy coś podobnego ;-)
      A jeśli chodzi o posiłek po pracy, która kończysz późno, to ogólnie chodzi o to, żeby wieczorem nie jeść już za dużo owoców i węglowodanów. Podejrzyj sobie do jadłospisów Małgosi i znajdziesz tam pomysły na kolacje.
      Pozdrawiam :-D

      Usuń
  18. Kobieto, czytasz w moich myślach. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać co ze mną jest nie tak, że ważę 115kg i nadal rzucam się na jedzenie aż nie poczuję, że już nie mogę, nie położę się na kanapie i nie dopadną mnie wyrzuty sumienia oraz, że nie potrafię nad tym zapanować, a przecież waga krzyczy. Gdzieś natknęłam się, że może to być BED, poczytałam i wyszło na to, że tylko terapia mnie uratuje (choć też nie ma gwarancji, że zadziała). Odpuściłam temat i oto nagle czytam na fb, że dziś uszczęśliwisz nas wpisem na temat kompulsywnego objadania się. Dzięki Ci Aniele :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tez mialam ten problem. Czylam sie okropnie, chudlam a potem tylam jeszcze wiecej. Zmienilo sie to gdy zaczelam sluchac siebie, gdy zdalam sobie sprawe ze jedzenie to zajadanie zlych emocji. Zmienilam prace, uwierzylam w siebie, zaakceptowalam to jaka jestem i teraz czuje sie dobrze :) zaczelam jesc regularnie, wiecej sie usmiechac, mniej nazekac, cieszyc sie z glupot i wmawiac sobie ze mam swietne zycie az w to uwierzylam :) zycze Wam powodzenia, motywacji i wiary, bo czy nie lepiej i nie przyjemniej jest napic sie owocowego smoothie na lawce w parku z usmiechem na ustach niz czytac pudelka i objadac sie czekolada w ciemnym pokoju? Pozdrawiam, D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałaś o mnie :) tez zrobiłam tak jak Ty i podziałało :) uśmiecham się, staram sie dostrzegac we wszystkim dobre strony i jest cudnie :) uważam, że zaden psycholog tutaj nie pomoże, to wszystko siedzi w nas samych, w naszych głowach i tak naprawdę jesteśmy w stanie pomóc sobie tylko sami;
      Pozdrawiam Cię serdecznie :)))

      Usuń
    2. świetnie:)

      Usuń
  20. Tez mialam ten problem. Czylam sie okropnie, chudlam a potem tylam jeszcze wiecej. Zmienilo sie to gdy zaczelam sluchac siebie, gdy zdalam sobie sprawe ze jedzenie to zajadanie zlych emocji. Zmienilam prace, uwierzylam w siebie, zaakceptowalam to jaka jestem i teraz czuje sie dobrze :) zaczelam jesc regularnie, wiecej sie usmiechac, mniej nazekac, cieszyc sie z glupot i wmawiac sobie ze mam swietne zycie az w to uwierzylam :) zycze Wam powodzenia, motywacji i wiary, bo czy nie lepiej i nie przyjemniej jest napic sie owocowego smoothie na lawce w parku z usmiechem na ustach niz czytac pudelka i objadac sie czekolada w ciemnym pokoju? Pozdrawiam, D.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tez miałam ten problem :( Potrafiłam cały dzień trzymać sie bilansu a wieczorem jak zjadlam swoja sałatkę to za chwile poszłam po kanapkę, jak juz ja zjadłam to pomyślałam ze skoro i tak nie trzymałam sie diety to zjem jeszcze batona. I tak potrafiłam kilka razy w miesiącu :(

    Ale na szczęście to juz za mna.

    Zdrowe jedzenie nie musi być nudne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Małgosiu a mogłabyś podpowiedzieć do kogo i na jaka terapię się udać jeśli ktoś stosował wszystkie Twoje rady, ale wpadł w tą chorobę tak mocno ze juz nie daje rady sam jednak? :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do psychologa mającego doświadczenie w pracy z osobami z zaburzeniami odżywiania. Takie osoby pracują z anorektykami, bulimikami.

      Usuń
    2. Sama miałam i mam problem. Kiedyś anoreksja, teraz bulimia. Pomaga mi psycholog i psychoterapia prowadzona przez Danusię Wieczorkiewicz. Polega na niej. Ma nieszablonowe podejście. Naprawdę jeśli chciałabyś porozmawiać służę poocą i kontaktem.

      Usuń
  23. Gosiu, bardzo fajnie napisane. Mam jednak małą uwagę, bo piszesz, że można iść do terapeuty, ale, że człowiek powinien nad sobą pracować. Gosiu, praca z terapeutą to ciężka harówa i to bardzo dobrze zdecydować się na taką pomoc na czas. Oczywiście nie każdy potrzebuje terapii, ale ja odczułam jakbyś pisała coś w stylu, że pójście do terapeuty to coś bezmyślnego czy słabego, a uważam, że jest całkiem inaczej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie o to mi chodziło.
      Ja po prostu uważam że zanim zdecydujemy się na terapeutę warto podjąć samodzielną próbę.

      Usuń
    2. Nie odebrałam tego, żeby Gosia napisała, że pójscie do specjalisty to tylko dla ludzi słabych.
      Psycholog czy psychiatra to osoby, które są bardzo pomocni, trzeba miec duzo odwagi by sie zdecydowac na ich pomoc.

      Usuń
  24. Zwykle przed okresem "zaruję" więcej. Na codzień jem regularnie, po woli, ale tylko przed okresem strasznie nasilają się te napady i jem o połowę więcej niż zwykle i nagradzam sie czekoladą. Myślę sobie 'no przecież jadłam', aż tak mnie ssie od środka i sięgam po więcej, ale taki stan. Zwykle trwa 3- 5 dni i przechodzi, czyli przed samiuśkim okresem.

    Swoją drogą Małgosiu zakupiłam chlebek orkiszowy jak radziłaś (nie mogę żytniego :/), ciężki, nie krojony, bez długiej daty przydatności - beż żadnej daty ;-) z dobrej piekarni i jestem pod wrażeniem - serdecznie dziękuje za radę.
    Do tego dzięki Twojemu blogowi przekonałam się do awokado. Z twarożkiem nie da się go zjeść ale blendowany z bananem i pol łyzeczki gorzkiego prawdziwego kakao smakuje obłędnie:)

    Pozdrawiam i dziękuje za każdy post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz w życiu zaczęłam jeść awokado w tym roku i to dzięki Małgosi :) Mi zasmakowało na ostro: polane fantazyjnie tylko sosem (crema) Italiamo z octu balsamicznego (z Modemy) kupuję go w Lidlu lub ćwiartki awokado posypane kosteczką posiekanej cebulki i papryki z octem balsamicznym. Pycha :) i jestem syta przez 2-3 godz

      Usuń
  25. Ja potrafię zjeść kiełbasę z dżemem a na dokładkę popchnąć lodami i gotowanym jajkiem z majonezem. I za nic nie mogę przestać...

    OdpowiedzUsuń
  26. Małgosiu a czy przewidujesz wpis o typowych jak i nietypowych zaburzeniach odżywiania?
    Nie każdy ma możliwość porad psychologa, choćby mieszkając na wsi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciez przy zaburzeniach terapia jest wręcz konieczna i nie należy z niej rezygnować!

      Usuń
    2. No właśnie, człowiek sam do siebie nie ma dystansu i praca samemu ze sobą to jak badanie samego siebie. Pomoc kogoś z zewnątrz jest niezbędna gdy problem jest rozbudowany. Pani Małgosiu, nie jestem kurą, trochę Pani przesadziła.

      Usuń
  27. Czy pojawią się jeszcze wpisy o przywracaniu miesiączki? Kiedyś powiedziałaś Gosiu, że jeśli zajdzie taka potrzeba to wznowisz temat, a jak sama widzisz, potrzeba jest..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to ja też jestem zainteresowana,
      E.

      Usuń
  28. Gosiu jak jest nietolerancja na mleko i prawie wszedzie jest napisane: moze zawierac sladowe ilosci mleka, to znaczy ze nie mozna tego? Juz i tak mam mocne ograniczenia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy jak silna jest nietolerancja. Przy mocnej nie można, przy średniej ujdzie jeśli nie masz odczuć.

      Usuń
    2. a jak to sie ma w przypadku dzieci? Moj 1,5 roczniak ma nietolerancje i on mi nie powie czy go boli a nie objawia sie ona wysypka tylko pewnie cos w srodku skoro na tescie wyszla. On tez ma unikać śladowych ilosci?

      Usuń
    3. Jak silna jest nietolerancja u dziecka ?

      Usuń
    4. Robiłam test food detective i tam była ciemna plamka ze jest nietolerancja. Na zewnątrz nie ma objawów, ale jak jadl nabial to nie mial apetytu a teraz je ładnie. Pewnie go brzuszek bolał

      Usuń
    5. Jeśli była ciemna plamka to należy unikać także produktów które mogą zawierać śladowe ilości alergenu.

      Usuń
    6. Dziekuje :)

      Usuń
  29. Dziękuję naprawdę dziękuję.Jakbym czytała o sobie, najpierw sama przed sobą nie mogłam przyznać, ze to kompulsywne objadanie się, teraz głupio mi to przyznać przed rodziną. Nie mam możliwości i pieniędzy na pracę w terapeutą, dlatego mam nadzieję, że Pani porady mi pomogą i jakoś w końcu dam radę i poradzę sobie ze swoim życiem :( Trzymam kciuki za osoby z takimi problemami.

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam z tym wielki problem. Wiem ze mam zaburzenia odzywiania.. wiem jak tobdziala..i co z tego? Dzis po artykule - siegnelam po batonika, a skoro juz zaczelam jesc i przekroczylam granice- to poplynelam..znow..ciastka cukierki zapiekanka i banany.. Malgosiu, ratuj!

    OdpowiedzUsuń
  31. Wczorajszy kompuls: CAŁA DUŻA paczka z biedronki orzeszków w skorupce cebulowej, CAŁA CZEKOLADA Milka jogurtowa, trzy lody waniliowe z polewą czekoladową!!!! i to po całym dniu jedzenia zgodnie z moimi założeniami tzn. zdrowo!!! Chcę się leczyć już sama nie potrafię nad tym zapanować. Tak jak piszesz nagradzamy się tym świństwem. A potem nie mogę na siebie patrzeć.Kilka następnych dni prowadzę przesadnie zdrowy tryb życia - zdrowa żywność sport i do czasu...... :( Wczoraj myślałam, że dosłownie pęknę. Oczywiście wszystko jadłam w samotności!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak ja!!!! Wczoraj to samoi i myslałam, że peknę. Potem wyrzuty sumienia, zdrowe odżywianie, dużo sportu. moja trzy dni i znów kompuls ;-((((((

      Usuń
  32. To jest duży problem, bo ludzie nawet nie zdają sobie sprawy jakie problemy może wywoływać nieregularne spożywanie posiłków. Moja koleżanka nastawia sobie budzik w ciągu dnia, żeby nie pominąć posiłków i potem nie zajadać się na noc.

    OdpowiedzUsuń
  33. Gosiu, czy sportowiec powinien spożywać więcej produktów mięsnych niż taki "statystyczny" człowiek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. Są sportowcy wegetarianie ale taka dieta jest wtedy zupełnie inna.

      Usuń
  34. Małgosiu jak często pozwolić sobie na dżem może osoba nie będąca na redukcji o dużej aktywności fizycznej i w jakich ilościach? Zdrowo się odżywiam, do słodyczy rzadko mnie ciągnie, mam bardzo dużo aktywności w życiu ale dżemy i miody to moja słabość :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dużo ćwiczysz to możesz, ale oczywiście nie pół słoika dżemu ;)

      Usuń
  35. Gosia ja pytanie z innej beczki,
    Czy da się radę ruszyć coś z dietą dla mojej Mamy, chorej na raka, pisałyśmy kiedyś o tym na FB.

    Pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak wysłałam 17.06

      Usuń
  36. Czytając komentarze zauważyłam, że czyta Cię dużo kobiet w ciąży i karmiących piersią i pewnie jeszcze więcej się nie ujawnia w komentarzach. Póki co sama jestem w ciąży, ale już całkiem niedługo będę po stronie tych karmiących kobiet. Zauważyłam że często pojawiają się pytania: "karmię piersią czy mogę jeść to czy tamto?"
    Małgosiu czy jest szansa aby pojawił się osobny post skierowany do matek karmiących? czy naprawdę trzeba tak uważać na to co się je? Trzeba się tak ograniczać? Nie można jeść "normalnie?
    Pomożesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Jesienią ruszy cykl dla kobiet w ciązy, mam i małych dzieci.

      Usuń
    2. Super, bardzo się cieszę i dziękuję :)

      Usuń
  37. Ja również cierpię na tą przypadłość. Podejmowałam kilka prób samodzielnej walki, ale w końcu udałam się do specjalisty i rozpocznę terapię. Jak na razie już 6 dni nie miałam ataku obżarstwa, jem zdrowo i unikam słodyczy. Cały czas jednak, w głowie kołacze mi myśl, kiedy pęknę i kiedy znów pojawi się atak.
    U mnie zaczęło się podobnie jak u większości z was. Jedzeniem nagradzałam się po całym tygodniu zdrowego odżywiania i dużej aktywności fizycznej. Ćwiczyłam codziennie i biegałam 3 razy w tygodniu, jeździłam na rowerze. Później nie mogłam doczekać się weekendu, żeby się nagrodzić za kolejne pokonane kilometry i hektolitry wylanego potu. Piekłam sobie babeczki, robiłam pyszne, zdrowe desery. Później działo się to coraz częściej i częściej, aż o zgrozo, zaczęłam sięgać po te rzeczy, których wcześniej unikałam jak ognia, tzn. po słodycze, chipsy. Ataki obżarstwa pojawiają się u mnie najczęściej porą wieczorową, gdy siedzę przed komputerem czy oglądam tv. Podczas takiego ataku czuję się jak w transie, wiem, że robię źle, ale to jest silniejsze ode mnie. Wtedy jest mi wszystko jedno, tak i myślę o sobie, że jestem gruba, więc pochłaniam kolejne góry jedzenia. A potem czuje już tylko złość i obrzydzenie do samej siebie. Teraz wiem kiedy nastąpi atak, ale tak nie potrafię jeszcze całkowicie go odeprzeć. Jedzenie zapewnia mi rozrywkę, umila czas, koi mój ból, samotność, wypełnia pustkę. Teraz próbuje sobie radzić z negatywnymi emocjami w inny sposób, bo wiem, że jedzenie w nadmiarze mi tylko szkodzi, a kolejna kostka czekolady, nie smakuje przecież inaczej od tej pierwszej. Trzymam za was zmagających się z kompulsami kciuki. Musimy zaakceptować i uwierzyć w siebie, a będzie nam łatwiej żyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój wpis dał mi do myślenia. Co prawda nie choruję na kompulsy ale czasem widzę pierwsze objawy. Najgorzej jest jak narzucam sobie jakąś dietę, nawet nie restrykcyjną, może być od Małgosi. Zaczynam wtedy baaaardzo myśleć o jedzeniu, kiedy zjem, co zjem, co kupić, co jutro zjem itp. No i jak wytrzymam parę dni to nagradzam się czymś słodkim, np paczką ciastek lub czekoladą. Może to nie dużo, bo taką paczkę lub czekoladę jem 2-3 dni, więc nie jest tak, że napycham się do bólu brzucha. Ale najlepiej lubię jeść słodycze w samotności. Nie wiem skąd to się u mnie wzięło. Chyba mniej więcej 2 lata temu jak przytyłam 5 kg i do dziś nie mogę zrzucić. Nie wiem, nie rozumiem tej zmiany w mojej głowie, zaczynam być zafiksowana na jedzenie. Nie mam nadwagi ale przeszkadza mi te 5 kilo i to moje zafiksowanie. W październiku wychodzę za mąż, może to się potem jakoś zmieni jak zamieszkam z Mężem.
      Justi82

      Usuń
  38. A czy jest szansa na wpis odnośnie zatrzymywania się wody w organizmie? Jak sobie z tym radzić, na jakich produktach się skupić, a jakich unikać itp.

    OdpowiedzUsuń
  39. Cały czas mam ten problem. Walczę, z różnym skutkiem. Ostatnio stosuję taką metodę - jak tylko zbliżam się do lodówki/szafki robię sobie herbatę. Do momentu zagotowania wody jest odpowiednia ilość czasu, żeby się opamiętać. Poza tym czajnik stoi przy wejściu, do jedzenia trzeba wykonać jeszcze kilka kroków. Z reguły działa. Ale walczę ...... Agata

    OdpowiedzUsuń
  40. ja też walczę... długiii czas nie jadlam słodyczy jadlam zdrowo ( nie jadłam nawet domowych zdrowych smakołyków) i pewnego razu jak dopadłam nie mogłam przestać wkurzałam się że jak mi się coś chce to sobie odmawiam .. i stąd moje pytanie Gosiu czy jeśli biorę się w garść i chcę zrzucić max 5 kg to ten jeden dzień w tygodniu mogę upiec jakieś domowe ciasto ???

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja sobie czasem folguje na imprezacbh rodzinnych, imieniny itp. I najczesciej wtedy pochlaniam ciasta ktore uwielbiam, czasem nawt sie nie delektuje tylko je w siebie wpycham :( walcze w tym, czasem nawet potrafie odmówić albo nałożyć sobie na telerz coś zdrowszego. nie zawsze się udaje ale się staram :) myślę że od czasu do czasu to nie jest takie złe ale trzeba zachować umiar i tego wlasnie chce sie nauczyć :)
    Jeszcze jedno pytanie: jesli chodzę spać koło 22 a kolacje zjem o 19 to ok?
    Pozdrawiam :) a wszystkim życzę powodzenia w zwalczaniu słabości i silnej woli :*

    OdpowiedzUsuń
  42. A pamiętasz Małgosiu jak mówiłaś ze napiszesz o tym gdzie mozna dieyzaopatrzac e warzywa owoce czy mięso taki post tez bylby super

    OdpowiedzUsuń
  43. Małgosiu a co robić w sytuacji kiedy schudło się dużo (blisko 25kg) niestety w niezbyt zdrowy sposób - dieta niskokaloryczna, duuzo ćwiczeń do niedowagi i po dłuższym czasie takiej diety organizm zaczyna się buntować. Dopomina się coraz częściej o swoje, co skutkuje np. napadami na jedzenie. Czy w takiej sytuacji powinno się słuchać organizmu i dać mu czego chce czy jednak powstrzymywać się? Dodam, ze wychodzę z zaburzeń odżywiania, zwiększam kaloryczność dziennego zapotrzebowania - obecnie jem 1700 kalorii a moja aktywność fizyczna to 3 razy w tyg. basen - pływam dość sporo bo 60 minut non stop, plus codziennie chodzenie do i z pracy ok 50 minut łącznie, plus wiadomo typowe zajęcia domowe i przy dzieciach. Ważę 54 kg przy 175 cm wiec mam niedowagę. Do tej pory dawałam sobie rade z zachciankami i kontrolowałam to ale teraz organizm już tak silnie mi się dopomina ze przestaje nad tym panować, po prostu chodzę głodna mimo ze jem racjonalne, zbilansowane posiłki. Sama nie wiem jak reagować na to. Dodam ze nie mam ochoty na słodkie, nie mam napadów na niezdrowe jedzenie a moje napady to głownie na białko typu serki twarożki, jogurty, serki wiejskie, mogłabym jeść je non stop, uwielbiam je. Nie wiem czemu ciągnie mnie az tak do nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest klasyczny efekt diet głodowych. Organizmu nie oszukasz dlatego w diecie nie kalorie się liczą a proporcje. Teraz powinnaś odbudować metabolizm który "leży". Podkręcić go.

      Usuń
    2. Tzn? Jak odbudować metabolizm? A to kaloryczność nie jest istotna szczególnie kiedy się ćwiczy? Żeby nie wyjść na minus? Bo jeżeli mam niedowage to sytuacja na minus nie jest dobra... Nie wiem już co robić... Pogubiłam się już

      Usuń
  44. Niestety, jedzenie kompulsywne dotyczy również mnie.
    Zmagam się z nim od kilkunastu lat, zaczęło w klasie maturalnej - stres związany z egzaminami i utrata bliskiej osoby.
    Później wystąpiły inne problemy, w tym napady lęku i fobia społeczna. Po 2 latach terapii i przyjmowaniu antydepresantów wyszłam w miarę na prostą.
    Niestety, teraz średnio mi się w życiu układa, znów obsesyjnie (cały czas) myślę o jedzeniu, objadam się, zauważam u siebie początki depresji...
    Planuję znów sięgnąć po tabletki i włączyć terapię, bo już nie wyrabiam...
    Generalnie z rozmiaru 40 jestem na 54. Żadne racjonalne argumenty związane ze zdrowiem do mnie nie docierają. Tzn. wiem, że nie postępuję dobrze- ale jest mi tak źle, a w napadzie obżarstwa przynajmniej przez kilka minut czuję "rozładowanie", że wg mnie warto. (choć przecież nie warto).
    Jedzenie może stać się narkotykiem, a walka z tym nałogiem jest o tyle trudna, że o ile można odciąć się od papierosów, alkoholu i dragów, to przecież jeść trzeba tak czy inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  45. A ja mam pytanie z innej beczki... staram się jeść zdrowo, regularnie, chodzę na fitness 2-3 razy w tygodniu, mam dobrą przemianę materii. Mimo to ostatnio zauważyłam lekki wzrost wagi i chyba bym musiała głodować, żeby to zrzucić... nie mam już pomysłu. Może nie powinnam łączyć grup pokarmów...? Podam na przykład dzisiejszy jadłospis:
    śniadanie: koktajl - maślanka, banan, morele świeże, otręby żytnie i nasiona chia (2 szklanki mi wyszły) + trochę płatków kokosa BIO
    drugie śniadanie: musli orzechowe BIO z jogurtem naturalnym
    obiad: dzisiaj resztki - bataty pieczone, jajko i surówka ze świeżego ogórka - nie wiem, co mi z tego wyjdzie za połączenie ;)
    na 18:00 trening indoor cycling i po treningu pewnie zjem kawałek kawałek domowej pizzy z warzywami i mozarellą, bo znajomi przychodzą.
    Do tego piję wodę, zieloną herbatę, pu-erh, czystek, jem naturalną wit. C (Acerola Sanbios) i teraz akurat chlorellę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzrost wagi mógł się wziąć stąd że ważą mięśnie które wypracowałaś. Warto też mierzyć obwody.
      A odczuwasz wzdęcia, takie nadęcie w brzuchu, wypełnienie?

      Usuń
  46. Myślę, że nagle mięśnie nie przyrosły, ćwiczę jakiś rok. Może przesadzam trochę, bo przy wzroście 161 cm ważę ok 52-53 kg. Dzisiaj prawie 55 :( Nie mierzę obwodów, ale czuję te dwa kg po sobie i po ciuchach. Przy takiej wadze czuję to od razu. Mam też problem z przybieraniem z wagą w okolicach owulacji i przed miesiączką. To wiem, że od gromadzenia wody.
    ---
    Wzdęcia miewam po pewnych pokarmach, jak większość ludzi. Ostatnio szybko czuję pełny żołądek podczas jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  47. Gosiu mam pytanie odnośnie ziarenek siemienia lnianego. Czy jak je podgotuję i sobie jem to mogę je rozgryzać, czy nie powinno się tego robić ? Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Wchodze tu regularnie, ale dopiero dzis postanowilam napisac. Po części to, co Pani napisala, dotyczy niestety i mnie:( nie potrafie poradzic sobie z chęcią podjadania wieczorem...a to jakaś kaszka manna z mlekiem, a to masło orzechowe:( nie umiem przestac, a najgorsze jest to, ze wszyscy dookoła powtarzają mi,ze jestem bardzo szczupła. Podswiadomie pozwalam sobie na jedzenie myśląc, ze 'skoro tak mowia to i tak mi to nie zaszkodzi'...a to w końcu doprowadzi do wzrostu wagi, ktorego tak bardzo nie chce:( co moglabym zjesc wieczorem zeby nie myslec potem ciagle o jedzeniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne jest to co jesz w ciągu dnia. Jeśli jesz za mało, odrobisz to wieczorem.

      Usuń
  49. powinno się jeść z dużych talerzy a nie małych :)

    OdpowiedzUsuń
  50. gosiu jakie proporcje zachowac jesli chodzi o bialka tluszcze itd. stale co kochana Cie czytam to na takie zdania trafiam i nie wiem o co chodzi

    OdpowiedzUsuń
  51. Chodzę na terapię dwa lata i nic....dalej to samo, nie potrafię nad sobą zapanować.....

    OdpowiedzUsuń
  52. Bardzo ciekawy artykuł. Problem kompulsywnego odżywiania się dotyczył również mnie odkąd sięgnę pamięcią. Bardzo często zajadałam smutki, stresy.. Waga rosła, a ja się bardzo źle z tym czułam. Obsesyjnie myślałam o jedzeniu. Jakiś czas temu trafiłam na Twojego bloga. Zaczęłam stosować Twoje wskazówki dotyczące zdrowego odżywiania się, jeść regularnie co 3 godziny, nie podjadać między posiłkami, ograniczyłam znacznie słodycze. Po kilku miesiącach żmudnej pracy odkryłam, że w zasadzie to już się nie muszę nagradzać jedzeniem, zajadać emocji. Jest wiele innych przyjemności w życiu. Waga spadła, a ja utrzymuję szczupłą sylwetkę bez większych wyrzeczeń, bez głodzenia się. Jest to trudne, ale możliwe. Pozdrawiam wszystkich mających ten problem i życzę powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ważny jest nasz stosunek do jedzenia.
    Musimy przeanalizować dokładnie jak się odżywiamy i czym spowodowane są napady kompulsywne.
    To bardzo smutne jak ludzie dotknięci tym zaburzeniem muszą znosić nienawiść do samego siebie po ataku.
    Temat ten jest zdecydowanie za mało powszechny i powinien być promowany, wszystkiego nie możemy sami ogarnąć.

    OdpowiedzUsuń
  54. Dzień dobry.
    Od lat pracujemy z osobami objadającymi się kompulsywnie.
    Dobra wiadomość jest taka, że jedzenie kompulsywne jest uleczalne.
    psychologgia-plus.pl/objadanie-html

    OdpowiedzUsuń
  55. A co zrobic kiedy się jest naprawdę głodnym? co zrobic kiedy kończy się porcja jedzenia a ja czuje że jest to zdecydowanie za mało .Moje córki też maja niepohamowany apetyt ,ciągły głód .A jedzenie raczej jest takie zdrowe i bogate w składniki odżywcze bazujące na mięsie ,tłuszczach i zdrowych ww.Czy moga to byc zaburzenia ze strony insuliny czy cukru ,bo mam podwyższony cukier ,hipoglikemie i insulinooporność niewielką ,Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  56. Super artykuł. To zjawisko zauważyłam u siebie i nie nawidze się za to. Ale będę walczyć. By być szczęśliwą.

    OdpowiedzUsuń
  57. A co z tymi co jedzą, chcą przytyć a nie idzie?

    OdpowiedzUsuń
  58. .........właśnie nie wiem jak radzić sobie z tym KOMPULSYWNYM jedzeniem zwłaszcza po godz 15 do wieczora i zmora są słodycze .....tyje od nich a nie od smażonego -bo nie jem , tłustego też nie -bo nie jem :((
    A nie stać mnie na indywidualną dietę :(

    może jakaś rada , sugestia PROSZĘ na maila
    jorgo30@op.pl

    krynia9

    OdpowiedzUsuń
  59. Witam,ja też miewam takie napady. Ogólnie zdrowo się odżywiam, pilnuję diety, jem regularnie. Czasem jednak zdarza się, że zjadam ogromne ilości jedzenia. Zazwyczaj zaczyna się od sięgnięcia po coś słodkiego, a potem następuje efekt lawiny. Zjadam wtedy naprawdę, naprawdę dużo, bardzo dużo. Piszę jednak nie w kwestii przyczyn napadów obżarstwa (bo nad nimi pracuję), a czegoś co się dzieje później. Mianowicie, zazwyczaj następnego dnia odczuwam dziwny ból. Jest to ból, który tylko w takich przypadkach odczuwam. Zlokalizowany jest w rejonie brzucha, po bokach piersi, na karku i na samym dole tyłu głowy. To jest taki ból jakby zlokalizowany od razu pod skórą, nie w głębi ciała, nie mięśni czy kości, boli jedynie powierzchowna warstwa. No i ból odczuwalny jest tylko przy dotknięciu. Te okolice są wtedy takie bardzo tkliwe. Wiem, brzmi co najmniej dziwnie ale tak mam. Nie konsultowałam z tego objawu z żadnym lekarzem, przy najbliższej okazji to zrobię. Piszę natomiast do Ciebie Małgosiu, ponieważ pomyślałam sobie, że może masz jakiś pomysł na rozwiązanie tej zagadki...?

    OdpowiedzUsuń
  60. Wiele słyszałam wcześniej o napadach obżarstwa, jednak kojarzyły mi się jedynie z bulimią, nigdy nie wiązałam ich ze swoją osobą, bo przecież nie zwracałam pokarmów, jak na bulimików przystało, więc uważałam,że nie mam problemu. Po prostu lubię jeść, to nie grzech. Jednak koleżanka przeczytała kilka artykułów dotyczącego kompulsywnego jedzenia, próbując uświadomić mi mój problem. Przyznam, że byłam oporna i zapierałam się rękami i nogami, że to mnie nie dotyczy. Jednak po kilku napadach zaczęłam się zastanawiać. Całe szczęście koleżanka uświadomiła mi, że potrzebuję pomocy specjalisty, poleciła mi świetną poradnię psychodietetyczną (poradania CEL w Gdyni). Minęło już kilka miesięcy do mojej pierwszej wizyty. Jestem aktualnie inną osobą, na pewno szczęśliwą. Gdyby nie konsultacje ze specjalistą, pewnie wciąż obżerałabym się, łudząc się codziennie, że to już po raz ostatni. Dziewczyny walczcie o siebie i swoje zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  61. Jestem głodna non stop. Nie jem jednak wzystkiego jak popadnie,ale a to kanapka,a to płatki kukurydziane,zurawina suszona czy migdały...coś dzięki czemu broda się rusza...Nie tyję,ale też nie moge rzecz jasna schudnąć. Niezależnie czy jem to co sama sobie przygotuje czy to co Ty Gosi przygotowałas dla mnie w ramach diety rozuszającej metabolizm-ssało mnie non stop,a po kazdym posiłlku czułam,ze pownnam cos jeszcze zjeśc bo inaczej zasnę na stojąco.
    Aktualnie nie jestem na żadnej diecie,ale wieczory kiedy dizeci, mąz idą spać i jest cisza jest czaasem dla mnie...dopiero wtedy mam czas by zjeść kolację (przez to, że karmię nie moge jeść wielu warzyw,a o surowych to nie wspomnę ).
    Nie wiem jak sobie z tym poradzić.Próbuje zając sobie ręce czy to poczytać czy jakies prace domowe....najczęsciejz marnym skutkiem.
    Plusem jest to,że prawie w ogóle nie jem słodyczy -bo nie mogę,a te co mogę to nie jem codziennie bo nie chcę.
    Czy to juz problemz kompulsywnym jedzeniem?

    OdpowiedzUsuń