piątek, 3 lipca 2015

NZP: Urlop na redukcji czyli jak pogodzić wakacyjny wyjazd z dietą redukcyjną?



Jak pogodzić wakacyjny wyjazd z dietą redukcyjną? Takich pytań ostatnimi czasy otrzymuję bardzo dużo. Co ciekawe także od moich koleżanek ;)
Niestety moja odpowiedź bardzo często nie spełnia oczekiwań pytającego.

Dieta redukcyjna to dieta redukcyjna. Ma swój cel i rządzi się swoimi prawami. Jeśli ma przynieść efekt, musi być przestrzegana. Nie da się jeść gofrów i lodów codziennie i liczyć że organizm tego nie zauważy. Wakacje nie rozgrzeszają. Ja wiem że nie brzmi to najlepiej ale tak po prostu jest. Otrzymałam ostatnio pytanie: "ponieważ jest lato, jak często na redukcji można jeść lody" ? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna. Innej udzielę osobie która na sporo do zrzucenia i zaczyna, innej osobie która już sporo schudła ale jeszcze dużo przed nią. W innej sytuacji jest ktoś kto intensywnie ćwiczy, w innej osoba która ćwiczy mało. Nie ma jednego szablonu dla każdego.

Silna wola

Jedni mają słabą silną wolę, inni jeszcze słabszą. Prawda jest taka że jak już sobie coś postanowiłaś i podjęłaś się zadania to go skończ. Ja zasadę mam taką że albo coś robię dobrze albo wcale. Jeśli zaczęłaś dietę redukcyjną to się jej trzymaj.

A co z wyjazdami

Dieta na wyjeździe to ciężka przeprawa i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Paradoksalnie dla większości osób problemem nie jest to, że zewsząd kuszą lody, gofry, jagodzianki, frytki i inne kebaby. Problem jest z przygotowaniem posiłków na wyjeździe i ścisłe trzymanie się diety, tym bardziej jak jesteś na żywieniu zbiorowym.

Jak sobie radzić?

1. Jeśli jesteś objęta żywieniem zbiorowym w hotelu, pensjonacie lub gospodarstwie agroturystycznym masz ułatwione zadanie, aczkolwiek nie jesteś pozbawiona pokus.
Posiłki są zazwyczaj w formie tzw. szwedzkiego stołu, więc łatwo skomponować dietetyczny posiłek.
Jeśli nie ma ciemnego pieczywa zapytaj o możliwość wprowadzenia. W niektórych miejscach serwują tylko biały chleb z założenia, że większość ludzi po prostu taki jada. Jeśli się poprosi o ciemny, z reguły nie ma z tym problemu (przetestowałam).
Dodawane do posiłków owoce, bierz sobie na drugie śniadanie.
Komponując posiłki inspiruj się dietą redukcyjną którą posiadasz. Problemem może być obiad bo ciężko będzie się zgrać, ale komponuj w myśl zasady: połowę talerza niech stanowią warzywa, a drugą połowę pół na pół chude mięso lub ryba i węglowodany.


Jeśli obiad jest serwowany z reguły jest to mięso lub ryba, ziemniaki i warzywa plus zupa. Zjedz ze smakiem omijając tłuste sosy. Czasem może się zdarzyć panierka. Trudno. Zjedz. Specjalnie nie masz alternatywy. Lepsze to niż głodzenie się. W taki dzień po prostu więcej się ruszaj.
Między posiłkami kupuj sobie owoce i soki warzywne, najlepiej jednodniowe.
Żywienie zbiorowe ma tę zaletę, że wiadomo ile osób jest w obiekcie i na ile osób gotujemy. Dzięki temu posiłki są przygotowywane na świeżo.


2. Jeśli planujesz żywić się na mieście musisz zrobić rekonesans okolicy i znaleźć coś co nie jest fast foodem. Jeśli znalazłaś dobrą knajpkę w której zjesz obiad pozostaje Ci śniadanie, kolacja i przekąski. Gotową receptę masz w diecie. Wystarczy zrobić zakupy.

3. Jeśli zaplanowałaś wakacje na kwaterze i gotujesz sama po prostu trzymasz się diety.


Wykorzystaj wakacje do tego aby więcej się ruszać. Świeże powietrze, słońce, woda to doskonałe warunki do urlopowej aktywności.


Co zabrać w plener ?

Przekąski:

Wersja 1:

  • sok marchwiowy jednodniowy 
  • kanapka z 2 kromek pełnoziarnistego pieczywa z sałatą, rzodkiewką lub ogórkiem małosolnym i chudą wędliną lub żółtym serem
Wersja 2:
  •  sałatka z 2 jabłek i jednej brzoskwini pokrojonych w kostkę. Do tego łyżka otrębów, łyżka rodzynek, łyżka sezamu i odrobin cynamonu. 
  • 3 kromki żytniego pieczywa chrupkiego 

 Obiad :Wersja 1:

  • pełnoziarnisty makaron z podsmażoną na łyżce oliwy papryką, cukinią i połową małej cebuli. Do tego łyżka podprażonych na suchej patelni ziaren słonecznika i natka pietruszki
Wersja 2:
  • kasza gryczana z mozzarellą, suszonymi pomidorami i liśćmi świeżej bazylii

Jakie przekąski zabrać na plażowanie ? 
  • owoce np. pojemnik borówek amerykańskich, pojemnik malin, dwie garście czereśni, kilka śliwek 
  • węglowodany - pieczywo chrupkie, wafle ryżowe 
  • warzywa - pokrojoną w słupki marchewkę, paprykę, ogórka 
  • wodę mineralną
  • ciasteczka owsiane
 

106 komentarzy:

  1. Pani Małgorzato, ja Panią kocham i podziwiam. Za wszystko! Isabela z Wrocławia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie jest ciężko poradzić sobie na diecie redukcyjnej na wyjeździe. Jak się chce to każdy potrafi! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym jeszcze dodała - nie zjadaj całej porcji. Jedz powoli, że smakiem, ale tyle żeby się nasycić, a nie objeść po kokardki, bo pyszne, bo zapłacone i szkoda zmarnować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Małgosiu dzięki za wpis!

    Jak dostosować to, co napisałaś do urlopu spędzanego aktywnie, np. w górach, całodniowych wycieczkach na łonie natury, kiedy jedynym posiłkiem, który mogę zrobić sama to śniadanie. W czasie wędrówek trzeba coś jeść, i trzeba to zabrać tak, żeby się nie rozpadło w plecaku i nie zabierało wiele miejsca. Wydaje mi się, że plażować jest łatwiej - można więcej zabrać na plażę, albo kupić np. owoce blisko plaży, w góry wszystko trzeba zabrać na plecach od razu, i poza obiado-kolacją wieczorem nie ma możliwości kupić czegoś na szlaku. Co radzisz w takim przypadku? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owoce, soki, wafle ryżowe, kanaki, a na obiad kasza gryczana z warzywami typu papryka, cukinia + ziarna słonecznika + natka pietruszki.

      Usuń
    2. Idąc na cały dzień wysoko w góry, np. Tatry to wybacz, padlabym z głodu na waflach ryzowych.

      Usuń
    3. A czy ja napisałam że masz wziąć same wafle ???

      Usuń
    4. E tam, w górach (szczególnie Tatrach Wysokich) to ja myślę, że trzeba sobie odpuścić. Mój zegarek/ pomiar aktywności wskazywał że dziennie na wędrówkach w górach paliłam do 9 tys. kalorii. Poza tym mój organizm ewidentnie domagał się węgli (chociaż słodyczy na codzień nie jadam) i mięcha. Nie widzę powodu, żeby sobie odmawiać szarlotki w schronisku czy jakiegoś bigosiku. Wiadomo, że potrzebujemy w górach siły i niekoniecznie chcemy marnować ją na niesienie plecaka ;) W końcu trzeba jakoś wejść a następnie również zejść z tych gór :D

      Usuń
    5. Tu piszę ja - autorka pytania. To nie ja się zbulwersowałam pod Twoim komentarzem, to po pierwsze :) Po drugie Małgosiu niepotrzebnie oburzasz się Ty :) Rozumiem obiekcje koleżanki wyżej - uważam, że wafle ryżowe i owoce to jest zdecydowanie zbyt mało jak na ciężką wspinaczkę górską, zwłaszcza dla osoby z problemami z insuliną.

      Kanapki ok. ale nie wiem jakie musiałby być, żeby się nie rozpaćkać i po kilku godzinach w plecaku w upał i w trasie miałby się nadawać do spożycia. Może nam coś podpowiesz, tak po prostu życzliwie i bez oburzania się? :) Pudełko z kaszą gryczaną można wziąć, dorzucić jakieś mięso i warzywa, ok. Tylko szczerze, po całym dniu w górach nie bardzo ma się siłę (i nie zawsze jest gdzie) ugotować sobie kaszę na dzień następny. No i jak po trasie napadnie deszcz, to nie ma jak takiej kaszy zjeść.

      Usuń
    6. Z wypadów w góry pamietam kanapki z serem i ogorkiem albo rzodkiewka (bez masla) - przetrwaly caly dzien i nawet jak sie na nie usiadlo to nic im nie bylo :) + czekolada + zbierane po drodze jagody + duzo wody. Moze niemodnie i nie super zdrowo, ale lazenie po gorach spalalo tyle kalorii, ze nikomu sie nic nie stalo, a i roboty przy nich tyle co nic. Za to pozostale posilki juz byly normalne, w sensie zdrowe i zgodne z tym co Gosia zaleca (warzywa, bialko, ciemne pieczywo, itp.). Po prostu wiecej spalasz - wiecej musisz dorzucic do pieca, a ze sa wakacje to korzystasz z tego do czego masz dostep nie marnujac urlopu na zbedne dywagacje. Wiecej zdrowego rozsadku, mniej napinki to i wakacje beda udane i waga nie ucierpi :)

      Usuń
    7. Ja też nie rozumiem oburzenia, zwyczajnie uważam, że tak ogromny wysiłek i wydatek energetyczny jakim jest wyjście w lipcu/sierpniu w Tatry Wysokie nie zostanie zrekompensowany kilkoma waflami ryżowymi czy chrupkim pieczywem. Jeśli ktoś nie chodzi po górach to może trudniej mu to zrozumieć. Ja szczerze mówiąc zawsze, niezależnie od trasy, mam w plecaku dobrą czekoladę jako "koło ratunkowe". Ale poza tym, z "wyprawką" jest ciężko. Bierzemy nóż, bułki, wędlinę i robimy kanapki na trasie. Zdarza mi się jeść zupę w schronisku, zwłaszcza jak jest zimno. Mięso i kasza w pojemniku się w miarę sprawdzą, ale jeśli jest upał to gorzej o jego świeżość - chyba że jakieś pojemniki chłodzone. Mam często warzywa, jakiś owoc. I tak, zdarza mi się wychodzić w góry przed świtem a schodzić tuż przed zachodem słońca. I wtedy jem nawet tą czekoladę ;)

      Usuń
    8. Przy noclegach bez kuchni sprawdzały mi się w górach zabrane z domu w wyliczonej ilości własnoręcznie zrobione batoniki musli, mleko sojowe w małych opakowaniach, gotowane jajka (w pudełku, o zgrozo wyniesione z hotelu), pumpernikiel z dobrym żółtym serem (bardzo lubię to połączenie, twardy chleb i okazja, żeby pozwolić sobie na kaloryczny ser) lub masłem orzechowym zabranym z domu w małym słoiczku, suchy czarny chleb + oscypek do przygryzania. Suszone morele do żucia. Jak ktoś lubi - puszka tuńczyka w sosie własnym. Zwykłe kanapki owijam folią aluminiową. Jeśli to możliwe to też je noszę w pudełku (lekkim, z dopasowanym rozmiarem). Kilka orzechów albo kawałek gorzkiej czekolady z orzechami. Zawsze zabieram na wakacje papier śniadaniowy, folię, woreczki, gumki, pudełka, lekki nóż. Jeśli nocleg z dostępem do kuchni i lodówki, to kaszę można ugotować nawet na 3 dni. W plecaku trudno nieść więcej niż jedno pudełko. Mam też zazwyczaj dodatkowy suchy chleb i porcjowany miód - w razie wyczerpania, przedłużającej się wędrówki, zimna itp. Raczej odstaję żywieniowo od towarzystwa, ale nieraz mój chlebek i miód pomagał tym, którzy rano się naigrywali z wyciąganej z plecaka, obieranej w hotelu marchewki (ostatnio w górach mi szkodzi - długo zalega). Może choć komuś pomogłam, przepraszam Małgosię, jeśli propozycje rażąco odstają od jej zasad. W górach, przy codziennych całodniowych wyprawach, życiu w grupie, trudno sobie poradzić. Nie ma problemu, gdy jadę z rodziną, mam apartament. Gorzej, gdy mieszkam z koleżanką z pracy w hotelowym pokoju i na stoliku nocnym szykuję kanapki. Czasami trzeba się ratować chlebem przywiezionym z domu lub zabranym z hotelowego śniadania i trójkącikiem topionego sera. Pozdrawiam wędrowców:) M.

      Usuń
    9. Przeciez ,mozesz zabrac sobie owoce, na obiad kaszw gryczana z warzywami i np grilowana.piersia z kurczaka,albo salatke z kuskusa. Albo leczo. Sa pojemniki ktore sa szczelne i mozna w nich nawet zupy kremy nosic czy chlodniki:) wystarczy chciec:)

      Usuń
    10. Przepraszam, że dorzucam swoje trzy grosze, ale widzę, że nie bardzo jest Pani jak doradzić bo kanapki nie będą, bo nie wiadomo jakie, wafle ryżowe to za mało, kaszy nie ma gdzie ugotować, no to ja przepraszam bardzo ale nie widzę tu rozwiązania, proponuję więc czekoladę, batoniki, wafelki - na pewno się nie rozpadną i nie ma problemu z przygotowaniem. Po co Pani pyta skoro i tak żadna odpowiedź nie pasuje?
      Sama chodzę w góry i jak się chce to można, zawsze można zabrać bułkę pełnoziarnistą z zółtym serem np, z twarogiem, wędliną, zawsze tak robię i jeszcze nigdy w życiu mi się nie rozpadła. Do tego owoce (jabłko, nektarynka, banan), do tego np. kefir pitny. Jakiż to jest problem??

      Usuń
    11. Ludzie! o co wam chodzi?! Napastujecie Małgosię.ze wam radzi,co możecie brać w góry,na plażę...?Mówicie,że to za mało,że się rozbabra...No to bierzcie,co uważacie ale potem się nie użalajcie nad sobą,że kilogramy dochodzą,że macie wyrzuty sumienia.
      planując sobie wakacje w trudnych warunkach(góry) musicie przecież zdawać sobie sprawę,że albo rybki,albo akwarium.Ale nie-łatwiej jest zadawać pytania,uzyskać na nie prostą odpowiedź a później atakować..Małgosia prowadzi tu fantastycznego bloga,pomaga nam bezinteresownie,więc zwyczajnie doceńcie to i przestańcie ją atakować.
      Ja sama walczyłam kilkanaście lat z nadwagą.Trafiłam na tego bloga przez przypadek i już jest moim ulubionym.Często wykorzystuję przepisy na obiady,bo na śniadanie niezmiennie od długiego czasu jadam owsiankę.Kolację to już raczej na chybił trafił,ponieważ jestem zagonionym człowiekiem i również nie mam kiedy jej przygotować,albo tez nie chce mi się wysilać.
      Również jeżdżę na wakacje,na wycieczki i popełniam grzeszki,bo nie jadam wtedy tak,jak zaleca Małgosia.Ale nie mam wtedy do niej żadnych pretensji,karcę w duchu siebie,bo przecież mogłam wziąć wafle ryżowe...
      Małgosiu-dziękuję ża jesteś i nam pomagasz.

      Beata

      Usuń
    12. Ja ze swoich wypraw pamietam, ze bardzo pomocne byly serki oscypki. Sa to sery tluste wiec daja sporo energi a jednoczesnie syca na dlugo no i nie trzeba ich wiele zjesc, wiec nie napchasz sie w trasie do nieprzytomnosci. Mysle ze sa lepsze od kanapki czy wafli. A poza tym w oscypki mozna zaoptrywac sie w trasie co jest najprzyjemniejsze ;)
      Gosia

      Usuń
    13. Ja mam dietę tedikcyjma i mie mam silnej woli żeby ja trzymać co kółka dni ka pijam i znów ty je pomóżcie blagam😢

      Usuń
  5. 18 lipca jade na wakacje. Warto teraz zaczynac redukcję?Czy poczekać po wczasach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się wydaje, że warto, bo jak odłożysz na "po urlopie", to będziesz jadła za dwóch, bo potem przecież zaczniesz się odchudzać. A jak zaczniesz już teraz, to mimo wszystko będziesz bardziej pilnować się na urlopie.
      Justi82

      Usuń
    2. A ja uważam że nie warto. Tydzień bedziesz na redukcji potem pojedziesz i bedziesz folgowac. Lepiej po wakacjach wziac sie porzadnie za siebie...Redukcja na 2 tyg przed urlopem wg mnie jest bezcelowa bo i tak kilogramy wroca i moze z nawiazka bo metabolizm juz bedzie zwolniony przez redukcje

      Usuń
    3. A dlaczego ma sobie folgowac? I co w ogole przez to rozumiesz? Ty tez z opcji "zagryzc zeby i zrzucic wage...a potem sie zobaczy..."? Zwykle to sie potem zobaczy ale jojo.

      Do autorki pytania - zaczac redukcje juz teraz, na urlopie jesc rozsadnie, raz czy dwa pozwolic sobie na jakis "wyskok" typu dobre lody, a odpuscic paskudztwa typu kebab z psa zmielonego razem z buda albo frytki na oleju nie zmienianym od miesiaca i to nie tylko ze wzgledu na redukcje ale na szacunek dla swojego organizmu. I pomysl - wrocisz po urlopie nie tylko wypoczeta i opalona, ale i smuklejsza! Z werwa i motywacja, zeby ten stan utrzymac!

      No i redukcja teraz bedzie latwiejsza - upal taki, ze sila rzeczy mniej jemy, pelnych smaku i aromatu warzyw i owocow na rynku do wyboru do koloru, wiec latwiej ci bedzie zaczac, a potem to juz gorki.

      Usuń
  6. A co zrobić jeśli jadę nad jezioro w dzicz na dwie noce, co zabrać ze sobą jeśli nie mam dostępu do lodówki? To jest dopiero kłopot..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co wziac? Kostium kapielowy i cos na komary :)
      Dwie noce? Potraktuj to jak cheat meal i ciesz sie urlopem.

      Usuń
  7. Ja właśnie za tydzień wyjeżdżam na urlop i już rozpisuje sobie posiłki żeby nie kusić się na nie zdrowe rzecz.Oczywiście pozwolę sobie na jakiegoś loda w upalny dzień a później go spale przy wieczornym bieganiu przy plaży *.* A ty Małgosiu jak wyjeżdżasz dalej ćwiczysz? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy najczęściej biegam (jak ostatnio jak byłam nad morzem 2 tygodnie), pływam, jeżdżę na rowerze.

      Usuń
  8. Małgosiu, a ja mam pytanie trochę z innej beczki.. Od dłuższego czasu jestem wierną czytelniczką Twojego bloga i wprowadziłam bardzo wiele zmian do mojego sposobu odżywiania. Od dłuższego czasu biorę lek olanzapina przepisany przez lekarza i jego ogromnym skutkiem ubocznym jest to, że powoduje tycie. W ciągu niecałego roku przytyłam 5, 5 kilo, co przy moim wzroście (158) jest dużo. Ponieważ leczenie potrwa jeszcze co najmniej kilka lat, chciałam się doradzić apropo posiłków. Jem 5 posiłków dziennie co 3 godziny wdg. Twoich zaleceń (pierwszy o 7:30, ostatni koło 19tej). Niestety nie mam możliwości jeść obiadu w pracy, dlatego jem go zwykle koło godziny 16:30 i później jeszcze kolacja. Przez kilka miesięcy nie jadłam kolacji i udało mi się nieznacznie schudnąć albo waga stała w miejscu. Ja jednak byłam bardzo głodna wieczorem, dlatego wprowadziłam kolację jako 5-ty posiłek. Niestety waga znowu zaczęła iść w górę (1,5 kilo w ciągu 2 tygodni). Dodam, że z diety wyeliminowałam prawie zupełnie słodycze, nie piję soków, nie jem fastfoodów, ani na mieście. 4 razy w tygodniu chodzę na basen, jeżdżę na rowerze lub biegam. Chciałabym schudnąć 2 kilo i utrzymać tą wagę, a przy lekach jest bardzo ciężko. Proszę o poradę co robić..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogranicz sól, jedz mało chleba, dużo warzyw i mało mięsa. Twoja dieta musi być silnie odkwaszająca. Ja bym się dodatkowo pokusiła o dietę bez nabiału na przynajmniej 2 miesiąca aby poobserwować organizm.

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź :-) Czy jest możliwość zamówienia u Ciebie takiej diety bez nabiału?

      Usuń
    3. A co daje wyłączenie z diety nabiału? czy to jest kwestia sprawdzenia ewentualnej nietolerancji pokarmowej ?

      Usuń
    4. Nie o nietolerancje chodzi. Przy niektórych lekach jak zatrzymuje się woda pomaga odstawienie nabiału.

      Usuń
  9. Pani Małgosiu, czy odczuwanie głodu jakieś pół godziny przed posiłkiem jest ok? Czy nie powinno się wg odczuwać głodu przy dobrze skomponowanej diecie? Śniadanie jem o 7.00, jakiś owoc o 10.00, II śniadanie o 12, obiad o 15.00 i kolację o 19.00. Głód odczuwam gdy zbliża się godzina posiłku. Zastanawiam się czy tak ma byc czy moje posiłki są poprostu za małe. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odczuwanie głodu pół godziny przed posiłkiem jest zupełnie normalne.

      Usuń
  10. A jeśli ktoś jest naprawdę szczupły i na codzień stara się odżywiać racjonalnie to może sobie pozwolić co nieco na wakacjach??
    Pozdrawiam!
    PS. Uwielbiam tego bloga, gratuluję Ci Gosiu sukcesu, a przede wszystkim wiedzy, która robi wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osoba która nie jest na redukcji to co innego.

      Usuń
    2. A jak ktoś ma niedowagę? Jak często sobie może pozwolić na drobne grzeszki?

      Usuń
  11. Bardzo ciekawy temat, dziękuję, przyda się :)

    Małgosiu, bo tak się zastanawiałam, jestem na diecie przeciwgrzybiczej i kilka dni temu byłam w szpitalu i robili mi krzywą cukrową więc podali mi ok. 0,5 l okropnie słodkiej glukozy. Czy jest opcja żeby mi to zaszkodziło po 6 miesiącach diety? Czy powinnam teraz przez kilka dni podejść do niej w jakiś specjalny sposób żeby np. jeszcze bardziej obniżyć spożywanie węglowodanów czy jest szansa, że po prostu po takim czasie organizm to wytrzyma?

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy czy grzyba wybiłaś czy nie. 500 ml glukozy to dużo.

      Usuń
    2. Nie wiem szczerze mówiąc. U mnie grzyb objawiał się przede wszystkim infekcjami kobiecymi i te dolegliwości minęły szybko po rozpoczęciu diety. Mam IBS więc nie wiem tak naprawdę czy w jelitach grzyb jest unicestwiony, bo odczuwam dużą poprawę, ale zdarzają mi się nadal bóle brzucha i biegunki. Jak mogę to zbadać?

      Usuń
    3. Niestety, pół roku spokoju na diecie i pół litra glukozy spowodowało nawrót... Jestem załamana :( A pielęgniarka wyśmiała moje obawy!

      Usuń
  12. Czy błonnik w proszku zmniejszy apetyt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w jaki sposób można zmniejszyć apetyt ?

      Usuń
  13. no właśnie tego kompletnie nie wiem... i aż mi się płakać chce na samą myśl że pojadę na urlop i wszystko zaprzepaszczę...

    OdpowiedzUsuń
  14. Małgoniu, gdzie kupujesz orzechy, migdały ? Czy takie z supermarketu na wagę są ok ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy - raczej nie kupuj takich w supermarkecie (ani nawet w sklepiku naturalnym) rzeczy przechowywanych zbiorczo w otwartych pojemnikach (klapka na dwóch śrubkach to nie jest szczelne zamknięcie) - często będą zwietrzałe, więc smakujące gorzej i pozbawione części walorów, bo nie masz pewności czy nie leżą tam wiele miesięcy.

      Kupuj w hermetycznych torebkach, albo innych gotowych opakowaniach. Kupuj w sklepie, gdzie są przechowywane w słojach z dokręconą zawsze nakrętką.

      Usuń
  15. Małgosiu, bardzo Ci dziękuję za tego posta...tym bardziej, że jestem na redukcji i wyjeżdżam na dwa tygodnie na wczasy za granicę. Moje wyrzuty ograniczę do minimum, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  16. Malgosiu mam pytanie czy na diecie przy candidia mozna pic kawe z cykorii?

    OdpowiedzUsuń
  17. Malgosiu, zmagam się z kompulsami juz od bardzo dawna. Przez 6 dni w tygodniu jem bardzo zdrowo, natomiast w 7 dzien objadam sie do granic mozliwosci. Czy moglo sie to przyczynic do wzdec ktore miewam po prawie kazdym posilki? Dzisiaj np jest 3 dzien zdrowego normalnego odzywiania a ja mam wzdecia nawet po kaszy kuskus ze szpinakiem i cukinia. Wzdecia mam nawet w tym 6 dniu diety. Czy myslisz ze to wszystko wina napadow obzartwa? Czy po paru dniach gdy organizm wszystko strawil to nie one sie przyczyniaja do tego? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to wina tego obżarstwa jednego dnia. To tak jak po np. weselu kiedy objemy się różności i pomieszamy bardzo różne rzeczy w dużych ilościach to potem dochodzimy do siebie kilka dni.

      Usuń
  18. Bardzo dobre pomysły, co prawda w tym roku nigdzie nie wyjeżdżam, ale takie przekąski i posiłki świetnie sprawdzą się także w pracy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Gosiu ja tak z innej beczki. Czy mogłabyś poradzić mi coś, podać jakieś ogolne zalecenia pomocne przy leczeniu zapalenia błony śluzowej żołądka? prawdopodobnie ma je mój chłopak, skierowano go na gastroskopię, h.pylori zostało wykluczone jako przyczyna. Martwi mnie to i dziwi bo mieszkamy razem, a ja dbam o ogólnie zdrowe odżywianie, chłopak pali sporadycznie,chociaż kiedyś palił dużo więcej nałogowo, nie pije dużej ilości alkoholu, pije niestety kawę ale powoli odstawia. Jakie jeszcze mogą być przyczyny? I czy to jest w 100% wyleczalne? Mamy dopiero po 22 lata więc tym bardziej mnie dziwi ta choroba i nie ukrywam że trochę się boję. Zwłaszcza że planujemy wyjazd za granicę na 2 miesiące z czego miesiąc pracy i teraz mam wątpliwości czy to dobry pomysł jeśli nie zdąży jeszcze dowiedzieć się co to dokładnie jest. Czy można zwlekać z badaniem te dwa,trzy miesiące?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja w tym roku wybieram się do moich wymarzonych Włoch. Ostatnio byłam na dece redukcyjnej, schudłam 7 kg, ale na wakacjach nie zamierzam absolutnie się ograniczać. Pizza na śniadanie, obiad i kolację ;) Mam nadzieję, że fakt codziennego, kilkugodzinnego zwiedzania, czyli duża ilość ruchu spowoduje, że za dużo mi nie przybędzie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... 7 kilo schudłaś, to teraz się mozesz rozgrzeszyc i 7 kilo przytyć;)) A czy warto cały wysiłek zmarnować dla kawałka ciasta z serem???

      Usuń
  21. Małgosiu, mam pytanie dotyczące diety redukcyjnej w trakcie przeziębień i infekcji. Czy należy ją wtedy wzbogacić o dodatkowe składniki, zwiększyć trochę kaloryczność? Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to temat rozległy, na oddzielny post. Dietę redukcyjna na czas choroby trzeba zmodyfikować i wzbogacić o składniki z witaminami i omega 3 kosztem mięsa którego trawienie to dla organizmu wysiłek a organizm ma walczyć z infekcją a nie marnować siły na trawienie mięsa.

      Usuń
    2. A propos Gosiu, od dawna nurtuje mnie pytanie: czy po tylu latach zdrowego odżywianiaTy i Twoja rodzina chorujecie mniej? Mniej łapią Was infekcje? I jeszcze jedno, podobno przechodząc na zdrowszy tryb życia przez okres ozdrowieńczy jest się narażonym na choroby bardziej? Bardzo chętnie bym sobie zrobiła weekendowe oczyszczanie na koktajlach ale jestem migrenowcem z aurą, wymiotami a nawet nie potrafię czasami powiedzieć jednego wyrazu takie mam silne objawy neurologiczne, wiec lepiej nie prowokować czy jednak korzystniej jest się oczyścić? (Jestem po rocznej kuracji teraz migreny pojawiają się sporadycznie) z góry dziękuję bardzo za odpowiedz :)

      Usuń
    3. Tak. Czujemy się dobrze, dzieci od dwóch sezonów nie chorują nam a jak łapią przeziębienie to ono mija bardzo szybko. Ja leczę je sama, domowymi sposobami.

      Usuń
  22. Mimo wszystko nie zawsze mozna na wakacjach dobrze sie odzywiac. Np. bylysmy ze znajomymi nad jeziorem 4 dni, na miejscu okazalo sie, ze do dyspozycji mamy tylko czajnik elektryczny, lodowke i przywiezionego grilla. W okolicy byl tylko slabo wyposazony spozywczak i 2 budki z fast food'ami. Wiec w sumie z cieplych posilkow mielismy do wyboru tylko albo kielbaske albo karkowke z grilla + salatke warzywna. I co w takiej sytuacji jak nie ma mozliwosci nic ugotowac a i stolowac sie nie ma gdzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale akurat karkowka z grilla + salatka warzywna to calkiem dobry posilek. Tluszcz sie na grillu wytopi, a do tego swieze warzywa, wiec o co chodzi?

      Na sniadanie do tego jadlabym jogurt z owocami albo platkami owsianymi lub bialy ser + warzywa. Albo i nawet kanapke z zoltym czy wedlina, byle nie 5 sztuk, a 1-2. Nawet slabo zaopatrzony sklep nie powinien miec problemu zeby dostarczyc te produkty.

      Na obiad np. salatka makaronowa z warzywami (makaron wystarczy zalac wrzatkiem i potrzymac pod przykryciem).

      Do tego plywac, grac w pilke, spacerowac, a przy ognisku ograniczac sie z piwem, a jeszcze lepiej zastapic je szprycerem (biale wino + woda gazowana).

      Mozna bylo tez zabrac ze soba kasze jaglana lub kuskus (wystarczy zalac wrzatkiem).

      W koncu to tylko cztery dni. Da sie. Wystarczy sie troche wysilic.

      Usuń
  23. Małgosiu pomóż proszę kupiłam płatki żytnie firmy Szczytno na opakowaniu jest napisane pełnoziarniste a niżej płatki błyskawiczne żytnie gotowe do spożycia na zimno i na gorąco. Ponieważ zawsze zaznaczasz zwykłe nie błyskawiczne płatki, to te które nabyłam są ok? Czy mogę dodać je do chleba z Twojego przepisu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę naściemniali na tym opakowaniu ;) Dodaj je do chleba.

      Usuń
  24. Wędrując cały dzień po górach zabieram ze sobą: owoce (banan, jabłko), pojemnik z warzywami (papryka, pomidory, ogórki małosolne), bułki pełnoziarniste, ciastka owsiane, do tego jakiś kefir lub koktajl w butelce, kabanosy lub usmażone mięso i obowiązkowo czekoladę - jem ją z rozkoszą i bez wyrzutów sumienia -> wszystko się spali podczas chodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Byłam na kolonii, na szczęście pani kucharka gotowała mi zdrowo, tylko niestety - dużo soli :/

    OdpowiedzUsuń
  26. Małgosiu, ja wyjeżdżam na 10 dni w góry i wykupiony mam pobyt wraz z wyżywieniem. Jednak byłam tam wielokrotnie, wiem jakie jest wyżywienie a teraz jade pierwszy raz bedac na redukcji. Jestem stosunkowo szczupłą osobą, gdyż mam 170 cm wzrostu, ważę 60 kg i mam 21 lat. Wiem, że dni będą, jak to w górach, wypełnione maksymalnie. Wiem też, że jedzonko w tym miejscu jest kosmicznie dobre, ale również kosmicznie kaloryczne. Mam na myśli ziemniaczki z okrasą, pieczone mięsa, mocno zabielane zupy, naleśniki z domowym serem i domowymi mega słodzonymi konfiturami, śniadanie jest w postaci bufetu wiec pół biedy. Ktoś by pomyślał- żyć nie umierać, domowe jedzonko, pyszne, duże porcje, jednak ja się trochę obawiam. Z drugiej strony mysle, czy nie odpuscic sobie tych 10 dni z uwagi na fakt, ze w górach będę bardzo dużo kcal spalała, wiec nawet jeśli zjem tego smażonego z panierka kotleta to nie umre, spale go, a po powrocie wroce do swoich nawyków. Proszę o odpowiedź. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie jeśli czeka Cię intensywny wysiłek przerwij dietę na te 10 dni.

      Usuń
    2. Bylam w takiej samej sytuacji jak ty (nawet wymiary mam te same :) ) - gory i pyszna domowa kuchnia (sniadanie i obiadokolacja). Ze snaidaniem nie bylo problemu, a z obiadem radzilam sobie tak - zupy tylko troche, albo i calkiem odpuszczalam, z drugiego jadlam mieso (nie zawsze cala porcje), wiekszosc surowki przypadajacej na stolik (za aprobata pozostalych jedzacych;) ), max polowe ziemniakow/kaszy czy ryzu, za to deser odstepowalam chlopakom :) Wszyscy byli zadowoleni :)

      Poniewaz obiad byl o 16 to czasem jeszcze wieczorem jadlam jogurt naturalny/owoc/wafle ryzowe. A najczesciej, nie oszukujmy sie, szlo sie wieczorkiem na piwo, w koncu to urlop :) Wobec tego wybieralam cydr, a odpuszczalam frytki :)) Efekt - wrocilam z ta sama waga z jaka wyjechalam. Uwazam ze to dobry wynik w takich warunkach.
      Po powrocie bez problemow, a nawet z utesknieniem wrocilam do "swojego" jedzenia :)

      Usuń
    3. Ślicznie dziękuję za odpowiedź, postaram się nie zwariowac, bo z kolei jechac na wakacje i ciagle obmyslac co mozna a co nie to żadna przyjemnosc. Umiar i zdrowy rozsądek :-)

      Usuń
  27. Małgosiu, kiedy będzie u Ciebie dostępny test na kandydozę? Napisz też proszę jaka będzie jego cena? Z góry dziękuję za informację :)

    OdpowiedzUsuń
  28. czy taki koktajl którego zdjęcie umieściłaś ostatnio na instagramie (Sok z pomarańczy mięta limonka arbuz woda gazowana)trzeba wliczać jako posiłek (przekąskę) czy można wypić między posiłkami ?I czy można zastąpić czymś arbuza ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wliczam to w przekąski bo te owoce potem zjadam. Arbuza można zastąpić każdym owocem np. melonem

      Usuń
  29. O fajny wpis. Na pewno wykorzystam na wakacjach :) Duży plus!

    OdpowiedzUsuń
  30. Pani Małgosiu, jestem osobą szczupłą i odżywiam się zdrowo. Czy codzienna jazda na rowerze (ok. 1 godz.) pozwoli utrzymać moją wagę? Czy lepiej ćwiczyć tzw. "dywanówki"?

    OdpowiedzUsuń
  31. Pani Gosiu czy można liczyć na post o kompulsywnym objadaniu ????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O!, fantastycznie! :) Czytam Twój blog od jakiegoś czasu, jest świetny, naładowany wiedzą i kolorem . Z pozdrowieniem ;) I cieszę się, że ktoś akurat poruszył ten temat w komentarzu ;)

      Usuń
    2. ja też poproszę o ten post

      Usuń
    3. fajnie wiedzieć że nie jestem sama z tym problemem !

      Usuń
    4. Tak. Ja tez mam ten problem :/ j jestem juz tym zmeczona.. ratunkuuu Malgosiaa

      Usuń
  32. O której powinnam zjeść śniadanie, jeśli dzień zaczynam kawą z mlekiem z ekspresu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zależności o której godzinie wstajesz.

      Usuń
    2. przeważnie o 5.30, kawę wypijam ok 6.00, ale w weekend zdarza mi się poleniuchować do 7.

      Usuń
    3. ja niestety też tak zaczynam dzień - kawa z mlekiem - nawyk/rytuał ale i przyjemność. Do godziny od wstania trzeba zjeść śniadanie, więc około 30 minut po wypiciu kawy jem śniadanie. Wcześniej nie jem, bo obecność kawy "zabiera' wszystkie wartości odżywcze z jedzenia.

      Usuń
  33. Małgosiu, a czy mogłabyś wrzucić jeszcze jakieś przepisy na parze? Fileta z bazylią i mozzarelą moje chłopaki uwielbiają i w zeszłym tygodniu był u nas 2x. Chętnie spróbowałabym jeszcze innych opcji :) Pozdrawiam serdecznie, Ania

    OdpowiedzUsuń
  34. Gosiu czy można pić wodę gazowaną lekko gazowaną ??

    OdpowiedzUsuń
  35. Małgosiu, czy w czasie upałów przywiazujesz dużą wagę do ochrony kremami z filtrem lub np badasz się co roku u dermatologa? Masz jasną karnację i pewnie jakieś pieprzyki więc czy to jest powód do zwiększonej ostrożności? Ja wczesniej nie zwracałam na to uwagi, dużo opalałam się na solarium i na słońcu, teraz od jakiegoś roku zmieniłam swoje myślenie i jestem ostrożna, ponieważ jestem jasnej karnacji i tych pieprzyków mam dużo. Jednak czy jest powód do paniki kiedy np kilka dni nie dam rady się posmarować ? Bo z kolei teraz przestawiłam sie na lekko fanatyczne dbanie o skórę bo wszedzie się trabi o czerniaku..kurczę kiedyś ludzie nie stosowali kremów i przebywali na słoncu a paniki nie było..teraz słyszę z tv, że bez filtra to mogę ewentualnie wyjść na 5 min :/ jak się do tego wszystkiego odnosisz? Aha no i czy zdrowa dieta z surowymi warzywami może np ochronić nas również przed nowotworem skóry? Ja mam zamiar się zbadać po wakacjach, mam jednego pieprzyka mega czarnego innego niż wszystkie ale mam go chyba już 10 lat. Z kolei czytam wypowiedzi lekarzy medycyny tradycyjnej, że lepiej niczego nie wycinać bo organizm sam się wybroni, a wycinaniem pogarszamy sprawę. Chciałabym poznać Twoje zdanie, Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Zawsze się smaruję filtrami jeśli planuję długi pobyt na słońcu. Nie opalam się tzn. nie leżę plackiem na słońcu ponieważ nie lubię się smażyć, no i z uwagi na skórę.
      Teraz czekoladka za 10 lat zmarszczki; ) Taka niestety jest smutna prawda.
      Może zabrzmi to jakoś wyniośle i nieskromnie ale jak byłam na studiach więc miałam 21-25 lat to były dziewczyny które na wyjazdach śmiały się że chodzę nieopalona tzn. nie zjarana jak one. Biała nie chodziłam ale czekoladką nie byłam. Teraz jak się widzimy to stan mojej skóry a stan ich skóry to niebo a ziemia. Teraz mnie podpytują jakich cudownych kremów używam a to nie kremy. Na to jak wyglądamy pracujemy latami.
      Co do pieprzyków to wycięłam bodajże 6. Dokładnie nie pamiętam i jestem za wycinaniem podejrzanych zmian. Ja wycięłam te wypukłe.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź! Naturalnie masz rację, jednak ja się troszkę waham ponieważ słucham i czytam wypowiedzi dr Leonarda Coldwella, pewnie go znasz, zajmuje się rakiem. Twierdzi że kremy z filtrem zatykają pory,że nie powinniśmy ich używać bo słońce jest nam przychylne i wręcz nowotworom zapobiega. Także jestem na etapie wyboru czy tych kremów używać czy nie. No i nad wycięciem tego pieprzyka też muszę się poważnie zastanowić.

      Usuń
  36. Małgosiu a ja z takim pytaniem, jestem na ulozonej przez Ciebie diecie, ale czasem czuje ze jestem glodna i mam ogromna chec cos podjesc. Czy warzywa mogą być bezkarną przekąską, szczególnie teraz w sezonie (biorę sobie np marchewkę, paprykę, ogórka, seler naciowy, pomidorki, uwielbiam np surowego kalafiora ;))? Czy nie jest to jednak takie bezkarne podjadanie na redukcji jak mi sie wydaje? :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Jak złapie Cię głód, ratujesz się warzywami. Z ilością trzeba uważać aby nie rozpychać żołądka no i nie zafundować sobie wzdęć np. po surowym kalafiorze.

      Usuń
  37. Ten obrazek z pieskami super :DD

    OdpowiedzUsuń
  38. Małgosiu, jak myślisz, czy od kaszy jaglanej może urosnąć brzuch ?!
    Od ok. pół roku jako zalecenie lekarza podczas obniżania poziomu cholesterolu co drugi dzień jem kaszę jaglaną na tzw.lunch ok 13,00. Pół szkl. kaszy ugotowanej z dodatkiem cynamonu, nasion, orzechów (ok. 1 łyżki), do tego pół łyżeczki brązowego cukru, czasami parę łyżek mleka. Fakt, że porcja wychodzi dość duża, ale do 18,00 nie mam możliwości jedzenia czegokolwiek zdrowego.
    Od tego czasu zauważyłam że wystaje mi brzuch, czego nigdy wcześniej nie było. Nic w mojej diecie się nie zmieniło poza tą kaszą ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinien urosnąć od kaszy, aczkolwiek każdy inaczej reaguje i być może ta kasza powoduje u Ciebie wzdęcia.

      Usuń
  39. Wpis idealny dla mnie. Jest już coraz lepiej, na więcej rzeczy uważam i nie na wszystko sobie pozwalam "bo wyjazd", tak jak to robiłam kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Właśnie wychodzę z redukcji i nasuwa mi się pytanie czy od razu zwiększyć kaloryczność potraw czy może z tygodnia na tydzień . Boję się jo-jo .

    OdpowiedzUsuń
  41. Małgosiu a może jakieś podpowiedzi na wyjazd zimowy na narty...Zwyczajowo je się bardzo obfite śniadanie żeby wystarczyło do jakiejś 16.00 i dopiero obiad też spory..Trochę sobie tego nie wyobrażam ponieważ jestem 5 tydzień na redukcji i przyzwyczaiłam się do posiłków co 3 godziny. Napisz proszę jakie gotowce można zabrać ze sobą na stok?ciastka?batony musli?oczywiście zrobione wcześniej w domu.może coś jeszcze?nie chce stracić tych 5 tygodniu bo na stoku to tylko gorąca czekolada i gofry...M

    OdpowiedzUsuń