piątek, 9 października 2015

Życie według planu. Dziwactwo czy ułatwienie? Jak zaplanować dzień, aby życie stało się łatwiejsze?



Wczoraj, przy okazji posta o porannej pieczonej owsiance, opisałam jak wygląda mój poranek. Że mimo, iż pracuję w domu, to nie wyleguję się do dziewiątej, a wstaję o szóstej i do godziny ósmej mam rozplanowany każdy kwadrans. Ósma to czas, kiedy siadam do pracy i zajmuję się tylko pracą.

Odkąd sięgam pamięcią, planuję od zawsze. W liceum, na studiach, w pracy. Ciężko mi jednoznacznie określić, skąd mi się się to wzięło i gdzie był początek, ale życie według planu zawsze mi się świetnie sprawdzało.
Dla mnie planowanie wprzód jest rzeczą normalną. To mi daje poczucie bezpieczeństwa i panowania nad sytuacją.Wiem, jestem dziwakiem. Mówię to otwarcie i wcale się tego nie wstydzę. Nie lubię niespodzianek, nie lubię być zaskakiwana, nie lubię sytuacji, których się nie spodziewam. Lubię przewidywalność i harmonię. Świetnie odnalazłabym się w Japonii. Mam dalekowschodnie usposobienie. Może dlatego mam taką słabość do sushi ;)))).
W poniedziałek będąc u kosmetyczki poprosiłam ją, aby umówiła mnie już na wizyty do końca roku. Uśmiała się ze mnie, ale za chwilę Wszystkich Świętych i moje urodziny, potem Boże Narodzenie i nie chcę, aby nagle się okazało, że w dniach, w których mi pasuje, już ktoś jest umówiony. Nie śmiejcie się, ale Luis już też ma fryzjera zaklepanego do końca roku, a to dlatego, że jak zadzwoniłam do naszej groomerki trzy tygodnie przed Wielkanocą, okazało się, że nie ma już terminów i mój pies na Święta wyglądał jak biały niedźwiedź ;). Powiedziałam sobie wtedy, że już do takiej sytuacji nie dopuszczę.
  
Każdy dzień mam dokładnie zaplanowany, ale to wynika z tego, że aby pogodzić rolę kobiety pracującej, mamy i żony, nie da się inaczej. Na moją pracę składa się wiele gałęzi. To, co widzicie na blogu, to tylko jej część. Większą część dnia zajmuje mi pisanie diet indywidualnych i kontakty z klientami. Blog pisany jest regularnie, a każdy post wymaga czasu. Przepis, to czas spędzony w kuchni plus zdjęcia, obróbka, opis, edycja tekstu etc. Aby napisać post merytoryczny potrzebuję ciszy absolutnej i ogromnego skupienia, aby przypomnieć sobie co i w której książce mam. Potem te książki wyciągam, wertuję, piszę, edytuje tekst, wrzucam na bloga. Każdy tekst to także dziesiątki komentarzy. Na blogach modowych są komentarze w stylu "fajna sukienka, podoba mi się", u mnie 80% komentarzy to pytania na które udzielam odpowiedzi. No i maile których na skrzynkę qchenneinspiracje@gmail.com przychodzi średnio pięćdziesiąt dziennie. Piszę średnio, ponieważ raz jest trzydzieści, a raz przyjdzie osiemdziesiąt. Do tego wiadomości prywatne na facebooku. Przepraszam, że nie odpisuję regularnie, ale po prostu czasowo nie jestem w stanie. Musiałabym się zajmować tylko tym. O mailach mogłabym napisać osobną książkę, ponieważ to są historie życia, zwierzenia, bardzo prywatne pytania, prośby o rady w bardzo prywatnych sprawach, ale też pytania w stylu "mama kupiła mi dziesięć kilogramów papryki, co mogę z tym zrobić" lub "poradź mi co mam zrobić w niedzielę na obiad, bo spodziewam się gości" :).
Mam także dwoje dzieci w wieku szkolnym, męża i normalny dom. Gdyby nie dobra organizacja dnia, nie byłoby szans, abym to wszystko pogodziła. Tu, gdzie mieszkamy, jesteśmy sami. Nie mam babci do pomocy. Możemy liczyć tylko na siebie.

Po publikacji wczorajszego posta otrzymałam dużo pytań o rady. Jak się zorganizować, jak wszystko pogodzić etc.
Przede wszystkim trzeba usiąść z kartką, razem z mężem/partnerem i dokładnie spisać, co się dzieje, w jakich godzinach, etc. i do tego dopasować to, co ma być zrobione. My z mężem tworzymy związek partnerski. U nas nie ma podziału na obowiązki kobiece i męskie. Razem brudzimy, mamy wspólne dzieci i razem wszystko ogarniamy. Jak ja mam dużo pracy, mój mąż prasuje, wstawia i rozwiesza pranie. Sprzątamy też wspólnie. Gotuję tylko i wyłącznie ja ;). Jak mąż jest na kilkudniowej delegacji wszystko spada na mnie i wtedy jest ciężko. Z nosem przy ziemi, ale daję radę.
Babki! Pamiętajcie, nie jesteście omnibusami! To nie jest tak, że wy zrobicie wszystko najlepiej. Faceci naprawdę dają radę tylko panowie są typami zadaniowca. Im trzeba jasno powiedzieć, co mają zrobić. Mało który facet się domyśli, więc nie obrażajcie się i nie róbcie wyrzutów w stylu "no widzisz, że leżą ubrania do prasowania, wziąłbyś się". NIE! Z Panami trzeba jak z dziećmi. Muszą dostać zadanie ;).

Jak nie tracić czasu na zakupach?

Podobno człowiek spędza jedną trzecią życia na zakupach. Aż się wierzyć nie chce. Zaplanuj co będziesz gotowała w tygodniu. Spisz to na kartce i pod tę kartkę wypisz czego potrzebujesz. Pamiętacie jak publikowałam przykładowe jadłospisy z listą zakupów? Właśnie o coś takiego chodzi. Dzięki kartce wpadasz do sklepu i kupujesz tylko to czego potrzebujesz. Nie marnujesz czasu na zastanawianie się czy to się przyda czy nie i nie marnujesz kasy na produkty których nie potrzebujesz.
Chemię zostawcie facetom. Spiszcie co się kończy i odeślijcie męża do sklepu. Da sobie radę. 
 
Mam nadzieję że trochę pomogłam i zmotywowałam do tego, aby poukładać sobie dzień. Wiem że na początku może być ciężko, ale warto. Kochane, nie mażemy się, nie narzekamy, działamy!
Powiem Wam jeszcze jedno. Kiedy dajemy radę, kiedy panujemy nad czasem, nad rzeczywistością, to daje nam mocnego, psychicznego powera. 

102 komentarze:

  1. Jak zaczęłam czytać posta to zastanawiałam się "to o tak podstawowych rzeczach" też dziś trzeba pisać i podpowiadać "jak to zrobić"? No cóż - może trzeba. Gosia, nie jesteś sama - ja też lubię wszystko mieć zaplanowane i zauważyłam nawet, że lepiej jestem zorganizowana gdy mam więcej zadań niż gdy jest lżejszy dzień. Tylko planowanie gotowania mi nie wychodzi bo choć Twych przepisów multum to jakoś czekam do ostatniej chwili zastanawiając się na co dziś czy jutro będę miała ochotę. A na koniec humorystycznie coś na pocieszenie dla "nieograniętych" :):) Nie martwcie się, podobno nad porządkiem każdy zapanuje ale nad chaosem tylko geniusz ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobom które mają wszystko zaplanowane takie życie wydaje się normą. Ale ja wiem od czytelników że wiele osób ma z tym problem. Wczoraj do późnego wieczora czytałam maile i wiele osób ma problem z organizacją czasu. Warto o to zawalczyć bo to ułatwia życie. Stąd dzisiejszy wpis. Mam nadzieję że choć parę osób zmotywuję.

      Usuń
    2. Gosiu twój post spadł mi z nieba! W tym tygodniu poszłam do pracy po 8 letniej przerwie na wychowanie dzieci. Dzisiaj prawie całą noc nie spałam zamartwiajac się jak ja to wszystko ogarnę: pracę, trójkę dzieci, dom. Upewnilas mnie, ze grunt to dobra organizacja

      Usuń
  2. Jak cudownie czytało mi się Twojego posta. Jakbym czytała o sobie, również nie lubię niespodzianek, uwielbia mieć wszystko zaplanowane, co nie znaczy że ze mną jest coś nie tak:) mój mąż jest moim przeciwieństwem, uwielbia spontaniczne decyzje, załóżmy pewne wydatki ja planuję, za miesiąc to i tamto itd. a on potrafi rano się obudzić i mówi jadę po to i po to i okazuje się, że 1000 zł poszło na coś, co stało tydzień, ponieważ już później było nieprzydatne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to. Mój mąż też jest spontanem. Ale dzięki temu świetnie się uzupełniamy. On studzi moje planowanie, ja studzę jego chęci niepotrzebnych wydatków ;)

      Usuń
    2. Ja mam tak samo, ja lubie cos zaplanowac np kiedy gdzies wyjedziemy, co trzeba zabrac, robie liste itd. a moj partner wszystko woli robic na spontanie I na ostatnia chwile. Czasami jest to wkurzajace bo nie jest to tak jak zaplanowalam ale wlasnie tez sie dzieki temu uzupelniamy. Ja w niektorych rzeczach oslabiam jego zapal i pokazuje mu inna strone jego pomyslu a on mi ze nie wszystkim musze sie przejmowac i planowac. Post moze i banalny ale wlasnie fajny. Po ostatnim wpisie zastanawialam sie jak wyglada reszta Twojego dnia. My tez zyjemy zdala od rodziny (za granica) i zastanawiam sie jak to bedzie jak bedziemy miec dzieci. Teraz widze ze jest duzo takich ludzi i wszytsko sprawa organizacji i planowania :) Pozdrawiam Justyna

      Usuń
    3. Małgosiu, dołączam do Twojego klubu planowaczek dziwaczek :) w dodatku z Mężem spontanem. wkurza mnie czasem jego swobodne podejście do rozkładu dnia, organizacji finansów itp, ale też fajnie jak ktoś czasem pokaże coś ciekawego "spoza planu" ;)
      świetnie się czyta taki wpis! zmotywowana wracam do programu dnia :)
      Paulina

      Usuń
  3. Też lubię mieć zaplanowany dzień ale nie życie. Ostatnio fakty pokazały mi, że trzeba wyluzować. Planowałam w życiu 2 dzieci, a ostatnio okazało się że Pan Bóg zburzyl moje plany i spodziewamy się z mężem 5 dziecka :-) rozumiem o czym piszesz, ale nie do końca zgodzę się, że można zaplanować sobie czas, życie. ...
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak uważam.

      Usuń
    2. życia może do końca nie, ale ilość dzieci ? ... :)
      można chyba nad tym w jakiś sposób zapanować :)

      Usuń
    3. Chcesz powiedzieć, że 5 dzieci to nie była Twoja decyzja? A czyja? :)))))))

      Usuń
    4. Dziewczyny wyluzujcie. Czasem zdarzaj się wpadki. Najważniejsze to się kochać, szanować i starać się wspólnie dać sobie radę. Wierzę że przy piątce dzieci będzie to nie lada wyzwanie.

      Usuń
    5. Wszystko ok, ale nazywać dziecko wpadką, nieładnie...........:-(

      Usuń
    6. Nie rozumiem co w tym nietaktownego. Normalna rzecz. Nie wszystkie dzieci są planowane. Ważne aby wszystkie były kochane.

      Usuń
  4. A ja mam pytanie odnośnie książek. Może to pomysł na wpis a może tylko odpowiedź na moje pytanie. Jakie książki o tematyce zdrowego żywienia i funkcjonowania organizmu polecasz? Ja osobiście przeczytałam Zdrowie na talerzu Bogackiej i Opanuj swój metabolizm - Michaels Jillian. A co Ty polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, wielkie dzięki :)

      Usuń
    2. Dzięki Gosiu, ja tez czekam na info dot. zdobywania podstawowej wiedzy w gąszczu informacji z roźnych źrodel.

      I tak jak Ty, tez mam wszystko zaplanowane, od jedzenia po sprzatanie, wizyty itp. A jak cos nie pojdzie z planem, nie zamartwiam sie bo przeciez nie mialam tego w planach :)

      Usuń
  5. Witam Gosiu. Wiem dokladnie o czym mowisz i usmialam sie jak mowilas, ze masz wizyty u kosmetyczki zaplanowane do konca roku. Jakbym siebie czytala, bo sama mam wizyty u fryzjera zaplanowane do konca roku. Planowanie jest fajne, bo mozna wszystko kontrolowac, ale jest tez druga strona medalu jak czasem plany sie popsuja z nieznanych przyczyn, wtedy jestem strasznie sflustrowana. Tez mysle ze jestem troche dziwakiem ale juz tak mam. Pozdrawiam serdecznie. Iwona W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, plan to moje drugie imię :) ostatnio mama mnie poprosiła, żebym ją gdzieś podrzuciła, ja na to że przepraszam, ale tego nie było w planie...hahahah ja mam radę na to jak posypie się plan A, zawsze w zanadrzu mam plan B :) jeżeli wydarzy się coś niezależnego ode mnie (życie), nie wpadam w panikę bo zarys planu B w głowie jest i wystarczy tylko go doszlifować :) planowanie daje mi poczucie bezpieczeństwa i poczucia panowania nad sytuacja i zwariowanym życiem...:) pozdrawiam wszystkie dziwaczki planowaczki :)

      Usuń
  6. a jak jest ze sprzataniem/ pracami domowymi? Robisz/robicie kazdego dnia po troche np. poniedzialek pranie, wtorek prasowanie itd. czy raczej wszystko robicie razem w sobote?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprzątanie w sobotę razem. Pranie wtedy kiedy jest potrzeba, prasowanie też. W tygodniu nie sprzątamy w sensie nie odkurzamy etc. Brak czasu :(

      Usuń
    2. A mi szkoda marnować sobotę na sprzątanie, zawsze to kilka godzin wyjętych z życiorysu. Zamiast tego wolę codziennie po trochu - np. jednego dnia toaleta, drugiego kuchnia, trzeciego wanna, szafki, lustro w łazience, następnego - prysznic i podłoga w łazience, itp. Jakbym miała robić wszystko jednego dnia (nawet z pomocą) to bym się zaorała chyba :) - samo odkurzenie piętrowego domu, takie normalne, "codzienne" zajmuje około 45min., a potem jeszcze trzeba umyć podłogi i znów leci godzinka. A tak - codziennie kwadrans w zupełności wystarczy, a w domu czysto i sobota wolna :)

      Usuń
    3. Tez bym wolała jednak z braku czasu zostaje u mnie ta nieszczęsna sobota lub jeśli sobota pracująca to niedziel. W tygodniu po powrocie z pracy gotuje coś na następny dzień,jemy kolacje i idziemy spac- to wszystko zajmuje 1,5-2 godz.

      Usuń
  7. Mimo ze ja nigdy nie jestem rozplanowana. Moj plan dnia jest w glowie... i kiedy ktos wskoczy mi z czyms i szybko sie dostosuje to jednak najbardziej drazni mnie gdy zawalam swoje zaplanowane posilki. Nie rozumiem dlaczego ludzie nie potrafia zrozumiec ze JEM co 3,5-4h i jestem glodna a batonik nie wchodzi w rachubę.
    A co do facetow to chyba mam podobnego do Twojego ;) cytuje "kotek napisz mi co potrzebujesz (jezeli sa jakies produkty ktore chcesz konkretnie te a nie inne wyslij zdjecie) kupie wszystko co potrzebujesz.... no coz prasowania bym mu nie dala. Ale posprzatac w domu potrafi :)
    Pozdrawiam ;) extra tekst

    OdpowiedzUsuń
  8. to działasz podobnie jak ja,mój dzień zaczyna sie od planowania (tzn.po odprowadzeniu dzieci siadam do śniadania z notesem i pisze) mój małżonek tez lubi "naszą liste zadań"
    u mnie największy problem jest ze sprzątaniem cieżko czasami wykonac bo zdarzy się że najmłodsza córka wstanie i wtedy odkurzacz nie moze być na wierzchu bo sie go panicznie boi...

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam Ci e serdecznie. Wiem, że nie na temat, ale wręcz błagam Cię o pomoc. Moja Mama cierpi na neuralgię nerwu trójdzielnego. W tej chwili po obu stronach twarzy z ogromnym nasileniem. Lekarze są bezsilni tak teraz jaki i przy poprzednich atakach ( w ciągu ok. 7 lat). Wszystkie wyniki badań są ok. Szukamy z braćmi innych rozwiązań i doszliśmy do diety (nie odchudzania) i składników odżywczych. Przy poprzednim ataku pomocny okazał się m.in. magnez, teraz już nie działa :( Mama je, ale nie odżywia się jeśli wiesz co mam na myśli. Zdajemy sobie sprawę, że ładowanie w siebie suplementów to nie rozwiązanie.
    Podsumowując: Temat jest bardzo obszerny. Czy pomożesz, wskażesz na szczególnie mamy zwrócić uwagę w diecie? Chętnie opiszę dokładniej sprawę w mailu jeśli zgodzisz się nas wspomóc. Wiemy, że posiłki składające się z garści kolorowych tabletek to niewłaściwa droga. Proszę o pomoc, bardzo trudno patrzeć jak najbliższa osoba tak mocno cierpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbujcie diety dr budwig przy pomocy oleju lnianego i ograniczeniu tłuszczy zwierzęcych. Moja mama cierpi na to co Twoja od jakiś 20 lat i tylko dzięki przestrzeganiu tej diety jakoś funkcjonuje. Powodzenia

      Usuń
    2. Czy w przypadku Twojej many proponowane bylo leczenie chirurgiczne?

      Usuń
    3. Dieta ma kolosalne znaczenie. Produkty bogate w witaminy z grupy B oraz odpowiednia suplementacja mogą bardzo wspomóc leczenie i łagodzić przebieg choroby. Pytaj u różnych lekarzy w koncu trafisz na 'kumatego' :) pozdrawiam

      Usuń
    4. Małgosiu, dziękuję za odpowiedź choć miałam nadzieję, że może otrzymam poradę na co szczególnie zwrócić uwagę w diecie. Co dołożyć czy odjąć od Twoich jadłospisów, które z założenia zaspokajają potrzeby zdrowej osoby, a tu mają wspomóc nerwy.

      Do Anonima z 20:07: dziękuję, olej lniany zakupiłam zanim przeczytałam Twoja radę :) Zapoznam się uważniej z tym rodzajem diety.

      Do Anonima z 23:13: Mama miała blokady oraz leki, które wolała odstawić i cierpieć ponieważ tak źle się czuła. Inne zabiegi chirurgiczne zostały wykluczone z różnych względów (m.in. wiek).

      Jeśli macie jakieś rady to będę za nie bardzo wdzięczna.

      Usuń
    5. Do Anonima z 23:44: dziękuję, właśnie do takiego wniosku doszliśmy z braćmi, że zmiany w diecie mogą pomóc, bo zaszkodzić nie powinny jeśli podejdziemy do tego z głową. Stąd zrodził się wpis do Małgosi. Z tymi lekarzami jest ciężko, Mama była już u wielu i bardziej informowała ich co jej pomogło w poprzednich nawrotach niż otrzymywała wskazówki. Dużym problemem jest to, że Mama żyje w bardzo dużym stresie, który "zjada" jej magnez. Powoduje to też brak apetytu. Dodajmy do tego porę roku jaką mamy i wyjdzie nam silny nawrót choroby i bólu :(

      Usuń
  10. Mam tak samo. Też lubię mieć wszystko zaplanowane, nie znoszę niespodzianek i sytuacji, których nie przewidziałam. Strasznie mnie wkurza niepunktualność innych, brak poszanowania czyjegoś czasu. Takie planowanie z kartką w ręku jest dla mnie normalnością i dopiero czytając Twojego bloga dotarło do mnie, to co napisałaś - to nie jest norma - to raczej dziwactwo. Ale nic to, zawsze lubiłam chodzić swoimi ścieżkami, a według planu o wiele lepiej mi się żyje :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  11. Super post! Ja tez wciąż planuję, też nie lubię niespodzianek. Ludzi to dziwi a mi z tym dobrze! Zauważyłam, że dzieci dużo lepiej funkcjonują jak mamy zaplanowany wieczór. Łatwiej mi je zebrać do spania. Spróbuję także od dziś nie denerwować się na męża, że nie widzi pewnych rzeczy;) bardzo dużo mi pomaga i skupię się na tym!

    OdpowiedzUsuń
  12. hmm takie życie to chyba tylko z mężem na etacie..., niestety mój małżonek prowadzi działalność ja też, i takie planowanie nigdy nie działa. Nie da się zrobić obiadu na konkretną godzinę bo, nawet jeśli jest plan że mąż ma coś do załatwienia w firmie na około 14, to może tam być hmm.. do 15 później okaże się że do 17 i plan w łeb. Standardem powiedziałabym jest to że więcej go nie ma niż jest, a dodatkowo planowanie jedzenia dla niego.,.. bo np wyjeżdża do pracy o 3 lub 1 lub nie wiem 4 w nocy, czyli jadłospis dla niego dla mnie dwa obiady bo jeszcze musi mieć na czasami dwa dni. Dramat AŻ WAM ZAZDROSZCZĘ... :D:D:D I przez to większość jest na mojej głowie, powiedziałabym że praktycznie wszystko łącznie ze wszelkimi zakupami, prasowaniami, gotowaniem, praniem, sprzątaniem... czasem małżonek pozmywa jak oczywiście się mu to nadmieni.. Standard u mężczyzn. :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Też lubię planować. Często planuję obiady na cały tydzień, weekendy-------> co wtedy będziemy robić i jeść.
    Na miesiąc naprzód planuję sprzątania, zakupy i potrawy świąteczne:))
    Na co dzień się z mężem uzupełniamy i nie ma problemu. Pralka sama pierze, wiesza ten kto akurat jest w domu. Zmywamy na bieząco i nie zbiera się tzw.przerażająca kupa naczyń.
    Nie lubię gdy coś lub ktoś burzy moje plany.
    I nie znoszę spóźnialstwa.

    Za to mam koleżankę, która nic nie planuje. Obiad gotuje z tego co akurat znajdzie w lodówce.
    Przyjęciowe potrawy również.
    Umawia się na konkretną godzinę i 10 minut wcześniej zastanawia się z czego zrobić sałatkę:)Biegnie wtedy do sklepiku po jajka czy marchewkę....
    I goście nie wiedzą czy pomagać w kuchni(otwarta na pokój) czy robić sobie herbatę czy siedzieć.....

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmm...jak narazie ssame zorganizowane;)
    Tez sie podlaczam do tej grupy, lubie wiedziec co jak i gdzie;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ogólnie dobrze mieć zaplanowany dzień, ale, jak powiedział Woody Allen "Jeśli chcesz rozśmieszyć Bo­ga, opo­wiedz mu o Twoich pla­nach na przyszłość" ;)

    Miłego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam inną dewizę która mi się sprawdza. Mów marzenia na głos a się spełnią ;)

      Usuń
  16. Bardzo inspirujący post :) Lubię czytać takie teksty bo sama się motywuję do pracy. Prawda - grunt to dobrze rozplanować. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że masz takiego wspaniałego bloga - uwielbiam go czytać, chociaż rzadko komentuję.
    zainspiruj-sie-angielskim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się, chcesz rozsmieszyc Boga, powiedz mu o swoich planach! To Małgosiu, wszystko co wypadnie spontanicznie w ciągu dnia, irytuje Cię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. :D Wiesz chyba jesteśmy jakimiś mentalnymi siostrami, czy coś. Lubie mieć wszystko zaplanowane, lubię rutynę i nie znoszę, gdy coś mi te rutynę i plan psuje. Mąż nie umie tego do dziś zrozumieć i czasem mi zarzuca, ze jestem nieelastyczna. Ale prawda jest taka, że jak w którymś miejscu odpuszczę to, co zwykle robię, to potem braknie mi na to czasu.

    Fajnie, ze napisałaś taki post, może komuś eis przyda. Kiedy eis dziwiłam popularności blogów dotyczących organizowania życia, ale potem stwierdziłam, że widać jest zapotrzebowanie na wpisy o porządkowaniu szuflad i układaniu planu dnia. Nie każdy ma to wrodzone :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gosiu, a jak z dziećmi? Pomagasz przy zadaniach domowych i nauce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Córka robi sama a ja tylko sprawdzam i razem pakujemy się na następny dzień do szkoły. Już w ubiegłym roku uczyłam ją samodzielności aby sama potrafiła zrozumieć polecenie i rozwiązać zadanie. To zaprocentowało. Jedynie co to odpytuję ją z angielskiego i przed sprawdzianami.
      Mój syn to oddzielny temat bo to perfekcjonista i ambitny do bólu młody człowiek. Jest w pierwszej klasie, poszedł jako sześciolatek i radzi sobie doskonale. Robi pracę domową szkolną a ja mu potem zadaję jeszcze dodatkową bo program klasy I-szej jest masakrycznie niski i moim zdaniem trzeba z dzieckiem pracować dodatkowo.
      Póki co nie wymagają aby nad nimi siedzieć przy nauce. Radzą sobie same. Jak będzie dalej nie wiem. Może przyjdzie taki czas że trzeba będzie siedzieć.

      Usuń
    2. Dzięki za odp. Dobrze wiedzieć, jak inne matki pomagają w nauce. Podziwiam Cię Gosiu za twoją wiedzę i za to, że jesteś taka "normalna". Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego😘

      Usuń
  20. Też wszystko planuję. Miałam właśnie taki rok, że gdybym nie narzuciła sobie takich reguł jak np wstawanie o konkretnej godzinie i podział pracy to pewnie bym się rozleniwiła na amen. I od tamtej pory weszło mi to w krew, wszystko mam zaplanowane do przodu, a właściwie rozkład dnia staram się podporządkowywać sobie pod posiłki - kiedy wyjść, żeby wrócić na obiad itp. A już zwłaszcza jeśli w danym dniu mam trening, to wszystko musi się zgadzać! Też wydaje mi się, że jestem dziwakiem i nie lubię o tym mówić, ale taka jestem i nie mam zamiaru tego zmieniać, wszystko jest łatwiejsze :D

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja powiem coś jeszcze trochę do tematu a trochę nie. Staram się robić tygodniowe plany (odnośnie sprzątania, obiadów) i to się sprawdza i oszczędza czas. Czasami zdarzy się coś niespodziewanego - ale nie robię z tego problemu. Ale wracając do tego co chciałam powiedzieć. Bardzo długo zastanawialiśmy się z mężem nad zakupem zmywarki do naczyń, uważaliśmy że to jest ostatnia rzecz którą zakupimy i że to nie jest niezbędny sprzęt. Gdy ją zakupiliśmy - nigdy nie zrezygnowałabym z tego pozornie zbędnego luksusu, a zwłaszcza w kontekście zyskania dodatkowego czasu. Daję słowo, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja niestety nic nie planuje, zawsze jest debata co by tu jutro na obiad zrobic ;) Malgosiu poprosze jeszcze raz tak dla przypomnienia o post w diecie na nadcisnienie. Z tego co mi wiadomo, mnostwo ludzi na to cierpi a porady lekarza w stylu wez tabletke, nie sa chyba najlepsze. Samo ograniczenie soli za duzo nie daje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja np nie wiem na co będę miała ochotę następnego dnia. Robiłam spis menu tygodniowego, ale się nie sprawdziło. Z dietą od Gosi tez jest różnie bo zwykle dwa posiłki dziennie to nie moje smaki,wiec sama coś kombinuje.

      Dziś u mnie będzie pizza z bloga Gosi, a jutro pizza- moje dziecko zje, wiec robie to co lubi :)

      Usuń
  23. A zakupy kiedy robicie??

    OdpowiedzUsuń
  24. Gosiu, alez usmialam sie z tego bialego niedzwiedzia :) :)
    Uwielbiam ten post, to tak jakbym widziala siebie.Rowniez staram sie zeby wszystko bylo zorganizowane i wszystko mialo swoje miejsce. Czasami wychodzi, czsami nie, ale coz takie zycie.... Tak jak mowisz, trzeba wstac z nosem w gorze i robic to co mozna zrobic i na co nas stac.
    Dziekuje bardzo za Twoj blog, jestes wielka inspiracja
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Gosiu jaką masz aktualnie wyciskarkę? Jutro jadę kupić bo już nie mam nerwa do sokowirówek..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam że drążę temat, tym bardziej że po raz setny odpowiadasz na to samo pytanie ale chcę kupić dobrą wyciskarkę, która dokładnie wyciska sok pozostawiając suche wióry z wsadu. Wiem że masz Zelmera Je2000XL jednak wszędzie jest napisane że to sokowirówka a nie wyciskarka, przed zakupem chciałabym się upewnić.

      Usuń
  26. same perfekcjonistki, a ja niestety nie. Rano nie mogę wstać do pracy, przesuwam budzik co 5 minut. Bez względu o której pójdę spać, a lubię koło 24 :). Po pracy zakupy i obiad, odkąd stosuję Twoje przepisy gotuję codziennie żeby było świeżo i smacznie.A po południu róźnie pranie, prasowanie, czytanie, trochę sportu a czas ucieka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez niestety nie, codziennie sobie obiecuje, że od jutra będę się trzymała planu, ale niestety nie trzymam się i z niczym się nie wyrabiam. Jestem też troszkę leniwa, czasami zamiast zrobić coś pożytecznego n posprzątać to ja siedzę na allegro lub lecę na zbędne zakupy. Odkładam wiele rzeczy na później i na jutro zamiast zrobić dziś i teraz i mieć z głowy, staram się z tym walczyć i naprawdę zazdroszczę perfekcjonistkom ich skrupulatności i zorganizowania.

      Usuń
    2. Małgosiu jeszcze małe pytanko, czy min taj i panga są ok? Ile razy w tygodniu jeść i czy osoby, które nie jedzą ryb mogą zastąpić je siemieniem lnianym i gruszkami w diecie (omega 3 i jod)?

      Usuń
    3. Pangę odradzam. Poczytaj w necie jak się hoduje tę rybę. To ryba nie mająca w ogóle kwasów tłuszczowych Omega3.
      Dieta osób nie jedzących ryb musi być dobrze skomponowana. Gruszki i siemię tak.

      Usuń
  27. Małgosiu mam pytanie z innej beczki, a właściwie dwa. Czy przy candidzie można jeść wiórki kokosowe i kaszę mannę?Np na śniadanie z mlekiem migdałowym?I jeszcze odnośnie marchewki. Wszędzie trąbią że przy candidzie tylko surowa,bo inaczej wysoki indeks, a w Twoich przepisach w diecie którą mi przesłałaś jest gotowana i duszona. Jak to więc z nią jest?Dziękuje i pozdrawiam. karotka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiórki tak, kaszę w pierwszej fazie lepiej ograniczyć. Marchew można ale ona musi być dobrze skomponowana z innymi produktami w ramach jednego dnia. W diecie cannidowej liczą się te zestawienia.

      Usuń
  28. Organizacja godna podziwu! Zastanawia mnie czy po tych 16-17 godzinach na nogach czujesz się też tak wyczerpana jak ja.. bo ja nie mam jakoś energii do działań, a od Ciebie aż bije ona przez monitor jak się czyta to wszystko ;) Nie potrafię się zorganizować mimo, że obecnie nie pracuję tylko zajmuję się dzieckiem. Cały dzień taka rozmemłana jestem, nawet na dwór mi się nie chce chodzić i robię to z przymusu. Czy ćwiczysz w ciągu dnia? Ja to jestem ogólnie jakaś zgniła, a tak bym chciała żeby mi się chciało :( pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem energetyczna i ja mam tak że jak mi wychodzi to co zaplanowałam to mnie to dodatkowo nakręca. Ta świadomość że ogarniam, że daję radę, że panuję nad sytuacją. Ale są dni kiedy mam spadek formy i jestem śpiąca, zmęczona. Zazwyczaj tak dwa dni przed okresem ;)

      Usuń
  29. Świetne rady, oststnio sama próbuję wypracować sobie nowy system. Liczę, że niebawem mi się to uda.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale mnie wzmianka o facetach rozśmieszyła! Czasami mam wrażenie, że to dochodzi do paradoksu... facet nie pomyśli, że skoro np obrał pieczarki, to potem jeszcze musi te obierki wyrzucić (przykłady mogłabym mnożyć :D)
    Wpis super, jak zwykle zresztą :) Od niedawna też stosuję zasadę "zaplanuj posiłki na cały tydzień i zrób pod to listę zakupów" - jaka przyjemność i oszczędność czasu!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zgadzam się z poprzedniczką, że odpowiednie sprzęty mogą nam bardzo pomóc w domu, oszczędzić czas i nasze siły. Oprócz wspomnianej powyżej zmywarki polecam bardzo suszarkę do ubrań, która szczególnie ma zastosowanie w okresie jesienno-zimowym. Nie trzeba niczego rozwieszać a ubrania z suszarki są mięciutkie i pachnące. Naprawdę ogromna ulga w pracach domowych 😊 Małgosiu mam już ponad 60 lat, trochę w życiu widziałam i słyszałam a Twojego bloga czytam z zapartym tchem i codziennie patrzę co nowego interesującego napisałaś . Dziękuję bardzo za inspiracje 😊

    OdpowiedzUsuń
  32. Malgoniu a jak idzie Tobie pisanie ksiazki da rade na gwiazdke ? To bylby mysle dla wszystkich czytelnikow najwspanialszy prezent!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. A mi do perfekcji wiele brakuje i takie wpisy dużo mi dają, udowadniając, że się da - oczywiście przy odpowiednim wkładzie pracy i motywacji.
    Dzieki Gosiu. Jesteś wzorem do naśladowania!

    OdpowiedzUsuń
  34. Małgosiu a czy kuskus można jeść tak często jak inne kasze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta musi być różnorodna. Warto jeść różne kasze i nie jeść w kółko tej samej.

      Usuń
  35. trzy razy tak ! grunt to organizacja. jeśli chodzi o kartki idąc robiąc zakupy to również praktykuję i jest to świetne rozwiązanie i tak, jak piszesz - oszczędność pieniędzy i czasu. chociaż przyznam, że zdarza mi się czasem kupić, coś "ponadprogramowego", bo może akurat się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Małgosiu, pracuję od poniedziałku do piątku od godz.09.00 do godz. 17.00
    czy dobrze będzie jeśli zjem śniadanie o godz. 8.00 , II śniadanie w pracy o godz.11.00, następnie o 14.00 obiad dla pracujących i o 17.00 zjadałabym kolację, bo tak już koło 20.00 jestem w łóżku.
    Czy mogą być 4 posiłki?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  37. Cześć, czy moge prosic o linka do jadłospisów, które kiedyś zamieściłaś na blogu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W prawej szpalcie bloga. Trzeba kliknąć na zdjęcie "Gotowe jadłospisy"

      Usuń
  38. A ja man pytanie nie do tematu. czasami jest taki dzień, że człowiek za dużo zje z różnych powodów. Pisalaś zawsze wtedy, żeby następnego dnia jeść normalnie, tzn. nie skaracać sobie kalorii. Ja na co dzień mam ich ok. 1500 ale tego dnia po tym obzarstwie nie mam ochoty za dużo jeść , nie mogę dużo przełknąć. Czy w tej sytuacji man jeść na siłę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy zmieniasz rodzaj posiłków na bardziej płynne np. koktajl na śniadanie, mus owocowy na drugie śniadanie, lekki obiad, zupa na kolację.

      Usuń
  39. Małgosiu, jestem po Twojej diecie redukcyjnej. Ładnie schudlam, trzymałąm się kilka miesięcy ale pękłam....zaczęłam podjadać slodycze i kilogram przybył:(((
    Czy polecasz znowu podejść do Twojej rozpiski?
    Czy zamówić nową?
    A może wystarczy tylko zrezygnować ze słodyczy--------->kurcze najlepiej wchodzą mi wieczorami....
    Cały dzień się trzymam zdrowego jedzenia, ćwiczę a wieczór-------film i batonik, film i chips, film i czekoladka......
    Może brak mi czegoś.??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróć do diety najpierw robiąc sobie weekendowe oczyszczanie na koktajlach. W zakładce Trochę Zdrowia znajdziesz post o tym.

      Usuń
  40. A jak wygląda dzień,który jest zaplanowany,a tu raptem dzieci chore i np tydzień muszą być w domu?

    OdpowiedzUsuń
  41. Gosiu, jeśli kończę jeść kolację około 20.20 to o której najwcześniej mogę się położyć spać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli jest to tylko kromka chleba (np. z szynką, serem i pomidorem) to mogę iść troszkę wcześniej? Jeśli tak to o której? Bo praca zmusza mnie do tak późnej kolacji ale muszę niestety wstawać przed 6

      Usuń
  42. Dziewczyn strasznie wam zazdroszczę planowania!!! Niestety nie wszystko da się zaplanować bo życie planuje samo.Ja też planowałam kiedyś ale przy niepełnosprawnym dziecku to nie możliwe bo nie wiem co przyniesie dzień a nawet noc właśnie nie śpię od 3-00 bo młody wstał i szaleje. Więc plany które miałam w głowie na dzisiejszy dzień przestały obowiązywać.

    OdpowiedzUsuń
  43. Witaj Gosiu.
    Świetnie masz rozplanowany dzień, podziwiam i gratuluję. Kiedyś czytałam na Twoim blogu, że teraz już (odkąd sama schudłaś) nie potrafisz się obejść bez ćwiczeń, bo dzięki nim czujesz się świetnie. Powiedz mi kiedy ćwiczysz i jak często i ile trwa taki przykładowy twój trening przy tak, jak wyżej opisane, zaplanowanym dniu?

    Tak z ciekawości pytam... Sama pracuję w godzinach 9-17, gdzie poza domem i tak jestem ok.10 godzin (biorąc pod uwagę dojazdy do pracy). Muszę szczerze przyznać, że dla mnie dobra organizacja to jakiś kosmos. Mam męża i 3 dzieci w wieku 2,8, 3,8 oraz 13 lat i często nasze życie przypomina bieg chomików w karuzeli przez cały tydzień, lekko zwalniamy w weekend. Tym bardziej podziwiam Twoją świetną organizację pracy.

    Pozdrawiam serdecznie i spróbuję choć trochę lepiej się zorganizować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczę w zależności od tego jak ma ułożony dzień. Nie ćwiczę w stałych dniach. Grafik jest rotacyjny. Najczęściej jest to środa i weekendy.

      Usuń
  44. Ja mam różnie. Czasem lubię pewne rzeczy mieć zaplanowane, ale nie aż tak jak Ty, lubię mieć taki bufor, żeby coś było spontanicznie też. Aż tak do końca roku, to w sumie nie chciałoby mi się zapisywać, bo też nie miałabym pewności czy to wszystko się uda, by w te dni tam być, plany się czasem zmieniają u mnie, ale oczywiście rozumiem też inne podejście. Sama nie mam też jeszcze dzieci i wiadomo to inaczej, no i każdy ma inne podejście. Za to wyjazd gdzieś lubię w miarę dokładnie zaplanować, choć i tu zostawiam sobie bufor na spontaniczność, bo wszystko zaplanowane od A do Z zabrałoby mi trochę tego dreszczyku co tu jeszcze zobaczymy, takiej niespodzianki ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Dzień dobry. Mam problem z rozplanowaniem posiłków, bo zazwyczaj wstaję o 5 rano i o 6 już jestem w pracy. Rano jakoś o tej godzinie 5 nie chce mi się jeść, tym bardziej że kładę się spać koło godziny 22-23, a kolację jadam koło 20. Śniadanie jadam zazwyczaj dopiero w pracy koło godziny 10, a potem obiad w domu koło 15. Co zrobić z tymi śniadaniami??? Wstawać trochę wcześniej z 15 minut i jednak je zjeść, ale potem co? przekąska o 14? czy zostawić tak jak jest teraz? proszę o pomoc

    OdpowiedzUsuń
  46. Przepraszam, że pod tym postem, ale chciałam o coś zapytać. Od 2 tygodni postanowiliśmy, no ok, ja postanowiłam, że zmieniamy rodzinnie nasz sposób jedzenia. Ja, mąż i 18-letnia córka. Przyznam że inspiracją była ta właśnie strona. Wszystkim nam przyda się utrata paru kilogramów. ;-) Póki co korzystam z tygodniowych jadłospisów, bo tak jest wygodniej, dopóki pewne rzeczy nie wejdą mi w nawyk. Po dwóch tygodniach nawet córka przyznała, że miałam rację i wszystko jest dobre. Ale przejdę do mojego pytania, dzisiaj mąż zapytał czy córka nie potrzebuje więcej białka niż to jest w rozpisanych jadłospisach. Czy faktycznie 18-latce powinnam zwiększyć ilość białka w diecie, czy jest ona wystarczająca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie za odpowiedź i za inspirację do zmian.

      Usuń
  47. gdyby nie mój organizer to na pewno bym zginęła ;)
    Zadania kategorii A - bardzo ważne i B- ważne oraz świadoma prokrastynacja - ułatwiają mi planowanie dni. Nie wyobrażam sobie jak można żyć inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Małgosiu a może zdradzisz nam jak szybko gotowac?Masz jakiś swoj plan? :) Z regóły nawet ugotowanie samej zupy zajmuje mi 2 godz i w tym czasie nie zajmuje się niczym innym...masakra. A o innych daniach to nawet nie chce się wspominać. No i to tym czasie to juz nie chce się jeść tego nad czym się męczyłam kilka godzin. :(

    OdpowiedzUsuń
  49. Gosiu, a jak w obowiazki domowe wplatalas nauke? Sama mam pdobna sytuacje do Twojej i studiuje zaocznie technologie zywnosci. Jest mi ciezko znalezc czas na nauke, przygotowanie sie do sprawdzianow. Dodam, ze jedno dziecko mam z orzeczniem. Chyba porwalam sie z motyka na slonce... ale lubie soe uczyc i marze o takim dyplomie. Jak ty sie przygotowywalas do szkoly? Nocami? :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Z natury jestem dość roztrzepanym lekkoduchem, więc życie z planem przyszło mi opornie. Najbardziej wymusiły to mnie dzieci, które mają określoną porę posiłku spania itp.

    OdpowiedzUsuń