poniedziałek, 21 grudnia 2015

Świąteczny poradnik! Jak nie przytyć w święta? Jak je przeżyć, kiedy jesteśmy na redukcji?



Jak nie przytyć w święta? Jak je przeżyć, kiedy jesteśmy na redukcji?
To pytanie spędza sen z powiem wielu osobom.

No i u cioci na imieninach? I na komunii chrześnicy? I na rocznicy ślubu wujków? I jeszcze na weselu koleżanki?

Takie pytania pojawiają się bardzo często i ja takich pytań otrzymuję bardzo dużo. Powyższe uroczystości jednak zdecydowanie różnią się od okresu świątecznego.
Dlaczego? Ponieważ trwają kilka godzin. Jeśli któryś z moich klientów wybiera się na wesele, imieniny czy inną kilkugodzinną imprezę, pozwalam jeść wszystko oprócz słodyczy (wyjątek stanowi tort weselny), soków i napojów, słodkich owoców (typu winogrona, banany) oraz tłustych i wzdymających potraw.
Jeśli nie chcemy zafundować sobie wzdęć i gazów, nigdy nie łączymy dań obiadowych ze słodyczami.
Cukier hamuje wydzielanie soków żołądkowych i powoduje fermentację. W żołądku wszystko się kotłuje.
Unikamy też dań tłustych, bo obciążają przewód pokarmowy (tłuszcz także hamuje wydzielanie soków żołądkowych) oraz dań wzdymających, bo powodują wzdęcia i gazy. Poza tym jemy wszystko. Jeśli raz na jakiś czas zjemy więcej, metabolizm da sobie z tym  radę. Jeśli dodatkowo impreza jest taneczna, nie mamy się o co martwić.

A w święta?

Święta to co innego. Święta trwają trzy dni i na ogół są to trzy dni siedzenia za stołem. W tym roku będzie jeszcze lepiej, bo dochodzi niedziela, więc potrwają cztery dni.
Wigilia to prawdziwy kulinarny maraton. Do stołu zasiadamy po całodziennym poście i wtedy, kiedy normalnie od niego powinniśmy wstawać. No i wtedy się zaczyna... barszcz z uszkami, smażony karp, smażone pierogi z kapustą, surówka z kapusty, sos grzybowy, bigos, śledzie i w końcu makowiec, sernik, miodowiec i pierniczki.
A w żołądku burza. Prawdziwa wojna. A ja potem słyszę "Małgosia, jakbym wbiła sobie igłę w brzuch, to fruwałabym pod sufitem jak balon".
Czy czyjkolwiek żołądek jest w stanie wytrzymać taką ilość i taką różnorodność pokarmów? Czy jeśli na co dzień przyzwyczajony jest do trawienia pewnych ilości pokarmów, poradzi sobie z ilością razy dwa, albo razy trzy? A razy cztery?
No dobrze. Kolacja wigilijna dobiega końca. Idziemy spać. Jest ciężko, bo żołądek trawi. Pracuje. A powinien mieć już fajrant. Rano śniadanie. Sałatka w majonezie, wędliny, smażone pierogi, bo mama zrobiła chyba z dwieście. I zimne nóżki. A potem kawa. I ciasto.
Dobiliśmy do południa. Ciocia zaprosiła na obiad, więc czas się robić na bóstwo. Brzuch trochę odstaje. Wypadałoby założyć inną kieckę, ale co tam. Wszyscy tak dziś będą wyglądać, więc nie ma się co przejmować. U cioci mięsko w sosie i kluseczki i sałatka. Pycha, ta to umie sos doprawić. I w końcu ciasto i kawa. I zimne przekąski. Wieczorem ledwo wstajesz od stołu. Bądź dzielna. Jutro czeka Cię to samo. I w niedzielę pewnie też.
Znacie to?
Lubicie?
Chcecie się tak czuć?

Ale jak to? Mam nie jeść? Wyjdę na dziwaka. Co ja powiem rodzinie?

Pracując z ludźmi zauważam jedno. To, z czego ja wyleczyłam się już dawno i radzę Wam to samo. Im wcześniej to zrobicie tym lepiej.
O co chodzi? O to, że stale myślicie to tym, co powie ciocia, co pomyśli mama, teściowa. I robicie coś wbrew sobie bo ktoś, coś. Koniec z tym!
Klientka zapytała mnie w ubiegłym tygodniu co ma zrobić, bo idzie do rodziców męża i nie wie, co ma powiedzieć, bo jest na diecie bezmlecznej w związku z wykrytą niedawno nietolerancją. Mnie osobiście bardzo to pytanie zaskoczyło. Dla mnie odpowiedź jest oczywista - "idziesz i mówisz: nie zjem bo nie mogę".
I nikt nie ma prawa Cię do niczego zmuszać, bo dobre, bo się namęczył, bo teściowa pół nocy kręciła ser na sernik i od lat nie wyszedł jej taki dobry. Nie możesz nabiału i amen! Temat zakończony.
Koniec z zadowalaniem całego świata kosztem siebie!

Ty decydujesz!

Zdaję sobie sprawę, że usiąść nad obiadowym talerzem w domu, gdzie masz konkretną ilość do zjedzenia, to nie to samo, co usiąść za świątecznym stołem, gdzie same smakołyki i dookoła wszyscy jedzą nie ograniczając się wcale. Ale jesteś wolnym człowiekiem, a ja nie jestem cesarzem, aby Ci cokolwiek nakazywać. Jedz do woli, tylko potem pretensję miej wyłącznie do siebie.



Jak jeść w święta?

Przygotowując się do wieczerzy wigilijnej nie wolno głodzić się cały dzień !
Jeśli przyjdzie nam do głowy oszczędzać kalorie cały dzień po to, aby w Wigilię sobie pofolgować, kłopoty trawienne i wzdęcia mamy murowane. Oprócz tego organizm zagłodzony w ciągu dnia większość z tego, co dostanie na kolację, odłoży w obawie, że znów zachce nam się zafundować mu głodówkę. 
W Wigilię jemy prawie tak samo jak każdego innego dnia. Piszę prawie, ponieważ jemy tego dnia lżej i mniej niż normalnie, ale regularnie. Zmniejszamy porcje o ok. 30 % i trochę je odchudzamy.
Co to znaczy ?
Kolacja będzie inna niż zazwyczaj. Cięższa i większa objętościowo. Odpuśćmy sobie zatem jajecznicę czy kanapki na śniadanie i zastąpmy ją owsianką lub jogurtem z granolą i owocem.
Na przekąskę zjedzmy owoc lub wypijmy sok warzywno - owocowy, a na obiad lekką sałatkę z rybą lub z samymi warzywami.
Wigilijny dzień ma być lekki, ale regularny. Dzięki temu żołądek trawi regularnie, a nasz organizm wie, że za 3-4 godziny dostanie paliwa, tak jak się tego spodziewa. Nie będzie więc musiał magazynować wigilijnej kolacji. Oczywiście pod warunkiem, że nie zaczniemy szaleć.
Barszcz z uszkami, kawałek karpia, 2-3 pierogi. Dlaczego nie. Ale już dokładka karpia czy pierogi w ilości naście sztuk to już lekka przesada.
Odradzam też sałatki z kapusty, mimo iż to tradycja. Nie wiem jak u Was, ale u mnie do karpia podaje się surówkę z czerwonej kapusty. Od kiedy przestałam ją jeść skończyły się wzdęcia.
Ciasto w Wigilię radzę sobie odpuścić. Wieczór to nie jest pora na słodkości, to po pierwsze, a po drugie cukier hamuje wydzielanie soków żołądkowych, więc ciasto po kolacji równa się zalegający karp w żołądku.
Mamy jeszcze dwa dni świąt plus niedziela i w te dni bez wątpienia znajdziemy czas na spróbowanie świątecznych wypieków.
Ja zawsze jadam ciasto w pierwszy i drugi dzień świąt do godziny maksymalnie 14 -tej, ale na ogół do południa. Dzięki temu mam dużo czasu na spalenie tej porcji słodyczy, a do tego zjadam go zawsze minimum godzinę przed obiadem po to, aby cukier nie zahamował wydzielania soków żołądkowych i nie zafundował mi żołądkowej fermentacji.
Uważajcie z ciastem. Ja mogę siedzieć przy stole zastawionym od początku do końca słodkościami i zjem kawałek. Żadna siła nie namówi mnie na zjedzenie kolejnego.
Jeśli jednak wiesz, że na jednym się nie skończy, lepiej nie jedz wcale. Taką wyznaję zasadę.
Ilość ciasta na jeden świąteczny dzień to maksymalnie dwa kawałki.
Pamiętajcie o lekkim śniadaniu i lekkiej kolacji. Lekkie śniadanie zrobi miejsce na przedpołudniowy kawałek ciasta, a lekka kolacja uspokoi żołądek po popołudniowych posiadówkach.
Uważajcie na ilości. Spróbujcie wszystkiego, ale po trochu.
Delektujmy się jedzeniem, delektujemy się smakiem.
Wszelkie majonezowe paciaje radzę sobie darować. Sałatkę jarzynową możecie zjeść u cioci na imieninach. To nie jest typowa świąteczna potrawa. To nie jest tak, że jak nie zjesz jej w święta, to będziesz na nią czekać cały rok. Majonezową papkę można zjeść zawsze. Jedz to, czego na co dzień nie masz. I zwracaj uwagę na ilość.

Asertywność to podstawa!

Jeśli znajdzie się ktoś, ciocia, teściowa, kto zacznie Cię namawiać na kolejny kawałek ciasta, bo "jeszcze tego nie próbowałaś, a jak tak się napracowałam" musisz być asertywna. Naucz się odmawiać. Nie chcesz? Nie jedz! Zjadasz bo teściowa kazała? Mogę Ci tylko współczuć.
Jeśli zaczną mówić, że świetnie wyglądasz, że po co się odchudzasz, że masz już męża i już się podobać nie musisz (słyszałam to wiele razy), że święta są raz w roku i że można sobie odpuścić podziękuj za dobre rady z uśmiechem i rób swoje. Nie pouczaj, nie przekonuj do swoich racji, nie namawiaj do przyznania racji Tobie. Rób swoje, a innym pozwól żyć swoim życiem. To najlepsza metoda na rodzinny spokój. Nikt nie lubi być pouczany, a jeśli zaczniemy to robić nachalnie, w geście obronnym, zrobi się nieprzyjemnie.

Jedząc wszystko, ale z umiarem, nikt się do nas nie przyczepi, że wydziwiamy, że się napracował, a my nie jemy etc.
Pamiętam moją pierwszą Wigilię na redukcji. Jako jedyna wstałam od stołu lekka.
A zjadłam i barszcz z uszkami, kawałek karpia, i kawałek śledzia. 
Resztę potraw zjadłam w kolejne dni świąt.
Jako jedyna wstawałam od stołu najedzona, ale nie przeżarta w każdy kolejny dzień świąt. 


Średnia kaloryczność typowych potraw świątecznych!

  • 250 ml czerwonego wigilijnego barszczu - ok. 30 kcal 
  • 1 uszko z kapustą o grzybami (8 gram) - ok. 19 kcal 
  • Porcja smażonego karpia ( 130 gramów) - ok. 287 kcal 
  • 1 pieróg z kapustą i grzybami (40 gramów)  - ok. 60 kcal
  • Kawałek sernika wiedeńskiego (120 gramów) - ok. 305 kcal
  • Kawałek strucli makowej z bakaliami ( 40 gramów) - ok. 144 kcal 
  • Szklanka 250 ml kompotu z suszu, niskosłodzonego - ok. 80 kcal 
  • Kawałek ciasta keks ( 55 gramów) - ok. 207 kcal 
  • Porcja sałatki  jarzynowej z majonezem (230 gramów) - ok. 311 kcal 
  • Jeden cały duży płat śledzia (100 gramów) - ok. 217 kcal  
  • Porcja ryby po grecku (200 gramów) - ok. 280 kcal
  • Porcja kutii z bakaliami (250 gramów) - 548 kcal 
  • Śledź w galarecie (200 gramów) - 152 kcal 
  • Pstrąg w galarecie ( 200 gramów) - 240 kcal   

110 komentarzy:

  1. Dobrze,że o tym przypominasz :)

    ja z kolei z innej beczki. Zaczęła się zima, nie ma już wielu warzyw i owoców, które można znaleźć w Twoich przepisach, pomidor i ogórek smakują jak wata..... Czy można liczyć na jakieś wskazówki dotyczące zamiany niektórych produktów w Twoich przepisach na inne? Czym zastąpić świeżego ogórka czy pomidora?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O których przepisach mówisz? Jeśli o jadłospisach, korzystaj z zimowych. Jeśli o przepisach, zwracaj na datę publikacji.

      Usuń
  2. Lubię te Twoje motywacyjne wpisy :D co prawda zupełnie nie mam takiego problemu, bo od jakiegoś czasu zauważyłam, ze jak się najem, to już nic więcej nie wcisnę, dlatego zwykle przestaje jeść po jakiejś rozsądnej porcji. Z tego względu tez wolę spróbować kilku rzeczy, które lubię niż ładować sobie na talerz wszystko. A ciasta mnie nie kręcą jakoś specjalnie, nawet sernik :)

    Co do sałatki z majonezem, to się przekornie nie zgodzę. U mnie w domu czeka się na nią cały rok, bo robię ją tylko na Święta i to nie każde :D

    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  3. a ile ma krokiet ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.ilewazy.pl/krokiet-z-kapusta-i-grzybami

      100 gram, 237 kcal, lekko większy 130 gram, 308 kcal :)

      Usuń
    2. bardzo dziękuję za wpis Małgosiu, na szczęście dużo się u mnie zmieniło przez parę lat i to co zjem zależy wyłącznie ode mnie, byłam nawet zmuszana przez teściową do ciast, których nie cierpię (tyle się narobiłam, a wy nie chcecie jeść, wyrodne dzieci), u mnie w tym roku będzie "ryba" sojowa po grecku, "ryba" jaglana po grecku, bezglutenowe uszka do barszczu i sałatka jarzynowa z majonezem z tofu :D nie wiem ile mogą mieć kalorii, ale już się cieszę na myśl jak smakują, pozdrawiam świątecznie !

      Usuń
  4. Od dawna nie przejadam się w święta i mimo,że w pierwszy i drugi dzień świąt jem ciasto to waga nie wzrasta po tym dniach.
    W tym roku zjem barszcz z pierogami i kapustę( bez grochu bo takiej się u mnie nie robi). I nic poza tym nie planuje na Wigilię :)

    Gosia,jakie ciasta przygotowujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie szarlotka, sernik,piernik staropolski ( z moich wypieków - polecam Ci!). Reszta do rozdania :)

      Usuń
  5. Małgosiu, a czy można jakoś zmniejszyć ilośc pestycydów i innych toksycznych substancji w marketowych warzywach i owocach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na akademii witalności widziałam kiedyś wpis o myciu warzyw i owoców;)

      Usuń
  6. Ja zamierzam zjesc barszcz z pierogami (gotowane), rybe po grecku (ryba pieczona) i salatke sledziowa (na jogurcie, bez majonezu; z groszkiem, jablkiem tartym, ogorkiem konserwowym i cebula) + kompot z suszu (bez cukru - rok temu przekonalam mame do niego argumentem "zawsze mozna sobie doslodzic" i o dzieo nikt nie slodzil! Bo byl po prostu slodki :)). A jarzynowa, kapuste postns i ciasta w kolejne dni. Bedzie dobrze? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Małgosiu dzięki za wskazówki zwłaszcza z tym przestaniem się zamartwiac co powiedzą i pomyślą inni! Na święta i staram się zastosować do ciastowego patentu 2 kawałki na dzień zwłaszcza ze z ciast zrezygnować potrafię :)
    Za to od 7 stycznia mam zamiar ruszyć z kopyta i zacząć korzystac z Twoich jadlispisów wbrew wszystkim i wszystkiemu co będzie mówiło mi ze wymyślam ze po co mi to itd. trzymaj kciuki!! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję, czekałam na ten poradnik niecierpliwie, bo to spore wyzwanie nie zaprzepaścić efektów 3-miesięcznej redukcji w 4 dni. 😉 Ale z takim wsparciem będzie łatwiej! Dzięki Twoim jadłospisom zrzuciłam już 7kg w te 3 miesiące, bez wysiłku i większych wyrzeczeń. Czuję się świetnie i komu mogę, polecam Ciebie i Twoje rady! 😊
    Małgosiu, mam jeszcze prośbę. Pisałaś kiedyś, że masz źródło ekologicznego drobiu po prawej stronie Wisły, czy to nadal aktualne? Mogłabyś jakoś naprowadzić?😊 pisałam jakiś czas temu wiadomość z tym pytaniem na Twojego maila, ale może nie tam gdzie trzeba. Będę wdzięczna za pomoc. Dziękuję i pozdrawiam!
    Milena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę już podać tego adresu. Ta Pani nie jest w stanie obsłużyć więcej klientów. Już teraz trzeba się zapisywać.

      Usuń
    2. No to szkoda. Gdybyś miała pomysł gdzie się można zaopatrywać w dobrej jakości drób, to wspomnij o tym kiedyś tu albo na fb, proszę.:) Mam nadzieję, że sama znajdę zaufane źródło, ale mimo to każda sugestia się przyda.
      Dziękuję i Wesołych Świąt! :)

      Usuń
  9. Małgosiu, u mnie w domu sałatkę jarzynową z majonezem je się dwa razy w roku: w Święta Bożego Narodzenia i w Wielkanoc. Moja rodzina, wszyscy przyjaciele i ich rodziny z południa Polski też tak mają. Co region to inna tradycja ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gosiu, czy połówkę owocu granata można przechowywać w lodówce 2 dni ? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja mam trochę inny problem. Otóż ze względów religijnych nie jem nic od rana w wigilię, zasiadam dopiero do później wieczerzy. Tak, wiem, że to nie jest rozsądne, ale to dla mnie ważne. Tyle że problem mam przeciwny niż większość osób. Otóż walczę z niedowagą i ekstremalnie szybkim metabolizmem (dziennie muszę jeść minimum 3000 kalorii, żeby utrzymać wagę, że nie wspomnę już o przytyciu). A gdy usiądę wygłodzona do wieczerzy, po kilku daniach już boli mnie brzuch - a wiem, że muszę zjeść więcej, żeby nie schudnąć. Ma Pani jakieś porady, jak walczyć z bólem żołądka w takiej sytuacji oraz których potraw nakładać najwięcej, żeby było lekkostrawnie, zdrowo i kalorycznie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój żołądek reaguje zupełnie normalnie. Po głodzie jest ból żołądka. Nie ma na to rady. To fizjologia.

      Usuń
  12. Małgosiu zapomniałaś dodać, że po Pasterce karp i makówki smakują najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie zawsze z okazji Świąt tych czy Wielkanocnych nachodzi taka refleksja że każdy bardzo się spina i stresuje. Nie umie wyluzować. Czy naprawdę kawałek a nawet te 2-3 kawałki ciasta to coś mega strasznego? Nie je się słodyczy na co dzien bo wszędzie trąbią "Nie jedz", " unikaj" to jak się zje teraz to co się stanie? Wszyscy liczą te kalorie, świrują, stresują... po co? życie jest jedno i czasami właśnie dla kawałka tego pysznego sernika świątecznego czy talerza pełnego ukochanych babcinych pierogów warto żyć i się nimi delektować. Zycie podporządkowane liczeniu kalorii? Nie dziękuje...
    P.S. dodam, że 5 lat temu schudłam 24 kg. Od tego czasu utrzymuje wagę ale nie świruje, nie panikuje przy świątecznym stole. Jem co chce i ile chce. Ważne ze święta kończę po dwóch dniach ani dnia więcej!!! i tego się trzymam. Nie ma dojadania po świętach, zresztą robię bardzo małe ilości poszczególnych dań, żeby nic nie zostało i to się sprawdza. Także wyluzować trochę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy ktoś kogoś do czegoś zmusza?
      Masz ochotę. Jedz do woli.

      Usuń
    2. Dla wielu osób to co napisała Małgosia jest bardzo ważne, nie każdy umie zapanować nad swoim łaknieniem (nazwę to delikatnie) w Święta oraz przeciwstawić się namowom rodziny. sama pamiętam jak z grzeczności, bo bałam się odmówić, żeby komuś nie sprawić przykrości jadłam, a potem bardzo się źle czułam i psychicznie i fizycznie. Anonimie z 12:49, jedz proszę do woli, ale na tym blogu są osoby, które potrzebują wsparcia, otuchy, motywacji, a czasami też i pogrożenia palcem. dla nich to jest ważne i głównie dla nich jest ten post. mimo, że mnie - po ciężkiej walce - to już nie dotyczy, to tekst przeczytałam z przyjemnością i mogę tylko powiedzieć, że bardzo żałuję, że nie miałam możliwości przeczytać go kilka lat temu. pozdrawiam.

      Usuń
    3. Malgosia a Ty nie przyjmujesz do wiadomości możliwości, że Ktoś może mieć inny sposób na święta bez przytycia? - rownie skuteczny co Twój? Denerwuje mnie Twoje zadzieranie nosa, wszechobecne na każdym kroku zarozumialstwo i myslenie, że tylko Twoje sposoby są jedynymi słusznymi. Skoro ktoś je w Święta to na co ma ochotę i po dwóch dniach powraca do swojego codziennego odżywiania to dlaczego nie możesz uznać, że to także jest dobry sposób?

      Usuń
    4. Anonimowy - nie każdy i nie wszyscy. Ja się nie spinam ani w przygotowaniach ani.z tym,żeby objadac się po sam kurek. Osobiście wolę lekki niedosyt

      Usuń
    5. Ależ przyjmuję do wiadomości i napisałam że nikogo do niczego nie zmuszam.Każdy robi jak uważa.
      Wiele osób prosiło o ten tekst i ja, na moim blogu, przedstawiłam MÓJ punkt widzenia. Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza robi po swojemu.

      Usuń
    6. A mnie ostatnio naszła refleksja, że człowiek stara się zdrowo odżywiać, eliminuje ze swojego jadłospisu wiele rzeczy chociaż ma na nie ochotę, a za chwilę może nas (za przeproszeniem) "szlak trafić" i co nam przyjdzie z tej rezygnacji? Ewentualne poczucie, że nie spróbowaliśmy wielu rzeczy tylko dlatego, że miały trochę więcej cukru czy tłuszczów utwardzonych. Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko podejść do tego z głową.

      Usuń
    7. Napisałam o tym tekście. Wszystko ale odpowiednie ilości i w odpowiedniej konfiguracji.

      Usuń
    8. Ja mam czasami wrażenie że albo niektórzy nie czytają tego co piszesz Małgosiu, albo czytają co dziesiąte zdanie, albo nie potrafią czytać ze zrozumieniem.

      Usuń
    9. A ja z kolei odnoszę wrażenie, że Małgosia nie rozumie i nie szanuje tego, że nie w każdym regionie Polski je się tak samo. U mnie sałatka jarzynowa jest tylko w święta, a żadnej ciotki nie mam, żeby sobie u niej na imieninach coś zjeść... do tego krytyka Pani, która ma bardzo dobry sposób na święta. Dwa dni "cheatu" to świetny pomysł! Ja też tak robię i nie muszę się martwić figurą. Wyluzujcie dziewczyny!

      Usuń
  14. Witam,
    Pani Małgosiu mam nietypową prośbę w numerze 3 food forum zaciekawił mnie jeden artykuł ZAPOBIEGANIE CHOROBOM
    STR 67. Wypadanie włosów. 8 zmian w jadłospisie, dzięki którym
    unikniesz problemu czy jest sens kupować całą gazetę dla tego artykułu? Bo tylko ten artykuł mnie mocno przyciągnął resztę, mogę znaleźć na Twoim świetnym blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam problemy z wypróżnianiem. Mimo moich starnań aby jeść dużo błonnika i pić wodę ciągle jest nie tak. Poleciłabyś mi jakie badania wykonać? TSH jest w normie, ale mi się wydaje jakbym miała coś a'la niedoczynność (Dziwnie to brzmi, wiem). Może to hashimoto? Zrobić Ft3 i Ft4, testosteron i coś więcej? Trochę się nie orientuję w temacie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej iść do lekarza endokrynologa,fakt kolejki długie,wiec może prywatnie?

      Usuń
    2. Chyba będzie trzeba...

      Usuń
    3. Idź koniecznie, ja zwlekałam i teraz się okazało, że mam hashimoto.

      Usuń
  16. Małgosiu pisałaś tyle dobrego o kompocie z suszu w okresie świątecznym. Ja niestety pochodzę z tego regionu kraju gdzie kompot z suszu nie należy do tradycji wigilijnej. Więc mam taką prośbę żebyś podała przepis jak Ty robisz ten kompot bo miałabym ochotę w te święta zaserwować go moim bliskim i oczywiście w szczególności sobie bo chcę w te święta nie przytyć gdyż jestem na Twojej diecie redukcyjnej. Pozdrawiam i życzę Ci już teraz wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez będę robiła w tym roku pierwszy raz, kupiłam gotowa mieszankę, ewentualnie dodam jakieś suszone / wędzone owoce :)

      Usuń
    2. A masz jakiś dobry przepis na kompot? Szukałam w internecie i jest tego tyle że nie wiem który przepis wybrać żeby nie był za bardzo kaloryczny ale w sam raz :)

      Usuń
  17. Gosiu czy można u Ciebie zamówić dietę na obnizenie cholesterolu a jednocześnie na zgubienie kilku kilogramów.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gosiu jestes niesamowia!!!! a czy sniadanka w swieta owsianka moze byc? a na kolacje np rolada ze szpinakiem.serkiem i lososiem wedzonym albo sledziki z Twoich przepisow? czy raczej za pozno na sledzika i lepiej jakas salate z winegretem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie na szczęście problem przejedzenia czy nadmiaru kalorii nie dotyczy, bo zarówno na wigilijną kolację jak i pozostałe dni świąt przygotowuję posiłki tylko dla siebie, więc robię takie porcje jak w każdy inny dzień. Przez to też wiem, że nic mi się nie zmarnuje.
    Zazwyczaj poleca się zjeść kolację na 3 godziny przed snem. Przeważnie kończę jeść o 20:00, kładę się do łóżka ok. 22:00 a zasypiam ok. 22:30. Czy może tak być, czy jednak lepiej zjeść kolację wcześniej?

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak dla mnie "uśmiechać się i robić swoje" jak piszesz w tekście jest fałszywe. Wystarczy powiedzieć - nie dziękuję nie dam rady nic więcej zjeść. Chyba nikt nie wpycha nam jedzenia na siłę. Nie chcę, nie jem. Spotykamy się przy świątecznym stole z najbliższymi, z osobami których kochamy i chyba zależy nam na szczęściu najbliższych i wcale nie musi być to kosztem swojego szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często trafia się osoba na spotkaniu rodzinnym, która ma misję żeby wcisnąć w Ciebie jak najwięcej jedzenia. Mimo zapewnień, że już więcej nie zjesz to i tak na twoim talerzyku ląduje kawałek ciasta. Nie tkniesz go, a inna osoba zaczyna cię strofować, że to nie ładnie ble ble ble... Kolejna pyta się o co chodzi i... tworzy się kwas. Dlatego w takich sytuacjach lepiej uśmiechnąć się i dalej robić swoje.

      Usuń
    2. pamiętam słowa, które padały podczas wspólnych obiadków, świąt, rodzinnych spotkań, w momencie, kiedy mówiłam: "dziękuję, już nic w siebie nie wcisnę, jestem najedzona i jak zjem więcej to będę się źle czuła", koszmarne "podziękujesz jak zjesz" i na moim talerzu lądowały kolejne porcje. oczywiście wszystko z dobrego serca. a u mojej teściowej trzeba spróbować wszystkiego co stoi na stole, owoców, kompotu z suszonych owoców, pasztecików, karpia, pierogów, sałatki jarzynowej, chleba z pasztetem i nie wiem co jeszcze, a w żołądku kocioł.

      Usuń
    3. Mam za sobą rodzinne obiady u przyszywanej cioci (więc to nie była moja rodzina, tylko jej) i mimo tego, że lądowały na moim talerzu kawałki tortu, szarlotki, serniki, przede mną stało ptasie mleczko i inne słodycze - mówiłam "Nie, dziękuję" i nie wdawałam się w dyskusję, ucinałam rozmowę. Jesteśmy dorośli i mamy prawo o sobie decydować.

      Usuń
    4. Tak, to prawda. I tak by było najlepiej. Ale czasami jest trudno. Zaczynają padać pytania, babcie i ciocie się troszczą, robi się jakoś przykro, atmosfera robi się napięta, niestety niektóre sytuacje wymykają się spod kontroli.

      Usuń
    5. Każda wymówka jest dobra ;) bo święta, bo babcia wciska, bo ciotka nałożyła mi na talerz, bo mama ugotowała...serio? Nie jesteście poważne ;)

      Usuń
    6. Jaka wymówka? Tu właśnie nie chodzi o wymówki, nauka czytania ze zrozumieniem to podstawa, chyba że się jest trolem internetowym.

      Usuń
    7. Ciężko jest mi sobie wyobrazić takie sytuacje, jakie są tutaj opisane. Jeśli ktoś się źle czuje po jedzeniu, to jakim cudem pozwala sobie na zjedzenie większej ilości, bo ktoś "chce dobrze"? Znam takie osoby i dlatego jednak wydaje mi się, że jest to wymówka żeby zjeść więcej ;)

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  22. Gosiu, mam do Ciebie pytanie niezwiązane ze świętami, wybacz, wiem,że masz dużo na głowie, lecz zależy mi na Twojej opinii :) Ostatnio mało sypiam, duużo za mało. Czytałam gdzieś, że to przeszkadza w chudnięciu.
    I chciałabym dowiedzieć się jak to jest ????? Czy przytyję, jeśli będę spać zbyt mało, lecz odżywiać się regularnie i odpowiednio i nie podjadać ?? Z góry dziękuję o pozdrawiam serdecznie ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to bardzo przeszkadza. Zwalnia wtedy metabolizm.

      Usuń
    2. Kto jest z natury chudy i dużo je to w niczym mu to nie przeszkadza :) jeśli ktoś tyje z powietrza to warto się wysypiać :)

      Usuń
  23. Pani Małgosiu planuję zrobić chrzanowy sos na bazie jogurtu naturalnego do karpia w galarecie, mam pytanie odnośnie właśnie korzenia chrzanu. Czy dostanę go o to tej porze, jeśli tak ewentualnie to w jakim sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiem. Najprędzej na jakichś bazarach.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że widziałam chrzan u siebie w Kauflandzie.

      Usuń
    3. Widziałam chrzan w swoim warzywniaku- sama byłam zaskoczona :D

      Usuń
  24. Witaj Małgosiu,
    Dziękuję Ci za to, że tworzysz blog. Często korzystam z Twoich przepisów, jednak jest pewna rzecz, która bardzo mnie denerwuje i nie zależy raczej od Ciebie. Chodzi o to, że pod każdym Twoim przepisem jest masa pytań ,,z innej beczki". Często szukam dodatkowych opinii w komentarzach odnośnie smaku potrawy, a czasem po tych wszystkich komentarzach z dziwnymi zapytaniami nie odnajduję niczego o samym daniu. Czy nie myślałaś o tym, aby założyć jakąś specjalną zakładkę : pytania?

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny wpis! A zdanie:"Koniec z zadowalaniem całego świata kosztem siebie" zapisuje na lustrze :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Gosiu jak dawax oslone przy antybiotyku dla dziecka Przed antybiotykiem czy po Kiedys o tym pisalas a nie moge znalezc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ulotce powinno być napisane, bodajże 2 godz po antybiotyku

      Usuń
    2. 2 h po antybiotyku, ponieważ ja też brałam w ostatnim czasie. Zastanawia mnie tylko czy po zakończeniu antybiotykoterapi mam jeszcze brać te bakterie. Oczywiście, lekarze nic nie informują...

      Usuń
    3. Po zakończeniu zazywania antybiotyku osłonę należy przyjmowac jeszcze ok. tygodnia.

      Usuń
  27. Ja na kolacji wigilijnej zawsze próbuje wszystkiego ale są to mini porcje :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Małgosiu czyli jakie skutki odczujemy jeśli nie będziemy jeść nic cały dzień, a w wigilię zjemy dosyć dużo na kolację?

    OdpowiedzUsuń
  29. A jeśli u kogoś sałatka jarzynowa z majonezem jest dwa razy w roku(wigilia i wielkanoc)to kiedy lepiej ją zjeść? domyślam się że nie na wieczór ale lepiej do południa, godzine po cieście czy w porze bardziej obiadowej?

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo przydatny poradnik . Takiego właśnie potrzebowałam , zozwial wszystkie moje wątpliwości . Nie wiem Małgosiu , co byśmy bez Ciebie zrobili :)) Ten blog to kopalnia wiedzy , niedawno go odkryłam i teraz w wolnych chwilach czytam wszystko. Nie ma artykuły , który nie był by interesujący :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Gosia, proszę ratuj :-)))
    Moja przyjaciółka jest w bardzo ciężkim stanie po 3 latach walki z rakiem jajników. Po kolejnej chemii jest już bardzo słaba i chudziutka waży 45kg, kobieta po 50 , wzrost ok 163.
    U nas w mieście przyjmuje dietetyk kliniczny. Gościu ma przyjść na wizytę domową ale zanim do tego dojdzie kazał poczytać o diecie Kwaśniewskiego.
    Byłam w szoku jak o tej diecie przeczytałam! !!
    Może osoba tak słaba tłuszczy potrzebuje, może rozbudzi to jej apetyt bo narazie prawie go nie ma.
    Ale to co ten człowiek radzi jest totalnym zaprzeczeniem tego co "uważa " się za zdrowe....
    Wiem, że kiedyś gdzieś obiło mi sie o oczy, że pisałaś co o tym myślisz ale nie moge tego znaleźć a bardzo chciałabym wiedzieć co Ty sądzisz o takich tłustych daniach dla chorej.
    Przecież wieprzowina to nie jest mięso warte jedzenia regularnego, prawda?
    Przypomniało mi się, że mam koleżankę, młodą dziewczynę, która zabrania dziecku jeść np miód, co jest dla mnie totalnym szaleństwem! !! I wspominała coś o zasadach Kwaśniewskiego.
    Mówiła mi, że smaży na tylko na smalcu bo to najzdrowszy tłuszcz.
    Ja wiem, że teraz pewnie masz mnóstwo pracy ale jeżeli mogę to proszę napisz kilka zdań, co sądzisz na temat tej diety i tłuszczy zwierzęcych, bardzo chciałabym jej przedstawić Twoje argumenty za tym, że jednak jedzenie wieprzowiny, smażenie na smalcu i unikanie np miodu wcale nie jest mądre!
    Aż mam nerwy bo nie mam odpowiedniej wiedzy ale jest to moim zdaniem niesamowicie kontrowersyjna dieta!
    Mówiła mi, że woli jeść wieprzowine niż pędzone kurczaki i indyki :-0
    No i zastanawia mnie czy ta dieta przynajmniej na początek jest dobrym rozwiązaniem dla tej chorej na raka przyjaciółki.
    Jeżeli odpowiesz to wieeeeelkie dzięki! !!
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta Kwaśniewskiego dla osoby słabej? Wyniszczonej leczeniem? Przecież trawienie to ogromna praca dla żołądka.Ogromny wysiłek.
      Dziwię się że dietetyk i to kliniczny proponuje coś takiego. To przeczy wszystkiemu, całej dotychczasowej wiedzy o leczeniu raka.
      Zapytajcie tego dietetyka czy wie o terapii Gersona.

      Usuń
    2. No właśnie i nas to MEGA zaskoczyło! !!
      Niesamowicie lubie czytać Twojego bloga i wiedza, która nam przekazujesz jest właśnie zupełnym przeciwieństwem.
      To jest osoba wręcz mega słaba, do tego stopnia, że musi odbyć się wizyta domowa do tego czasu kazał karmić jak najbardziej tłusto :-000
      Nie wiem. ...
      Twoim zadaniem w takim osłabieniu, lepszym rozwiązaniem byłaby dieta Gersona? Kompletnie tego nie znam, muszę poczytać.

      Usuń
  32. Małgosiu mam insulinooporność. Czy mogę Twój schab http://qchenne-inspiracje.blogspot.com/2015/01/soczysty-schab-pieczony-z-suszona.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co mogę powiedzieć. Małą ilość plus dużo warzyw. Obroni się ;)

      Usuń
    2. A może mogłabym czymś innym zastąpić śliwki morele i żurawinę?

      Usuń
    3. Robiłam z suszonymi pomidorami i szpinakiem z cebulą. Mozesz dać mus paprykowy gęsty.

      Usuń
  33. Gosiu, a jeżeli osobie na diecie na candidę zdarzy się w święta kawałek ciasta (tylko jeden) lub produkty z nabiałem (sery itd.) to wszystko zostanie zaprzepaszczone?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

      Usuń
    2. Możesz rozwinąć? Czy może jest jakiś pomysł na "bezpieczną" słodkość?

      Usuń
    3. Największym problemem jest chyba zastąpienie proszku do pieczenia...

      Usuń
    4. Ja nie daje proszku do ciast, ani kruchych ani biszkoptów ani do ciatek. Wszystko wychodzi bez problemu. Nawet szarlotkę z budyniem Gosi robiłam bez proszku i ciasto dało radę udźwignać jabłka i budyń.

      Usuń
  34. witam Cie Małgosiu!
    Post bardzo mi sie podobał. Wiele ludzi przejmuje sie tym co powiedza inni, szczegolnie jesli ma to miejsce w rodzinie. I tu juz nie tylko chodzi o siedzenie za stolem i jedzenie tego co nam wciskaja. Ja na swieta jak pojadę do rodzinki zazwyczaj wracam glodna. Poprostu wszystko jest mdłe i ciężkie. A sałatki mistrzostwo świata jesli chodzi o ilość najtańszego majonezu w miseczce a raczej miednicy. I to zwacanie uwagi przy wszystkich ze "nic" nie jem. Hmm zjadłabym cos chętnie ale nie mam co. Ostatnio hitem była "sałatka" jak jarzynowa ale z mega warstwami majonezu i na to jeszcze orzechy arachidowe przykryte kolejną warstwą majonezu. Szkoda ze w wielu domach idzie sie na ilość a nie na jakość. Aby nawalić na ten stół, byle jak. Mam jednak nadzieje ze z czasem sie to poprawi na lepsze choc troszeczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę śmiech mnie ogarnia jak czytam dużą część komentarzy. Ludzie przecież to jest blog o jedzeniu i motywacji żeby o siebie dbać. Jeżeli tu wchodzisz i chcesz coś zmienić to zmieniasz i działasz. Przecież nigdzie nie jest napisane że albo będziesz tak jadł albo spadaj. Każdy ma swój rozum i jak mu pasuje to może w święta nie wstawać od stołu a po świętach robić reżim i walczyć ze sobą i z wagą. Jak już kilka osób pisało szukają motywacji i pewnych odpowiedzi więc takie wpisy są dla nich ważne i mogą komuś pomóc. Sam dzięki takim i podobnym blogom zrzuciłem 17kg ale zostało jeszcze koło 20 więc warto czytać i stosować a nie marudzić.

      Usuń
  35. Małgosiu a czy wzdęcia może powodować to, że jem np zbyt małe porcje do południa a później głodna siadam do obiadu? nie jem na obiad duzo ale przed obiadem zawsze burczy mi w brzuchu z głodu.

    OdpowiedzUsuń
  36. Czasami jak czytam nekótr ekomentarze to zastanawiam się czy niektórzy przesadzają, czy takie rodziny naprawdę istnieję... wpychanie jedzenie na siłe? nakładnie dorosłym(!) ludziom na talerz pomimo wyraźnego "nie dziekuję"?
    Nie wiem, nie wyobrażam sobie sytuacj że mama, czy babcia cokolwiek we mnie wmuszają. Jak popraoszę "symboliczną" porcję barszczu z 2-3 uszkami, to tyle dostne. Jak nałoze poł kawałka ciasta i z uśmiecham skomentuje "przepyszne, ale reszty spróbuje jutro" to nikt mi więcej nie nałozy.
    Owszem babcia( bo mama to już na pewno nie) moze kilka razy dopyta "a na pewno nic nie donieśc?" ale nikt nie robi jakiś fochów o to ze ktos mniej je...
    U mnie jedym prpbemem jest to ze sama mam ochote na 2-3 kawałki ciasta zamiast jednego, ale to TYLKO ode mnie zalezy czy je nałoże czy nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, myślę że takie rodziny nie istnieją, ludzie sobie po prostu to wymyślają ... oczywiście, że istnieją. i jest to problem, Ty tego problemu nie masz, więc nie jesteś w stanie zrozumieć, jak bardzo jest on poważny.

      Usuń
  37. Małgosiu, kupilam w tym tygodniu kokosa z zamiarem wyprobowania wody kokosowej. Jednak dzis przeczytalam, ze ta, którą Ty polecasz jest z młodych kokosow. Czy ta moja jest bezwartościowa, duzo rozni się od tej z mlodych kokosow? Chciałabym ja dodawac do koktajli. Wesolych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  38. Gosiu dwa pytanka ;)
    1. czy taka zasada by slodkie, np ciasto z kawa jesc do poludnia czy do 14, sprawdzi sie tez na codzien, gdy nie daje sie rady powstrzymac od slodkiego :(
    2. niestety u mnie tez majonezowa packa tradycja w swieta, czym moznaby zastapic lub ograniczyc majonez, trafilam gdzies na przepis zeby uzyc awokado tylko nie pamietam z czym, smietana czy jogurtem, mialabys moze pomysl?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 - nie. Na co dzień odradzam jedzenie słodyczy. Można się powstrzymać ;)
      2 - kaloryczność będzie zbliżona

      Usuń
    2. Podziwiam Cie, ja chyba nie dam rady, tak bardzo lubie slodycze a szczegolnie ciasta, nie wiem jakby moj mozg byl zaprogramowany zeby po obiedzie byla kawa i deser :(
      a co do drugiego tematu- kalorycznie tak ale zdrowiej zastapic awokado ten majonez?

      Usuń
  39. Walka z rodziną i "przychylnymi" znajomymi odnośnie nie jedzenia niektórych potraw to straszne przeżycie. Walczę z tym podejściem od przeszło roku i nierzadko bywało bardzo nieprzyjemnie. Ale zaciskam zęby, teraz w sumie się do tego przyzwyczaiłam i puszczam te wszystkie uwagi mimo uszu, bo widzę efekty swoich zmian i trwania w nich. Choć przyznaję, że bywałam nazywana "dziwakiem" albo "głupią". To boli. Komentarze pomiędzy bliskimi, że "machnęli na mnie ręką", kiedy myślą iż nie słyszę, to norma. To wcale nie jest łatwe i przyjemne, tym bardziej, że te słowa padały z ust osób bardzo bliskich. Potrzeba by było chyba świątecznego cudu aby wszyscy zaakceptowali mój wybór, który przecież podyktowany jest moim zdrowiem. Ale zmienić rodzinę, która od lat smaży, odsmaża, jada tony ziemniaków okraszonych masłem, kalafior czy brukselkę tylko ze słodką bułką tartą czy nie odróżnia pomidora sezonowego od tego sztucznego importowanego to już rzecz niemożliwa. Nie chciałabym się tu wymądrzać ani wylewać żali, ale trzeba mieć masę samozaparcia i siły żeby wytrzymać takie podejście i komentarze. Z czasem jest ich mniej, człowiek się zwyczajnie przyzwyczaja do nich. Jednak trzymam kciuki za osoby, które muszą to przechodzić. Oby nie dały się przekonać do powrotu do niezdrowego odżywiania. Zwyczajnie nie warto tego robić.
    Przy okazji życzę Małgosi i Wam wesołych, zdrowych i smacznych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Gosiu ja może nie w temacie, ale zauważyłam że kiedy piję jakieś ziółka typu pokrzywa, mięta, rumianek itp to bardzo mi się podczas picia odbija i czuję się zbyt pełna po ich wypiciu. Wiesz może czym to jest spowodowane?

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo lubię Twojego bloga i zamieszczane tu porady, ale wyjątkowo nie zgadzam się z powyższym wpisem. Nie rozumiem czemu nie można sobie darować redukcji na czas świąt? W końcu jak zjemy nawet 3 kawałki ciasta raz w roku to chyba świat się nie zawali (nie dotyczy to osób z cukrzycą albo nietolerancją pokarmową)?

    Ja w święta zupełnie odpuszczam dietę, nie liczę kalorii, jem wszystko na co mam ochotę. Za to idę na pasterkę na pieszo i staram się wyciągać rodzinę zza stołu na dłuższy spacer. Czy naprawdę raz do roku nie można uszczęśliwić mamy i babci zjadając potrawy, nad którymi się napracowały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ można. Możesz jeść do woli. Czy ja zabraniam? ;))
      To jest wpis dla osób które nie chcą zmarnować efektów redukcji.

      Usuń
  42. Dziękuję za piękne życzenia! I za bloga, za wszystkie wpisy, przepisy, rady, cierpliwość mimo miliona pytań do... ;-)
    Ja Tobie życzę szczęścia, miłości, siły, sukcesów, zdrowia, radości, zachwytów, kreatywności, spokoju, harmonii, energii, inspiracji, Anioła Stróża, pomysłów, optymizmu, nadzieji i wiatru w plecy :-)
    Wesołych Świąt Bożego Narodzenia Tobie i Twojej rodzinie!

    OdpowiedzUsuń
  43. Pani Małgorzato, miałabym pytanie związane z olejem. Ostatnio kupiłam w sklepie Aldi "olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia". Jest znacznie gęściejszy od zwykłego rzepakowego, ma inną barwę i wyrazisty smak ale kosztuje tylko 4,99 zł/500 ml. Czy oznacza to, że rzeczywiście jest nierafinowany? Wiem, że olej Kujawski też niby jest z pierwszego tłoczenia a jednak w składzie jest informacja że jest rafinowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej z pierwszego tłoczenia to olej z pierwszego tłoczenia. Nie ma to związku z faktem rafinowania czy nie rafinowania.

      Usuń
    2. Pani Małgorzato, kup[iłam dokładnei ten olej: http://www.aldi.pl/aldi_olej_rzepakowy_z_pierwszego_tloczenia_54_14_2105_10464.html Mogłaby Pani zerknąć i napisać do czego najlepiej go stosować? Byłabym wdzięczna :)

      Usuń
    3. Producent dokładnie określił na butelce.

      Usuń
    4. Dziękuję za jasną odpowiedź. Niestety nadal nie wiem czy nadaje się on do dań na zimno czy tylko do obróbki termicznej...

      Usuń
  44. Czemu ja dopiero dziś odkryłam ten blog... i ten wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  45. Bardzo ważne rzeczywiście jest uregulowany tryb życia i dotyczy to również jedzenia. Poza tym zauważyłam, że [po prostu organizm musi się przyzwyczaić do mniejszych porcji - na początku jest trudno, ale potem zdecydowanie łatwiej. Co do asertywności - to niestety tez w sobie trzeba wyćwiczyć...

    OdpowiedzUsuń
  46. Przyjemnie się to wszystko czyta. U nas jest troszkę inaczej. Wszyscy wiedzą, że jemy lekko. Święta spędzamy u siostry, której wszystkie potrawy ociekają majonezem, pływają w tłuszczu..... Umawiamy się, że ona gotuje, jak lubi jej rodzina, a my przywozimy świąteczne wersje light :) (2-3 dania) Wszyscy są zadowoleni. A u teściów i cioć - po prostu wybieramy coś najbardziej lekkiego, a co do reszty - mówimy - nie, dziękuję. I już się nie mogę doczekać tegorocznych świąt :)

    OdpowiedzUsuń