środa, 3 sierpnia 2016

Zaburzenia odżywiania. Jakie mają podłoże? Jak je rozpoznać? Jak z nich wyjść?



Zdecydowałam się napisać dzisiejszy post na wyraźną prośbę kilku dziewczyn z którymi od jakiegoś czasu jestem w stałym kontakcie mailowym. Mam jednak nadzieję że ten tekst pomoże także innym osobom zmagającym się z zaburzeniami odżywiania, oraz będzie swego rodzaju drogowskazem dla rodziców często zagubionych i osamotnionych nastolatek.
Nie jest tajemnicą i kilkukrotnie wspominałam o tym w dyskusjach na blogu, że przestałam prowadzić osoby zmagające się z zaburzeniami odżywiania, w tym z anoreksją.
Wielokrotnie byłam pytana o powody tej decyzji, i wielokrotnie mówiono mi jak ciężko jest wyjść z zaburzeń ponieważ dietetycy nie chcą pomagać. Pozwólcie że usprawiedliwię dietetyków, oraz samą siebie.
Prowadziłam w sumie 6 osób z zaburzeniami odżywiania. Z dwiema miałam bardzo duży problem ponieważ ukrywały prawdę. Oficjalnie zależało im na leczeniu, na wyjściu z zaburzeń, ale tak naprawdę robiły wszystko aby dalej niszczyć sobie zdrowie. Tworzyły swego rodzaju iluzję leczenia. Z perspektywy czasu wydaje mi się że albo traktowały mnie jak wróżkę która w cudowny sposób, bez zaangażowania ich samych, pomoże wyjść z choroby. Albo chciały mieć alibi przed rodziną.
Kiedy orientowałam się co jest grane, czułam się oszukana. Czułam ogromną przykrość. Miałam wrażenie że cała moja praca, czas, zaangażowanie, idzie na marne. Czułam jak uchodzi ze mnie energia. W końcu doszłam do wniosku że kosztuje mnie to za dużo zdrowia, a ja chcę pracować z osobami które chcą zmian. Chcą iść do przodu. Walczyć o siebie.
Dietetycy z którymi mam kontakt potwierdzają moją opinię. Potwierdzają ją też dziewczyny które się ze mną kontaktowały, a którym odmówiono pomocy w gabinecie dietetyka właśnie z tego powodu.
Po jednej z dyskusji na temat anoreksji w komentarzach na blogu napisała do mnie maila dietetyczka która przez pomoc anorektyczce miała bardzo duże problemy. Napisała aby mnie ostrzec. Została oskarżona przez rodziców dziewczyny o niszczenie zdrowia, podczas gdy to pacjentka nie stosowała się do zaleceń. Zwróciła też moją uwagę na to, ile jest w sieci wpisów, forów o tym, jak wyjść z anoreksji czy innych zaburzeń i nie przytyć. To przerażające.
Wiem że odmowa pomocy jest krzywdząca dla tych dziewczyn, które chcą sobie pomóc. Ale jak ich rozpoznać? Jak pomóc innym, jednocześnie chroniąc samego siebie?


Zaburzenia odżywiania czyli anoreksja, ortoreksja, bulimia czy jadłowstręt atypowy, są zaburzeniami natury psychicznej i wymagają kompleksowego podejścia. Trzeba mieć świadomość, że nie biorą się z powietrza. Nie powstają nagle. Mają swoją przyczynę i zawsze trzeba tej przyczyny szukać. Szukać tego zalążka. Punktu A. I zawsze trzeba spojrzeć na pacjenta indywidualnie.
Miałam szesnastoletnią pacjentkę która przychodziła z mamą. Nie pracowałyśmy online. Przychodziły do mnie do domu. Dziewczyna miała za sobą leczenie w ośrodku. Ja nazywam to tucznią. Oszczędzę Wam szczegółów. Płakać się chce. Buły, parówki, tłuste pasztety i ubezwłasnowolnienie. Byle utyła. Istna tucznia. Jeśli masz mniej niż 16 lat do umieszczenia Cię w takim ośrodku nie potrzeba Twojej zgody. Decydują rodzice. We mnie zawsze był i będzie bunt na brak logiki. Schudła, wpędziła się w chorobę, bo nie akceptuje siebie. Czuje się niekochana, brzydka, niefajna, samotna. I teraz ktoś każe jej jeść to co ją obrzydza, byle utyła. Jaki jest finał tej historii? Powrót do punktu wyjścia. Start zaraz po przekroczeniu murów tuczni.
Aktualnie dziewczyna jest zdrowa. Ale leczenie było bardzo długie. To był proces, wymagający czasu, ale przede wszystkim poznania i przepracowania przyczyn, które doprowadziły ją do zaburzeń. Ja pomogłam dietą. Psycholog pomógł uwierzyć w siebie i znaleźć radość życia bez przeglądania się w czyichś oczach.
Dlaczego o tym piszę? Aby uświadomić jak ważne jest znalezienie początku. Przyczyny. Są osoby które potrafią pomóc sobie same. Większość potrzebuje pomocy psychologa i to nie jest żaden wstyd. Żadna ujma. Ci ludzie po to się tyle lat uczyli, aby teraz świadczyć pomoc tym którzy tego potrzebują.
Nie bójcie się prosić o pomoc.
Rodzice młodych dziewczyn. Bądźcie. Patrzcie, obserwujcie. Dzisiejszy świat nie jest łatwy, dlatego dziecko musi wynieść z domu solidny fundament. Musi wiedzieć że jest kochane, że ma oparcie, że zawsze może na Was liczyć. Że jak zrobi coś złego, popełni błąd, to będzie spokój, normalna rozmowa, pełna zrozumienia. Bo kocha się mimo wszystko. Jeśli jest afera i krzyk, młody człowiek następnym razem nic Wam nie powie. Zamknie się w sobie i zacznie oddalać. A jak się oddali, nie wyłapiecie momentu w którym coś niedobrego zacznie się dziać. Rozmowa, rozmowa, rozmowa. Pytajcie, ale tak szczerze, z zainteresowaniem. Bądźcie blisko.
Jeśli czytają mnie mamy dzieci kilkuletnich, wypracowujcie drogę dialogu już teraz. To ogromna inwestycja na przyszłość. Dziecko które przychodzi opowiedzieć o tym co było w przedszkolu, ze swoim małym dziecięcym problemem i czuje że mamę to interesuje, bo dopytuje, coś podpowie, doradzi, jest wsparciem, przyjdzie z problemem jak będzie miało lat szesnaście. Przyjdzie bo jest tego nauczone. Bo wie że drzwi są otwarte.
Pracujcie nad dialogiem. To zaoszczędzi Wam wielu problemów w przyszłości.

Wracając to tematu głównego. Zaburzenia odżywiania najczęściej dotyczą dziewczyn między 15-tym a 18-tym rokiem życia.
Zaczyna się bardzo niewinnie. Z diety usuwane są kaloryczne potrawy, potem te zawierające tłuszcz, dalej owoce. "Ale bez obaw. Wszystko pod kontrolą. Nic niepokojącego się nie dzieje". Kolejny etap to intensywne ćwiczenia fizyczne. "Nic takiego. To przecież zdrowy styl życia". To usypia czujność wielu rodziców.
Ale mimo diety i ćwiczeń dziewczyna dalej postrzega siebie jako grubą i nieatrakcyjną. Bywa że sięga po leki moczopędne i ograniczające apetyt.
Momentem przełomowym są zaburzenia hormonalne z zakresu tzw. osi podwzgórze–przysadka–nadnercza i gonad, co prowadzi do braku miesiączki (przed okresem pokwitania) lub zatrzymania miesiączkowania (po okresie osiągnięcia dojrzałości płciowej). Dla wielu osób to sygnał alarmowy. Dla wielu niestety nie. Nie ma miesiączki, jest wolność. Ale czas leci. Zawsze wtedy tłumaczę dziewczynom że przyjdzie moment w którym będą chciały zostać mamami. Mieć dziecko. Co wtedy? Układ hormonalny może się tak rozłożyć, że może się to okazać niemożliwe. Wtedy będzie płacz i załamywanie rąk nad własną (przepraszam za dosadność) głupotą młodości.  
Dalej mogą pojawić się zaburzenia stężenia hormonów tarczycy, insuliny, zaburzenia wodno - elektrolitowe, bladość, łuszczenie się i suchość skóry, obniżenie temperatury ciała, zaniki mięśniowe, obniżenie ciśnienia krwi, zmniejszenie częstotliwości akcji i zaburzenia rytmu serca. Często także omdlenia,zaparcia, próchnica zębów, stany zapalne błony śluzowej żołądka czy niedokrwistość.
Dziewczyna zaczyna tracić kontrolę nad sobą i najczęściej ma tego świadomość. Wpada w spiralę ale nie wie jak z tego wyjść. W swojej walce najczęściej jest zupełnie sama. 

Co masz zrobić jeśli chcesz z tego wyjść?
  1. Daj sobie pomóc. Jeśli nie masz oparcia w rodzicach zwróć się o pomoc do lekarza. Choćby z przychodni. Opowiedz mu o sobie. Poproś o skierowanie na szczegółowe badania. Krew z rozmazem, mocz z rozmazem, TSH, lipidogram, witamina D3, B12, żelazo, ferrytyna, magnez, potas, cynk. Dosłownie wszystko. Poproś także o namiar na dobrego psychologa, ale takiego który specjalizuje się w zaburzeniach odżywiania. Na internetowych forach na pewno znajdziesz namiar na specjalistę w Twojej okolicy. Nie wstydź się. Masz prawo szukać pomocy. To żadna ujma.
  2. Czeka Cię trudna droga i miej tego świadomość. Nie raz będziesz płakać. Nie raz będziesz chciała dać sobie spokój. Nie patrz do tyłu. Tam jest tylko mrok. Patrz tylko przed siebie. Życie przed Tobą. 
  3. Nie szukaj w sieci informacji o tym, jak wyjść z zaburzeń i nie przytyć. Masz wyniszczony organizm. Aby go odbudować konieczny jest wzrost masy ciała. Stawką jest Twoje zdrowie, a nawet życie. 
  4. Wychodzenie z zaburzeń to proces. Nie łudź się że nagle zaczniesz jeść 2000 kcal. Twój żołądek jest ściśnięty. Potrzebuje czasu aby dojść do normalnych rozmiarów. Jeśli ktoś każde Ci jeść za troje, wiedź że jest to niemożliwe i nawet się za to nie łap, bo zapłacisz za to frustracją i zniechęceniem. Kaloryczność należy zwiększać stopniowo. Inaczej nabawisz się wzdęć, gazów, bóli brzucha i kolek jelitowych. A wtedy wszystkiego Ci się odechce.
  5. Ważne w Twojej diecie jest białko zwierzęce. Mięso, jaja. Konieczne są też witaminy z grupy B i magnez więc zaprzyjaźnij się z kaszami, orzechami, pestkami (koniecznie zmielone). Kluczowe są kwasy tłuszczowe z rodziny Omega 3 więc oliwa z oliwek, olej rzepakowy i wszelkie inne roślinne. 
  6. Proporcje Twojej diety to 40 % tłuszczu, 20 % węglowodanów w postaci kasz, 25 % białka, 10% warzyw, 5% owoców. Na początku nie jedz makaronów i ziemniaków. Staraj się unikać czystego mleka krowiego wybierając sery twarogowe. Ser biały, ricotta, mozzarella. W każdym posiłku musi być białko. Możesz jeść żółty ser, ale nie na początku. Jest ciężki na żołądek. Jedz też awokado. Nawet jedno co drugi dzień. Jedz soję i mleko sojowe z uwagi na fitohormony. Pamiętaj jednak aby była to soja ekologiczna, nie GMO.  
  7. Jedz co 2 godziny, małe porcje.   
  8. Nie jedz fast foodów, słodyczy, słonych przekąsek, parówek, gotowizny. Podrażnisz tylko błonę śluzową żołądka i nabawisz się niestrawności.
  9. Z uwagi na zawartość lignanów które w naturalny sposób regulują poziom hormonów, dzień kończ łyżką oleju lnianego. Dzień natomiast zaczynaj glutkiem z siemienia. Ochroni "starganą życiem" błonę śluzową żołądka. 
  10. Przyjmuj probiotyki. 
  11. Konieczna będzie też suplementacja, ale o niej zdecyduje lekarz. 
Jeśli macie jakieś pytania.Piszcie. 

    208 komentarzy:

    1. Ze swojej perspektywy i doświadczenia zaburzeń odżywiania dziś wiem, że była to jednak wina rodziców. Może nie powinnam tak myśleć, ale kiedy chudłam w oczach nikt nie zareagował, było tylko straszenie i krzyk co jakieś 2 tygodnie. Żadnej rozmowy, wsparcia. Otoczenie (np. szkoła) też nie pomagała. Chodzi o nauczycieli, pielęgniarki w szkole. Wtedy miałam już solidną wiedzę na temat zdrowego odżywiania pomimo zaburzeń i jak ktoś tak jak piszesz próbował mi wciskać kotlety panierowane albo kanapki ze smalcem to przecież osoba z zaburzeniami w życiu tego nie tknie. Po prostu brak wiedzy i chęci żeby się czegokolwiek dowiedzieć przynosi takie skutki. Ja wiem, że większość wyzwania stoi przy chorej, mnie się udało samej, właśnie dzięki czytaniu wielu mądrych artykułów i książek jakoś to sobie wmówiłam, że musi być inaczej. Ale jako osoba, która przez to przeszła apeluję do rodziców żeby czytali, czytali i czytali. Mając wiedzę o zdrowym odżywianiu, wdrażając to każdego dnia jestem pewna, że większość problemów da się uniknąć lub je rozwiązać. Szkoda tylko, że nie da się dotrzeć do wszystkich, bo Twój blog czytają jednak osoby chcące coś zmienić w swoim życiu i mniej lub bardziej świadome.
      Próbować trzeba.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Powiedziałaś to, czego ja nie chciałam napisać wprost ponieważ mogłoby to zostać źle odebrane.
        Wszystko co dzieje się w życiu dziecka czy młodej dziewczyny zależy od rodziców. Zaburzenia mają swoje źródło w samotności, braku wsparcia, zrozumienia. Rodzic to najbliższa dziecku osoba a najczęściej jest tak że okazuje się osobą obcą do której nie można się zwrócić o pomoc. Dzieci szukają oparcia poza domem i najczęściej źle się to kończy.
        Dziewczyny, anorektyczki z którymi pracowałam opowiadały takie historie że łzy cisnęły się do oczu.

        Usuń
      2. Zgadzam się z Wami w 100%, ale powiem coś bardzo podobnego lecz
        o skutku w drugą stronę , a mianowicie obżarstwa dzieci. W swojej pracy zawodowej jestem bacznym obserwatorem rodzin. Rodzin , które doprowadzaja do niezdrowego obżarstwa swoich dzieci, nagminnie faszerujących swoje posiechy pizzą, chinskimi zupkami, fastfoodami . Rodzin w których dzieci nie umieją jeść obiadu, bo nie mają go w domu , jedzą go okazjonalnie u swoich babć. Do momentu dorostania "jest ok ", dziecko pączuś , duma tatusia "Wielki Chłop" (tak to działa u chłopców)po tacie ... :(
        A dziewczynki kiedy staja się nastolatkami tragedia bunt , żal do rodziców. Rodzice rozżaleni , co ona chce przecież wszystko miała .... Efekt - głodówka , bo trzeba już tak od razu być szczupłym , bo nowa szkoła , nowe koleżnki , obawa przed brakiem akceptacji.
        Niestety wielu rodziców nie widzi u siebie winy, bo tak wygodniej ,zagłuszyć wyrzuty sumienia . Koło wzajemnego obwiniania się nakręcone, a najbardziej pokiereszowane z tego wychodzą dzieci. I potem słyszymy , że ta dzisiejsza młodzież jest okropna. A ja się pytam kto tą młodzież wychowuje ? kto jej daje wzorce ? Zróbmy porządek najpierw ze sobą ! Bądźmy zgranym teamem kiedy w naszej rodzinie zaczyna się coś dziać i szanujmy i kochajmy się nawzajem !!!

        Usuń
      3. Małgosiu nie zgadzam się z Tobą....nie w każdym przypadku. Miałam zaburzenia odżywiania i już jestem po, ale naprawdę kochający, normalny dom,a mama jest moja przyjaciółka i była zawsze. Zaczęło się nie wiem skąd. Naprawdę nie wiem ale napewno nie z domu i nie z winy rodziców.

        Usuń
      4. Małgosiu Twój post idealnie pasuje do mnie. W tej chwili jem raczej zdrowo niż odchudzajaco i nawet niekiedy wpadną słodycze. Natomiast waga waha się od 55-58kg. Cierpię niestety na wszystkie dolegliwości opisane przez Ciebie. Począwszy od niedoczynnosci poprzez obrzeki nieregularne/brak miesiaczki a skończywszy na kolataniach serca.Obecnie mam 27 lat i planuje macierzyństwo i pytam czy moje szanse są znacznie ograniczone???Czy jest możliwość że taka waga jaka mam obecnie nadal nie spełnia normalnych warunków dla organizmu żeby zachodzila owulacja?Pozdrawiam

        Usuń
      5. Bez badań hormonalnych nie da się na to pytanie odpowiedzieć.
        Ale musisz wierzyć że zajdziesz w ciążę. Wiara czyni cuda. Wiem coś o tym ;)

        Usuń
    2. Kiedy będzie tekst dla kobiet w okresie menopauzy....czekamy i czekamy...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. co za tupet , zadawać pytana tego typu. A co to, koncert życzeń, Gosia ma dużo tematów do poruszenia i to jej blog...

        Usuń
      2. Gosia obiecała taki temat to się nie wtrącaj jak nie wiesz o co chodzi...

        Usuń
      3. wiem, że obiecała.. Więc wiem o co chodzi..śledzę jej bloga non stop. Jak obiecała, to na pewno taki post się pojawi. Zapewne chciałaby poruszyć wszystkie kwestie jednocześnie i pomóc wszystkim, ale się nie da. Pisząc "koncert życzeń" miałam na myśli to, że taki post zostanie opublikowany wtedy, gdy zadecyduje o tym Gosia. Nie ma możliwości zrobić wszystkiego na raz. Mamy ciężarne też czekają jak również inne osoby z innym problemami, widocznie po prostu niektórzy nie potrafią uszanować jej decyzji odnośnie JEJ bloga
        pozdrawiam i cierpliwości życzę, bo nie tylko temat okresu menopauzy czeka na poruszenie..

        Usuń
      4. Widać że potrzebny Pani ten artykuł bo nerwy nie trzymane na wodzy. Gosiu prosimy.....

        Usuń
      5. dobre, :):):)

        Usuń
    3. Problem mnie nie dotyczy, ale artykuł bardzo wciągający. Mam pytanie czy można się spodziewać artykułu w jaki sposób przyspieszyć metabolizm?

      Pozdrawiam
      Paulina

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w tekstach na blogu, ale jeśli jest potrzeba, zbiorę to w całość i opiszę w jednym poście.

        Usuń
      2. byłoby super Małgosiu, a gdybyś delikatnie wspomniałam w nim również kwestię wegan, czy dałoby radę ?
        pozdrawiam, ania

        Usuń
    4. Witaj Małgosiu, świetny tekst .Mam problem w ciągu dnia z posiłkami,bo zawsze po ich zjedzeniu..mam ochotę na małą przegryzkę, aby coś chrupnąć, skubnąć i się czymś dopchać jeszcze troszkę.Jak sobie z tym poradzić. najgorzej jest w domu po obiedzie...wtedy mnie nosi ,staram się nie zjeść dużo ale zawsze coś...to kilka paluszków, to chrupki, to ciasteczko nie radzę sobie z tym zupełnie ...co robić?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ciasteczka czy chrupki to najgorsza z możliwych opcji na przegryzkę.
        A posiłków nie jesz czasem za małych?
        Zwróć też uwagę czy są odpowiednio duże objętościowo. Inaczej ściany żołądka nie dadzą sygnału do ośrodka głodu i sytości że już się najadłaś.

        Usuń
      2. też tak często mam, ponieważ w moim domu jest zwyczaj,że po sporym obiedzie jeszcze coś słodkiego na deserek. Domownicy oczywiście odżywiają się niezdrowo... ja wtedy sobie pochrupie 2-3 wafle wyżowe i już :) wiem, że to produkt przetworzony i mają wysokie IG, ale zawsze lepsze to niż kawał ciasta/ lody/ chipsy itp

        Usuń
      3. Małgosiu to co mogę chrupnąć bez problemu ?

        Usuń
      4. Najpierw przeanalizuj czy posiłki są skomponowane prawidłowo. Po posiłku nie powinnaś mieć ochoty na podjadanie. Powinnaś czuć sytość.

        Usuń
      5. Jak mogę to sprawdzić czy jem za mało ? i co mogę dodać do jedzenia np.jogurtu z owocami i otrębami albo do obiadu gdzie mam kasze,mięso i dużo warzyw...?

        Usuń
      6. Właśnie się zastanawiam czy ta potrzeba podjadania "siedzi" tylko w mej głowie,bo bardzo często nie jestem głodna ale mam na coś ochotę..co wtedy robić?

        Usuń
      7. Oblicz CPM, spisz wszystko co jesz w ciągu 3-4 dni i oblicz jaką spożywasz kaloryczność. Sama zobaczysz jaka jest rozbieżność.

        Usuń
    5. Gosiu, jestem na etapie wyjścia z choroby, podjęłam fecyzje, ze czas na zmiany. ZnalaLam dobrego lekarza, który będzie prowadził moją suolementacje, ale póki co jestem przerażona długością listy leków: igg (później vivomixx i sanprobi), wit d3, omega3, laktoferyna , suszona wątroba, witamina c, inozytol, nacetyk,ashwaghanda ,ALA, minaraly. Czy jest szasa, że branie wszystkiego na raz przyniesie zamierzony efekt?:(

      Pozdrawiam cię mocno i dzięki ze jesteś.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie znam wyników Twoich badań ale jeśli lekarz zalecił taką suplementację to znaczy że są duże niedobory które trzeba niezwłocznie uzupełnić. Podjęłaś dobrą decyzję i nie zawracaj z tej drogi. Walczysz o siebie i swoje zdrowie.
        Serdecznie Cię pozdrawiam i ściskam.

        Usuń
    6. Może będę mogła pomóc przyjaciółce

      OdpowiedzUsuń
    7. Małgosiu, kiedyś schudłąm zbyt szybko i straciłam miesiączkę. Brałam leki hormonalne po których zaczęłam tyć. Zaczęłam jeść mniej, choć wcześniej (po schudnięciu co prawda zbyt szybkim, bo zbyt dużo ćwiczyłam i ograniczyłam słodycze i tłuszcze) odżywiałam się już zdrowo !! Jadłam sporo tłuszczu. Pewnie ok 60g na dzień. Ważyłąm 60kg i jadłam NAPRAWDĘ zdrowo. Jednak okres nie wrócił i brałam tabletki. Przytyłam 10 kg... ograniczyłam wtedy jedzenie i ćwiczyłam dużo aż do teraz bo nie dam rady. Wiem że to wszystko moja wina i rozregulowanego metabolizmu. Jem raz zdrowo, raz zbyt mało, a czasem wydaje mi się że zbyt dużo i ćwiczę wtedy ponad siłę, przychodzi frustracja bo schudnąć nie mogę już bardzo długo. Nie zasnę dopóki nie poćwiczę. Czy to ju zakrawa o pewne zaburzenia ??
      świetny tekst, z resztą jak każdy Twojego autorstwa
      Pozdrawiam, stała czytelniczka

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Rozregulowałaś metabolizm, stąd trudności w utracie masy ciała. Musisz postawić na regularność. Taka huśtawka że raz zjesz malutko bo się pilnujesz, a raz ponad miarę jeszcze sprawę pogarszają. Wtedy też zaczynasz intensywnie ćwiczyć co dla metabolizmu też jest szokiem.
        Popracuj nad regularnością. Rozpisz sobie co i jak masz jeść. To zdecydowanie ułatwia kontrolę.

        Usuń
    8. Wpis bardzo mądry i ważny. Walczę z kompulsywnymi napadami jedzenia, epizody bulimiczne też mi się zdarzają. I już wiem, że to wszystko ma podłoże psychologiczne, żaden dietetyk nie umiał mi pomóc. Każdą dietę przerywał histeryczny atak obżarstwa. Trafiłam na mądra Panią psycholog, która uczy mnie akceptacji samej siebie. Część problemów ma początek w dzieciństwie, pogłębiły się podczas terapii sterydowych gdy moja waga skakała o 10 kg w każdą stronę z miesiąca na miesiąc. Uważam że to dobra i odpowiedzialna decyzja, jeśli dietetyk widzi że problemem nie jest zwyczajny brak dyscypliny żywieniowej czy lenistwo. Gratuluję odwagi i poruszenia tego tematu.

      OdpowiedzUsuń
    9. Pani Gosiu dziękuję za artykuł temat jest mi bardzo bliski. Wszystko co Pani pisze jest prawdą, jednak mimo leczenia i wyjścia z nałogu walka trwa dalej bo choroba może wrócić. Ale dzięki takim osobom jak Pani łatwiej walczyć o siebie i to o zdrową siebie. Dziękuję

      OdpowiedzUsuń
    10. Pani Małgosiu ja chorowałam na coś z odmiany zaburzeń odżywiania z tym że nie byla to ani anoreksja ani bulimia itd. Nigdy nie ćwiczyłam,nie brałam żadnych środków,nie postrzegałam sie jako gruba. Mniej jadłam to fakt i wykluczyłam słodycze i fast foody. Wpędziłam sie w pewną spirale z której nie potrafiłam wyjść. Chodziłam do psychiatry,psychologa,leżałam w szpitalu na ,,tuczeniu" ale nic nie pomogło. Z czasem sama nabrałam przekonania ze musze to zakończyć tu i teraz. Zaczęłam robic to czego mnie uczono. Jadłam duzo słodyczy i niezdrowo ale nie pomoglo na tym by bylo ok. Zgłosiłam sie do Ciebie i pomogłaś mi za co dziekuje!!! W końcu wyszłam na prostą!! Nauczyłam sie jak powinnam jeść i ile i teraz nie korzystając z Twoich diet potrafię sama tak dobierać jedzenie ze korzysta na tym mój organizm. Dzieki!!!

      OdpowiedzUsuń
    11. Witaj Małgosiu. Bardzo trafny artykuł. Gosiu poradź w jaki sposób mogę się pozbyć nadkwasoty już od ponad tygodnia utrzymuje mi się kwaśny posmak w ustach. Z Góry dziękuje

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Właśnie nie

        Usuń
      2. A zauważasz go po spożyciu konkretnych pokarmów czy po każdym posiłku?

        Usuń
      3. Gosiu a co stosować jeśli pali w przełyku

        Usuń
      4. Palenie w przełyku to refluks. Konieczna jest zmiana sposobu odżywiania aby kwasy żołądkowe nie wytwarzały się w nadmiarze.
        Nie wolno się też przejadać. Trzeba jeść mało, a często.

        Usuń
    12. Małgosiu, bardzo mądry tekst. Tak wiele zależny od dorosłych i środowiska szkolnego. Ja w dzieciństwie nie należałam do szczupłych dzieci, dopiero w wieku nastoletnim udało mi się schudnąć, zupełnie w naturalny sposób- wyrosłam. Moi rodzice, cudowni ludzie zawsze mnie akceptowali, słuchali, byli na każde skinienie, jednak to szkoła niszczyła moje poczucie własnej wartości. Dlatego ważne jest nie tylko wspierać dziecko i budować jego poczucie wartości, ale również szacunku do innych, akceptacji inności.
      Pozdrawiam serdecznie

      OdpowiedzUsuń
    13. Witaj Małgosiu,
      Jak zwykle rewelacyjny tekst, trafiający do serca i głowy :) Mam nadzieję, że problem opisanyw ten sposób zostanie prze z kilka osób przemyślany, a jak wiadomo wróg rozpoznany to wróg pokonany ;)

      Proszę tylko o informację kiedy można by się spodziewać tak oczekiwanego wpisu o przysadce mózgowej?

      Pozdrawiam,
      Agnieszka

      OdpowiedzUsuń
    14. po każdym posiłku, dodam że nie jem nabiału i jem mało mięsa.

      OdpowiedzUsuń
    15. Małgosiu piszesz tu o jednej sferze- niechęci do jedzenia, a ja nie umiem bez jedzenia żyć, jem nawet jak nie jestem głodna. Jak temu zaradzić. Ja od 20 lat mówię, że jestem na diecie, i że to mój ostatni dzień, kiedy nie jem tak jak powinnam. Mam na pewno rozregulowany metabolizm na maxa. Uwielbiam słodycze. Jak byłam w podstawówce - chodziłam po lekcjach do sklepu i kupowałam sobie 2 paczki draży i one były na resztę dnia czymś chyba co miało mi dać zadowolenie i szczęście, być może do tej pory jedzenie jest dla mnie przyjemnością... której nie potrafię sobie odmówić. Były tygodnie kiedy jadłam bardzo restrykcyjnie, zgodnie z ułożoną dietą, ale wydawało mi się, że ciągle jestem taka ograniczona, że tego nie mogę, tamtego nie. Nie umiem diety przeciągnąć na sposób życia. To jak zadanie do wykonania, które da efekt i ma się skończyć, a to juz tak nie jest. Efekt jest taki, że ostatnie 2 lata to 10 kg więcej i teraz jak próbuję jakiejś walki to idzie 1-2 kg w dół i nic. Zniechęcam się i znowu to samo. Nie wiem od czego zacząć. Efekt małych kroczków, zmiany powoli mnie dobija, że nie widać tych dużych zmian. Jak się tego nauczyć, by zacząć się zdrowo odżywiać i wiedzieć, że to już na zawsze?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. U Ciebie to klasyczne kompulsywne napady. Pisałam o tym artykuł. ZAchęcam do przeczytania.

        Usuń
    16. Warto też wspomnieć , że istnieją grupy anonimowych żarłoków , które mogą pomóc. Bo to praca na całe życie...

      OdpowiedzUsuń
    17. Witam,
      Jako ze jestem anorektyczką chorującą od 6 lat (obecnie mam 34 lata) (lecze sie i staram sie z tego bagna wyjść od 3 lat) wiec znam problem ze tak powiem z własnego doświadczenia ( i nie tylko bo znam tez kilka innych osob borykających sie z zaburzeniami z terapii) to chce się wypowiedzieć w kilku kwestiach.
      Obecnie wychodzę z anoreksji za pomocą metody Minnie Maund czyli wskakuje sie odrazu na poziom min. 3000 kalorii i je się wszystko na co ma sie ochotę, bez ograniczeń, i kiedy sie chce, nawet w nocy. Chodzi o to zeby odzywic organizm i nie popasc w kolejny problem tj ortoreksje, co często ma miejsce po anoreksji. Trzeba pamietac ze anoreksja to lęk przed jedzeniem "normalnego" jedzenia, slodyczy, pieczywa itp. Dlatego nie zgodze sie z tym ze nie mozna jesc białego pieczywa, slodyczy, fastfoodow itp bo to niestety ale pogłębia problem. My anorektycy musimy nauczyc sie jesc to co inni a przecież każdemu zdarza sie zjesc cos niezdrowego i nie umiera od tego a my sie tego bardzo boimy i nie umiemy sie przełamać zeby zjeść np dodatkowe jabłko a co dopiero np loda/batona czy pizze. Dlatego oprócz oczywiście wartosciowego jedzenia, kotre musi odbudować nasz organizm musimy nauczyc sie jeść i pokonywać tzw. fearfood i zacząć tym samym normalnie jesci mieć normalne podejście do jedzenia a nie "zjem loda to utyje 5 kg". Owszem minusem tej metody jest rotacja wody, wzdęcia, opuchniecia i tzw. extreme hunger - czyli napady glodowe - nie mylić z kompulsami bo to nie to samo!!! ale to mija i z czasem psychika odżywa. Uczę sie na nowo jesc, ze jedzenie to przyjemność, nie odmawiam sobie batona, czekolady, bulek pszennych, itp. Generalnie niczego sobie nie odmawiam bo moj wygłodniały organizm chce wszystkiego i za długo go głodziłam zeby mu teraz nie dać tego co chce. Niestety ale takie strony/blogi kotre promuja tylko mega zdrowe jedzenie bron boze zadnych zakazanych nie pomagaja w wyzdrowieniu bo znowu napędzaja lęk. Wiec jak sie pisze anorektyczce ze nie jedz bułek czy pizzy bo to niezdrowe to jest moim zdaniem błąd bo napędza to przynajmniej moj strach i kolo sie zamyka. A ja muszę sie nauczyć jesc, jeść jak każdy, kto nie ma obsesji i nie liczy skrupulatnie każdej kalorii zeby wyjść na 1500 i to mega zdrowej michy. Także jako anorektyczka nie zgodze sie niestety do konca Gosiu z Twoimi radami, bo to sa owszem rady mądre, zdroworozsadkowe i wydawałoby sie pomocne i typowe dla podejscia dietetyka ale... trzeba przejść przez ten problem żeby zrozumieć co siedzi w głowie osób chorujących na anoreksje. Pisze z własnego "podwórka" i tego co przeszłam/ przechodzę zeby to cholerstwo pokonać a jest to naprawdę trudne. Najtrudniejsze dla mnie jest slowo "ogrniaczenie" czegos w jedzeniu bo to nie pomaga. Wiec jak ktoś mi mowi nie jedz białego pieczywa, słodyczy bo to niezdrowe odrazu pojawiaja sie te chore myśli, leki i odrazu myślę sobie "faktycznie nie bede jadla bo to niezdrowe co dla mnie oznacza tuczące i boje sie jesc. Kolo sie zamyka. A ja chce sie cieszyć jedzeniem, przestać bac sie batona czy ciastka i wierze ze w koncu to mi sie uda. Pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. W trakcie wychodzenia z anoreksji odradzam niezdrowe jedzenie nie dla samego faktu iż jest niezdrowe, ale dlatego że wyniszczony żołądek ma z takim pokarmem ogromny kłopot. Wzdęcia, gazy, bóle et.c sama też o tym piszesz.
        Dlatego ja jak pracowałam z anorektyczkami to najpierw odbudowywałyśmy organizm, a potem, i tu głównie była rola psychologa, była praca nad postrzeganiem jedzenia.

        Usuń
      2. Z całym szacunkiem dla Ciebie Małgosiu i Twojej wiedzy śmiem twierdzić ze praca z 6 anorektyczkami to jednak bardzo skromne doświadczenie w tak trudnym i złożonym problemie.Praca nad psychika i postrzeganie jedzenia to jedno ale głód wyniszczonego organizmu to drugie. Jako osoba chorujaca i odmawiająca sobie zwykłego jedzenia tyle lat po prostu mam mega apetyt na rożne niezdrowe jedzenie i tylko probujac je moge pokonać lęki. Rozmowa z psychologiem, terapi to jedno ale nikt mi na sile do ust nie włoży kawałka ciasta dopóki ja sama nie przekonam sie ze to nic strasznego zjeść coś zakazanego bo ludzie tez to jedzą i zyją... Natomiast najgorsze co można zrobić to powiedzieć anorektyczce chcącej pokonać strach przed jedzeniem ze cos jest niezdrowe wtedy to juz prosta droga do innych zaburzeń typu ortoreksja i nikle szanse na pokonanie strachu.Dolegliwości układu pokarmowego niestety ale sa częstym powikłaniem i u mnie wystąpiły niezależnie czy jadłam zdrowo czy nie. Z drugiej strony co ma zrobić osoba wychodząca z zaburzeń, kotra jest co tu duzo mówiąc zwyczajnie głodna kiedy ma ochotę i to straszna na czekoladę, batony, pizze, ktorych być może nie jadła latami? Jak widać jest to bardzo ale to bardzo trudny problem... Z twoich wypowiedzi Małgosiu mogę wywnioskować, że jestes zdecydowaną przeciwniczką metody Minnie Maund? Z tego co obserwuje siebie i inne anrektyczki stosujące tę metodę pomału wychodza z tego, pokonując swoje lęki, zaczynaja jeść i przestaja się bać... Ale wiadomo każdemu pasuje co innego i co innego działa. Aby dzialało to najwazniejsze bo pokonać to jest mega trudno no i z anoreksji niestety jak z alkoholizmu nie wychodzi się juz nigdy. Alkoholikiem zostaje sie już do końca życia, tylko można być alkoholikiem nie pijącym wiele lat a wystarczy jeden zapalnik i się zaczyna. Z anoreksja jest identycznie bo to tez rodzaj uzależnienia tylko od niejedzenia. Można byc anorektyczką jedząca a wystarczy jeden moment i to wraca...Zycze wszystkim chorującym duzo siły i woli walki z ta chorobą bo najważniejsze to chcieć z tego wyjść. Nikt nie pomoże jeżeli my same nie zechcemy żyć normalnie i wyzdrowieć. Pozdrawiam

        Usuń
      3. Nie jestem przeciwniczką tej metody. Ja jestem za tym aby w początkowym etapie z uwagi na bóle żołądka, kolki jelitowe, wzdęcia, nudności oszczędzić żołądkowi katorgi jaką jest dla niego ciężkie jedzenie.W kolejnym etapie tak, jak najbardziej i tu pokonanie strachu przed jedzeniem batonika czy pączka leży po stronie psychologa. Dietetyk odpowiada za to aby odbudować zdrowie fizyczne.
        Dziewczyna którą prowadziłam, której historię poruszyłam w tym poście, a która była leczona w ośrodku opowiadała jak zwijała się z bólu po parówkach, po batonach. Po prostu żołądek jest podrażniony i takie jedzenie jeszcze bardziej go podrażnia. Ja jestem za leczeniem etapowym.
        Ja pracując z dziewczynami nigdy nie mówiłam że nie jemy tego bo jest niezdrowe. Nie jemy bo będzie Cię bolał żołądek. Będziesz cierpiała. To tak jakbyś osobie po jelitówce podała pizzę. Zwinie się z bólu.

        Usuń
      4. no to fajnie ze nie mówisz osobom ze coś jest niezdrowe w sensie nie jest fit, itp bo to bardzo potęguje lęk. Oczywiście jak najbardziej rozumiem i popieram Twoje podejście żeby chronić żołądek chodziło mi tylko o ta powyższa kwestię :)
        Niemniej i tak ubolewam ze często my osoby chore na anoreksje niestety nie uzyskujemy pomocy ze strony dietetyków, jesteśmy trudnymi klientami to fakt ale to nie zmienia faktu ze potrzebujemy tej fachowej pomocy żeby odbudować organizm. Ja szukając pomocy wśród dietetyków byłam taktowana jak "trędowata" i często spotykałam sie z opinią zresztą wśród lekarzy " przestanie sie Pani wygłupiać i zje Pani tego kotleta i po problemie" no przykre to bo dowodzi ze niestety ale nasza choroba jest niezrozumiana i traktowana w kategoriach wygłupiania się, mody, "widzi mi się" itp.a to bardzo poważna śmiertelna choroba. Ale miejmy nadzieje ze pomału podejście lekarzy, dietetyków będzie inne, bardziej świadome :)

        Usuń
      5. W stu procentach zgadzam się z anonimowymi wypowiedziami powyżej. 10 lat temu zachorowałam na anoreksję, w ciągu tego czasu byłam wielokrotnie hospitalizowana, "współpracowałam" (a raczej wmawiałam sobie, że współpracuję) z dziesiątkami lekarzy, psychologów i dietetyków. Obecne badania naukowe pokazują, że metoda Minnie Maud (chodzi o podejście: jedz, ile wlezie, cokolwiek, jedz) jest jedyną skuteczną metodą wychodzenia z anoreksji. Praca z psychologiem ma sens, gdy organizm jest już nieco odbudowany. Wcześniej mózg nie przyjmuje zmian, wygłodzony organizm jest skoncentrowany na jedzeniu. Warto poczytać na temat "Minnesota Starvation Study", to wiele wyjaśnia. Po wielu próbach "zdrowego" wychodzenia z anoreksji postanowiłam zastosować tę metodę i... anoreksja jest u mnie w pełnej remisji. Przez kilka miesięcy jadłam minimum 4000 kalorii dziennie, potrafiłam zjeść dużą pizzę na przekąskę między posiłkami, bochenek chleba to była dla mnie porcja, czasem cały dzień jadłam słodycze, żeby kolejnego dnia opychać się czipsami. Brzuch bolał, fizycznie czułam się okropnie, a psychicznie... czasami miewałam myśli samobójcze. Ale gdy waga zaczęła wzrastać, a organizm przyzwyczaił się, że nie musi się najadać na zapas, bo jedzenie zawsze będzie dostępne, czułam się coraz lepiej. W pewnym momencie podświadomie zaczęłam mieć chęć na zdrowe produkty, organizm sam domagał się tego, czego potrzebował. Dziś uważam, że moja dieta jest wzorcowa, chociaż żywię się intuicyjnie. Myślę, że w 80% jem "zdrowo", a pozostałe 20% to rzeczy, które mi po prostu smakują.
        Mogłabym pisać godzinami o swoich doświadczeniach, bo szpitale "tucznie" mam za sobą i uważam, że to skandal, jak "leczy się" choroby psychiczne w Polsce (mam porównanie z pobytem w najlepszej światowej placówce). Jednak gdyby nie taki ośrodek, nie byłoby mnie na świecie, bo przy wadze 30kg i wzroście 170cm tylko wmuszenie jedzenia może pomóc. I rozumiem, dlaczego nie chce Pani współpracować z chorymi na zaburzenia odżywiania, ale nie zgadzam się z Pani podejściem do tego problemu.

        Usuń
      6. Tu anonim z powyższych wypowiedzi ;)
        Osobiście uważam ze dietetycy jeszcze bardzo dużo muszą sie nauczyć o tej chorobie, o tym jak działa (a właściwie nie działa) mózg anorektyczki. Na początku ratuje się ciało, organizm i naprawde nie ma znaczenia czy jest to jedzenie zdrowe czy niezdrowe, chodzi o to żeby jeść. Dopiero po jakimś czasie można kombinować z tzw. zdrowa michą. Natomiast zgadzam sie z tym ze podejście do osób cierpiących na anoreksje jest w Polsce skandaliczne i wśród lekarzy i wśród dietetyków. Dlatego często chory jest zdany sam na siebie i co z tego ze chce uzyskać pomoc, szuka jej jak i tak jej nie otrzyma bo traktuje sie nas jak dziwolągi, chorujący na własne życzenie i podobno wystarczy tylko zacząć jeść - no tak wystarczy zacząć jeść ot takie niby proste i logiczne :) ale jak? kiedy ktoś sie tego panicznie boi?
        p.s. tez jestem zwolenniczką Minnie Maund dzięki tej metodzie nie tylko odżywa moje ciało ale i psychika. Ale to strasznie trudna, codzienna walka o... tak naprawde to o życie bo to jest stawką....

        Usuń
      7. Tu K. Ja również nie wyszłam na zdroweh diecie z anoreksji. Wpadłam w ortoreksje. MM zdecydowanie jest najlepszym wyjściem gdy przy 165 masz 33kg. A brzuch i po zdrowym zarciu boli. Trzeba jesc wwszystko a wtedy leczy się nie cialo a tez dusze. Obecnie walcze o okres a nie o życie. Bo to dzięki MM tu jestem.

        Usuń
    18. Małgosiu bardzo trafmy artykuł, z pewnością w ten sposób pomożesz, w jakimś stopniu, chorym dziewczynom. Ja zachorowałam w wieku 17 lat. Anoreksja, potem bulimia. Rodzice wiedzieli, bardzo mnie wspierali, i chcieli abym się leczyła. Ja jednak ich oszukiwałam, tak samo jak lekarzy i psychologa. Jeżeli osoba nie chce się leczyć, nikt nie pomoże. Mam 32 lata. Jestem szczęśliwą mężatką od 9 lat. Choroba wyniszczyła mnie tak że nie mogliśmy mieć dzieci. Wtedy sobie uświadomiłam, że jak ja sama nie będę chciała się leczyć nigdy nie będę miała dzieci i szczęśliwej rodzimy. Zostaniemy z mężem sami w pięknym, nowym domu z dużym ogrodem...dwa lata temu, odkryłam Gosi bloga. zaczęłam czytać regularnie i stosować się do rad. Szczególnie do porad w jaki sposób przywrócić miesiączkę. Nie chodziłam już do psychologa, tylko do endokrynologa, który od 10 lat przepisywał te same leki. W wieku 30 lat porzuciłam leczenie. Zaczęłam "leczyć" się sama olejami, orzechami, awokado - zdrowymi tłuszczami. Zaczęłam jeść 5 razy dziennie, zdrowo gotować i piec ( tu bardzo pomógł mi blog Gosi - i rady jakie otrzymałam na maila, za co jeszcze raz dziękuję). Miesiączka wróciła. Waga idealna, 50 kg, 161 cm. Ograniczyłam bieganie. Czuję się cudownie i...jestem w 7 m-cu ciąży :) Ciążą przebiega bezproblemowo. Żadnych mdłości, wymiotów. Przytyłam książkowo 6 kg 7 -m-cy. Dużo odpoczywam, ale nadal ćwiczę i chodzę na basen i jem dla dwóch, nie za dwóch:)
      Życzę dużo silnej woli i wiary w siebie chorym dziewczynom a Gosi, dziękuję za to co robi, gratuluję bloga i życzę dalszych sukcesów. Stała czytelniczka Agnieszka, Poznań

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Agnieszko mocno Cię przytulam. Życzę dużo zdrowia i radości.

        Usuń
      2. Dziękuje :)

        Usuń
      3. Pani Malgosiu! Czy Pani moglaby napisac cos wiecej o diecie Pani Agnieszki? Jakie udzielila rady? Jestem na takim samym etapie tzn lekarz przepisuje bzdurne tabletki, cjcialabym zeby dzieki diecie wrocil mi okres. Jem normalnie juz, mam wage w normie. Bardzo prosze. Albo, alPani Agnieszko, jesli Pani jakims cudem to przeczyta, czy moge sie z Pania mailowo skontaktowac? Bylabym niezmiernie wdzieczna. AGNIESZKA

        Usuń
      4. Piękna historia! Gratuluję Pani Agnieszko ;) nurtuje mnie jedno pytanie. Gosiu, czy spotkałaś się z przypadkiem (lub czy są tutaj kobiety), które w wyniku odchudzania straciły miesiączkę i lekarz postawił diagnozę PCOS? Będąc w 1 liceum bezmyślnie ograniczyłam tłuszcze i nierozsądnie się odchudzałam, co spowodowało zanik miesiączki. Trafiałam na złych lekarzy, którzy źle mnie prowadzili (nikt nawet nie zapytał o kwestie odżywiania, a ja miałam klapki na oczach i wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że to w diecie może być problem).. Po paru latach diagnoza: pcos. Dla mnie to jest dziwne, bo zazwyczaj z tym problemem zmagają się kobiety, mające dodatkowe kg. A z perspektywy czasu widzę, że u mnie mógł to być problem z brakiem tłuszczu w diecie. Teraz wzięłam się za siebie "naturalnie", stosuję się do Pani rad. Jem bardzo dużo zdrowych tłuszczy i widzę poprawę. Jestem jednak ciekawa, czy jest szansa, że wyleczę to moje "pcos"?

        Usuń
      5. PCOS to zespół objawów, schorzeń. Obejmuje cały organizm dlatego przy układaniu diety działa się kompleksowo.
        Problemy z jajnikami pojawiają się u większości Pań stosujących drastyczne i nieracjonalne odchudzanie. Dlatego że potrząśnięty jest wtedy cały organizm.

        Usuń
    19. Pani Małgosiu A czy jeżeli nigdy nie mialalm anoreksji itp. 16 lat, ważę 63.5 kg, 174 cm wzrostu i mam 24% tkanki tłuszczowej w ciele, straciłam okres prawdopodobnie przez nieprzemyślane odchudzanie tzn. ograniczenie niezdrowych produktów, zamienienie białych ich brązowymi odpowiednikami, ale nieświadomie ogranieczenie tłuszczu, jedząc około 1600 kcal, czy muszę przybierać na wadze aby odzyskać okres ? (Nie mam 1 rok i 3 miesiące). Od 2 miesięcy jem 2000-2100 kcal, tłuszczu 40%, węglowodanów 45%, białek 15%. Czy mogłaby Pani napisać jakieś ogólne zalecenia żeby wszystko wróciło do normy?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Zerknij w zakładkę Trochę Zdrowia. Tam znajdziesz post o diecie na powrót miesiączki i zalecenia.

        Usuń
    20. U mnie przygoda z odchudzaniem zaczęła się w wieku 12 lat. Podczas pobytu na kolonii zwróciłam uwagę, że dość dużo jadłam, tzn. potrafiłam zjeść z apetytem cały obiad, potem jeszcze np. gofra, a dodam, że zawsze byłam osobą bardzo drobną i raczej dużo nie jadłam(jestem z tych, co są zawsze najmniejsze i najdrobniejsze w klasie). Ogólnine cały czas miałam apetyt i gdy się na tym przyłapałam, postanowiłam, że teraz nie będę sobie odmawiać, ale po powrocie do domu schudnę. Tak jak mama, która ciągle się odchudza z kosci na ości - jedząc sałatki. Po powrocie postanowiłam wcielić mój plan w życie. A, że byłam jeszcze w sumie dzieckiem i nie czułąm głodu to łatwo było mi nie jeść nic przez prawie cały dzień. Trwało to półtora misiącaale w sumie schudłam "tylko" około 2 kilo (bo np. wiczorem podjadłam je=akieś batoniki, myśląc, że to nic takiego). Potem mój ojczym wieczorem, gdy już spałam zawołał mnie żebym obejrzała film o tej słynnej anorektyczce, która umarła mając 36 kg. Byłam przerażona, bo zobaczyłam, że mam dokładnie te same objawy: bylo mi przeraźliwie zimno, wypadały mi włosy, ważyłąm się 10 razy dziennie itp. Wówczas postanowiłam, że od jutra muszę zaczęć normalnie jeść, żeby nie umrzeć. Tak też się stało. I pierwszy raz w życiu zaczęłam czuć głód. Btłam zaskoczona. Moj metabolizm śmigał. Od tamtej pory jadłąm normalnie, ale wybierałam zdrowe jedzenie.
      Ale po roku, gdy miałam już 13 lat koszmar wrócił. Tym razem bodźcem było porównanie się do koleżanki. Bylam przyzwyczajona, że zawsze byłam bardzo szczupła, ale ona miała bardziej płaski brzuch od mojego. Już od aru tygodni mówiłam sobie, że przejdę na dietę, ale to było ostateczną motywacją. W ciagu tamtego roku przytyłam około 5 kg. Z 31 do 36. Wiem, że to straszne. I tym razem już byo mi ciężko jeść mniej bo miałam szybki metabolizm. Było ciężko ale zaczęłam stopniowo ograniczać. Najperw te tłuste rzeczy, potem słodycze. Myślałam, że robię to z głową, by tylko wysmuklić brzuch, nie chciałam powtórzyć błędu sprzed roku, gdy otarłam się o anoreksję. Schudłam nie dużo, a po wakacjach pozłam do gimnazjum. Najlepszego. Było dużo nauki więc chciałam sobie odpuścić odchudzanie bo potrzebowałam paliwa. Ale już sobie zepsułam metabolizm; mówiła, że jak poczuję głód to zjem, ale już czulam go rzadko. A jak zjadłam coś bez głodu to miałam wyrzuty sumienia. Dodatkowy czynnik - koleżanki. Jedna baletnica jedząca liście sałaty, inne grube dziwiące się, ze ja tak dużo jem (teraz rozumiem, ze były złośliwe zapewne przez zazdrość). I wpadłam porządnie w sidła anoreksji. Moja mama na początku się śmiała z tego co robię, że niby będę się odchudzać. Potem nic nie zauważała, myślała, że codzienie w szkole jem obiad, który mi wykupywała. Jak chciałam o tym porozmawiać, to słuchał mnie jedynie ojczym, ale najbardziej zabolało mnie, gdy jakoś w lutym na kolanach przez łzy prosiłam o kontakt z psychologiem a najlepiej z psychiatrą, bo nie radzę sobie, a usłyszałam tylko, że to fanaberia. Że wystarczy zacząć jeść. Po jakimś czasie, nie pamiętam już dokładnie, mama zaczęła mi wierzyć, choć to mogło być dlatego, że osoby trzecie wróciły na to mamy uwagę. Chciała mi pomóc, zrezygnowała z dodatkowej pracy by spędzać ze mną więcej czasu. Ale ja sama nie miałam go za dużo, bo byłam nadambitna, ciąglr się uczyłam, po nocach, bo jak przychodziłam (pieszo) ze szkoly to długo spałam.

      OdpowiedzUsuń
    21. W wakacje po pierwszej klasie poszłam z na pierwszą wizytę do psychiatry. Ale byłambardzo zawiedziona, bo ten człowiek w ogóle nie starał się do mnie dotrzeć, zrozumieć mój przypadek, znależć wspólny język. To wyglądało tak, że mam jeść i nie schudnąć do kolejnej wizyty. Schudłam. Ważyłam 30.5 kg.(miałam 148 cm) Kolejne zalecenie: 2 kg do kolejnej wizyty albo szpital. Ja naprawdę chciałam jeść, wyzdrowieć, prosiłam go tylko o jakieś leki na wyrzuty sumienia, bo one nie dawały mi żyć. KAŻDEJ nocy obiecywałam sobbie, że jutro będzie lepiej. Potem dowiedziałam się, ze moja mama co noc przychodziła do mnie sprawdzić czy oddycham. Chciała, żebym jej o wszystkim mówiła, słuchała, ale przyznawała, ze nie jest w stanie tego zrozumieć. Ja ylewałam jej swoje żale, myśli odośnie jedzenia, postanowienia poprawy, a ona mnie słuchała, zaczęła też mi gotować i troszkę pilnowała. W końcu trafiłam do szpitala na oddział specjalistyczny. Miałąm bradykardięi byłam odwodniona. Szpital tragedia.Metody leczenia okropne (jedna piętnastominutowa terapia na tydzień i istna tucznia, zero pomocy) Jako jedyna z pacjentów nie byłam faszerowana lekami. To był mój sukces. Pamiętałam jak kiedyś silną wolą się podźwignęłam i zapragnęłam tego znowu. Nie miałam znikąd pomocy. Wiedziałam, ze jak ja sama sobie nie pomogę to nikt tego za mnie nie zrobi. Moim największym problemem był okropnie skurczony żołądek, wypicie szklanki wody to yła męka dla żołądka. Obserwowałam inne anorektyczki, które kątami zwracały jedzenie, chodziły jak najwięcej żeby spalić kalorie albo opychały się żeby jak najszybciej wyjść. A największy problem leżał w psychice. I to ją najpierw oczyściłam. Po jakimśczasie moja mama mnie stamtąd zabrała na rządanie, widziała zmiany we mnie i kiepską pomoć lekarzy. Po powrocie jeszcze przeszłam długą drogę. Chodziałm na terapię (właśnie taką terapię, o jakieś marzyłam jakiś czas temu, gruntowną, rzetelną, solidną) ale czułam, ze już jest z nią trochępo czasie, pomoglam sobie sama. Prawda jest taka, że to szpital mnie tym razem zmobilizował, ale ja już przed jego murami wiedziałam, że mogę zacząc jeść, chociaż dla mamy.
      Teraz jestem już w takim miejscu, że jem wszystko, normalnie, staram się zdrowo. Jem dla siebie, z przyjemnością. Jestem też od dawna czytelniczką Pani bloga. Trafiłam na niego jeszcze gdy byłam chora, a czytam do dziś.
      Tylko nurtuje mnie jedna sprawa, ja chorując doskonale znałam skutki tej paskudnej choroby. Wiedziałam, że może zatrzymać mi się wzrost, ale wówczas ic sobie z tego nie robiłam, bo nie zakładalam nawet, że przeżyję. Już tak daleko zabrnęłam, ze nie widziałam światłości w swoim życiu. Ale jestem tu nadal. Mam dziś 17 lat i mierzę 148 cm. Może ważę jeszcze za mało bo 35.5 kg. Niczego sobie nie odmawiam. Jem białka, tłuszcze, dobrze traktuję swoje ciało. Dodam, że nie mam miesiączki. Miałam plamienia dwa razy w życiu. Raz po zaczęciu normalnego jedzenia gdzy miałam 1 lat, w październiku, potem w styczniu i odtąd nic. Rok temu w maju byłam na rtg nadgarstka i wynik, który opłakiwałam parę miesięcy głosił, że nasady kosci długich są zrośnięte a zrastanie zakończone. Czy to możliwe? Miałam wówczas świerzo skończone 16 lat. Nie rosnę od 12. roku życia (jeszcze przed pierwszym odchudzaniem byłam mierzona). Nie mam żadnych innych owikłań(jak narazie , odpukać) Moja mama mierzy 158 cm. ojciec niewiele ponad 170 cm, a moja babcia po stronie ojca zaledwie 152. Mama przekonuje mnie, że to sprawa genów i wdałam się w babcię. Rzeczywiści mam do niej podobną budowę. Ale najbardziej niesprawiedliwe jest to, że WSZYSTKIE inne dziewczyny z anoreksją jakie znam NORMALNIE rosły, zarówno przed, w trakcie, jak i po odchudzaniu. Ja mimo swoich 17 lat mam budowę ciała 12 latki. Mówię tu np. o niezbyt szerokich biodrach i zbyt wąskich ramionach nawet jak na kobietę.

      OdpowiedzUsuń
    22. Pani Małgosiu, jeśli w ogóle to pani przeczyta, przepraszam za rozpisanie się ale to wszystko bardzo mnie męczyło i sprawa mojego wzrostu okropnie utrudnia mi życie, moje pytanie brzmi: czy dieta będzie miała jeszcze jakikolwiek wpływ na mój rozwój?
      Pozdrawiam i bardzo proszę o odpowiedź. A tak nawiasem mówiąc, to podziwiam panią i pani pracę, robi pani kawał dobrej roboty.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Kochana jesteś po prostu bardzo drobniutka. Wierzę że 148 cm może utrudniać życie, ale spójrz na to z innej strony. Jesteś kruchą kobietką i z pewnością jest wielu mężczyzn którzy będą chcieli otoczyć Cię opieką. Nie każdy facet ma 190 wzrostu. Są i tacy po 170 i jak założysz szpile to będziecie wyglądać superowo.

        Usuń
    23. Małgosiu czy można dietą wspomóc pękające naczynka krwionośne w oku?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tak, i jest to dieta wzmacniająca naczynia krwionośne w ogóle.

        Usuń
    24. Artykuł jak zawsze rewelacyjny. Natomiast mam inne pytanie - jestem osobą mloda,zdrową,szczupłą. Dobrze sie odzywiam (od czasu do czasu pozwalam sobie na cos na co mam ochote). Cwicze srednio co drugi dzien ze srednia intensywnoscia: pol h cardio, pol h aerobow, rower. Natomiast zauwazylam ze tluszcz zawsze mi sie odklada w danej czesci ciala - w boczkach, ktorych nie moge zgubic. Przez to, ze reszta ciala jest szczupla wyglada to dosc nieproporcjonalnie. Czy moze byc to efektem wlasnie tych "cheat mealow" raz w tygodniu? I dlaczego wlasciwie tak sie dzieje ze z jednej partii ciala tluszcz nie schodzi tak jak z reszty?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ciężko mi określić ponieważ nie widzę, ale wydaje mi się że taka jest Twoja budowa.

        Usuń
    25. Masz rację. Łatwo jest oceniać rodziców-oni też być może są zranieni przez swoją trudną historię. Jako nastolatka często miałam pretensjonalne podejście do wychowania moich rodziców. Jako matka nabrałam pokory-wychowanie to ciężka praca :-)

      OdpowiedzUsuń
    26. Świetny artykuł i bardzo profesjonalne, pełne zrozumienia podejścia do tematu zaburzeń odżywiania.

      Odbiegając jednak nieco od tematu wpisu - czy określając prawidłowy przedział wagowy dla danej osoby należy kierować się wskaźnikiem BMI czy też innymi kryteriami? Wskaźnik BMI wydaje mi się w niektórych przypadkach mylący. Jaka waga jest prawidłowa w przypadku dwudziestoparoletniej kobiety mierzącej ok 173 cm wzrostu?

      Pozdrawiam serdecznie

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Rozpiętość wagowa jest duża. Kluczowe jest w jakiej wadze Ty czujesz się dobrze. Bierzemy pod uwagę BMI.

        Usuń
    27. Ja też zawsze byłam "trochę większa " nigdy nie byłam otyła ale te kilka kilo było nadto. Z akceptacją siebie mimo wszystko problemu nie miałam, aż w liceum przyszła nowa pielęgniarka ... i zaczął się koszmar, wprost powiedziała, że jestem gruba, straszyła chorobami itp. Aż w końcu w ferie (2 tygodnie ) kazała mi schudnąć ze 2 albo 3 kg 😱. Przestałam wogle jeść ale na szczęście moja mama szybko to zauważyła. Oczywiście pielęgniarka tłumaczyła, że chciała dobrze. To tylko taka moja historia i myślę, że tyle ile ludzi tyle smutnych histori. Dlatego tak ważna jest rozmowa czy wysłuchanie drugiego człowieka na które dzisiaj nikt nie ma czasu.

      OdpowiedzUsuń
    28. Witaj Małgosiu Tak wiele dziewczyn już to napisało ale powtórze jeszcze raz: świetny tekst. Chyba prawie wszystkie czujemy to samo, że dotyczy to po części każdej z nas.
      Ja też po chwilach słabiści i pochłaniania wszystkiego miałam epizody bulimiczne. Ale nigdy nie myślałam że to duży problem myślałam że mam kontrolę. Teraz jem według twojego jadłospisu i chudne :) I czuje że zaczynam bardziej panować nad sobą w kwestjach jedzenia nawet po mimo kilku wpadek.
      Dziękuje za twoje wsparcie i za to że dzielisz się z nami swoją wiedzą.

      OdpowiedzUsuń
    29. Witaj Małgosiu Tak wiele dziewczyn już to napisało ale powtórze jeszcze raz: świetny tekst. Chyba prawie wszystkie czujemy to samo, że dotyczy to po części każdej z nas.
      Ja też po chwilach słabiści i pochłaniania wszystkiego miałam epizody bulimiczne. Ale nigdy nie myślałam że to duży problem myślałam że mam kontrolę. Teraz jem według twojego jadłospisu i chudne :) I czuje że zaczynam bardziej panować nad sobą w kwestjach jedzenia nawet po mimo kilku wpadek.
      Dziękuje za twoje wsparcie i za to że dzielisz się z nami swoją wiedzą.

      OdpowiedzUsuń
    30. Dzień dobry Małgosiu
      A mogła byś napisać coś na temat płodności (jakaś dieta ) jaka jest zdrowa dieta dla kobiety starającej się o dziecko

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Pani Małgosiu, zwracam się z uprzejmą prośbą, czy mogłaby Pani polecić jakąś listę mądrych książek, z których można by się samemu doedukować na tematy żywieniowe, zdrowotne? Pozdrawia wierna czytelniczka bloga i testerka Pani przepisów ! ;)

        Usuń
      2. O matko, dużo by tego było, ja mam dużo ;). Tak jak pisałam w poście o książkach, na początek warto zacząć od Odżywianie dla Zdrowia P. Pitchford. Ponad 700 stron lektury.

        Usuń
      3. Super, dziękuję za podpowiedź :) Pozdrawiam ciepło !

        Usuń
    31. Bardzo się cieszę, że powstał ten wpis, ponieważ kilka razy o niego prosiłam. Nie będę ponownie pisała całej swojej historii, gdyż opisałam ją Pani w mailu, ale niestety nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. W każdym razie zawsze byłam szczupła, ale miałam zbyt wysoki poziom tkanki tłuszczowej. Zaczęła się eliminacja różnych produktów, zwłaszcza tych niezdrowych. W odstawkę poszedł tłuszcz przez co zanikła miesiączka. Ortoreksja spowodowała szybki spadek masy ciała. Podczas niedawnej wizyty u lekarza lekarz stwierdził, że dziwi się że jeszcze żyję. Dał mi najwyżej pół roku... Powiedziałam sobie, że ja mu udowodnię, że jest w błędzie. Nie jest łatwo, to fakt. biorę jednak na siebie nowe cele wymagające patrzenia kilka lat w przyszłość co motywuje mnie do działania. Przybrałam nawet jakieś 2 kg co jest dla mnie ogromnym sukcesem. Zwłaszcza, że kilka osób powiedziało mi, że ładniej wyglądam. Niby drobiazg, ale motywuje :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dasz radę ! Trzymaj się Kochana i nigdy nie poddawaj. Każde zaburzenie odżywiana rujnuje życie i otaczający świat, wiem o tym doskonale.
        Trzymam kciuki i ściskam mocno

        Usuń
    32. Małgosiu,
      Lekarz polecił mi suplementację wit. D wraz z łyżką oleju lnianego. Olej lniany piję dzięki wyczytanym wiadomościom na Twoim blogu a poziom wit. D zrobiłam sobie bo w sumie też wyczytałam na Twoim blogu i polecił mi to też ginekolog. Wit. D wyszła 26 więc mieści się w niskim progu. W sumie wit. D rozpuszcza się w tłuszczach więc połykanie jej z olejem lnianym ma sens.
      1. Czy Ty też podzielasz taką opinię czy raczej łykać te rzeczy o różnych porach dnia?
      2.Czy jedna tabletka wit.D Solgar wystarczy ?
      3.Jak długo powinno się stosować taką suplemenatcję?
      4.Po jakim czasie suplemetacji należy zrobić ponowne badanie?
      Dziękuję za odpowiedź.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. 1 - tak
        2 - tak
        3 - u Ciebie przy tak niskim spokojnie 3 miesiące.
        4 - tak

        Usuń
    33. Bardzo dobry tekst. Interesuja mnie psychologiczne aspekty chorob, w istocie, zwyczajnie wszyscy pragniemy milosci.
      Pozdrawiam wszystkich i zycze zdrowia,

      PS. na opakowaniu pestek z moreli natknelam sie na info, ze kobietom w ciazy nie zaleca sie ich spozywanie. Czy masz na ten temat jakies informacje? Dziekuje

      OdpowiedzUsuń
    34. Prażona ciecierzyca - polecasz do chrupania?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jeśli to ma postać takich sprasowanych smażonych na oleju palmowym chrupasków solonych to nie. Nie wiem czy to to, ale w takiej formie spotkałam kiedyś bób.

        Usuń
    35. Warto zrobić sobie badania IgA, IgG, IgE z krwi, jeśli mam trądzik od wielu lat ? Co moze wyjsc w tych badaniach ?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nietolerancje, pasożyty, przerost candidy.

        Usuń
      2. A czy te badania są drogie ? Proszę o odpowiedź tak mniej więcej

        Usuń
    36. Witaj Gosiu. Prosze napisz czy uwazasz ze trzeba suplementowac wit k2 jesli bierze sie wit d i wapn. Jakie sa naturalne zrodla k2? I dtugoe pyt. Czy plyn lugola moze pomoc na niedoczynnosc tarczycy? Od dluzszego czasu nurtuja mnie te 3pytania i chcialabym poznac twoje zdanie poniewaz bardzo je sobie cenie.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Malgosiu odpowiesz?

        Usuń
      2. Witaminę K2 znajdziesz w produktach fermentowanych np. sery, twarogi, ale też w mięsie i jajach. Jeśli suplementujesz witaminę D i odżywiasz się prawidłowo tzn. dieta jest prawidłowo skomponowana to nie ma potrzeby suplementacji.
        Jeśli chodzi o płyn lugola to niedługo przedstawię swoje stanowisko. Dużo aktualnie o tym czytam ale zadania są podzielone.

        Usuń
    37. Wydaje mi się,że mało precyzyjnie skonstruowałam pytania dlatego nie umiem odczytać Twoich odpowiedzi na pytanie 1 i 4:)
      1.Czy tabletkę z Wit.D połykać olejem lnianym?
      2.Czy po 3miesiącach suplementacji należy zrobić badanie kontrolne?
      i dodatkowe pytanie:)
      3.Czy niedobór Wit.D może mieć wpływ na moją bezpłodność?
      Dziękuję.

      OdpowiedzUsuń
    38. Gosiu co sądzisz o siemieniu konopnym i morindze(Moringa oleifera)?Warto sie tym suplementowac?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. W takim celu, żeby wzmocnić organizm, np. po chorobie, antybiotyku,w okresie zwiększonej zachorowalności i żeby nie łykać witamin i minerałów w tabletkach. Słyszałam, że mają dużo wartości odżywczych. Dodam, że nie mam zaburzeń odżywiania.

        Usuń
    39. A ja nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że anoreksja czy inne zaburzenia odżywiania to " głupoty młodości " Jadłowstręt psychiczny to poważna psychiczna choroba w 10% prowadząca do śmierci a Pani to bardzo upraszcza. Cenię Pani porady dietetyczne ale opisywanie podłoża chorób należy zostawić specjalistom Dieta, pomoc dietetyka w anoreksji to ostatni etap, który nigdy nie zakończy się sukcesem jeżeli nie będzie odpowiedniej pomocy psychiatrycznej i psychologicznej

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie przeczytałaś chyba artykułu do końca. Ja właśnie piszę o tym że to choroba psychiki i bez pomocy psychologa rzadko udaje się z niej wyjść. Przeczytaj proszę cały artykuł zanim ocenisz.

        Usuń
      2. Pani Małgosiu, przeczytałam do końca , wiem że wspomina Pani o pomocy psychologicznej , ale uważam że upraszcza Pani temat bo nie ma w tej dziedzinie wiedzy ( w temacie podłoża i przyczyn ) to bardzo skomplikowane i złożone Jestem mamą anorektyczki, leczącej się kilka lat i walczyłam razem z nią o jej życie . Pani Małgosiu jeszcze raz wspomnę kończąc dyskisję porady dietetyczne super , artykuł zawiera elementy pewnie pomocne ale ta choroba to nie głupota młodości bo to rzadko tak do końca własny wybór często młodych ludzi , oni chcą inaczej a nie potrafią bo to silniejsze od nich

        Usuń
      3. ja też przeczytałam artykuł do końca i w pełni zgodzę się z wpisem Anonimowego powyżej, mnie też zabolała ta uwaga odnośnie głupoty, bo nie jest to zależne od tych ludzi, to bardzo poważna choroba, której podłoża tkwią w psychice, niezrozumieniu, braku akceptacji. też przez to przechodziłam, kilka lat, wyszłam z tej choroby, ale wkrótce później zachorowałam na bulimię, zgodzę się - porady super, ale podłoże i przyczyny choroby pozostawmy lekarzom.

        Usuń
    40. Na samym początku chciałabym Ci podziękować Małgosiu, tak z całego serca, za ten artykuł. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie emocje u mnie wywołał - zaczęłam czytać te wszystkie komentarze, gdzie dziewczyny przedstawiają swoje historie, swój punkt widzenia, swoje zmagania, a w tej chwili po prostu łzy mi ciekną po policzkach. Ja również należałam to grona anorektyczek. W moim przypadku "przygoda" ta trwała zaledwie kilka miesięcy, ale uświadomiłam sobie, że nawet taki dość krótki okres czasu może zdecydowanie zniszczyć życie. W moim przypadku źródłem tej choroby był po prostu brak akceptacji samej siebie. Ciągle porównywałam się do innych, nie umiałam wskazać swoich zalet. Dodatkowo zbyt ostre podejście rodziców do tej sprawy sprawiło, że zamknęłam się przed nimi, choć teraz całkowicie rozumiem ten cały krzyk. Martwili się. Nie chcę dokładnie opisywać całego przebiegu anoreksji. Powiem tylko, że było ciężko i nikt nie sprawi, że wyjdziemy z tego gówna oprócz nas samych. Bo to właśnie MY musimy uświadomić sobie, gdzie tak naprawdę się znajdujemy i co najważniejsze - zacząć działać.
      Dodam jeszcze kilka słów na temat mojego aktualnego stanu zdrowia. Udało mi się przytyć ponad 15kg w rok; odżywiam się zdrowo, chociaż czasami wydaje mi się, że odrobinę przesadzam, ale no cóż - to chyba taki ślad po anoreksji; leczę się u endokrynologa, chodzi głównie o miesiączkę, która niestety nie powróciła nawet po zwiększeniu masy ciała, ale mam ogromną nadzieję, że nie poddam się tak łatwo i ją odzyskam.
      Dlatego dziewczyny (i chłopcy) - walczcie. Po prostu walczcie. Nie będzie łatwo - to mogę Wam zagwarantować, ale jeśli podejmiecie się tego wyzwania w pełni, uwierzcie mi lub nie, po prostu wygracie z tym bagnem.
      PS: A w chwili zwątpienia pamiętajcie, że jest ktoś taki jak ja, kto zawsze będzie trzymać za Was kciuki ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Bardzo się cieszę że uwierzyłaś w siebie, że zawalczyłaś.Z całego serca życzę Ci aby układ hormonalny wrócił na swoje tory i abyś odzyskała miesiączkę.

        Usuń
    41. Na diecie wegańskiej/wegetariańskiej wróci mi okres?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Aby tu móc cokolwiek powiedzieć musiałabym znać wyniki badań żelaza, hemoglobiny, ferrytyny, B12. D3. Jeśli wyniki są poniżej normy ja jako dietetyk odmówiłabym pisania diety wegańskiej i wegetariańskiej na powrót miesiączki. Wprowadzenie wołowego mięsa do diety byłoby konieczne.

        Usuń
    42. Pani Małgosiu ja nie w temacie ale mam nadzieję że Pani odpowie. Kupiłam wczoraj pierwszy raz kaszę orkiszową. Czy ona jest tak samo wartościowa jak inne kasze np jęczmienna?

      OdpowiedzUsuń
    43. Malgosiu masz ogromna wiedze wzakresie dietetyki czy mozesz polecic jakies ksiazki ktore Twoim zdaniem sa niezbedne oby moc sie rozwijac w dietetyce...Zycze Ci powodzenia w prowadzeniu bloga ktory tak wielu osoba jest potrzebny...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jesteś osobą początkującą czy jakieś książki, podręczniki medyczne już masz za sobą?

        Usuń
      2. Jestem osoba poczatkujaca glownie wiedze czerpie z artykulow inernetowych I innych blogow...Od pewnego czasu bardzo interesuje sie zdrowym odzywianiem jego wpywem na nasze zycie chcialabym poglebiac swoja wiedze I dlatego pytam o jakies godne polecenia ksiazki...A mysle ze mozesz polecic niejedna ciekawa ksiazke bo Twoja wiedza jest naprawde imponujaca...Pozdrawiam ��

        Usuń
      3. Jeśli zaczynasz polecam Odżywianie dla zdrowia. P. Pitchford 700 stron wiedzy. Na początek idealna.

        Usuń
    44. Gosiu chcialabym zrobic na obiad Twoje danie z kalafiorem tylko nie wiem z czym to polaczyc? z jakims miesem czy kasza? Masz jakis pomysl zeby blysnac Twoim daniem :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Zrób do tego ryż - najlepszy będzie basmati. Zeszklij suchy ryż na klarowanym maśle. Dodaj curry i sól, zeszklij, zalej wodą. Gotuj bez przykrycia aż zmięknie. Całość posyp świeżą kolendrą.

        Usuń
    45. Śledzę Pani bloga od kilkunastu tygodni. Daje mi wiatr w żagle i realną pomoc w kombinowaniu zdrowych, odpowiednich dla mnie posiłków. Wychodzę z pomocą psychologa z innego zaburzenia odżywiania: kompulsywnego jedzenia. Oczywiście też przez długie lata zajadania problemów dorobiłam się problemów ze zdrowiem.
      Sama zdrowieję, bo najpierw zrozumiałam, że jestem chora, potem, że potrzebuję pomocy, bo sama nie dam sobie rady. Następnie ponad rok pracy nad sobą, w tym uczenia się przeżywania emocji, odreagowywania suksesów i porażek i życia według swoich zasad i potrzeb, a nie wbrew sobie. Tak jak Pani napisała, to skomplikowane i trzeba naprawdę chcieć. Dziękuję Pani za wsparcie! Pozdrawiam. Ola

      OdpowiedzUsuń
    46. Czy mozna bez obaw używać oleju PAM w spryskiwaczu jesli w składzie jest : olej rzepakowy , palmowy i kokosowy ? Ania

      OdpowiedzUsuń
    47. Czy produkty light rzeczywiście są takie dobre?

      OdpowiedzUsuń
    48. Nie chcę opisywać wszystkiego dokładnie. Powiem tylko tyle,że ocieram się o ortoreksję od jakiegoś czasu, od kilku miesięcy też nie mam miesiączki. Po lekturze Pani bloga przestałam ograniczać tłuszcze w zasadzie do 0, zaczęłam jeść węglowodany. Od paru tygodni też, mimo że oczywiście znam kaloryczność na pamięć, nie boję się już produktów typu łosoś, masło orzechowe, masło, inne tłuszcze, orzechy, lody czy jogurt 1,5%(do niedawna jadłam tylko 0%, dla tej różnicy 2kcal w 100g...). Metabolizm znowu pracuje. Nie tyję, ale wychodzę na prostą, mam nadzieję. W każdym razie nie chodzę głodna i wreszcie mam siłę - nie robi mi się słabo, nie mam zawrotów głowy, a jeśli mam, to nie boję się zjeść zwykłej bułki. Wierzę, że kiedyś miesiączka wróci. Hormony mam super, końcem miesiąca idę do ginekologa. Ważę 50kg przy 162cm wzrostu i, choć panicznie boję się przytyć, mimo że CHCĘ (wiem, że ciężko to zrozumieć), walczę. Obecnie staram się przełamać strach przed jedzeniem po 18:00. Coraz częściej się łamię, jeśli jestem głodna. Każdy późniejszy posiłek to dla mnie małe zwycięstwo, a Tobie Gosiu dziękuję za napędzenie tej machiny - bo zaczęło się od wprowadzenia z powrotem węgli ;)

      OdpowiedzUsuń
    49. Małgosiu co sądzisz o płukaniu ust olejem kokosowym? Najbardziej nurtuje mnie to czy tą czynność należy wykonywać tylko na czczo, czy płukanie np. wieczorem nie przynosi rezultatow?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jeśli chcesz płukać kokosowym to musisz go najpierw rozpuścić. Lepiej zwykłym rzepakowym.

        Usuń
      2. Nie rozumiem czemu należy kokosowy rozpuścić? Ja płukam nim jamę ustną i rozpuszcza się on w jamie ustnej pod wpływem ciepła w zaledwie kilka sekund.

        Usuń
      3. Ok:) ale czy duze znaczenie ma to czy bede plukac rano czy wieczorem?

        Usuń
      4. A na co to działa?

        Usuń
    50. Gosiu. Mam trądzik od lat. Wykonałam badania o których raz jakoś pisałam w twoich komentarzach: glukoza insulina lipidogram próby watrobowe. Tarczyce.. wszystko wyszło ok. Z jednej strony super z drugiej myślałam że może tu leży problem.. eh.. co do tarczycy TSH wyszło 3,640 (0,270-4,200) ft4 1,15 ft3 3,24 czyli w porządku tak ? Dodam że mam 21 lat. Jak sądzisz czy jeszcze jakieś badania wykonać ? Myślałam o usg nerek i jajników oraz poziom witaminy D (choć nie wiem czy on może być przyczyną) .

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. TSH masz za wysokie. Nie powinno być wyższe niż 2. Warto byłoby wykonać USG jajników. Androgenne jajniki bardzo często powodują trądzik tzn. androgeny powodują i wtedy trzeba odstawić nabiał i cukier. To daje świetne efekty.

        Usuń
      2. Zrobię Tu usg . Nie jem nabiału i mięsa z wyjątkiem ryb. Gosiu. Jestem w szoku. To dlaczego piszę że norma jest do 4.20? Czy powinnam udać się w takiej sytuacji do lekarza ? Czy stosować zalecenia dietetyczne

        Usuń
      3. i jeszcze 1 pytanko ode mnie, czy da sie to zbić dietą? bardzo się boję, że lekarz przepisze tabletki hormonalne i waga pojdzie w gore..

        Usuń
      4. Oczywiście że da się. Dowodem na to są moje pacjentki których lekarze przecierają oczy ze zdumienia że można TSH obniżyć dietą. Ta zmiana postrzegania ogromnie mnie cieszy.

        Usuń
    51. Małgosiu, a ja z pytaniem niezwiązanym z tematem. Czy mogłabyś poruszyć w swoich artykułach temat wyczerpania nadnerczy? Ostatnio często się spotykam z tym pojęciem, nie wiem natomiast czy faktycznie warto brać te informacje do serca. Z góry bardzo dziękuję!

      OdpowiedzUsuń
    52. w psychice zawsze to zostaje

      OdpowiedzUsuń
    53. Crownfield Quinoa ekspandowana WARTO? Bo ma być w lidlu?

      OdpowiedzUsuń
    54. Gosiu ja zupełnie nie w temacie, czy wyceny wysyłasz do jakiejś konkretnej godziny? Sprawdzam co chwilę maila i nie mogę się doczekać ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Już właśnie przed chwilą wszystko wysłałam.

        Usuń
      2. Dostałam, wysłałam akceptację na nowego maila :)

        Usuń
    55. Gosiu 2 lata temu w krotkim czasie pod wplywem diety i stresu w krotkim czasie stracilam 10kg. Ten stan utrzymywal sie jakies 10 miesiecy. Potem rzucilam palenie tak trzymalam diete ze stracilam okres na 8 miesiecy. Poszlam do lekarza i dostalam tabletki anty. Okres pod wplywem lekow wrocil, a mnie wrocilo az 15 kg. Potem odkrylam Twojego bloga :) teraz juz wiem ze sama jestem sobie winna bo ograniczylam tluszcz. Postanowilam rzucic te tabletki, moj ginekolog jest przeciwny bo mam endometrioze i pcos, ale ja i tak chce sprowowac. Mam prawie 40 lat i przed tym zdarzeniem nie mialam problemow z miesiaczka. Ograniczylam nabial i chce zeszczuplec. Gosiu co bys poradzila zebym mogla zeszczuplec, a nie stracic znowu miesiaczki? Poradz prosze

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Mając PCOS i endometriozę potrzebujesz specjalnej diety.
        Aby coś więcej móc powiedzieć musiałabym znać wiek, wagę, wzrost.
        Czy w USG wychodzą/wychodziły CI torbiele na jajnikach?

        Usuń
      2. Mam 37 lat, waze 77kg, a wzrost to 167. Mialam torbiele, potem mialam sztuczna menopauze 2x po pol roku na endometrioze, wtedy one zniknely... Potem tak jak pisalam nie mialam miesiaczki i jajniki wygladaly dobrze. Endometrioze mam zdiagnozowana laparaskopowo. Dzieki Gosia za zainteresowanie

        Usuń
      3. U Ciebie zwiększenie tłuszczy nie pomoże bo wagę masz aż za dużą. U Ciebie trzeba przeanalizować badania hormonalne. Możesz mieć za wysoki estrogen i wtedy pomogłaby luteina lub duphaston (czysty progesteron) w II fazie cyklu.
        A lekarz jak to widzi? Coś mówi? Tłumaczy CI?

        Usuń
      4. Tak, tlumaczy mi ze powinnam brac leki do czasu az zdecyduje sie na dziecko bo ono i karmienie pierria pomaga w takich sytuacjach :) wiec jestem pozostawiona sama sobie. A na dodatek mam tsh ponad 3 i nikt sie tym nie interesuje... Goska nawet nie wiesz kim Ty dla nas jestes. Myslisz zeby zrobic badania hormonow? A podpowiesz jakie? i teraz czy jak odstawie tabletki anty...?

        Usuń
    56. Pani Małgorzato, a jak często przy wychodzeniu z anoreksji połączonej z ortoreksją można sobie pozwolić na coś słodkiego? Nie chodzi mi tutaj o zajadanie się przetworzonymi słodyczami ale np. gorzką czekoladą lub domowym ciastem? Tak, żeby nadal było zdrowo ale też mieć taką lekkość psychiczną. Uwielbiam gorzką czekoladę i nie wiem czy kostka dziennie do śniadania albo kawałek ciasta raz w tygodniu to już za dużo.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. "Tak, żeby nadal było zdrowo ale też mieć taką lekkość psychiczną". Ech, też tak pisałam, gdy chorowałam na anoreksję i wmawiałam sobie, że chcę z niej wyjść. Poczytaj sobie o Minnie Maud, np. tutaj: http://followtheintuition.com/. Wtedy zrozumiesz (mam nadzieję!), że ZWŁASZCZA przy wychodzeniu z anoreksji możesz jeść tyle słodyczy, na ile tylko masz ochotę. W tym momencie jedyna kaloria, która może Ci zaszkodzić, to taka, jakiej nie zjesz!

        Usuń
      2. Ale nie mam zamiaru wychodzić z choroby poprzez pakowanie w siebie "śmieciowego jedzenia", bo moje zdrowie na pewno na tym nie zyska. Poza tym nie chodzi o typową anoreksję gdzie nie je się praktycznie niczego, a głównie ortoreksji eliminującej niezdrowe jedzenie.
        Pani Małgorzato, może Pani odpisać?

        Usuń
      3. Ciężko jest określić ilościowo jedną ilość dla wszystkich.

        Usuń
      4. Oczywiście rozumiem, ale chodzi mi o takie przybliżenie. Nie chodzi o zajadanie się na raz całą tabliczką czekolady, ale kostka dziennie raczej nie powinna być problemem? Na redukcji pozwala Pani na słodką niedzielę, więc osoby z zaburzeniami chyba też nie muszą z czegoś takiego rezygnować?

        Usuń
      5. Osoby z zaburzeniami mogą jeść słodkie nawet częściej.

        Usuń
    57. Gosiu ja np przez zaburzenia odżywiania strasznie boję się węglowodanów. Banana jem może raz na dwa tygodnie, makaron jeszcze rzadziej (chociaż go uwielbiam). Obawiam się rownież kasz, ale trochę mniej niż bananów i makaronu. Przez tą całą nagonkę na węglowodany odrzuca mnie na widok kukurydzy. A Ty Małgosiu ile razy w tygodniu jesz makaron i banany? To mnie nurtuje, na ile można sobie pozwolić, może w koncu uda mi sie do nich przełamać, bardzo bym chciała.

      OdpowiedzUsuń
    58. Małgosiu, czy wieloletni kompulsywny żarłok też ma rozregulowany metabolizm? Czy waga u takiej osoby po przejściu na zdrową dietę redukcyjną będzie wolniej spadała niż u osoby która kompulsów nigdy nie miała?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tak i pracowałam z wieloma takimi osobami. Po przejściu na dietę regulującą metabolizm organizm szaleje. Waga staje, potem spada, potem znów staje, ale potem spada już regularnie.
        Wiele osób ma przy tym bóle głowy, senność, zmęczenie. Potem następuje nagłe ozdrowienie i super samopoczucie.

        Usuń
    59. Dzien dobry. Mam pytanie jakie skladniki nalezaloby wlaczyc do diety by zwiekszyc grubosc endometrium?

      OdpowiedzUsuń
    60. Gosiu, w biedronce są świetne kabanosy których skład wyglada następująco: mięso z kurczaka, sól, przyprawy, osłonka barania. Co o nich myślisz? Jak często można je spożywać? Jeden ma około 77kcal wiec jednorazowo ile maksymalnie można zjeść? Pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jeśli nie jesteś na redukcji, jako przekąska jak najbardziej.

        Usuń
    61. przykładowo chcąc przywrócić miesiączkę na kolację mogę zjeść ćwiartkę awokado z jedym gotowanym jajem do tego 3 waffle ryżowe lub bułkę grahamkę I dodać z 15 sztuk orzechów laskowych? na podwieczorek jogurt z kakao I orzechami?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. W zakładce Trochę Zdrowia masz zalecenia i przykładowy jadłospis.

        Usuń
    62. Gosiu czy mąkę kokosową należy traktować jako element tłuszczowy czy tez węglowodanowy?

      OdpowiedzUsuń
    63. A ja tak trochę z innej beczki: czy paprykarz szczeciński, czyli taki zwykły, można zjeść od czasu do czasu, odzywiajac się zdrowo?

      OdpowiedzUsuń
    64. Gosiu wysłałam formularz zamówienia z dieta. Chciałam zapytać czy dania są zupełnie inne niż w jadlospisach czy cześć nich się może pomawia? Pytam oczywiście z czystej ciekawości bo Twoje jadłospisy są przepyszne

      P.B

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Są inne, dostosowane do schorzeń jeśli redukcja zbiega się z leczeniem dietą różnych przypadłości. Ale nie obawiaj się. Dania są smaczne i proste.

        Usuń
      2. Formularz wysłałam wczoraj, więc mam nadzieję że wkrótce będę mogła wypróbować.
        Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.

        Usuń
    65. Gosiu a jaką suplementacje polecasz na wypadanie włosów. Nie mogę sobie z tym poradzić :-( jestem załamana, nawet się nie czesze by tego nie widzieć :-(

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Polecam skrzyp polny z biotyną. Gluta z siemienia rano na czczo i olej lniany na noc. Len działa cuda.

        Usuń
      2. A ten olej lniany na noc pić? Ile? A glut zrobić ze zmielonego siemienia? Jakie proporcje? Dziękuję!!! Po wakacjach zamawiam u Ciebie dietę! Jesteś w tych sprawach największym dla mnie autorytetem!!! Nie ma lepszej!!!!!

        Usuń
      3. Olej na noc. Przepij go sokiem potem bo posmak zostawia dla mnie nieciekawy.
        Glut - łyżkę mielonego siemienia zalewasz 200 ml gorącej ale nie wrzącej wody. Mieszasz aby dokładnie się rozpuściło i nie powstały grudni. Studzisz trochę. Pijesz.

        Usuń
    66. Malgosiu czy biorac codzien hydrominium na zatrzymujaca sie wode i pijac 1,5litra wody odstanej przez noc z cytryna, ogorkiem, mieta i imbirem moge wyplukiwac wazne mineraly? Bo to ma dzialac moczopendnie. Zastanawiam sie bo na noc biore magne a i tak mam nocne skurcze

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie wypłuczesz jeśli jesz żywność bogatą w minerały.

        Usuń
    67. Czytam komentarze i i nadziwić się nie mogę, ze dietetycy, widząc problem z odżywianiem, od razu nie wysyłają do psychologa. Przecież wiadomo, że to nie problem żołądka tylko tego, co przeszkadza w głowie normalnie żyć.

      OdpowiedzUsuń
    68. dziękuje za ten wpis! myśle, że wielu osobom otworzy umysł.. ;)
      Gosi czy mogłabyś do tegowrzucić przykładowy jadłospis na jeden dzień? tak by zawierał te wartościowe produkty i proporcje o których mowa w artykule? wrzucałaś jadłospis na przywrócenie okresu, ale chodzi mi o taki na przytycie, który byłby bogaty w te wartościowe produkty. żeby mieć chociaż ogólny zarys, odnośnik jak to powinno wyglądać na przykładzie.
      bardzo prosze.
      pozdrawiam serdecznie!

      OdpowiedzUsuń
    69. A artykul na temat bulimi i ortoreksji bo jak zjem coa niezdrowego zaczynam sie objadac i potem wymiotuje i mowie sobie od jutra koniec i tak codziennie ;((

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ojj znam to znam. Po pierwsze musisz uwierzyć, że dasz radę z tego wyjść. Musisz chcieć z tego wyjść. Musisz chcieć żyć, chcieć zacząć znowu myśleć o rzeczach innych niż jedzenie, chcieć cieszyć się chwilą. Usiądź zastanów się czy jest jakaś osoba, którą bardzo bardzo kochasz dla której chcesz żyć, przypomnij sobie wszystkie rzeczy które lubisz robić (choć wątpię żeby teraz coś mogło dawać Ci radość) przypomnij sobie co lubiłaś robić kiedyś i pomyśl, że jak wyzdrowiejesz to ta radość z tego wróci. Ten mrok minie. Kociokwik z Twojej głowy odpłynie. gwarantuję Ci. Niech to będzie pierwszy krok. Myśl o tym mocno, mocno, mocno i spróbuj wrócić do rzeczy które lubiłaś robić, nawet jeśli teraz nie sprawiają Ci one radości.

        Kolejnym krokiem niech będzie myślenie o konsekwencjach - bolą Cię już zęby? Pali przełyk? Buzię masz spuchniętą jak chomik, głowę obolałą, nos zatkany, serce kłuje i kołacze? Jeśli nie to zacznie. Jeśli tak to pomyśl za każdym razem jak się objesz, jak się nawet obeżresz po rancik, że jeśli nie zwymiotujesz to co najwyżej przytyjesz, a jak przytyjesz to będziesz mogła schudnąć. A z zębami gorzej, co prawda są implanty, ale to nie to samo co własne. Z implantami serca i żołądka bywa gorzej...

        Po trzecie - jak zwymiotujesz to na pewno znowu się obeżresz. Twój organizm będzie się czuł zagrożony, że ciągle traci jedzenie, będziesz zmęczona, śpiąca i na pewno bardzo głodna. Błędne koło. I nawet jeśli jeszcze nie tyjesz to zaczniesz. Wiem co mówię.

        Więc co masz zrobić jutro - wstajesz, NIE WAŻYSZ SIĘ, jesz duże śniadanie nie liczysz kalorii tylko czekasz, aż poczujesz się najedzona - z tym będzie ciężko bo masz zachwiane poczucie sytości. W każdym posiłku muszą być i węglowodany i białka i tłuszcze i jak najwięcej minerałów i witamin. Pij elektrolity. Jak masz ochotę coś zjeść coś niezdrowego i czujesz, że to w Tobie narasta to zjedz to. Najlepiej wśród ludzi. Tak żebyś nie mogła pójść wymiotować. Jak puszczą Ci nerwy i się objesz to nie wymiotuj. Jak tak się kilka razy pod rząd objesz to nie przytyjesz nagle 10 kilogramów, a za to Twój organizm poczuje, że dostaje, że nie zabierasz mu tego co tylko zje i przestaniesz mieć napady. I nie każ się w myślach za każdą przegraną. Będziesz miała pewnie napad nie raz. Nie podłamuj się. Za to nagradzaj się w myślach za każdą wygraną.Jedz dużo wartościowych posiłków. I nie waż mi się ważyć! Na razie waga będzie szalała, ale jak tylko zaczniesz normalnie jeść bez napadów, to po pewnym czasie wszystko się naprawi. Tak na pociechę - jeszcze rok temu chodziłam poobijana ciągle bo biegałam po domu w takim amoku szukając jedzenia, że wielokrotnie spadałam ze schodów, przewracałam się. Wymioty po 10 razy dziennie to była norma. I wyszłam z tego, sama, silną wolą. I to najcudowniejsze co mogłam sobie zrobić. Znowu lubię malować, znowu mam radość z czytania książek. Hmm chociaż to ma pewne wady... kiedy tak dużo się uśmiecham, to muszę się ciągle odganiać od facetów którzy chcą zapraszać na kawę. A w idealnym XS jakoś nikt nie zapraszał. A może nie widziałam z wzrokiem wbitym w podłogę.

        Usuń
    70. Widzisz, ja się nie zgodzę 100%, że to rodzice mają największy wpływ zawsze. Siostra zaczęła popadac w bulimię. Nikt o tym nie wiedział tygodniami, dopóki nie pojechała na obóz letni, a tam po kilku dniach zadzwonili wychowawcy, czy rodzice mogą przyjechac i ją odebrać, bo kilka razy omdlała. Rodziców awsze mieliśmy niesamowicie wspierających, można z nimi pogadać na każdy temat. Oboje zawsze naj komplementowali i wspierali we wszystkim, co się dało i poświęcili wiele czasu, żeby nas dobrze wychować. Poza rodzicami- są niestety jeszcze znajomi, którzy wiedzą lepiej, media, które wszystko pokazują idealne, szczupłe. I coś we własnej głowie, co nie pozwala czasem uwierzyć szczerym zapewnieniom rodziców, albo je po prostu ignoruje. Więc nie, nie wszystko zależy od rodziców.
      Przez kilka lat pracowałam z młodzieżą, i było często tak, że angażowanie do rozmów rodziców niektórym naprawdę pomagało, a rodzice nie zdawali sobie nawet sprawy, co się dzieje w głowach ich dzieci. Ale widziałam też młodych ludzi o zupełnie innych charakterach, którzy z rodziców szydzili, wiedzieli lepiej, a bo 'stary' czy 'stara' plecie bzdury, a bo wcale tak nie jest, itp. I rodzice bezradnie siedzieli przy biurku, aż przykro było patrzeć. I nie jest zawsze tak, że młodzi ludzie zamykają się na rodziców z winy tych drugich, więc bardzo to uprościłaś.

      OdpowiedzUsuń
    71. Ale, dodam żeby nie było- tekst poza tym świetny!

      OdpowiedzUsuń
    72. Czy suplementacja kapsułjkami z olejem z wiesiołka będzie pomocna przy staraniu się o odzyskanie okresu? Z góry dziękuję za odpowiedź.

      OdpowiedzUsuń
    73. No niestety nie jest to wszystko takie proste. Ja zmagałam się z zaburzeniami przez 10 lat - udało mi się z tego wyjść, ale tylko dlatego, że dojrzałam. Zwykle młode dziewczyny miotają się między dietami, skupiają na jedzeniu, nie chcą się wysilić i pomyśleć, że może warto pójść do specjalisty, albo poznać głębiej mechanizmy działania umysłu. Nie można o wszystko obwiniać rodziców - w większości przypadków nie mają pojęcia jak zareagować. Trzeba im w tym pomóc. Potrzebna jest edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. I dużo samozaparcia.Niestety młodym łatwiej sięgnąć po kolejną "cudowną" dietę 1000 kcal, nie jeść śniadań, znaleźć sobie grupę "wsparcia" w walce z jedzeniem (kompletnie błędne myślenie), albo ćwiczyć do upadłego...  Tak traci się życie. To jest umieranie za życia". I na koniec - zaburzenia odżywiania są grupą zaburzeń o NAJWIĘKSZYM ODSETKU ŚMIERTELNOŚCI - czemu mnie to nie dziwi?

      OdpowiedzUsuń
    74. Gosiu tak w innym temacie. Wiadomo już kiedy pojawi się Twoja książka? Czekamy z nicierpliwością...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jesienią. Materiał jest w wydawnictwie. Praca wre ;)

        Usuń
    75. Witam, czytam od dawna Pani blog. Problem poruszany w tym artykule osobiscie mnie nie dotyczy, jednak w lipcu w ciagu miesiaca schudlam okolo 5kg przy i tak juz niskiej wadze ciala. Obecnie moja waga to 47,5kg przy wzroscie 168cm. Robilam juz badania na cukier, tarczyce, na pasozuty, cholesterol, usg brzucha i mocz. Wszystkie wybiki wyszly poprawnie. Jakie jeszcze badanie moge zrobic, by odnalezc przyczyne mojego problemu. Moj lekarz juz nie ma pomyslow. Obecnie czekam na gastroskopie. Bylabym wdzieczna za podpowiedz. Staram sie jesc wiecej, ale to nie pomaga.
      Pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ale robiłaś coś aby schudnąć tzn. dieta, intensywne ćwiczenia etc.?
        Czy waga sama leci?

        Usuń
      2. Kiedyś się odchudzalam i intensywnie ćwiczyłam. Tak ale wszystko było w normie. Teraz od dwóch miesięcy nie stosuje się aż tak bardzo, jem zdrowo i nie ćwiczę. Pracuje w firmie Rossman i codziennie i tak spotykam się z jakimś rodzajem aktywności fizycznej i nockamina dodostawę. W ciągu miesiąca ostatniego czy półtora miałam dużo stresu, pracy i problemów ogólnych. Ale właśnie w tym czasie schudłam najwięcej. Bo jeszcze w połowie czErwca ważyłam 51kg. Stara się jeść więcej i bardziej kaloryczne rzeczy i zdrowo oczywiście. Jednak mam ostatnio problemy z żołądkiem bo strasznie mnie piecze. Najbardziej schudłam w ramionach i klatce piersiowej. To mój ból. Nie wiem co zrobić żeby przybrać na wadze i wyglądać zdrowo, kobieco i zachować ta sylwetkę w miarę szczupłej ale zdrowej kobiety. Zdarzały mi się ostatnio grzechy typu pizza, chipsy, wino, jakieś słone przekąski i słodycze bo już nie dałam rady za bardzo mnie do nich ciągnęło. Mam problemy z przetrawieniem tłustych rzeczy długo je trawie i oczywiście towarzyszy mu ból brzucha. Chciałabym coś z tym zrobić.
        Pozdrawiam.

        Usuń
    76. Ja mam odwrotny problem - moja mama źle się odżywia i nie potrafię jej pomóc. Mama ma 50 lat, waga ciut za duża, ale nie jest osobą otyłą. Za to chorób cała lista... Nadciśnienie, migreny, zły cholesterol, do tego zdiagnozowana depresja lękowa. Wiem, że gdyby jadła normalnie jej problemy zdrowotne zmniejszyłyby się. Mama właściwie nie je. Wstaje ok 6-7, pije kawę i tyle. Śniadaniem nazywa paczkę ciasteczek petitek, które zjada np. koło 10. Obiadów nie jada - czasem coś skubnie (porcja jak dla niemowlaka). Żadnej systematyczności w jedzeniu, a składników odżywczych dostarczanych zero. Próbuję jej uświadomić, że źle robi, że jedzenie jest ważne. Niestety mama ma mnie za eko-wariatkę, tylko dlatego, że odkąd mieszkam sama jem inaczej, zdrowiej niż to było, gdy to ona gotowała (a wszystko za sprawą Twojego bloga, za co Ci dziękuję!). Nie wiem co mam robić i jak jej pomóc :(

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Z osobami dorosłymi, w wieku naszych rodziców jest ogromny problem z przekonaniem, uzmysłowieniem :(( czasem przypomina to walkę z wiatrakami.

        Usuń
    77. Pani Małgosiu a czy osoba która wychodzi z zaburzeń rownież powinna jeść ostatni posiłek 3h przed snem czy może trochę mniej?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jeśli nawet godzinę przed snem jesteś głodna to jesz. Nawet tuż przed snem.

        Usuń
      2. Dziękuję bardzo za odpowiedź. A czy rownież powinnam unikać węglowodanów do kolacji czy mogę je włączać żeby szybciej dojść do siebie?

        Usuń
      3. Nie unikaj. Jedz węgle na kolację.

        Usuń
      4. Przepraszam za tyle pytań, ale jest Pani prawdziwym autorytetem dla mnie a ja próbuję sama poradzić sobie z problemem. Wiem, że jest to możliwe. A jeśli będę jadła węgle do każdego posiłku, to nie przejdzie to w kolejną skrajność, czyli nadwagę lub za duży poziom tkanki tłuszczowej? Do tej pory od godzin popołudniowych unikałam węgli jak ognia, ale teraz widzę jak duzo energii mi brakuje i zastanawiam się czy mogę jeść na każdy posiłek węglowodany.

        Usuń
      5. Nie obawiaj się węgli w każdym posiłku. Wychodzisz z zaburzeń. Musisz przybrać na wadze.

        Usuń
    78. Małgosiu a czy w przypadku, kiedy robię na śniadanie np owsiankę, w której nie mam żadnych źródeł białka, to mogę jako dodatek do niej wypić odżywkę białkowa?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No jak nie ma białka? A białko roślinne to co?

        Usuń
      2. Ale jeśli robię np. płatki owsiane, woda i owoce (maliny, banan), ewentualnie jakies ziarna do tego. Czy trzeba dodać coś typowo białkowego jeszcze?

        Usuń
    79. Witaj Małgosiu ,
      Dzięki za wpis na temat zaburzeń odżywiania , własnie jestem na drodze wychodzenia z anoreksji raz jest lepiej raz gorzej .waże 37.5 kg przy wzroście 159 BMI ze wskazaniem do leczenia całodobowego na odziale dla anorektyczek ,Chce natomiast dstać sie na terapie na oddziale dziennym z tym ze tam BMI wymagane to 16.5 oznacza to ze muszę przybrać 3.5 kg do końca sierpnia .POwiedz czy jest to możliwe i czy mog e liczyć na jakąś podpowiedź ile jesć kalorii .Chciałąbym mięć szandsę dostać sie na odizał dzienny zwyczajnie boje sie szpitala w zamknieciu na 3 miesiące .;-(.Pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Prawie 4 kilo, hm .... ciężko powiedzieć czy możliwe bo nie wiem ile jesz teraz.

        Usuń
    80. mysle ze srednio jem okolo 1600 -1700 kcal .natomiast,nie wiem czy moje obliczenia sa obiektywne .Śniadanie najcześciej ,płatki owsiane z owocem i jogurtem naturalnym ,mocna kawa z mlekiem .przekaska najczesniej owoc lub sok owocowy/warzywny /,obiad: makaron z warzywami /owocami morza lub kasza z piersia z indyka lub kurczaka z surowka . kolacja 2 kanapki z twarogiem i szynka .Task wyglada mój dzień .Sniadanie jem około 08:30 kolacja godz 19:00.

      OdpowiedzUsuń
    81. Gosiu, próbuje odzyskać okres. Z tego powodu jem naprawdę sporo tłuszczu, węglowodanów, orzechów etc. Problem w tym, że im więcej jem tym waga zdaje się szybciej zmniejszać, a ja nie chce chudnąć :/ Jaka może być przyczyna tego spadku? To irracjonalne. Dodam, ze prawie nie ćwiczę, tak do 20min dziennie jak mi się chce, tylko dla zdrowia. Wcześniej było to nawet do 3h dziennie przy praktycznie braku węgli i tłuszczu, ale to było dawno.

      OdpowiedzUsuń